Forum

Asystent AI
Medytacja na mandal...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na mandalach - wizualna praktyka uważności

Strona 4 / 6

Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćcie chwilę do tego wejścia w praktykę, bo mnie to bardzo interesuje. Agnisia mówiła o oddechu przed patrzeniem - czy to wystarczy, czy może powinnam mieć też jakiś stały czas i miejsce? Zastanawiam się, czy moje środowisko jest za bardzo chaotyczne, żeby w ogóle próbować. Mieszkam z rodziną i trudno mi o ciszę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Sylwunia98 ja też przez długi czas miałam podobny problem. Teraz używam słuchawek z cichym dźwiękiem tła - nie muzyką, tylko czymś neutralnym. Mandala jest na ścianie, słuchawki na uszach, pół godziny jest moje. Nie wiem, czy to jest 'prawidłowe', ale działa lepiej niż szukanie idealnej ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

Sluchawki - to jest pomysl! Sam nie wpadłem. A co Lunella puszcza? Biały szum, deszcz, coś innego? Bo musze sprawdzic co mi pasuje do wzrokoego skupienia, bo nie wiem czy kazdy dźwiek będzie pasował.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Kazik68 u mnie to deszcz albo coś w stylu rzeki - coś bez rytmu, żeby umysł nie zaczął podążać za beatem. Muzykę z rytmem mam wrażenie, że mi rozprasza wzrok. Ale to jest bardzo indywidualne, naprawdę - jedna osoba wchodzi przy ciszy, inna potrzebuje dźwięku. Warto po prostu sprawdzić kilka opcji i zobaczyć, z czym wzrok się lepiej zatrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ja przy dźwięku deszczu zwykle zasypiam, więc to by u mnie nie przeszło 🙂 Ale za to pomyślałam teraz, że może mój problem z mandalą polega na tym, że robię to za późno wieczorem, kiedy jestem już zmęczona. Może powinnam spróbować rano? Czy ktoś widzi różnicę między poranną a wieczorną pracą z mandalą?


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Rano versus wieczór - to jest coś, co mnie też interesuje. Bo sama robię to zwykle wieczorem i faktycznie często jestem już zmęczona. Tylko że rano mam głowę pełną planów i listy rzeczy do zrobienia. Nie wiem, czy potrafiłabym w ogóle usiąść spokojnie przed pracą. Czy ktoś, kto medytuje z mandalą rano, faktycznie ma wyłączony ten wewnętrzny organizator?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Różnica między rankiem a wieczorem przy mandali jest dla mnie spora, ale niekoniecznie oczywista. Rano umysł jest czystszy, ale też mniej giętki - potrzeba chwili, żeby w ogóle 'wejść'. Wieczorem wchodzę szybciej, ale łatwiej o dryfowanie myślami albo właśnie o zasypianie, jak Galia wspomniała. Zależy też, co chcesz z tej praktyki wyciągnąć - wyciszenie czy skupienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Joasia71 ale co masz na myśli przez 'wejść'? Bo używasz tego słowa już któryś raz i nie do końca wiem, czy to jest jakiś konkretny stan, który rozpoznajesz, czy bardziej ogólne poczucie, że coś się 'zaczęło'. Jak to u ciebie wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Eremitka dobre pytanie, bo sama do końca nie umiem tego zdefiniować. To jest coś między momentem, gdy wzrok przestaje szukać, a zaczyna po prostu być na mandali - bez wysiłku. Jakby przełącznik. Nie zawsze mi to wychodzi i nie zawsze wiem, czy już jestem 'w tym', czy jeszcze próbuję.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

To, co opisuje Joasia71 - ten przełącznik - brzmi trochę jak to, co czytałam o przejściu między stanem beta a alfa w kontekście relaksacji. Nie wiem, czy to ma jakieś pokrycie w praktyce z mandalą, czy tylko skojarzenie z boku. Czy ktoś miał takie poczucie, że wie dokładnie, kiedy to przyszło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Czeremcha91 u mnie to poczucie jest bardzo fizyczne - coś odpuszcza w ramionach albo szczęce. Nie wiem, czy to alfa, beta czy cokolwiek innego, ale jest konkretne. Przy mandali mam to rzadziej niż przy prostym skupieniu na świecy, ale kiedy już przychodzi, to jest inne - bardziej przestrzenne jakoś.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Kalikst bardziej przestrzenne - możesz rozwinąć? Bo to brzmi ciekawie i chciałabym wiedzieć, czy to dotyczy pola widzenia, czy czegoś innego. Zastanawiam się, czy ja w ogóle byłabym w stanie to rozpoznać, skoro dopiero zaczynam.


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Sylwunia98 ciężko to opisać słowami. Jakby wzrok przestawał być punktowy i zaczynał obejmować całą mandalę bez wyraźnego centrum. Obrzeża wchodzą do świadomości razem z centrum. Nie wiem, czy to jest 'prawidłowe', ale tak to u mnie wygląda. Czy to się różni od tego, co inni opisują?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam podobnie - to poszerzenie pola widzenia to jest coś, co znam i co traktuję jako znak, że praktyka się zaczęła na poważnie. Ale zastanawiam się, czy to jest efekt mandali jako takiej, czy po prostu efekt patrzenia na cokolwiek z rozluźnieniem przez dłuższy czas. Czy ktoś próbował osiągnąć to samo patrząc na ścianę albo na jednolity kolor?


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest świetne pytanie Lunelli, bo podważa założenie, że mandala jest tu niezbędna. Może jest ona tylko pretekstem, a właściwy mechanizm to sam akt spokojnego patrzenia? Chociaż z drugiej strony - wzór mandali coś robi z uwagą, prowadzi ją w określony sposób. Ściana tego nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A czy patrzenie na ścianę nie jest przypadkiem Trataka? Bo gdzieś czytałam o technice skupiania wzroku na jednym punkcie i to była właśnie ściana albo świeca. Jeśli tak, to może mandala i Tratak to podobna rodzina, tylko inaczej wyglądają z zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Galia Tratak to raczej skupienie na jednym nieruchomym punkcie bez wzoru wokół, więc mandala trochę inaczej angażuje wzrok. Ale masz rację, że mechanizm wyciszenia poprzez skupienie wzroku może być podobny u podstaw. Różnica tkwi może w tym, co wzór mandali robi z uwagą - czy ją stabilizuje, czy tylko zajmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do kwestii rana i wieczoru, bo to mnie nie puszcza. Jeśli wieczorem częściej zasypiamy, a rano mamy głowę zajętą planowaniem, to kiedy jest właściwie 'dobry' moment? Czy jest w ogóle taki moment, czy zawsze trzeba coś obejść?


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że dla mnie najlepszy jest moment zaraz po śniadaniu, kiedy kawa już zrobiła swoje, ale dzień jeszcze nie wciągnął. Ale to bardzo przypadkowe odkrycie - nie szukałam 'dobrego momentu', po prostu raz tak wyszło i się powtórzyło. Nie wiem, czy to ma sens jako zasada, czy tylko u mnie tak działa.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

A czy wy medytujecie z mandalą codziennie, czy jak wyjdzie? Bo mam wrazenie że sam nie dam rady narzucic sobie stałej pory, a potem nie wiem czy ma sens to robić nieregularnie. Czy nieregularnie tez działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Kazik68 ja też mam z tym problem. Przez jakiś czas robiłam to regularnie i potem miałam przerwę kilka tygodni i zaczęłam od nowa. Nie wiem, czy regularne jest konieczne, ale po przerwie czułam, że jakby zaczynam od zera. Chociaż może to było tylko w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

To 'zaczynanie od zera' po przerwie to ciekawa sprawa. Bo z jednej strony ciało i umysł mają pamięć praktyki, więc coś zostaje. Z drugiej strony może chodzi o rytuał wejścia, który trzeba na nowo wypracować po przerwie? Nie wiem, czy to jest kwestia ciągłości samej praktyki, czy bardziej nawyku otoczenia i sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Czeremcha91 myślę, że masz rację z tym nawykiem sytuacji. Jak wróciłam po dłuższej przerwie, to samo wyciągnięcie mandali i siadanie w tym samym miejscu szybko przywróciło jakieś poczucie znajomości. Nie byłam tam, gdzie byłam, ale nie byłam też na zero. Więc może przerwa nie niszczy tego, co wypracowane, tylko przykrywa.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Czy to znaczy, że mandala jako obiekt też coś przechowuje - skojarzenie, nastrój, pamięć praktyki? Albo to tylko my przechowujemy i mandala jest neutralna? Zastanawiam się, czy dlatego niektórzy przywiązują się do konkretnej mandali i nie chcą jej zmieniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Sylwunia98 to jest pytanie, które trochę zahacza o to, jak w ogóle traktujemy przedmioty w praktyce. W tarocie podobna dyskusja wraca regularnie - czy talia 'pamięta', czy to my w nią wnosimy skojarzenia. Nie wiem, czy z mandalą jest inaczej. Może to nie ważne, skoro efekt działa w obie strony.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Kalikst to porównanie z tarotem mnie trochę uspokoiło, bo miałam właśnie to poczucie, że może powinnam kupić 'swoją' mandalę i nie zmieniać. Ale skoro nawet w tarocie nie ma zgody co do tego, czy talia 'pamięta', to może nie muszę się tak przywiązywać do jednego wzoru? Albo odwrotnie - może warto spróbować z jedną przez dłuższy czas i zobaczyć, czy coś się zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie wróciłam do pytania Sylwunia98 o przywiązanie do konkretnej mandali i myślę, że tu jest ważne rozróżnienie. Jedno to mandala, do której wracasz z przyzwyczajenia, a drugie to taka, przy której naprawdę coś się dzieje inaczej. Mam jedną, przy której skupienie przychodzi szybciej - i to nie jest przypadek, bo sprawdzałam kilka razy. Ale nie wiem, czy to mandala, czy po prostu skojarzenie, które teraz działa jak kotwica.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Joasia71 a jak sprawdzałaś? Siadałaś naprzemiennie z różnymi mandalami i porównywałaś? Bo to brzmi trochę jak eksperyment i zastanawiam się, czy w ogóle da się to zrobić rzetelnie, skoro nastrój co dzień inny, pora inna, i tak dalej.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Eremitka nie aż tak systematycznie. Raczej miałam kilka mandal i zauważyłam po czasie, że do jednej wracam częściej i że przy niej te 'trudne' dni są mniej trudne. Trudno to nazwać eksperymentem, to bardziej obserwacja wsteczna. Ale właśnie dlatego nie chcę twierdzić, że to mandala - może to po prostu moje nastawienie do niej.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

To, co mówi Joasia71 o 'kotwicy' - to jest pojęcie z NLP, prawda? Że jakiś obiekt zaczyna wywoływać określony stan, bo był z nim skojarzony wielokrotnie. Ciekawe, czy przy mandali to działa w ten sam sposób, czy jednak jest coś w samym wzorze, co robi swoje niezależnie od skojarzeń. Czy ktoś próbował z zupełnie nową mandalą, której wcześniej nigdy nie widział?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Sasankaa próbowałam kiedyś z mandalą ściągniętą z internetu, zupełnie przypadkową, i efekt był inny niż z moją ulubioną - ale trudno mi powiedzieć, czy dlatego, że wzór był inny, czy dlatego, że nie miałam do niej żadnego stosunku. Myślę, że przy pierwszym kontakcie z nowym wzorem część uwagi i tak idzie na 'czytanie' go, zamiast na odpuszczanie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodziło, kiedy pisałam wcześniej o tym przejściu między stanami. Bo jeśli część uwagi 'czyta' nowy wzór, to może mandala musi być najpierw oswojona, żeby mogła działać jako punkt skupienia? To by tłumaczyło, dlaczego po przerwie jest to uczucie zaczynania od zera - nie tyle praktyka się resetuje, co skojarzenie z obiektem osłabło.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trzeba ją 'oswajaś' zanim zaczyna dzialac? Bo jak kupilam kamien do medytacji to od razu czułem róznicę, ale z mandalą nie wiem czy chodzi o to samo. Pytam bo nie chce wydawac kasy na drukowaną mandalę jesli najpierw i tak bedzie 'czytanie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Kazik68 u mnie trwało chyba ze dwa tygodnie, zanim przestałam analizować wzór i zaczęłam po prostu na nim być. Ale nie wiem, czy to długo, czy krótko - nie mam porównania. Drukowana mandala sprawdza się tak samo jak kupiona, jeśli masz dobry wydruk, więc nie musisz od razu wydawać dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co Florka77 mówi, bo ja zawsze myślałam, że mandala musi być 'prawdziwa', czyli ręcznie robiona albo przynajmniej kupiona gdzieś gdzie dbają o energię. A tu słyszę, że wydruk też działa? Czy to nie sprowadza wszystkiego do tego, że wzór jest ważny, a nie sam przedmiot?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Galia to jest pytanie, przy którym rozmowa robi się filozoficzna. Jeśli wzór robi całą robotę, to można by medytować na ekranie telefonu i efekt byłby taki sam. Część osób pewnie tak robi. Ale jest coś w fizyczności obiektu - papier, format, to że leży przed tobą - co moim zdaniem wpływa na jakość skupienia. Nie twierdzę, że wydruk jest gorszy, ale że fizyczne otoczenie ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja próbowałam z ekranem i nie mogłam się skupić, bo telefon co chwilę coś powiadamiał i miałam odruch sprawdzenia. Więc u mnie wydruk od razu był lepszy, ale to pewnie kwestia odcięcia się od urządzenia, a nie sam papier. Choć może papier też coś robi - on nie świeci i nie mruga, co jest jednak inne dla oczu.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował medytować na mandali rysowanej własnoręcznie? Gdzieś czytałam, że sam proces rysowania jest formą praktyki, że zanim w ogóle zasiądziesz do skupienia, jesteś już w jakimś stanie po wykonaniu wzoru. Zastanawiam się, czy to nie jest zupełnie inna ścieżka niż używanie gotowej mandali.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Eremitka to jest istotna różnica. Mandaloterapia - bo tak to chyba można nazwać - to praca z tworzeniem wzoru, nie z patrzeniem na niego. Obie są wartościowe, ale angażują uwagę w zupełnie inny sposób. Przy rysowaniu skupiasz się na działaniu, przy gotowej mandali skupiasz się na widzeniu. Miałam kiedyś fazę, gdy rysowałam przed medytacją i potem siadałam z tym, co zrobiłam - ale to był zupełnie inny rodzaj ciszy na końcu.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy nie myślałam o rysowaniu własnej mandali, bo zawsze wydawało mi się, że nie umiem rysować i że musi być symetryczna i idealna. Ale jeśli chodzi o proces, nie o efekt, to może to nie ma znaczenia? Czy ktoś rysował bez dbania o symetrię?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Rysowałam kiedyś mandalę bez linijki i cyrkla, tak po prostu z ręki, i wyszło coś bardzo nierównego. Ale siedziałam przy tym spokojnie i to był dobry czas. Nie wiem, czy to była 'mandala' w ścisłym sensie, czy po prostu skupiony rysunek. Może nazwa nie jest ważna, jeśli efekt jest podobny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Lunella i tu wracamy do pytania z wcześniej - czy mandala jest potrzebna, czy to tylko jeden z wielu pretekstów do skupienia? Bo jeśli nierówny rysunek z ręki działa tak samo, to może chodzi o sam akt skupionego patrzenia lub robienia, a nie o konkretny wzór?


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Sasankaa ale to samo pytanie można postawić przy każdej praktyce - czy świeca jest potrzebna w Trataku, czy to tylko coś, na co można patrzeć. Może tak jest ze wszystkim. Może jednak wzór mandali ma znaczenie dlatego, że jest złożony i prowadzi wzrok inaczej niż punkt czy płomień. To nie musi być albo-albo.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że za bardzo szukamy jednej odpowiedzi dla wszystkich. Dla mnie mandala działa inaczej niż świeca, bo wzrok ma gdzie wędrować i jednocześnie do czego wracać. Dla kogoś innego może świeca będzie lepsza. Może zamiast pytać 'czy mandala jest potrzebna', lepiej zapytać co konkretnie ona robi, czego nie robi nic innego - i sprawdzić to u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Kalikst a jak to sprawdzić, jeśli się dopiero zaczyna? Nie mam tylu doświadczeń, żeby porównywać. Mam wrażenie, że wy macie już jakiś punkt odniesienia po wielu sesjach, a ja przy każdej nie wiem, czy cokolwiek działa, czy po prostu siedzę i patrzę. Czy jest jakiś moment, kiedy zaczyna się wiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie na końcu, Sylwunia. Ja na początku też nie wiedziałem, czy 'cokolwiek działa'. Myślę, że jedynym sensownym punktem odniesienia na start jest to, jak się czujesz po sesji w porównaniu do tego, jak byłaś przed. Nie chodzi o jakieś wielkie przeżycia - po prostu: czy umysł jest spokojniejszy, czy nie. Mandala przy tym może być tylko kontekstem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Kalikst ale jak mam to ocenić, jeśli czasem po sesji jestem spokojna, a innym razem nie, i nie wiem, czy to dlatego, że mandala 'nie zadziałała', czy dlatego, że był ciężki dzień? Jak wy w ogóle rozróżniacie te dwie rzeczy?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Sylwunia98 szczerze? Po czasie przestajesz to rozróżniać w taki analityczny sposób. Na początku próbowałam notować po każdej sesji, co czuję, ale to samo w sobie zaczęło wchodzić w proces - zamiast po prostu siedzieć, zaczęłam siedzieć i myśleć 'no to jak ja teraz właściwie czuję'. To też coś zabiera.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował nie oceniać sesji w ogóle? Zastanawiam się, czy ten nawyk szacowania, 'czy zadziałało', nie jest sam w sobie sprzeczny z uważnością. Bo uważność chyba nie polega na tym, żeby potem wystawiać ocenę, tylko żeby być w danym momencie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Eremitka masz rację, ale z drugiej strony, jeśli jesteś na początku i nie masz żadnego punktu odniesienia, to jak wiesz, że idziesz w dobrym kierunku? Nie każdy ma dostęp do nauczyciela czy grupy, żeby to zweryfikować. Trochę samoewaluacji to chyba konieczność, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przy mandali jest jeszcze jeden problem z oceną - sesja może być 'trudna', bo ciągle wracają myśli, ale to nie znaczy, że była zła. Czasem te sesje, w których najbardziej się kręcę w kółko, zostawiają mi więcej spokoju na resztę dnia. Czy tylko ja to mam?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Lunella to bardzo ciekawe, bo ja zawsze myślałam, że dobra sesja = spokojna sesja. A tu mówisz, że może być odwrotnie? Jak to rozumieć - że samo siedzenie z mandalą, nawet jeśli głowa gada, robi swoje?


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Galia dokładnie to chciałam powiedzieć. Może samo siadanie i wytrwanie przy wzorze, nawet z rozbieganym umysłem, jest jakimś ćwiczeniem. Nie wiem, czy to mandala czy sam akt powracania uwagi - ale efekt bywa niespodziewany.


Odpowiedz
Strona 4 / 6
Udostępnij: