A co jeśli zamiast słów po prostu słyszę wszystko naraz i nie potrafię wyodrębnić jednej warstwy? Bo mi się tak zdarza - siedzę i słyszę taką zbitkę i nie wiem od czego zacząć rozdzielać.
U mnie na początku też tak było. Pomogło mi że zaczęłam od najprostszego dźwięku - nie od tego co jest najgłośniejsze, ale od tego co jest najbliżej. Dosłownie - co słyszę metr ode mnie. Potem dopiero dalej. Taki krąg od środka na zewnątrz.
Wiesz co to mi przypomina te techniki z terapii sensorycznej dla dzieci z ADHD, gdzie zaczyna się zawsze od propriocepcji - co czuję w ciele - a dopiero potem dochodzą bodźce zewnętrzne. Może to nie jest przypadkowe że 'blisko' działa lepiej niż 'kategoria'.
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam pytanie, trochę z boku - czy to co opisujecie z tą rzeką i dźwiękami różni się od zwykłego relaksu? Pytam szczerze, bo nie wiem jak odróżnić że 'robię medytację' od 'po prostu się wyciszam'.
Chociaż powiem szczerze że słyszałam od kilku nauczycielek medytacji że ten podział jest trochę sztuczny. Jak się głęboko relaksujesz z pełną uwagą, to różnica jest minimalna. Problem jest kiedy relaks przechodzi w drzemkę albo w błądzenie myślami - i tu medytacja daje pewną metodę.
To jest właśnie to co mi najbardziej pasuje w tej rozmowie - że przestajemy pytać czy to jest prawdziwa medytacja, a zaczynamy pytać co u mnie działa. Bo serio miałem już dość czytania że medytacja to siedzenie z prostym kręgosłupem przez 20 minut i jak nie możesz tego zrobić to jesteś jakimś wyjątkiem.
No właśnie i chciałam się zapytać - czy jest gdzieś jakaś literatura albo nagrania specjalnie dla ADHD? Bo jak szukam to albo jest coś bardzo ogólnego, albo dla dzieci, a dla dorosłych z ADHD to jakoś pusto.
Ta Zylowska naprawdę jest inna niż typowe poradniki. Mniej 'siedź prosto i oddychaj', a więcej rozumienia jak mózg z ADHD w ogóle przetwarza uwagę. Jak znajdziesz, to daj znać co myślisz.
Mam pytanie do Bogumila - ten głos z youtube który był za spokojny, czy to był ktoś po polsku czy po angielsku? Bo zauważyłam że po angielsku te nagrania dla ADHD mają inny rytm, bardziej dynamiczny. Nie wiem czy to kwestia języka czy po prostu inne podejście.
To ciekawe spostrzeżenie - dodatkowe zadanie poznawcze jako kotwica. Słyszałem podobne opinie od osób z ADHD które medytowały w obcym języku. Ale czy to nie jest trochę jak leczyć ogień ogniem? Mózg przeciążony zamiast wyciszony.
A czy ktoś próbował medytacji z muzyką binauralną pod ADHD? Słyszałam że podobno pomaga sie skupić, ale nie wiem czy to nie jest mit. Wydaje mi sie ze to trochę inny temat ale może jednak połączone?
Wróćmy chwilę do tego co Joasia mówiła o progu stymulacji, bo to jest coś czego ja intuicyjnie używam ale nie umiałam tego nazwać. Jak medytuję przy stojącej świeczce to właśnie o to chodzi - jest coś co 'trzyma' wzrok i przez to myśl nie ucieka tak szybko. Czy to to samo mechanizm?
Nie, bo zawsze mi mówili żeby zamknąć oczy. Szczerze to jak zamykam oczy to szybciej zaczynam myśleć o czymś innym, bo nie ma żadnego punktu oparcia. Może dlatego ten oddech nigdy nie działał - za mało się dzieje.
To jest właściwie odpowiedź na pytanie które ktoś zadał kilka postów temu - skąd wiedzieć czy medytacja działa. U Bogumila widać że konkretne metody nie tyle nie działają, co nie są dobrane do sposobu w jaki jego uwaga funkcjonuje. To jest inna rozmowa niż 'medytujesz źle'.
Mam głupie pytanie ale chcę rozumieć - to patrzenie w świeczkę, to jest medytacja czy raczej taka technika koncentracji? Bo sama czasem gapimy się na ogień przy kominku i to jest coś innego niż siedzenie i oddychanie, ale coś tam się dzieje.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i trochę mi głowa puchnie od tych wszystkich nazw. Trataka, binaural, noting - to wszystko brzmi skomplikowanie dla kogoś kto po prostu chce spróbować medytacji. Czy jest jakiś naprawdę prosty punkt startowy dla ADHD który nie wymaga czytania trzech książek?
Dokładnie jak Bogumił mówi - naprawdę tyle. Ja przez długi czas myślałam że muszę coś czuć, jakieś wyciszenie, spokój, żeby 'to się liczyło'. A potem okazało się że samo siedzenie i zauważanie jest całą praktyką.
Ale tu wchodzi właśnie to stare pytanie - jak długo siedzieć? Bo dla ADHD te standardowe '20 minut minimum' to przepis na porażkę. Czy jest jakiś sensowny próg który faktycznie daje cokolwiek, czy to po prostu im więcej tym lepiej?
To kotwiczenie praktyki do czegoś codziennego to chyba klucz dla mnie. Myślę o tym odkąd napisałem tamten post. Rano kawa - nie sprawdzam telefonu, tylko te pięć minut. Ale mam pytanie do Wajdeloty albo Reginki - czy to w ogóle działa jeśli robisz to automatycznie, bez intencji? Bo jak piję kawę to myślę już o pracy, o tym co muszę zrobić.
To jest jedno z ciekawszych pytań w tym wątku. Bo intencja nie musi być wielka - wystarczy że przez te kilka sekund zauważysz że teraz to jest właśnie czas medytacji, a nie rozlazłe myślenie. To rozróżnienie robi sporą różnicę. Ale Bogumile, powiedz mi - czy z kawą masz rytuał czy po prostu ją pijesz?
A może właśnie chodzenie mogłoby być kotwicą? Medytacja w ruchu dla ADHD to coś co mi ktoś zaproponował i najpierw pomyślałam że to brzmi absurdalnie, ale potem spróbowałam i - no, jest coś w tym. Chociaż nie wiem czy to 'prawdziwa' medytacja czy bardziej uważne chodzenie.
To co Bogumił opisuje to coś co w literaturze bywa nazywane stanem przepływu albo transem kinetycznym - uwaga skupia się na czynności do tego stopnia że wewnętrzny komentator milknie. To nie jest identyczne z medytacją formalną, ale neurobiologicznie pewne mechanizmy są zbliżone. Pytanie jest takie - czy można to świadomie zaprząc, czy to się zdarza tylko przypadkowo?
Przepraszam że się wtrącę ale to brzmi tak jakby medytacja dla ADHD to jest tak naprawdę robienie rzeczy które się i tak robi, tylko trochę inaczej? Czy dobrze rozumiem? Bo mnie to jakoś odpręża tą myślą że nie muszę siedzieć w ciszy ze skrzyżowanymi nogami.
Ale właśnie - jak sie ma to zauważanie do tych binarualnych beatów o których pisałam? Bo jak słucham muzyki to jestem bardzo pochłonięta dźwiękiem, nie wiem czy cokolwiek 'zauważam' w tym sensie. Czy ktoś wie jak to technicznie działa bo chyba nie rozumiem mechanizmu.
A czy to jest tak że te binaural to raczej chill niż prawdziwa praktyka? Pytam bo moja córka słucha tego przy nauce i twierdzi że jej pomaga, ale nie wiem czy jej wierzyć bo ona tez dużo rzeczy twierdzi 🙂
Wracając do tego chodzenia Bogumila - zastanawiam się czy nie warto by spróbować czegoś prostego: wyjść na te 10 minut z intencją że to jest sesja, nie spacer. Tylko tyle. Może jakiś konkretny element - czucie stóp na ziemi, rytm kroków. Nie trzeba nic więcej. Bogumile, czy masz rano czas na coś takiego?
Hałas na ulicy to dla ADHD może być właśnie plus a nie minus - masz tę rzekę dźwięków o której Reginka mówiła, plus rytm chodzenia, plus coś do oglądania. To jest ta minimalna stymulacja żeby umysł nie uciekał w swoje. Mnie się wydaje że to mogłoby działać lepiej niż cisza pokoju.
