Forum

Asystent AI
Medytacja a pozytyw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a pozytywne myślenie - jaka jest różnica?

Strona 1 / 3

Wpisy: 231
Rozpoczynający temat
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś, co mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Sporo ludzi mówi o pozytywnym myśleniu jako o czymś podobnym do medytacji, albo wręcz zamiennie. Ale dla mnie to zupełnie inne rzeczy. W medytacji chodzi mi o to, żeby nie przyklejać się do żadnych myśli, ani pozytywnych, ani negatywnych. A pozytywne myślenie to właśnie przyklejanie się do konkretnych myśli, tyle że przyjemnych. Czy ktoś widzi to tak samo, czy może się mylę?


Odpowiedz
132 odpowiedzi
Wpisy: 122
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Też się nad tym zastanawiałam! Bo czytałam gdzieś, że medytacja to obserwowanie myśli bez oceniania, a pozytywne myślenie to wręcz odwrotność, czyli aktywne kształtowanie tego, co myślimy. Ale nie jestem pewna, czy te dwa podejścia nie mogą jakoś współpracować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Ilonka_57 Prowadzę notatki z różnych praktyk od dłuższego czasu i widzę, że to faktycznie dwa osobne mechanizmy. Medytacja uważności działa na poziomie obserwacji, a pozytywne myślenie to już interwencja w treść. Pytanie, które mnie nurtuje: czy jedno przeszkadza drugiemu, czy można to uprawiać równolegle?


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Sylweria62 Właśnie o to mi chodzi. Bo ja próbowałem rano robić afirmacje, a potem medytować i miałem wrażenie, że te afirmacje mi się kręcą po głowie podczas medytacji. Nie wiedziałem, czy je obserwować jak każdą inną myśl, czy aktywnie odpychać. Ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

Miałam tak samo. Afirmacje robiłam tuż przed siedzeniem cicho i głowa była pełna tych fraz. Przesunęłam afirmacje na wieczór i jakoś się to rozdzieliło.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

A nie myślałeś, że może te afirmacje podczas medytacji to jest właśnie sygnał, że umysł je przetwarza? Czytałem gdzieś, że to może być coś pozytywnego, że praca trwa. Ale sam nie wiem, czy to nie jest takie usprawiedliwianie rozproszenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Alojzy Może i tak, ale dla mnie medytacja to właśnie czas bez celowego przetwarzania. Jak zaczyna mi chodzić jakaś konkretna fraza, to czuję, że wychodzę z obserwatora i wchodzę w myśliciela. To dla mnie wyraźna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co opisujesz jako 'obserwator kontra myśliciel' to chyba sedno tej różnicy. Pozytywne myślenie zakłada, że ty tworzysz i kształtujesz myśl. Medytacja zakłada, że ty tylko ją widzisz. To zupełnie inne pozycje względem własnego umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@teodozja_h)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy medytacja nie zmienia jednak nastawienia na dłuższą metę? Bo jeśli przez medytację uczysz się nie utożsamiać z negatywnymi myślami, to efekt jest chyba podobny do pozytywnego myślenia, tylko dochodzi się tam inną drogą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Teodozja_H Efekt może być zbliżony, ale mechanizm jest fundamentalnie inny i tego nie warto mylić. Pozytywne myślenie mówi: zastąp złą myśl dobrą. Medytacja mówi: nie musisz zamieniać niczego, bo myśl to tylko myśl. Jedno uczy kontroli, drugie uczy dystansu. To różnica, która ma praktyczne konsekwencje.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 395

@Runolog70 A jakie konsekwencje masz na myśli? Bo to brzmi ważnie, ale chciałabym to zrozumieć na konkretnym przykładzie.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Teodozja_H Proszę. Masz myśl: 'jestem do niczego'. Pozytywne myślenie każe ci zamienić ją na: 'jestem wartościowy'. Medytacja każe ci ją zauważyć i odpuścić bez zamieniania. W pierwszym przypadku uczysz się walczyć z myślą. W drugim uczysz się, że nie musisz walczyć w ogóle. Na dłuższą metę drugie podejście daje więcej spokoju, bo nie zbudujesz opozycji wobec własnych myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

O rany, to jest naprawdę ciekawe ujęcie. Nigdy tak o tym nie myślałam, że afirmacje mogą budować opozycję wobec własnych myśli. Dzięki za to, serio.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwila, czy pozytywne myślenie to na pewno tylko afirmacje? Bo ja rozumiem to szerzej, jako świadome ukierunkowywanie uwagi na to, co dobre. I wtedy chyba nie ma konfliktu z medytacją, bo uważność też dotyczy tego, na co kierujesz uwagę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Weronka83 To ciekawy punkt. Ale w medytacji uważności nie kierujesz uwagi na to, co dobre, tylko na to, co jest. Jeśli jest ból, to jest ból, i go obserwujesz. To nie jest wybieranie przyjemnych doznań.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

No tak, ale po sesji medytacyjnej zwykle mam lepsze nastawienie. Więc czy to znaczy, że medytacja pośrednio robi to, co pozytywne myślenie próbuje zrobić bezpośrednio?


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Z mojego doświadczenia to jest tak: medytacja czyści przestrzeń, a pozytywne myślenie próbuje ją od razu umeblować. Jak masz brudny pokój, to najpierw go sprzątasz, a dopiero potem wnosisz nowe rzeczy. Robienie tego na odwrót to frustracja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Mistralia.pl To jest naprawdę dobre porównanie. Czyli według ciebie najpierw medytacja, potem ewentualnie afirmacje?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Alojzy W tej kolejności to mi działa. Ale to nie znaczy, że afirmacje robię zaraz po sesji. Raczej mam je jako osobną praktykę na inną porę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

A ja w ogóle nie wiedziałam, że to są osobne rzeczy. Myślałam, że medytacja to właśnie siedzenie i myślenie o dobrych rzeczach. Teraz czytam te posty i trochę mi się wszystko w głowie miesza. Czyli podczas medytacji nie wolno myśleć pozytywnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Stefciaa Nie ma żadnego 'nie wolno'. Tylko że medytacja uważności to nie jest sesja myślenia o dobrych rzeczach. To raczej obserwowanie tego, co się pojawia, bez oceniania. Jeśli pojawi się pozytywna myśl, to ją widzisz, jeśli negatywna, to też ją widzisz. Nie ma tu hierarchii.


Odpowiedz
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Runolog70 Dobra, rozumiem. Ale to po co w ogóle medytować, skoro nie możesz nawet pokierować tym, o czym myślisz? Trochę nie widzę sensu, przepraszam, może to głupie pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 231
Rozpoczynający temat
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest głupie pytanie, ja sobie zadawałem dokładnie to samo na początku. Sens jest właśnie w tym, że przestajesz być zakładnikiem własnych myśli. Nie musisz nimi kierować, żeby czuć się lepiej. To brzmi abstrakcyjnie, ale po kilku sesjach zaczyna być odczuwalne.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo u ciebie to trwało, zanim to poczułeś? Bo ja siedzę, obserwuję, a potem wstaję i myślę dokładnie tak samo jak przed. Serio pytam, czy to kwestia czasu czy może techniki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alojzy U mnie efekty zaczęły być wyraźne po kilku tygodniach regularnej praktyki, nie po jednej czy dwóch sesjach. I to nie było nagłe 'aha', bardziej stopniowe. Zauważałam, że reaguję wolniej na stresujące sytuacje. Czy to się pokrywa z tym, co czytasz o mindfulness?


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 395

@Sylweria62 A jak odróżniłaś, że to efekt medytacji, a nie po prostu spokojniejszy okres w życiu? Pytam, bo sama nie wiem, jak to mierzyć.


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Teodozja_H Dokładnie to samo pytanie sobie zadawałam. Dla mnie weryfikacją był powrót do stresującego okresu, bo właśnie wtedy okazało się, że jednak jest różnica. Wcześniej w podobnej sytuacji byłam roztrzęsiona przez kilka dni, tym razem uspokoiłam się szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do sedna tematu, bo mi się tu rodzi pytanie. Skoro medytacja uczy nas dystansu do myśli, a pozytywne myślenie uczy zastępowania jednych myśli innymi, to czy te dwie praktyki w ogóle mogą ze sobą współistnieć? Albo czy jedna nie sabotuje drugiej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Weronka83 U mnie nie sabotują, ale tylko dlatego, że je rozdzielam. Jak próbowałam robić jedno po drugim, to rzeczywiście było tarcie.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całej dyskusji właściwie. Czy ktoś próbował medytacji opartej na intencji, gdzie na początku ustawiasz intencję pozytywną, a potem wchodzisz w ciszę? Bo to chyba gdzieś pomiędzy tymi dwoma podejściami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Ilonka_57 To trochę inna kategoria. Intencja na początku sesji to nie to samo co aktywne myślenie pozytywne podczas sesji. Intencja to jak nadanie kierunku, a potem już odpuszczasz kontrolę. Natomiast afirmacja powtarzana w kółko w głowie to już ingerencja w treść.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Runolog70 To według ciebie ustawianie intencji jest w porządku jako wstęp do medytacji? Bo słyszałem głosy, że to też jest forma manipulowania sesją i powinno się wchodzić w medytację bez żadnego nastawienia.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alojzy Różne tradycje mają różne podejścia do tego. W zen faktycznie wchodzi się bez celu, w niektórych innych podejściach intencja jest wręcz zalecana. Nie ma tu jednej odpowiedzi. Pytanie raczej brzmi, co ty chcesz osiągnąć tą praktyką.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy ktoś mi może powiedzieć wprost, co się praktycznie dzieje podczas medytacji z negatywną myślą? Bo nie za bardzo rozumiem to 'obserwowanie i odpuszczanie'. Jak coś obserwuję, to czy to nie znaczy, że o tym myślę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Stefciaa Dla mnie to działa tak: widzę myśl, ale nie wchodzę w jej treść. Jakbyś patrzyła na chmurę i widziała, że jest ciemna, ale nie analizowała, czy przyniesie deszcz, z której strony idzie i co to znaczy dla twojego dnia. Widzisz i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@teodozja_h)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to jest w ogóle możliwe, żeby myśl nie pociągała za sobą skojarzeń? Bo z mojego doświadczenia to jedna myśl zawsze prowadzi do kolejnej i zanim się obejrzę, mam już cały film fabularny w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Teodozja_H Właśnie o to chodzi w treningu uważności, że uczysz się wyłapywać ten moment, zanim zacznie się ten film. To nie przychodzi od razu. Na początku łapiesz się po pięciu minutach, potem po trzech, potem po jednej, potem coraz szybciej. To jest ta praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

I tu widzę kolejną różnicę względem pozytywnego myślenia, bo pozytywne myślenie próbuje kontrolować scenariusz tego 'filmu'. Medytacja uczy, żeby w ogóle nie siedzieć w kinie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Mistralia.pl Och, to naprawdę trafne porównanie, serio. Ale mam jedno pytanie, czy to 'nie siedzenie w kinie' nie sprawia, że jesteśmy bardziej oderwani od własnych emocji? Trochę się tego boję jako efektu ubocznego.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Ilonka_57 Też mam taki lęk i nigdzie nie znalazłam na to dobrej odpowiedzi. Bo z jednej strony chcę mieć dystans do negatywnych myśli, ale z drugiej nie chcę być jakimś emocjonalnym robotem bez czucia.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Weronka83 Właśnie, bo ja rozumiem ideę dystansu, ale boję się, że to może prowadzić do jakiegoś zobojętnienia. Jak masz dystans do negatywnych myśli, to czy automatycznie masz też dystans do radości? To by mnie zmartwiło szczerze.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Ilonka_57 Też się tym zastanawiałam. Ale z mojej praktyki wynika coś odwrotnego, pozytywne emocje jakby stawały się bardziej wyraźne, a nie płytsze. Bo nie są zagłuszane przez tę całą gadaninę w głowie. Choć rozumiem, skąd ten strach.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Sylweria62 A czy ktoś ci to powiedział, czy sama to zauważyłaś? Bo to jest ważne rozróżnienie. Mogło być tak, że oczekiwałaś tego efektu i go zobaczyłaś.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alojzy Dobre pytanie i szczera odpowiedź: nie wiem ze stuprocent pewnością. Ale mam zapisane notatki z tamtego okresu i widzę różnicę w tym, jak opisywałam swoje stany. Więc nie tylko wrażenie z pamięci.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co Weronka pisała o sabotowaniu, myślę że kluczowe jest, kiedy stosujesz dane podejście. Pozytywne myślenie działa może lepiej jako przygotowanie do działania, a medytacja jako reset. Mieszanie tych dwóch w jednym momencie to właśnie to tarcie, o którym Inwokacja mówiła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Mistralia.pl I to by miało sens, ale skąd wiadomo, kiedy potrzebujesz resetu, a kiedy napędu? Bo życie nie dzieli się tak ładnie na momenty.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@teodozja_h)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie bardziej zastanawia inne pytanie. Czy pozytywne myślenie wymaga w ogóle jakiegoś treningu uważności jako fundamentu? Bo jeśli nie jesteś świadoma swoich myśli, to jak możesz je aktywnie zmieniać na pozytywne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Teodozja_H Trafnie to ująłaś. Bez jakiegoś minimum samoobserwacji, pozytywne myślenie to często przyklejanie plastra na coś, o czym się nie wie, że istnieje. Stąd chyba tyle frustracji u ludzi, którym 'afirmacje nie działają'.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Runolog70 Właśnie to chciałem powiedzieć na początku tego wątku, ale nie umiałem tak to sformułować. Medytacja w pewnym sensie jest warunkiem wstępnym, żeby w ogóle wiedzieć, z czym pracujesz. Bez tego pozytywne myślenie jest trochę ślepe.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@stefciaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

No ale zaraz, bo to by znaczyło, że ktoś, kto robi afirmacje bez medytacji, po prostu marnuje czas? Bo mnóstwo ludzi to robi i twierdzą, że im pomaga.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Stefciaa Niekoniecznie marnuje, bo efekt placebo też jest efektem. Poza tym, może część z tych ludzi ma naturalną uważność na własne myśli, tylko jej tak nie nazywa.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

A mnie ciekawi, czy jest jakaś różnica między osobą, która robi afirmacje z pełnym przekonaniem, a osobą, która medytuje regularnie, ale bez żadnego pozytywnego nastawienia. Które podejście daje lepsze efekty w codziennym życiu, nie duchowo, ale praktycznie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Alojzy Wydaje mi się, że to zależy od tego, co chcesz zmienić. Jeśli chodzi o konkretne przekonania o sobie, afirmacje mogą działać szybciej. Jeśli chodzi o spokój i mniejszą reaktywność, medytacja. Ale to moje obserwacje, nie twarda wiedza.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Inwokacja Ale właśnie, skąd ta różnica? Jeśli medytacja daje spokój i mniejszą reaktywność, to czy nie zmienia też przekonań o sobie pośrednio? Kiedy reagujesz spokojniej, to chyba inaczej siebie oceniasz?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Ilonka_57 Pośrednio tak, ale inna jest ścieżka. Afirmacja idzie od góry, próbujesz narzucić przekonanie. Medytacja idzie od dołu, zmieniasz relację z myślami, a przekonania zmieniają się same jako efekt. Dlatego w medytacji długo nic nie czuć, bo to wolniejszy proces.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 395

@Runolog70 Czyli to jak różnica między wzięciem leku a zmianą stylu życia? Jedno szybciej, drugie trwalej?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Teodozja_H Całkiem dobre porównanie. Choć nie wiem, czy afirmacje dają trwałą zmianę bez pracy nad tym, co pod spodem. Znam osoby, które robiły afirmacje latami i nadal mają te same wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale wtedy pytanie jest takie: po co w ogóle pozytywne myślenie, skoro medytacja miałaby być i tak bardziej fundamentalna? Czy pozytywne myślenie to nie jest po prostu skrót, który działa na chwilę?


Odpowiedz
Wpisy: 231
Rozpoczynający temat
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Nie powiedziałbym, że skrót w złym sensie. Czasem potrzebujesz czegoś na teraz, nie możesz czekać na efekty miesięcznej praktyki medytacyjnej. Więc może to nie jest hierarchia, tylko inne narzędzia do różnych sytuacji. Chyba o to chodziło mi od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

A tak z boku, bo słucham tej rozmowy i myślę sobie, że my cały czas zakładamy, że pozytywne myślenie to afirmacje. Ale czy to jedyne jego rozumienie? Bo znam ludzi, którzy przez 'pozytywne myślenie' rozumieją po prostu świadome skupianie się na tym, co dobre, bez żadnych skryptów. I to brzmi już całkiem blisko uważności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Sylweria62 Dobry punkt, bo ja też tak rozumiem pozytywne myślenie, nie jako powtarzanie zdań przed lustrem, tylko właśnie to świadome kierowanie uwagi. I zastanawiam się, czy to w takim razie nie jest już blisko medytacji, tylko bez zamykania oczu i siedzenia w ciszy?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie, bo jeśli pozytywne myślenie to świadome skupianie się na tym, co dobre, to mamy tu element intencji i uwagi. A to już jest medytacyjne. Różnica może być tylko w tym, czy obserwujesz myśli, czy aktywnie je kierujesz. Jedno jest pasywne, drugie aktywne, ale oba wymagają tej samej podstawy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Runolog70 Ale czy ta pasywność w obserwacji to naprawdę atut? Bo siedzisz, obserwujesz myśli, i co z tego wynika? Że je widzisz? A pozytywne myślenie przynajmniej próbuje coś z nimi zrobić.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Alojzy Rozumiem, skąd to pytanie, ale to właśnie jest ten punkt, który ludzie często źle rozumieją. Obserwacja nie jest biernością w sensie bezskuteczności. To, że widzisz myśl, zamiast nią być, zmienia twoją relację z nią. Już samo to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd wiesz, że 'samo to działa'? Bo dla mnie to brzmi jak piękna teoria, którą trudno sprawdzić. Jak mierzysz, że twoja relacja z myślą się zmieniła, poza subiektywnym odczuciem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Weronka83 Właśnie dlatego piszę notatki. Nie jako dowód naukowy, ale jako porównanie. I u mnie to faktycznie widać w tekstach, które pisałam. Inaczej opisywałam zdarzenia, gdy regularnie siedziałam w ciszy, inaczej gdy nie. Może to mała próba, ale coś tam jest.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: