Hej, czytam ten wątek i mam inne pytanie - mówicie dużo o skupieniu i uwadze, ale co z myślami które przychodzą? Jak ktoś z ADHD ma milion myśli naraz to co z nimi zrobić w trakcie medytacji? Wyrzucić, obserwować, zapisać? Bo ja jak próbuję to mam poczucie że to bezsensowne bo i tak za chwilę znowu ta sama myśl wraca.
Mnie tez ciekawi ta pora. Mam wrażenie że jak zaraz po wstaniu to jestem za bardzo w trybie 'co dzisiaj muszę' i to natychmiast wchodzi. Może ten spacer po dziecko jest lepszy właśnie dlatego że jest środek dnia i nie mam tego ciężaru porannego.
Ja akurat z tym telefonem rano poległam kompletnie. Niby wiem, że nie powinnam, ale on jest budzikiem i jak już go mam w ręku to po prostu scrolluję i po medytacji. Bogumił - ty jak masz z tym telefonem rano?
Tak samo niestety. Telefon jest budzikiem, a jak jest budzikiem to od razu jestem w mediach społecznościowych. I potem jest ten hałas informacyjny w głowie zanim jeszcze w ogóle wstanę. Może to jest mój główny problem a nie ADHD.
To nie jest kwestia wyboru między ADHD a telefonem - telefon jest dla mózgu ADHD szczególnie trudny do odłożenia właśnie przez strukturę algorytmów które grają na te same mechanizmy dopaminowe. To nie jest słabość woli, to jest zaprojektowana pętla. Czy ktoś próbował kupić zwykły budzik?
My mamy budzik tradycyjny bo mój mąż nie lubił telefonu przy łóżku i teraz się okazuje że to może być najzdrowsza decyzja którą podjęliśmy 🙂 Ale poważnie - Pochwist, jak długo trwa u ciebie ten halfsen po wstaniu?
Yoga nidra brzmi ciekawi mnie - czy to jest to samo co te medytacje na youtube z głosem który mówi 'poczuj swoje dłonie, poczuj swoje stopy'? Bo jak tak to próbowałam i chyba za każdym razem zasypiam w połowie i nie wiem czy to sukces czy porażka 🙂
Ja mam dokładnie ten problem z usypianiem! Myślałam że tylko u mnie tak jest. Czy jeśli człowiek zasypia w trakcie to w ogóle cokolwiek z tego wynosi czy to przepada?
Czekaj, ale jeśli ktoś ma ADHD i mówi że w nocy śpi słabo, to zasypianie podczas medytacji może być po prostu wyrównywaniem niedoboru snu, nie? Bogumił - jak ty śpisz? Bo mam wrażenie że to może być powiązane z tym całym chaosem porannym który opisujesz.
Szczerze? Słabo. Długo zasyipam, mam tysiąc myśli, czytam do późna albo scrolluję. Wstaję zmęczony. Więc może ten mój 'brak skupienia w medytacji' to jest po prostu zmęczenie mózgu a nie ADHD per se? Nie wiem jak to rozróżnić.
To jest bardzo ważne rozróżnienie Bogumile i odpowiedź brzmi: obie te rzeczy mogą być prawdą jednocześnie. ADHD często idzie z problemami ze snem - nadpobudliwość wieczorna, trudność z wyciszeniem - i jedno nakręca drugie. Medytacja przed snem jest dla niektórych skuteczniejsza jako pomoc przy zasypianiu niż jako poranna praktyka.
Właśnie o tym chciałam powiedzieć od dłuższego czasu czytając ten wątek - mnie medytacja wieczorna całkowicie zmieniła sen i przez to całe dni są inaczej. Jakby to był lepszy punkt wejścia niż wymuszanie porannej dyscypliny.
To co Inwokacja opisuje to jest w gruncie rzeczy jedna z najstarszych technik - prosta liczba oddechów. Banalnie wygląda, ale właśnie przez tę prostotę jest trudna dla umysłu ADHD bo nie ma w tym żadnej stymulacji. Bogumił - czy myślisz że mógłbyś to zrobić wieczorem zamiast scrollowania?
Szczerze to nie wiem. Wieczorem jestem w tym scrollowaniu bo mi pomaga odpuścic od myślenia, a tu nagle mam robić coś co wymaga że nie patrzę w ekran. Ale może właśnie dlatego scrolluję że nie mam innego sposobu na wyciszenie. Chyba muszę to sprawdzić chociaż raz żeby wiedzieć.
Dobra, powiem wam - spróbowałem tej nocy. Zamiast scrollować położyłem telefon na szafce ekranem do dołu i liczyłem oddechy. Do dziesięciu, jak mówiła Inwokacja. Zgubiłem się chyba ze cztery razy, ale za każdym razem zaczynałem od nowa i zasnąłem zanim się zorientowałem. Nie wiem czy to był przypadek ale spałem lepiej niż od tygodni.
Cieszę się bardzo że sprawdziłeś. Właśnie o to chodzi - żeby to nie był wielki projekt tylko coś co można zacząć tej samej nocy. Czy budziłeś się w nocy tak samo jak wcześniej?
Ale chwila - Bogumił, ty mówisz że zgubiłeś rachubę cztery razy zanim zasnąłeś. Czy to nie jest ten klasyczny problem z ADHD że umysł ciągle ucieka? Tylko że tu akurat wyjście było dobre. Zastanawiam się czy to właśnie jest mechanizm - nie walczysz z rozproszeniem, tylko masz coś do czego możesz wracać.
Hej, ale czy to znaczy że liczenie do dziesięciu jest lepsze od innych technik dla osób z ADHD? Bo gdzieś czytałem że body scan jest polecany, a mi to nigdy nie wychodziło - zawsze myślami byłem gdzie indziej zanim doszedłem do kolan.
Mam pytanko bo chyba nie rozumie - jak sie gubi rachunek to sie zaczyna od jedynki znowu tak? I to nie jest frustrujące? Bo jak ja sie gubi w czymś to mam ochotę rzucić wszystko w kąt i nie wracać do tego.
Szczerze to chyba pomogło że się nastawiłem że może nic z tego nie będzie i to jest ok. Nie robiłem z tego projektu do zaliczenia. Może właśnie dlatego że to była prawie przypadkowa próba a nie wielka decyzja to jakoś poszło. Czy ktoś z was miał tak że coś zaczęło działać kiedy przestało być ważne?
To co opisujesz Bogumile ma nawet swoją nazwę - paradoks wysiłku. Im bardziej starasz się zasnąć albo się skupić, tym trudniej ci to przychodzi. Odpuszczenie presji jest czasem jedyną drogą. Czy myślisz że mógłbyś utrzymać takie podejście przez dłuższy czas czy to był jednorazowy stan?
To co Bogumił opisuje to jest jeden z największych problemów w budowaniu nawyków przy ADHD - 'gamifikacja obowiązku'. Mózg ADHD jest szczególnie czuły na przejście czegoś z kategorii 'nowe i ciekawe' do 'rutyna i trzeba'. Są na to konkretne strategie - zmiana drobnych elementów żeby zachować nowość. Bogumile - czy próbowałeś kiedyś celowo zmieniać coś małego w swojej praktyce żeby uniknąć tego?
A co z tą muzyką - czy to w ogóle jest medytacja jeśli jest muzyka w tle? Bo słyszałem różne opinie. Jedni mówią że muzyka pomaga skupić się i zablokować inne dźwięki, inni że to jest rozpraszacz.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale chcę zapytać o coś co mnie zastanawia od kilku postów - czy my tu rozmawiamy o medytacji dla osób z ADHD czy dla każdego kto ma problem ze skupieniem? Bo czytam i myślę że wiele z tych rzeczy dotyczy po prostu mnie, a nie mam żadnej diagnozy.
Ale to co mówisz Tereska jest dla mnie ważne, bo zawsze myślałam że jeśli nie mam diagnozy to te problemy ze skupieniem to po prostu moje lenistwo albo słaba wola. A tu okazuje się że może po prostu potrzebuję innego podejścia do medytacji.
Właśnie - ta zmiana myślenia z 'jestem wadliwy' na 'używam złej techniki' jest chyba kluczowa. Ja dużo lat traciłem na wyrzuty sumienia że nie umiem usiąść i się skupić. Może ktoś z was miał jakiś moment kiedy ta zmiana naprawdę coś zmieniła w praktykowaniu?
Bogumile, zanim odpiszę na to pytanie - chcę się upewnić że dobrze rozumiem co masz na myśli. Czy chodzi ci o zmianę mentalną, taką jednorazową decyzję, czy raczej o coś co stopniowo dochodziło do głosu przez praktykę?
