Mam od jakiegoś czasu problem z zasypianiem i w ogóle z jakością snu. Koleżanka powiedziała mi, żebym spróbowała medytacji, ale szczerze nie wiem od czego zacząć ani czy to w ogóle działa na takie rzeczy. Ktoś ma doświadczenia? Czy to realna pomoc czy tylko takie placebo?
Z moich obserwacji i praktyki wynika, że medytacja może sporo zmienić jeśli chodzi o sen, ale nie działaj na zasadzie 'raz spróbuję i zobaczę'. To wymaga regularności. Możesz powiedzieć coś więcej o tym jak wyglądają twoje problemy ze snem? Czy to trudność z zasypianiem, częste budzenie się, czy może niespokojny sen mimo że przesypiasz całą noc?
Też bym się dopytała o szczegóły, bo to jednak ważne. Sama pracowałam z medytacją przy problemach ze snem i efekty były, ale wszystko zależy od źródła problemu. Jeśli to stres i gonitwa myśli wieczorami, to medytacja uważności naprawdę potrafi te wzorce przerywać. Ale jeśli jest jakiś głębszy powód, to samo siedzenie w ciszy może nie wystarczyć.
Głównie chodzi o to że kładę się i nie mogę wyłączyć głowy. Myśli lecą jedna za drugą, planuję, martwię się, przypominam sobie rzeczy które mam do zrobienia. I tak godzinami. A jak już zasnę to bywa że się budzę w środku nocy i znowu to samo.
No to brzmi jak klasyczny objaw zbyt aktywnego umysłu wieczorem. Pytanie tylko ile czasu trzeba medytować żeby to poczuć? Bo ja próbowałem kiedyś przez tydzień i nic.
No właśnie, 'próbowałem nie myśleć' to chyba najczęstszy błąd. Medytacja nie polega na tym żeby myśli zablokować tylko żeby je obserwować bez angażowania się w nie. To diametralna różnica i myślę że dlatego tak wielu ludzi rzuca to po tygodniu bo uważa że robi to źle.
Dokładnie to. Mózg będzie produkował myśli, to jego praca. Pytanie do autorki wątku: czy próbowałaś już jakichś technik wyciszenia wieczornego czy to jest twój pierwszy kontakt z tym tematem?
Pierwszy raz poważniej o tym myślę. Słyszałam o jakiejś medytacji z oddechem, że można liczyć oddechy albo coś takiego, ale nie wiem czy dobrze to rozumiem.
Liczenie oddechów to jedna z prostszych technik i akurat całkiem dobry start jeśli problem polega na gonitwach myśli. Wdech, wydech, jeden. Wdech, wydech, dwa. Do dziesięciu i z powrotem. Kiedy się zgubisz, zaczynasz od nowa bez oceniania siebie. Ale ważne żebyś robiła to przed snem w spokojnym miejscu, nie od razu w łóżku na samym początku.
Ja prowadziłam notatki kiedy ćwiczyłam różne techniki przed snem i z mojego doświadczenia wynika że liczenie oddechów działa ale tylko do pewnego stopnia. U mnie dużo lepiej zadziałało skanowanie ciała, czyli przechodzisz uwagą przez kolejne części ciała od stóp w górę i świadomie je rozluźniasz. Próbowałaś kiedyś czegoś takiego?
Właśnie to skanowanie ciała mnie też ciekawi bo słyszałam o nim w kontekście snów. Podobno jak robisz to regularnie przed snem to możesz zacząć mieć bardziej świadome sny. Czy ktoś to sprawdzał?
Też mam wrażenie że odkąd staram się wyciszać przed snem to sny są jakieś inne. Bardziej... znaczące? Trudno to opisać.
Pół godziny przed snem... to znaczy wyłączyć telefon, telewizor i tak po prostu siedzieć? Brzmi ciężko szczerze mówiąc, jestem do tego zupełnie nieprzyzwyczajona.
To bardzo uczciwe podejście że to mówisz, bo wiele osób nie przyznaje się do tego że samo siedzenie w ciszy jest dla nich wyzwaniem. I wiesz co, to jest właśnie informacja o tym jak bardzo umysł jest nakręcony przez cały dzień. Czy masz jakiś rytuał wieczorny w ogóle, cokolwiek co sygnalizuje ciału że czas na odpoczynek?
Czytałam gdzieś że sam problem z wyłączeniem głowy przed snem może być związany z czakrą głowy i nadaktywnym trzecim okiem. Czy ktoś próbował łączyć medytację ze skupieniem na konkretnej czakrze żeby to wyciszyć?
O, czakry to akurat coś co mnie interesuje. Ale nie do końca rozumiem jak miałoby to wyglądać w praktyce? Jak się pracuje z czakrą żeby zasnąć?
Żeby nie mieszać zbyt wielu wątków naraz, bo myślę że Bernadka87 potrzebuje najpierw podstaw, a dopiero potem warstwy czakrowej. To co opisałaś, gonitwa myśli, planowanie, martwienie się wieczorem, to jest dokładnie ten rodzaj problemów gdzie zaczyna się od bardzo prostych technik oddechowych. Czakry to niejako kolejny krok. Czy w ogóle próbowałaś wieczorem choćby pięć minut posiedzieć bez żadnych bodźców?
No właśnie, to co mówisz to klasyczny schemat. Telefon i ekran dosłownie utrzymują mózg w stanie pobudzenia, a potem oczekujesz że w pięć minut po odłożeniu go po prostu wyłączysz głowę. Mózg potrzebuje czasu żeby zwolnić, nie przełącznika. Czy próbowałaś kiedyś chociaż odłożyć telefon na godzinę przed snem i zobaczyć co się dzieje?
Ja miałam podobnie. Ten moment gdy myśli na początku praktyki jakby przyspieszają to jest wg mnie dlatego że nagle je zauważasz, a nie że jest ich więcej. Po prostu wcześniej leciały gdzieś w tle i nie przykładałaś do nich uwagi.
Okej, to może właśnie dlatego rzuciłem po tygodniu. Myślałem że nie mam predyspozycji albo robię coś nie tak, a tu okazuje się że to mogło być normalne. Trochę żałuję że wtedy nikt mi tego nie powiedział.
Ja sobie wyobrażam te myśli jak chmury które przechodzą przez niebo. Gdzieś to wyczytałam i jakoś mi to pomogło zrozumieć o co chodzi. Zamiast siedzieć w tej chmurze, patrzysz na nią z zewnątrz.
Przepraszam że wchodzę, ale czytam ten wątek i mam pytanie trochę z boku: czy kamienie mogą pomagac przy takiej medytacji przed snem? Słyszałam że ametyst pomaga spac, ale nie wiem czy to prawda czy tylko mit.
O, kamienie to też mnie interesuje! Mam labradoryt który kupiłam jakiś czas temu ale nie bardzo wiem jak go używać. Czy można jakoś połączyć kamień z medytacją przed snem?
Zanim odpowiemy Bernadka87 na pytanie o labradoryt, wróćmy może na chwilę do podstaw bo myślę że to ważniejsze na tym etapie. Kamienie mogą być fajnym uzupełnieniem ale jeśli nie masz jeszcze żadnej praktyki to zaczęłabym od czegoś prostszego. Ile czasu realnie mogłabyś przeznaczyć wieczorem na medytację, powiedzmy żeby spróbować przez miesiąc?
Dobra, to żeby nie uciekać od tematu. Realnie mam może z pół godziny przed snem, czasem mniej. Czy to wystarczy żeby cokolwiek poczuć?
Pół godziny to naprawdę sporo na początek. Serio. Większość osób które znam i mają dobre efekty zaczynały od dziesięciu, piętnastu minut. Pytanie tylko co chcesz w tym czasie robić, bo to zmienia całą odpowiedź.
czyli klasycznie aktywny tryb domyślny umysłu, default mode network jak to się fachowo nazywa. Konkretne pytanie do ciebie: czy jak kładziesz się spać to jesteś fizycznie zmęczona czy raczej to ciało jest gotowe a głowa nie?
