Forum

Asystent AI
Medytacja dla począ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja dla początkujących - co się stanie w pierwszym miesiącu?

Strona 4 / 6

Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Nie mam konkretnego powodu, bardziej intuicja. Ale z tego co Albitka pisała wcześniej, ta niechęć przed sesją, to chyba nie jest tylko kwestia pozycji ciała. Brzmi bardziej jak jakiś opór psychiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja miałam podobny opór i nie pomogłaby mi zmiana formy na tamtym etapie, bo problem był taki że w ogóle nie rozumiałam po co to robię. Jak zaczęłam to widzieć inaczej, to ten opór trochę zelżał. Albitka, a ty masz jakiś konkretny powód dla którego zaczęłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zaczęłam bo miałam dużo stresu i ktoś mi powiedział że medytacja pomaga. Ale teraz po tych kilku tygodniach nie widzę żeby mi pomagała, a do tego sama sesja jest nieprzyjemna. Więc mam dwie rzeczy które nie działają zamiast jednej.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważne co napisałaś. Ale zanim ocenisz że 'nie działa', chciałabym zapytać jak mierzysz ten stres który miałaś na początku. Czy masz jakiś punkt odniesienia, coś konkretnego, czy to jest raczej ogólne poczucie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Kometka80 nie mierzę tego jakoś konkretnie, po prostu wydaje mi się że nadal czuję tyle samo napięcia co wcześniej. A może nawet więcej, bo doszła jeszcze ta frustracja z medytacją.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisuje Albitka brzmi znajomo. Ja na początku też czułam że stres nie spada, a potem ktoś mi zwrócił uwagę że może stres jest taki sam, ale inaczej na niego reaguję. I kiedy tak sprawdziłam, to trochę się zgadzało. Czy ktoś jeszcze miał takie przestawienie w sposobie patrzenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Syriana67 u mnie bylo podobnie, tylko ze ja nawet nie zauwazylam tego sama. Moja siostra mi powiedzila ze inaczej reaguję jak jestem zestresowana, że nie wybucham tak jak wczesniej. Sama tego nie widziałam bo byłam w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawy punkt, że zewnętrzna obserwacja może więcej powiedzieć niż własna. Ale to też znaczy że Albitka po kilku tygodniach może faktycznie coś zyskać i tego nie widzieć, bo ocenia po tym jak się czuje podczas sesji, a nie jak się zachowuje na co dzień. Albitka, czy jest ktoś wokół ciebie kto mógłby to zaobserwować?


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hmm, nie myślałam o tym w taki sposób. Może mama, ona by pewnie coś powiedziała. Ale to trochę dziwne prosić kogoś żeby obserwował czy jestem mniej nerwowa 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Nie musisz prosić wprost, możesz po prostu zapytać czy coś u ciebie zauważyła ostatnio. Ludzie często mają obserwacje, tylko ich nie mówią jeśli nie zapytasz. Mnie raz znajoma powiedziała coś w tym stylu i trochę zmieniło moje spojrzenie na własną praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale wróćmy na chwilę do tego co powiedział Darek o oporze psychicznym. Bo mi się wydaje że to jest kluczowe dla pytania z tytułu tego wątku. Co się stanie w pierwszym miesiącu to zależy chyba też od tego czy ten opór jest, prawda? Jeśli jest, to miesiąc może wyglądać zupełnie inaczej niż bez niego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Martusia95 opór jest chyba prawie zawsze na początku, różni się tylko nasilenie i forma. U jednej osoby to będzie niechęć przed każdą sesją, u innej to będzie takie ciągłe sprawdzanie czy już minęło pięć minut. To są różne warianty tego samego mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja bym jednak nie wrzucała wszystkich rodzajów oporu do jednego worka. Opór przed siedzeniem bo masz ból pleców to co innego niż opór psychiczny z lęku przed ciszą. I wymagają zupełnie innych rzeczy. To pierwsze rozwiązujesz poduszką, to drugie jest dużo bardziej złożone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Lipka a co rozumiesz przez lęk przed ciszą? Pytam bo to jest ciekawe określenie i chcę wiedzieć czy mówimy o tym samym. Bo ja znam kilka osób które opisywały coś takiego, ale każda trochę inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam na myśli takie poczucie że jak jest cicho i nie ma żadnych bodźców, to zaczynają wychodzić myśli których nie chcemy widzieć. I wtedy umysł szuka czegokolwiek żeby tę ciszę zapełnić. Nie wiem czy to dobrze opisałam, ale myślę że część osób to rozpozna.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

Ja to rozpoznaję. U mnie pierwsze próby medytacji kończyły się tym że zaczynałam w głowie planować całe listy rzeczy do zrobienia albo odtwarzać stare rozmowy. Myślałam że robię coś źle, a może to właśnie był ten mechanizm o którym mówisz. Tylko nadal nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

...i nadal nie wiem czy to jest coś do przepracowania czy coś do przeczekania. Bo jedni mówią że to mija samo, a inni że trzeba to jakoś aktywnie przepracować. Albitka, a ty masz to podczas sesji, te myśli które wychodzą?


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Tak, mam to bardzo. Właściwie większość sesji to jest właśnie to, siedzę i myślę o rzeczach które mam do zrobienia albo o jakichś rozmowach sprzed tygodnia. I nie wiem czy walczyć z tymi myślami czy je puszczać, bo słyszałam różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie jedno z podstawowych nieporozumień na początku. Walka z myślami to też myślenie, tylko o myśleniu. Nie ma tu żadnej sprzeczności, ale to znaczy że 'puszczanie' to nie jest bierne czekanie aż myśl zniknie, tylko aktywna decyzja żeby do niej nie wracać. Czy ktoś ci to kiedyś tak wyjaśnił?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Fraida nie, nikt mi tego nie wyjaśniał w ten sposób. Czytałam tylko ogólne rzeczy, że myśli przychodzą i odchodzą jak chmury. Ale co to znaczy w praktyce że nie wracam do myśli, skoro ona jest i sama wraca?


Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Fraida dobrze to ująłaś, ale mam pytanie do ciebie bo chcę zobaczyć czy mówimy o tym samym. Co rozumiesz przez tę aktywną decyzję? Bo ja bym to opisała trochę inaczej i zastanawiam się czy różnimy się w szczegółach czy w całości.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Nyja64 mam na myśli to że kiedy zauważasz że myśl jest, to zamiast dalej ją rozwijać, po prostu kierujesz uwagę z powrotem na oddech albo na cokolwiek jest twoim obiektem koncentracji. Nie oceniasz myśli, nie analizujesz skąd się wzięła, tylko przenosisz uwagę. A ty jak to opisujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Podobnie, ale ja zwracam uwagę na to że samo zauważenie jest już krokiem. Czyli nie: myśl przyszła, teraz ją odpycham i wracam do oddechu. Tylko: myśl przyszła, zauważyłam że jest, i to zauważenie to już jest moment uważności. Reszta jest jakby drugorzędna.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że stajecie się coraz bardziej filozoficzne. Albitka pytała o coś konkretnego - co jej się będzie działo przez miesiąc. A wy teraz dyskutujecie o różnicach między odpychaniem a zauważaniem myśli. Czy to jej w czymś pomoże?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Darek_69 pomaga, bo to jest bezpośrednia odpowiedź na to co Albitka napisała, że nie wie co robić z myślami podczas sesji. To nie jest dygresja, to jest sedno problemu który ma teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Okej, przyznam rację, może zbyt szybko to oceniłem.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie w tym co piszą Fraida i Nyja64 zastanawia jedno. Czy to rozdrobnienie na 'zauważam' i 'wracam' ma znaczenie dla osoby która jest na początku? Bo ja jak zaczynałam, to takie rozróżnienia raczej mnie dezorientowały niż pomagały. Wszystko za dużo myślałam o tym jak medytuję zamiast medytować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Bernadka02 mnie to samo spotkało, zaczęłam analizować każdy krok i przez to sesja była jeszcze bardziej w głowie niż bez medytacji. Ale z drugiej strony bez jakiegoś wyjaśnienia człowiek też nie wie co robi. To jest taki trochę pat.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy to może być tak że pewien poziom wyjaśnienia jest potrzebny, ale za duży jest szkodliwy? I to co jest odpowiednią ilością to zależy od osoby? Bo ja z natury lubię wiedzieć jak coś działa i mi ta wiedza pomagała, ale słyszałam od innych że wolą po prostu robić bez teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja chyba jestem gdzieś pośrodku. Chcę wiedzieć tyle ile potrzeba żeby nie czuć że robię coś kompletnie nie tak, ale jak za dużo czytam o metodach to potem siedzę i sprawdzam czy 'dobrze' zauważam myśli, co jest absurdalne jak to powiem głośno 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co napisałaś jest bardzo ważne i myślę że dużo osób na początku w to wpada, łącznie ze mną. To sprawdzanie czy się dobrze medytuje to jest właśnie myślenie, więc koło się zamyka. A skąd w ogóle wziął się pomysł że medytacja ma jakiś 'prawidłowy' przebieg który można skontrolować?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Myślę że to wynika z tego że szukamy instrukcji i potwierdzenia że idziemy dobrze. W medytacji nie ma takiego zewnętrznego potwierdzenia jak np. przy nauce pieczenia gdzie ciasto albo wyszło albo nie. Więc mózg szuka innych sygnałów i zaczyna sam się obserwować. To jest dosyć naturalne na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 344

@Lipka ale właśnie to jest paradoks, bo ta obserwacja czy dobrze medytuję to jest kolejna warstwa myślenia na myśleniu. Jak to się w ogóle przełamuje? Czy to mija samo z czasem, czy jest coś co przyspiesza to wyjście z tego koła?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Z mojego doświadczenia mija, ale niejednakowo u każdego. Część osób wychodzi z tego po kilku tygodniach, część po kilku miesiącach. To co według mnie pomaga to takie przestawienie się z myślenia o efekcie na samo bycie w sesji. Ale to jest łatwiejsze do powiedzenia niż do zrobienia, więc nie chcę żeby to brzmiało jak gotowa rada.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym jeszcze dodala ze mi pomoglo jak przestalam oceniac sesje po tym jak sie skoncza. Przez dluzszy czas po kazdej sesji myslalem ze 'ta byla lepsza, ta gorsza'. Jak przestalam to robic, to cos sie zmienilo, ale ciezko mi powiedziec co dokladnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Rezedaa a jak przestałaś to robić, to był jakiś konkretny moment czy po prostu przestało być ważne? Bo ja właśnie po każdej sesji mam takie 'no i co, pomogło czy nie' i to jest bardzo automatyczne.


Odpowiedz
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Albitka, nie bylo jednego konkretnego momentu. Po prostu w pewnym momencie zauwazylam ze siedze po sesji i mysle 'dobra, gorsza' i pomyslalam - po co mi to? I chyba samo to pytanie wystarczylo, ze nastepnym razem juz nie ocenialam. Ale to nie bylo jak wlaczanie swiatla, raczej stopniowe.


Odpowiedz
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 344

@Rezedaa to ciekawe, bo ty to 'po co mi to' potraktowałaś jako koniec oceniania. A ja jak sobie mówię 'po co to robię' to zaczynam analizować i jest gorzej. Chyba inaczej to u nas działa.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Martusia95 a to bardzo dobre spostrzeżenie. To 'po co' może być pytaniem zamykającym albo otwierającym kolejną pętlę, zależy jak je złapiesz. Jak się zatrzymujesz przy nim, to otwiera. Jak je sobie odpowiadasz na poziomie 'bo chcę posiedzieć w ciszy' i zostawiasz, to zamyka.


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co piszesz, Fraida, jest dla mnie trochę abstrakcyjne. Jak to 'zostawiam' odpowiedź? Czy to nie jest kolejna decyzja którą muszę podjąć w trakcie sesji i znowu myślę zamiast być?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

właśnie. I tu jest sedno. Przez pierwszy miesiąc to jest normalne że ciągle jesteś w tym 'myślę zamiast być'. Nie ma się co martwić że coś robisz źle, to jest etap który większość przez to przechodzi.


Odpowiedz
Strona 4 / 6
Udostępnij: