Forum

Asystent AI
Medytacja i przebud...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja i przebudzenie duchowe - znaki i doświadczenia

Strona 1 / 3

Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam zapytać o coś, co ostatnio mnie bardzo zastanawia. Medytuję od jakiegoś czasu i zaczęły mi się przydarzać dziwne rzeczy - takie wrażenie jakby coś 'pęka' w środku podczas siedzenia w ciszy, czasem płaczę bez powodu, raz miałam takie silne uczucie ciepła w klatce piersiowej że aż się przestraszyłam. Czy to normalne? Czytałam gdzieś że to mogą być znaki przebudzenia duchowego ale nie wiem czy nie przesadzam z interpretacją. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenia podczas medytacji?


Odpowiedz
212 odpowiedzi
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z tym ciepłem w klatce piersiowej to bardzo charakterystyczny objaw otwierania się czakry serca. Płakanie bez powodu też - to nie jest nic złego, to często uwolnienie czegoś co siedziało głębiej. Mnie też to spotkało na początku i byłam przestraszona, ale z czasem zrozumiałam że to część procesu. Powiedz mi - jak długo siedzisz w tej ciszy, bo to może mieć znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Z przebudzeniem duchowym to bym ostrożnie. Nie każde głębsze doświadczenie w medytacji to od razu przebudzenie - to słowo jest bardzo nadużywane w naszych kręgach. Renia60, jaką technikę stosujesz? Bo to co opisujesz może być po prostu głębszą relaksacją i uwolnieniem napięć z ciała, niekoniecznie czymś mistycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Dominik84 masz rację że może przesadzam z tym słowem. Siedzę zazwyczaj z 20-30 minut, skupiam się na oddechu, nic specjalnego. Ale ta zmiana jest tak wyraźna że trudno ją zignorować - poza medytacją też coś się zmieniło, inaczej patrzę na sytuacje, mniej reaguję złością. Może to po prostu efekt regularnej praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale właśnie o to chodzi - skąd ta granica między 'zwykłą' zmianą a przebudzeniem? Bo jeśli myślimy o tym poważnie, to przebudzenie nie musi być jakimś błyskiem światła i trąbami anielskimi. Często przychodzi właśnie przez te stopniowe rzeczy, które opisuje Renia60. To mniejsza reaktywność, to inne postrzeganie, to uwolnienie emocji - to są klasyczne opisy z tradycji kontemplacyjnych. Dominik84, co twoim zdaniem odróżniałoby jedno od drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Augur08 szczerze? Nie wiem czy jest jedna dobra odpowiedź. Ale myślę że kluczowe jest to czy zmiana jest trwała czy nie. Chwilowe stany w medytacji zdarzają się regularnie i nie zostawiają śladu. Natomiast jeśli rzeczywiście na stałe inaczej funkcjonujesz w codzienności, to już coś innego. Renia60, jak dawno zaczęłaś zauważać te zmiany poza medytacją?


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Ja nigdy nie medytowałam tak regularnie i teraz się zastanawiam czy nie spróbować... Ale to co opisuje Renia60 z tym płakaniem trochę mnie przeraża szczerze mówiąc. Czy to nie jest oznaka że coś złego się dzieje zamiast dobrego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Celestia nie martw się tym. Płakanie podczas medytacji to bardzo częsta rzecz i nie ma nic wspólnego z tym że coś jest nie tak. Ciało i umysł trzymają w sobie mnóstwo rzeczy które w zwykłym biegu dnia nie mają gdzie wyjść. Cisza medytacji po prostu daje temu przestrzeń. Bardziej bym się martwiła gdyby ktoś medytował intensywnie i nic nie czuł.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wchodząc w to z innej strony - w tradycji słowiańskiej ta praca z ciszą i wnętrzem nie była oddzielona od pracy z przyrodą i cyklem roku. Ludzie nie siedzieli zamknięci w pokoju, wchodzili w kontakt z żywiołami, z miejscem, z przodkami. Zastanawiam się czy te doświadczenia które opisujesz Renia60 nie byłyby głębsze gdyby medytacja miała jakiś kontekst, jakiś fundament poza samym oddechem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Perun80 to bardzo ciekawy punkt. Nigdy nie myślałam o medytacji w takim ujęciu. Ale muszę przyznać że ostatnio mam też silniejszą potrzebę bycia na zewnątrz, w lesie, przy wodzie. Może to jakoś powiązane? Skąd czerpiesz wiedzę o tej tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek z uwagą i chcę powiedzieć jedno - doświadczenia są doświadczeniami, ale ich interpretacja to już nasza własna narracja. Renia60, to co opisujesz może być przebudzeniem, może być głębokim odprężeniem, może być uwalnianiem traum, może być kilkoma rzeczami naraz. Warto obserwować z dystansem bez przyklejania etykietek zbyt szybko. Pytanie, które bym zadała: czy te stany są przyjemne, neutralne czy może też bywają niepokojące?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Andromeda właśnie to jest trudne do opisania. Większość jest przyjemna albo neutralna, ale to uczucie 'pęknięcia' o którym pisałam na początku - to jest trochę niepokojące. Nie boli, ale jest intensywne. Jakby coś zwalniało uścisk.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącę z boku - czy kamienie mogą pomagać w takich doświadczeniach podczas medytacji? Słyszałem że ametyst pomaga w medytacji ale nie wiem czy to ma jakieś przełożenie na te głębsze stany o których mówicie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Glifmistrz01 ametyst jest dobry do medytacji, zgadza się, ale na początku bym nie mieszał tego z pracą nad przebudzeniem. Kamienie mogą wspierać energetycznie, ale nie zastąpią samej praktyki. Jeśli dopiero zaczynasz to skup się najpierw na regularności siedzenia, kamień nie ma sensu jeśli nie ma bazy pod nim.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Renia60 opisuje - czy to uczucie 'pęknięcia' w środku nie jest aby właśnie doświadczeniem o którym mówią ludzie po długich retritach? Czytałam że na intensywnych odosobnieniach te rzeczy przychodzą szybciej i mocniej. Mam taką teorię że im rzadziej medytujemy tym wolniej i łagodniej to przychodzi, a codzienność po prostu spowalnia ten proces. Macie inne zdanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Strzaska.ka to ma sens ale nie do końca. Znam osoby które medytowały codziennie latami i nic takiego nie przeżyły, i osoby które miały intensywne doświadczenia już po kilku tygodniach. Retreaty przyspieszają bo odcinają bodźce z zewnątrz, ale nie sądzę żeby był prosty związek między częstotliwością a głębokością. To może być bardziej kwestia tego co się wnosi do medytacji - jakie intencje, jaka otwartość.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja w sumie nie wiem nic o medytacji ale słucham i mam pytanie - skąd wiadomo że to 'przebudzenie' a nie po prostu... no nie wiem, może ktoś jest przemęczony albo ma wahania ciśnienia? Serio pytam bo znam osoby które miały podobne objawy i okazało się że to kwestia zdrowotna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@jezynka dobre pytanie i nie należy go odrzucać. Zawsze warto wykluczyć przyczyny fizyczne, szczególnie przy takich doznaniach jak intensywne ciepło czy nagłe stany emocjonalne. Renia60, czy byłaś ostatnio u lekarza? Pytam bez ironii, naprawdę uważam że to ważne żeby nie pomylić tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Hazel74 i jezynka dzięki za ten kąt, tak, miałam niedawno badania i wszystko w porządku. Poza tym te doświadczenia są ściśle powiązane z medytacją - nie pojawiają się w zwykłym życiu, tylko podczas siedzenia w ciszy albo bezpośrednio po. To nie jest coś co spada na mnie znikąd.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@boleslaw04)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham całej tej rozmowy i chcę dodać jeden istotny element którego brakuje. Mówicie o objawach, o przebudzeniu, o znakach - ale nikt nie zapytał czemu to ma służyć. Przebudzenie duchowe bez żadnego kierunku to jak otwieranie drzwi bez wiedzy co jest po drugiej stronie. Renia60, czy masz jakiegoś nauczyciela, grupę, cokolwiek co daje ramy temu co przeżywasz? Bo sama interpretacja własnych doświadczeń może prowadzić w różne strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Boleslaw04 to ważne pytanie i szczerze mnie zaskoczyłeś. Nie myślałam o tym w ten sposób. Czy mógłbyś rozwinąć co masz na myśli przez 'kierunek'? Bo dla mnie to po prostu dzieje się samo, nie szukam żadnego konkretnego celu w tym wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@boleslaw04)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie o to chodzi - 'dzieje się samo' to może być piękne, ale też niebezpieczne. Bez intencji i bez zrozumienia dokąd to prowadzi, można dryfować. Ktoś musi w końcu zapytać - co chcesz z tym zrobić? Lepiej funkcjonować w codziennym życiu? Zgłębiać duchowość jako taką? Bo to są różne ścieżki i wymagają różnego podejścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Boleslaw04 ale czy przebudzenie w ogóle musi mieć cel z góry określony? Mam wrażenie że to trochę tak jakby mówić rzece żeby wiedziała dokąd płynie zanim ruszy. Część tradycji mówi wprost że nadawanie celu na tym etapie może zablokować sam proces.


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Augur08 i Boleslaw04 ciekawy spór. Mnie bardziej interesuje co Renia60 sama czuje - czy to co przeżywa w medytacji przynosi jakiś spokój, jakieś poczucie sensu, czy raczej zostawia ją z pytaniami i niepokojem? Bo to by dużo mówiło.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Spokój tak, zdecydowanie. Ale też właśnie to - więcej pytań niż wcześniej. Kiedyś żyłam z przekonaniem że wiem jak działa moje życie, a teraz jakby niektóre pewności się rozluźniły. To nie jest nieprzyjemne, ale dziwne.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz Renia60 z tymi rozluźniającymi się pewnościami - to w pracy z czakrami wiąże się często z otwieraniem się czakry serca lub trzeciego oka. Pytanie tylko czy te doświadczenia czujesz bardziej w klatce piersiowej, głowie, czy gdzieś indziej w ciele? To nie jest pytanie dla samego pytania, naprawdę to zmienia interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Hazel74 głównie w klatce piersiowej i coś w okolicy czoła, takie delikatne pulsowanie. Czasem w dłoniach ciepło. Czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Ma i duże. Klatka piersiowa plus czoło to dość klasyczne wskazanie na czakrę serca i ajna. Ale nie chcę od razu przyklejać etykietek - to są obserwacje, nie diagnoza. Jak długo te odczucia utrzymują się po medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie chciałam zapytać o to samo co Hazel74 - czy to zostaje po wyjściu z medytacji czy zanika szybko? Bo czytałam że jeśli takie odczucia trwają godzinami to to może być właśnie znak że coś się rzeczywiście otwiera na dłużej, a nie tylko chwilowy stan skupienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Strzaska.ka ciepło w dłoniach zazwyczaj zostaje ze dwadzieścia minut, pulsowanie w czole znika szybciej. Ale to ogólne poczucie 'lekkości' zostaje na cały dzień, czasem dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do mojego wcześniejszego wątku bo Renia60 pytała skąd czerpię - głównie ze źródeł etnograficznych, kilka lat temu zacząłem poważniej grzebać w materiałach Moszyńskiego i innych badaczy. Ale to co mnie tu bardziej zastanawia - czy ta potrzeba lasu i wody którą opisujesz pojawiła się przed intensywniejszą medytacją czy po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Perun80 zdecydowanie po. Wcześniej lubiam przyrodę jak każdy, ale teraz to jest coś innego, jakby ciągnęło. Ciekawe że pytasz właśnie o kolejność.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Bo kolejność jest ważna. Jeśli medytacja rozbudziła tę potrzebę kontaktu z żywiołami, to sugeruje że twoje wnętrze szuka zakorzenienia - czegoś co zrównoważy to co się otwiera w środku. To nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i trochę mi się wszystko miesza - czakry, żywioły, przebudzenie. Czy to są różne rzeczy czy mówicie o tym samym tylko różnym językiem? Serio nie wiem jak to pogodzić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Celestia to dobre pytanie i wcale nie jest głupie. Każda z tych tradycji to inny system opisywania podobnych doświadczeń. Czakry to model energetyczny, żywioły to podejście bardziej kosmologiczne, przebudzenie to termin który przyszedł głównie ze wschodu. Mogą opisywać to samo, mogą opisywać różne rzeczy. Dlatego właśnie uważam że ważniejsze od nazwy jest to co sam człowiek czuje i jak to wpływa na jego życie.


Odpowiedz
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Andromeda a czy kamienie w takim razie w ogóle wpisują się w którąś z tych tradycji, czy to osobny temat? Bo nie chcę mieszać jeśli to nie ma sensu razem.


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Glifmistrz01 kamienie wpisują się w tradycję pracy z energią ciała, więc najbliżej im do podejścia czakrowego, choć są też używane w rytuałach słowiańskich. Ale jeśli pytasz czy możesz ich użyć nie wiedząc nic o czakrach - tak, możesz. Tylko nie oczekuj cudów bez regularnej praktyki, o czym już mówiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do Augur08 bo go nie rozwinął - wspominałeś wcześniej że znasz osoby które miały intensywne doświadczenia już po kilku tygodniach. Co to były za doświadczenia? Pytam bo zbieram jakiś obraz tego czym to w ogóle bywa, żeby lepiej rozumieć co Renia60 opisuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Dominik84 różne rzeczy. Jedna osoba opisywała bardzo intensywne wizje kolorów przy zamkniętych oczach, inna poczucie że 'wypada' z ciała na chwilę, jeszcze inna po prostu nagły, nieproporcjonalnie głęboki spokój którego wcześniej nigdy nie znała. Żadne z tych doświadczeń nie było złe, ale każde było trochę dezorientujące na początku. Podobnie jak to co opisuje Renia60 z tym 'pęknięciem'.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To z tym wypadaniem z ciała to mnie trochę niepokoi jak słyszę. Rozumiem że to pewnie normalnie w tym kontekście, ale skąd wiadomo gdzie jest granica między duchowym doświadczeniem a czymś co wymaga pomocy, no nie wiem, psychologa albo lekarza? Naprawdę pytam, bo nie chcę umniejszać ale i nie chcę żeby ktoś coś przeoczył.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@jezynka to naprawdę ważne pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo często się pomija. Granica jest trudna do opisania, ale powiem jak to rozumiem: jeśli po doświadczeniu człowiek wraca do siebie, pamięta co się działo, czuje spokój i orientuje się w rzeczywistości - to zwykle nie ma podstaw do niepokoju. Alarm powinno budzić coś innego: jeśli ktoś nie może wrócić do codziennego funkcjonowania, traci poczucie gdzie kończy się medytacja a zaczyna życie, albo ma natrętne myśli których nie może zatrzymać. To już inna rozmowa.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Augur08 okej, to trochę rozjaśnia. A to wypadanie z ciała - ta osoba którą znasz, ona sama to opisywała jako coś przyjemnego czy raczej przerażającego? Bo wyobrażam sobie że jakbym ja to poczuła to bym chyba krzyczała.


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@jezynka właśnie miałem to samo pytanie. Mam wrażenie że to kluczowe - czy takie doświadczenia są nacechowane strachem czy nie. To chyba jedno z lepszych kryteriów oceny.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@jezynka mówiła że to było zaskakujące, ale nie straszne. Porównywała do uczucia jak bardzo powoli zasypiasz i czujesz że ciało odpływa, tylko że byłaś przy tym przytomna. Dodała też że trwało może kilkanaście sekund. Ale rozumiem że dla kogoś z zewnątrz brzmi to niepokojąco.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i myślę czy ja w ogóle chciałabym czegoś takiego doświadczyć. Moje pulsowanie w czole i ciepło w dłoniach to przy tym drobiazg. Ale mam pytanie do kogokolwiek kto wie - czy takie rzeczy jak wypadanie z ciała można jakoś wywołać świadomie, czy to po prostu przychodzi samo i nie ma się na to wpływu?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Odpowiem Renii bo to ciekawe pytanie. Różne tradycje mają różne zdanie - jedni mówią że można wypracować, inni że to kwestia predyspozycji. Ale z mojego doświadczenia z medytacją ciała: bardziej liczy się to co ty opisujesz, czyli te subtelne odczucia które zauważasz i z którymi pracujesz. One są może mniej spektakularne, ale dużo trwalsze i bezpieczniejsze jako fundament.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Hazel74 czyli rozumiem że wolisz podejście stopniowe niż szukanie tych intensywnych przeskoków? Zastanawiam się czy to nie jest też kwestia temperamentu - bo czytałam że niektórzy po prostu mają układ nerwowy bardziej skłonny do takich stanów i niekoniecznie jest to ich zasługa ani wybór.


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Strzaska.ka tak, dokładnie to mam na myśli. I tak, temperament gra rolę, choć wolę mówić o wrażliwości niż o predyspozycji bo to mniej deterministyczne. Ale pytanie jest dobre - bo jeśli ktoś z natury ma spokojniejszy układ nerwowy, to czy powinien gonić za stanami które opisał Augur08? Moim zdaniem nie koniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam może głupie pytanie, ale serio nie rozumiem - kiedy mówicie 'układ nerwowy' to jesteście po stronie naukowej czy duchowej? Bo mam wrażenie że te dwa języki cały czas się mieszają w tej rozmowie i nie wiem na którym gruncie stoicie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Celestia nie ma głupich pytań, ale mam kontrpytanie: czy to musi być albo jedno albo drugie? Słowiańskie podejście do ciała nigdy nie rozdzielało tego co fizyczne od tego co duchowe, to był jeden organizm. Współczesne szufladkowanie na naukę i mistycyzm to stosunkowo nowy pomysł.


Odpowiedz
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Perun80 no dobra, to ma sens jak to tak ujmujesz. Tylko że jak słyszę 'czakry' to brzmi mi inaczej niż jak słyszę 'układ nerwowy', nawet jeśli opisują podobne rzeczy. Może po prostu nie mam jeszcze ucha do tego języka.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

W sumie Celestia dotknęła czegoś ważnego. W pracy z runami też to widzę - ludzie często pytają czy runy 'naprawdę działają' czy to tylko psychologia. Jakby to był wybór. A tymczasem może pytanie jest źle postawione. Renia60, mam do ciebie pytanie - jak ty sama na to patrzysz? Czy szukasz wyjaśnienia tego co czujesz, czy bardziej interesuje cię samo doświadczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Andromeda, szczere odpowiedź? Chyba bardziej to drugie. Na początku szukałam wyjaśnień, ale ostatnio zauważam że gdy zaczynam analizować w trakcie medytacji to wszystko blaknie. Jakby pytanie 'dlaczego' było trochę nie na miejscu w tym momencie. Co z tym zrobić potem to inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@boleslaw04)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Renia60 mówi o analizie w trakcie - to jest klasyczny mechanizm. Rozum i intuicja współzawodniczą o uwagę i rozum prawie zawsze wygrywa jeśli mu na to pozwolisz. Stąd między innymi mantra, skupienie na oddechu i inne techniki - nie po to żeby było pięknie, tylko żeby dać umysłowi zajęcie i nie blokować reszty.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Boleslaw04 a kamień trzymany w ręku podczas medytacji mógłby tę funkcję spełniać? Bo jakaś forma skupienia fizycznego zamiast myślenia? Pytam bo sam tak intuicyjnie zaczął robić, dopiero teraz szukam czy to ma sens.


Odpowiedz
(@boleslaw04)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Glifmistrz01 może, pod warunkiem że kamień naprawdę coś dla ciebie znaczy, a nie że tylko leży. Skupienie na fakturze, temperaturze, ciężarze - to jest pełnoprawna technika uziemiania uwagi. Tylko powiedz mi - czy zaczynasz od kamienia i potem o nim zapominasz podczas medytacji, czy cały czas do niego wracasz?


Odpowiedz
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Boleslaw04 o, ciekawe pytanie. Chyba najpierw go czuję, potem gdzieś odpływam i pod koniec znowu go czuję w ręku. Środek jest taki... niejasny. Nie wiem co się wtedy dzieje.


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Glifmistrz01 ten niejasny środek to może być właśnie coś wartego uwagi, a nie luka. Dużo osób medytujących z przedmiotem opisuje podobnie - kamień jest jak kotwica przy wejściu i wyjściu, a między tym jest coś co trudno opisać słowami. Renia60, czy ty też masz coś w rodzaju takiego środka podczas swojej medytacji?


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Hazel74 tak, właśnie! Nie wiedziałam jak to nazwać. Jest taki moment że jakby czas się zatrzymał albo że nie wiem ile minęło, a potem wracam i jest to ciepło i lekkosc. Cieszę się że Glifmistrz01 to opisał bo myślałam że to jakaś moja specyfika.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@michalinka65)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy opisujecie podobne doświadczenia tylko różnymi słowami. Ja w tarocie mam kartę Wysokiej Kapłanki która dla mnie zawsze kojarzy się z tym właśnie stanem - taką przestrzenią między. Nie wiem czy to tu pasuje ale to mi pierwsze przyszło do głowy.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: