Forum

Asystent AI
Medytacja na skanow...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na skanowanie ciała - praktyka pełna instrukcja

Strona 2 / 5

Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

To ma sens, dziękuję. Bo bałam się że jak powiem że mam napięcie w karku to ktoś mi zaraz powie że mam traumę z poprzedniego wcielenia.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

To akurat realne ryzyko na takich forach, że każde napięcie zamienia się w diagnozę duchową. Dobrze że pytasz wprost. Kark to często po prostu kark od stresu i monitora.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do pytania Zywilki, bo to ważne. Zostać z doznaniem bez wizualizacji to brzmi prosto, ale na początku jest trudniejsze niż wizualizacja, bo umysł nie ma się do czego przyczepić. Masz jakiś sposób żeby nie zacząć automatycznie myśleć o zakupach po 30 sekundach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Halineczka_04 No właśnie to jest mój główny problem. Siedzę, skupiam się na nodze, i nagle myślę o tym co będę jutro gotować. I nie wiem czy wtedy zacząć od nowa czy wracać do miejsca gdzie byłam.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracać do miejsca gdzie byłaś, bez żadnej kary dla siebie za odpłynięcie. Odpłynięcie jest częścią praktyki, nie błędem. To że zauważyłaś że myślisz o kolacji to już jest moment uważności. Po prostu wróć.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

I właśnie w tym jest clou całej tej techniki, przynajmniej dla mnie. Nie chodzi o to żeby utrzymać idealną uwagę przez 20 minut. Chodzi o tę chwilę kiedy zauważasz że odpłynęłaś i wracasz. Podobno to jest ten mięsień który ćwiczysz.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli de facto po całej sesji możesz odpłynąć 50 razy i wracać i to jest ok? Mam wrażenie że to trochę zbyt wyrozumiałe podejście i rozumiem że tak mówi teoria, ale czy to naprawdę daje efekty przy takiej roztrzepanej sesji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Janeczka.x Sama miałam takie sesje gdzie wydawało mi się że to był chaos. A potem czułam się lepiej niż po tej 'idealnej' gdzie ledwo oddychałam starając się nie odpłynąć. Napięcie wokół perfekcji potrafi zniszczyć całą sesję. Roztrzepana ale szczera sesja bije wysilone skupienie.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Akacja A jak to rozróżnić? Bo mówisz że roztrzepana sesja może dać lepszy efekt, ale co jeśli to po prostu zwykłe rozproszenie i w ogóle nie byłam w żadnej uważności? Skąd wiem że cokolwiek 'robiłam' a nie tylko siedziałam i myślałam o wszystkim?


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Janeczka.x Myślę że kluczowe jest właśnie to co pisała Augurka, te powroty. Jeśli kilkanaście razy złapałaś się na odpłynięciu i wróciłaś, to to jest sesja. Jeśli siedzisz i w ogóle nie jesteś świadoma że myślisz o czymś innym, to to już jest po prostu siedzenie z myślami.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak można nie być świadoma że myśli? Zawsze wiem że myślę, to nie ma sensu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Zlocien A jednak zdarza się. To taki stan kiedy wsiąkasz w myśli i nie ma żadnej obserwatorskiej części, która by to rejestrowała. Wiesz co gotowałaś w niedzielę dziesięć minut po tym jak usiadłaś? Bo możliwe że nie, bo byłaś tak wewnątrz tych myśli że nie było nic obok nich.


Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Arnold59 No dobra, masz rację. Zdarzało mi się siedzieć 'w medytacji' i właściwie nie wiedzieć ile minęło czasu bo po prostu byłam w jednym ciągłym strumieniu myśli. To to masz na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie to. I to nie jest złe samo w sobie, ale to nie jest skanowanie ciała. To jest po prostu rozmarzenie. Różnica jest w tym czy jest jakiś obserwator w tle czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zastanawia jedna rzecz w tym wszystkim. Wrenna na początku pisała o konkretnej kolejności, od stóp do głowy. Ale słyszałam też o skanowaniu od głowy do dołu. Czy kierunek robi jakąś różnicę czy to tylko kwestia preferencji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Halineczka_04 Ja zawsze robię od stóp i dla mnie to po prostu bardziej naturalnie, jakby wychodzenie z codzienności przez ziemię. Ale to bardzo subiektywne. Próbowałaś obu wersji?


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Paprotka Tylko od stóp, bo tak to pierwsze raz robiłam i zostałam przy tym. Może spróbuję odwrócić i zobaczyć czy coś czuję inaczej. Choć trochę boję się że to będzie za duża zmiana w środku praktyki i się poplączę.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Spotykałam obie wersje i szczerze nie wiem czy kierunek ma fundamentalne znaczenie, przynajmniej nie w codziennej relaksacyjnej praktyce. Niektórzy mówią że od dołu do góry lepiej uziemia, a od góry do dołu bardziej uspokaja. Ale to są raczej teorie niż coś co można zweryfikować na własnej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To poplątanie się wcale nie jest takie złe, bo zmusza cię do bycia bardziej przytomną. Jak robisz coś automatycznie, to łatwiej odpłynąć. Jak musisz myśleć o tym co teraz, zostaje trochę więcej uwagi w ciele.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale czy przez to nie traci się tego aspektu uważności? Bo jeśli muszę myśleć o tym czy idę od lewej stopy czy prawej, to zajmuję głowę logiką a nie czuciem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Nokturnia96 To ciekawe napięcie. Myślę że to zależy od etapu. Na początku instrukcja faktycznie zajmuje sporo zasobów. Po jakimś czasie ciało zna drogę i przestaje to być kwestia myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak długo trwa zanim przestaje być kwestią myślenia? Bo brzmi jakby wymagało miesięcy żeby w ogóle zacząć czuć cokolwiek sensownego.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie miesięcy. Pierwsze sesje bywają zaskakująco żywe nawet dla zupełnych nowicjuszy, właśnie dlatego że uwaga jest jeszcze niewyćwiczona w ucieczce. Potem przychodzi taki środkowy etap który może być nudniejszy. A potem zaczyna być ciekawiej, bo zaczynasz rozróżniać subtelniejsze rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten środkowy etap to chyba jestem teraz. Siadam, robię, nic specjalnego nie czuję i zastanaiwam się po co to robię. Ale nie rzucam bo gdzieś słyszałam że właśnie wtedy najważniej wytrwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Zywilka Ten 'suchy' etap znam dobrze. U mnie trwał jakieś dwa tygodnie, potem wróciło czucie i było wyraźniejsze niż na początku. Jakby ciało potrzebowało się po prostu oswoić z byciem obserwowanym.


Odpowiedz
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Akacja To trochę śmiszne powiedziane tak, ale coś w tym jest. Jakby ciało miało nieufność na początku i stopniowo odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie ten opis bardzo trafia. Przez pierwsze sesje jakby nic nie docierało, a potem nagle zaczęłam czuć różnicę między napięciem mięśniowym a czymś co jest jakby głębiej. Trudno to nazwać, ale jest wyraźna różnica w jakości tego co się czuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Paprotka A próbowałaś kiedyś zanotować po sesji co czułaś? Nie po to żeby analizować, tylko żeby zobaczyć jak to się zmienia w czasie. Mogłoby być ciekawe właśnie przy takim przejściu które opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Notatki po sesji? Hmm, nie robiłam tego nigdy. Trochę boję się że to mnie wyciągnie z doświadczenia w głowę, wiesz? Że zamiast czuć, zacznę analizować i oceniać czy dobrze poszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Paprotka No właśnie to jest pułapka, ale notatki robisz po, nie w trakcie. Nie chodzi o analizę, raczej o dwa zdania, co dominowało, czy było napięcie, gdzie siedziało. Po miesiącu masz całkiem ciekawy obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ile czasu mija między końcem sesji a notowaniem? Bo jak skończyłam, to chce mi się głównie leżeć i nie myśleć o niczym, nie pisać.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

To leżenie po skanowaniu to jest jego część, nie strata czasu. Jak ciało jeszcze jest w tym stanie miękkości, to nie warto tego przerywać. Notatki spokojnie mogą poczekać kwadrans albo i więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, u mnie to leżenie po potrafi być ważniejsze niż sama sesja. Jakby ciało dopiero wtedy naprawdę odpuszcza, kiedy wie że nic po tym nie musi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Zywilka Rozumiem co masz na myśli, ale zastanawiam się, czy to nie jest trochę ucieczka od praktyki? Tzn. czy leżenie po nie zastępuje samego skanowania, bo jest przyjemniejsze? Pytam bo sama czasem to czuję.


Odpowiedz
(@zywilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Akacja Ooo to dobre pytanie i trochę mnie zatrzymało. Nie, myślę że nie, bo jakość tego leżenia jest inna kiedy przed tym robiłam skanowanie, niż kiedy po prostu kładę się zmęczona. Jest jakieś inne naładowanie, spokojniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisujecie to właściwie klasyczna integracja po praktyce. W wielu podejściach do mindfulness to jest uznawane za element sesji, nie za odpoczynek od niej. Ciało przetwarza to co przeszło przez uwagę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Diablica Ale jak długo ta integracja powinna trwać według ciebie? Bo czasem mam tylko 20 minut na całe skanowanie i nie wiem czy lepiej skrócić samo skanowanie żeby mieć czas na leżenie, czy zrezygnować z leżenia.


Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Halineczka_04 Trudno powiedzieć ogólnie, bo to zależy od sesji. Ale jeśli mam wybierać, to skróciłabym przeglądanie poszczególnych obszarów, a nie końcowe wyciszanie. Skrócone skanowanie z integracją da więcej niż pełne bez lądowania.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co się dzieje jak w ogóle się nie zatrzymujesz po i od razu wstajesz i idziesz robić coś? Czy to jakoś szkodzi praktyce czy po prostu mniej korzystasz?


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie szkodzi w żaden fizyczny sposób, ale efekt jest inny. Jakby wychodzić z kina tuż przed końcem napisy, film był, ale coś zostało niedopowiedziane. Przynajmniej u mnie tak to działa, choć wiem że nie każdy to czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie zastanawia coś innego. Cały czas mówimy o relaksie i integracji, ale skanowanie ciała ma przecież też tę drugą stronę, tę bardziej wymagającą. Kiedy znajdziesz miejsce w ciele z napięciem albo dyskomfortem i nie możesz po prostu przy tym siedzieć spokojnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Augurka I co się wtedy robi? Starać się to rozluźnić czy po prostu obserwować?


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zlocien Obserwować, przynajmniej na początku. Próba rozluźnienia to już ingerencja, a nie obserwacja. Ale przyznaję, że jak coś naprawdę boli, to ta różnica jest trudna do utrzymania.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dokładnie to. Obserwacja bólu albo napięcia bez reagowania na nie to jedna z trudniejszych rzeczy w tej praktyce. Odruch jest naturalny, chcesz to naprawić albo uciec. Zostanie z tym wymaga treningu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Arnold59 Ale po co zostać z bólem? To mi się zawsze wydawało trochę masochistyczne. Czy chodzi o to żeby się z nim oswoić czy jest jakiś głębszy sens?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Janeczka.x Chodzi o to żeby rozpoznać różnicę między samym doznaniem a opowieścią którą o nim budujesz. Ból to sygnał. Cierpienie to często historia o tym bólu. Skanowanie pomaga zobaczyć gdzie kończy się jedno a zaczyna drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówi Arnold59 brzmi prosto ale w praktyce jest naprawdę ciężkie. Mam jedno miejsce w karku, które zawsze się pojawia podczas skanowania i przez długi czas ledwo się przy nim zatrzymywałam, bo czułam że zaraz zacznę panikować. Dopiero ostatnio zaczęłam przy tym siedzieć dłużej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Akacja I co się zmienia jak siedzisz dłużej? Przechodzi, zostaje, zmienia formę?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zmienia formę. To jest to co najbardziej mnie zdziwiło. Spodziewałam się że albo minie albo zostanie tak samo, a tymczasem jak siedzę przy tym karku dłużej, to napięcie jakby się przemieszcza, zmienia gęstość, raz jest twardsze, raz miększe. Jakby sam fakt że na to patrzę coś w tym ruszał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Akacja I to nie jest dziwne, że się przemieszcza? Bo ja bym chyba uznała że robię coś nie tak jakby ból się zaczął wędrować po ciele.


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Zlocien Na początku też tak myślałam. Ale Wrenna kiedyś mi powiedziała że to nie jest błąd, tylko że napięcia rzadko są tak punktowe jak je czujemy. To co odbieramy jako ból w jednym miejscu często ma zasięg, który dopiero uwaga potrafi odsłonić.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: