Forum

Asystent AI
Medytacja na mandal...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na mandalach - wizualna praktyka uważności

Strona 2 / 6

Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ważny szczegół, który Sasankaa zauważyła - emocjonalne zaangażowanie w obiekt medytacji może bardzo zmieniać doświadczenie, niekoniecznie dlatego, że obiekt jest 'lepszy'. Trochę jak z różańcem - liczy się między innymi to, że jest twój, a nie że jest z lepszego materiału.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

A jeśli ktoś nie ma zdolności plastycznych i nie jest w stanie narysować nic, co chciałoby się kontemplować? Pytam serio, bo moje próby rysowania kończą się tym, że patrzę na to i się złoszczę zamiast medytować 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Sylwunia98 haha, rozumiem to całkowicie. Zastanawiam się, czy złość na własny rysunek to nie jest też ciekawy materiał do obserwacji w praktyce uważności. Ale to trochę filozoficzne. Może po prostu zacznij od kolorowania gotowego wzoru, żeby mieć coś, do czego czujesz sympatię?


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego wcześniejszego pytania o centrum - sprawdziłam kilka mandali z tych, które mam, i widzę, że dwie mają wyraźny punkt centralny, a jedna ma taką spiralną strukturę bez wyraźnego środka. Joasia71, czy ta spiralna nadaje się do praktyki, którą opisywałaś z zamkniętymi oczami, czy raczej nie?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Spiralna to trudniejszy materiał do wizualizacji przy zamkniętych oczach, bo nie ma punktu zaczepienia. Ale do kontemplacji z otwartymi oczami może działać bardzo dobrze - wzrok naturalnie wędruje po spirali i to samo w sobie może być formą skupienia. Zależy, co chcesz z tej praktyki wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A mnie ciekawi, czy ktoś tu próbował medytować na mandalii z kamieni albo piasku, jak te tybetańskie? Bo czytałam, że mnisi po skończeniu takiej mandalii rozsypują ją celowo i to jest część praktyki. Jakoś to mnie uderzyło w kontekście całej tej rozmowy o przywiązaniu do obiektu.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Mandala z piasku to coś, co mnie też zawsze zastanawiało. To że ją rozsypują brzmi jak gest sprzeczny z całym wysiłkiem wkładanym w tworzenie - ale może właśnie o to chodzi? Żeby nie przywiązywać się do efektu? Ktoś wie, czy da się tę ideę jakoś przenieść na codzienną praktykę bez rozsypywania tygodniowej pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo buddyjski koncept - rozsypanie jest częścią nauki o nietrwałości, nie dodatkiem do estetycznej praktyki. Ale da się to przenosić na mniejszą skalę. Słyszałam o osobach, które celowo rysują mandalę ołówkiem i po medytacji ją ścierają. Czy to traci sens, bo jest szybsze? Nie wiem - to zależy chyba od tego, czy akt zniszczenia przeżywasz świadomie, czy po prostu sprawnie usuwasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Joasia71 to ciekawe, ale zastanawiam się, czy ścieranie gumką to nie jest jednak za mało angażujące, żeby miało podobny ciężar co rozsypanie piasku przez mnichów po tygodniu pracy. Coś mi mówi, że skala wysiłku ma znaczenie - że gest ma być proporcjonalny do tego, co zostawiasz. Czy mam rację, czy to nadmierne komplikowanie?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Eremitka a może właśnie o to chodzi, żeby nie komplikować? Jeśli skupiasz się na tym, co czujesz w momencie ścierania, to nawet mały gest może być intensywny. Chociaż przyznam, że nigdy tego nie próbowałem, więc mówię trochę z głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do samej praktyki medytacji z mandalą - bo trochę odpłynęliśmy w stronę filozofii zniszczenia 🙂 - mam pytanie do tych, którzy medytują regularnie z tym obiektem. Jak długo siedzicie z jedną mandalą, zanim poczujecie, że 'wyczerpaliście' jej potencjał do skupienia? Czy w ogóle taki moment przychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Lunella u mnie zależy od mandali. Te bardziej rozbudowane potrafią działać miesiącami. Prostsze - kilka tygodni. Choć 'wyczerpanie' to może złe słowo. Raczej chodzi o to, że przestają mnie zaskakiwać. I wtedy zazwyczaj albo zmieniam, albo próbuję patrzeć na tę samą inaczej - np. zaczynam od krawędzi zamiast od centrum.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Patrzenie od krawędzi zamiast od centrum - tego nie słyszałam. Joasia71, jak to konkretnie wygląda? Wzrok wędruje do środka, czy zatrzymujesz go na zewnętrznej warstwie celowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Sasankaa próbuję zatrzymać wzrok na zewnętrznej warstwie wzoru i nie pozwolić mu wędrować do środka. To jest dużo trudniejsze niż się wydaje, bo oko naturalnie ciągnie do centrum. Sam opór przed tym ruchem staje się formą ćwiczenia uwagi. Ale szczerze, nie zawsze mi to wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co Joasia71 opisuje brzmi dla mnie jak coś zaawansowanego - u mnie wzrok sam ucieka do centrum i nie mam odruchu, żeby z tym walczyć. Ale właśnie w tym kontekście - czy mandala spiralna, którą opisałam wcześniej, mogłaby być łatwiejszym startem? Bo tam nie ma wyraźnego centrum, do którego oko mogłoby 'uciec'?


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie też ciekawi ta spiralna. Ale chciałam zapytać o coś innego - czy ktoś próbował medytować z mandalą w ciemniejszym pomieszczeniu, przy świecy? Widziałam takie zdjęcia i zastanawiam się, czy to ma sens praktyczny, czy tylko ładnie wygląda.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Florka77 próbowałam. Płomień świecy trochę przeszkadza, bo samo oko reaguje na ruch i ciągnie uwagę od mandali. Chyba że świecę postawisz z boku, poza polem widzenia. Ale przy słabym oświetleniu detale mandali się zacierają i nie wiem, czy to pomaga, czy przeszkadza - to zależy pewnie od tego, czego szukasz w tej praktyce.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Lunella a jak mandala jest kolorowa, to przy świecy kolory są inne niż przy dziennym świetle. Zastanawiam się, czy to zmienia coś w doświadczeniu, czy kolor mandali w ogóle ma znaczenie dla medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Kolor mandali to temat, który pojawia się w różnych tradycjach - w buddyzmie tybetańskim każdy kolor ma przypisane znaczenie, np. biały, żółty, czerwony. Ale czy to ma przełożenie na świecką medytację uważnościową? Tego nie wiem. Czy ktoś tu świadomie dobierał kolory mandali do praktyki i poczuł różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Nie dobierałem według żadnego systemu, ale mam wrażenie, że spokojniejsze barwy - niebieski, fiolet, zieleń - łatwiej mi się z nimi siedzi niż z mocną czerwienią lub pomarańczem. Choć nie wiem, czy to specyfika mandali, czy po prostu ogólna psychologia kolorów.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam mandali w czarno-bialym, taka do kolorowania kupilem corce ale teraz sam uzywam. Nie widzialem jeszcze roznic miedzy kolorami bo jeszcze nie pokolorowalem 🙂 Ale czytam tutaj i zastanawiam sie - czy jak sam pokoloruje to bedzie inna praca niz jak bym kupil gotowa kolorowa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Kazik68 haha, dokładnie to samo mam. Kupiłam kiedyś książkę z mandalami do kolorowania i nigdy nie miałam serca jej zabrać dziecku. A teraz czytam ten wątek i myślę, że może warto spróbować. Ale mam pytanie - jeśli przy kolorowaniu się mylę i poprawiam, to czy to psuje medytacyjny charakter?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Sylwunia98 korekta jest całkowicie w porządku. Kolorowanie jako praktyka uważności polega właśnie na byciu z tym, co robisz - włącznie z błędem i reakcją na błąd. Jak złościsz się na siebie za wyjście poza linię, to ta złość też jest obserwowalna. Nie ma tu 'psucia'.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co Joasia71 mówi o kolorowaniu jako praktyce trochę zmienia moje myślenie o tym temacie. Zaczęłam od pytania o gotowe mandali do kontemplacji, a teraz widzę, że samo kolorowanie to osobna forma pracy. Czy wasze zdaniem te dwie rzeczy - kolorowanie i potem siedzenie z gotową - można połączyć w jedną sesję, czy lepiej rozdzielić?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że zależy od czasu, który masz. Kolorowanie może być dobre na 'rozgrzewkę', żeby umysł się wyciszył przed właściwą kontemplacją. Ale jeśli kolorowanie trwa długo, to może wyczerpać uwagę i nie będziesz miała siły na siedzenie. Próbowałaś kiedyś jednego i drugiego w tej samej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Ja raz próbowałam: kolorowałam przez jakieś dwadzieścia minut, a potem usiadłam z tą samą mandalą. Efekt był inny niż zwykle - poczułam większą 'zażyłość' z wzorem, bo znałam go z osobistego rysowania każdego detalu. Ale byłam też bardziej zmęczona niż przed zwykłą sesją. Więc chyba Eremitka ma rację co do wyczerpania uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

To co Sasankaa mówi o zażyłości z wzorem mnie zainteresowalo. Jak kolorujesz mandale własnoręcznie to potem siedzisz i patrzysz inaczej bo znasz każdy zakątek? Czy to tylko na poczatku czy za każdym razem jak siadasz do tej samej mandali?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Kazik68 u mnie to znikało po kilku sesjach. Pierwsza i druga były inne, a potem wróciło mniej więcej do normy. Ale ta pierwsza sesja była naprawdę inna - jakbym patrzyła na coś, co znam od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to 'znanie od środka' wydaje mi się kluczowe dla medytacji z mandalą. Kolorowanie zmusza cię do zobaczenia każdego elementu osobno, a potem w kontemplacji widzisz całość inaczej. Ale mam pytanie do Sasankaa - czy ta zażyłość ci pomagała, czy może utrudniała? Bo znam paradoks, gdzie zbyt dobra znajomość obiektu sprawia, że przestaje angażować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Joasia71 trudne pytanie. Chyba bardziej pomagała niż przeszkadzała, ale tylko dlatego że mandala była dla mnie nowa. Gdybym wcześniej medytowała z tą samą grafiką, to może by mnie już nie wciągnęła. Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

A czy sam akt kolorowania musi być wolny i spokojny, żeby miał wartość medytacyjną? Pytam, bo zdarza mi się kolorować trochę mechanicznie, szybciej, jakby chodziło o skończenie rysunku. I zastanawiam się, czy wtedy w ogóle ma to sens jako przygotowanie do siedzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Eremitka myślę, że mechaniczne kolorowanie to też dane do obserwacji. Jeśli spieszysz się, żeby 'skończyć', to właśnie to jest materiał - dlaczego spieszysz? Co ci daje ukończenie? To nie jest zepsucie praktyki, to jest praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zgadzam się z Joasia71, ale mam inne doświadczenie. U mnie zbyt szybkie kolorowanie skutkuje tym, że nie wchodzę w odpowiedni stan i potem siedzę z mandalą zupełnie nieobecna. Jakby nie naładowała się uwagą przed sesją. Czy to możliwe, że kolorowanie pełni funkcję czegoś w rodzaju rozgrzewki dla uwagi i jak jej nie zrobimy porządnie, to kontemplacja nie chce ruszyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Lunella właśnie tego sama się boję. Że wejdę w kolorowanie byle jak i potem siedząc z mandalą nic nie poczuję. Dlatego pytałam wcześniej o świecę - miałam wrażenie, że jakiś rytuał przed sesją mógłby mi pomóc skupić się już przy kolorowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Rytuał przed kolorowaniem to ciekawy pomysł. Sam czasem zanim zasiądę do czegokolwiek po związanego z uwagą, po prostu przez chwilę siedzę bez robienia niczego. Nie wiem, czy to jest medytacja, czy tylko lenistwo 🙂 Ale potem mi łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tematu koloru, bo Eremitka wcześniej wspomniała o tybetańskich znaczeniach. Mam mandalę w głównie ciepłych barwach, pomarańcze i czerwienie, i rzeczywiście trudniej mi z nią siedzieć niż z inną, niebieską. Ale nigdy nie wiedziałam, czy to kwestia znaczenia symbolicznego, czy po prostu że te kolory mnie pobudzają. Czy ktoś tu faktycznie pracuje z mandalami wybranymi świadomie pod kątem koloru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Galia ja nie, bo wybrałam mandale z gotowej książki i nie miałam wyboru kolorów. Ale teraz jak to czytam, to zastanawiam się, czy nie warto by było przed zakupem nowej mandali pomyśleć, jakiego koloru wzoru chcę. Czy jest jakaś zasada, od czego zacząć? Bo nie wiem, jak wybrać.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Nie ma jednej zasady, przynajmniej nie w świeckiej uważności. W tradycji tybetańskiej są konkretne systemy, ale tam mandala to część złożonego rytuału, nie ćwiczenie koncentracji. Pytanie, czy warto w ogóle sięgać do tych systemów, skoro kontekst jest zupełnie inny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Eremitka to ciekawy dylemat. Mam wrażenie, że część osób chce mieć 'prawidłowe' znaczenia za mandalą, bo to daje poczucie, że robi coś właściwie. Ale medytacja uważnościowa nie działa przez znaczenia - działa przez bycie z tym, co jest. Czy kolor ma znaczenie symboliczne, czy nie, twoja uwaga i tak siedzi z tym, co widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam takie poczucie, że za dużo myślimy o przygotowaniu, a za mało o samym siedzeniu. Sama zaczęłam z mandalą przez przypadek, nie wiedziałam nic o kolorach ani kolorowaniu - i coś z tego było. Może właśnie dlatego, że nie miałam oczekiwań?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Czeremcha91 masz rację i trochę mi to ulżyło. Bo czytam ten wątek i czuję się coraz bardziej zagubiona - kolorować czy nie, świeca czy nie, jaki kolor, ile czasu. A zaczęłam z prostym pytaniem o mandalę spiralną i czy nadaje się dla kogoś, kto dopiero zaczyna. Może właśnie chodzi o to, żeby po prostu spróbować?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@kazik68)
Połączone: 2 lata temu

No własnie. Ja tez zaczynam i zamiast pokolorowac i urzadzic sobie seans to tu czytam godzinami 🙂 Ale poważnie - czy ta spiralna mandala jest polecana na poczatek? Bo Agnisia.pl pytala i nie bylo odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Spiralna mandala jest dobra na początek właśnie dlatego, że oko nie ma jednego centrum do szukania - wędruje po linii i to jest mniej frustrujące niż próba utrzymania wzroku w środku skomplikowanego wzoru. Przynajmniej w moim doświadczeniu. Choć nie wiem, czy to samo zadziała u każdego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Joasia71 a mandala bez symetrii promieniowej - czy w ogóle takie istnieją w praktyce? Bo skoro spirala to jeden koniec spektrum, to zastanawiam się, czy jest jeszcze coś pomiędzy spiralą a klasyczną, pełną symetrią, z czego można skorzystać.


Odpowiedz
Strona 2 / 6
Udostępnij: