Forum

Asystent AI
Medytacja a hipocho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a hipochondria - obsesja na punkcie zdrowia a uważność

Strona 2 / 4

Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie jestem przywiązana, po prostu nie wiedziałam że są inne opcje. Ta medytacja na dźwięki brzmi mniej groźnie niż cokolwiek co dotyczy mojego ciała bezpośrednio. Ale mam pytanie - czy jak zaczynam słuchać dźwięków i nagle zamiast tego zaczynam czuć serce, to co wtedy? Wracam do dźwięków?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, dokładnie tak. I to jest właśnie praca - nie to że serce nie zaistnieje w świadomości, tylko że masz gdzie wracać. Dźwięki to twoja lina ratunkowa. Zauważasz serce, nie wchodzisz w spiralę, wracasz do dźwięku za oknem. Jeden cykl to nie porażka, sto cykli to nie porażka. Ćwiczysz mięsień powrotu, nie mięsień nieodczuwania.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mięsień powrotu - to jest fajne określenie. Ale szczerze to trochę nie wierzę że to takie proste, bo jeśli ktoś ma obsesję na punkcie zdrowia to chyba nie wystarczy powiedzieć sobie 'wróć do dźwięków' i to działa? Syriana, ty próbowałaś kiedyś podobnego przekierowania uwagi i zadziałało?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Joasia.ka Próbowałam. I szczerze - nie działa tak że mówię sobie 'wróć do dźwięków' i nagle jestem spokojna. Ale może chodzi o to że wtedy mam chociaż jakiś ruch? Że zamiast kręcić się w kółko z tym sercem, mam dokąd wracać? Nie wiem czy to zmienia lęk czy tylko daje mi jakieś zajęcie dla uwagi.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Syriana właśnie. To nie jest kwestia tego że lęk znika - on może w ogóle nie zniknąć przez pierwsze tygodnie. Ale różnica jest między uwagą która błądzi i nie ma punktu odniesienia, a uwagą która błądzi i wie gdzie wracać. To drugie jest treningiem, to pierwsze jest po prostu chaosem.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Piolunka No dobra, ale ile tygodni to jest te 'pierwsze tygodnie'? Bo jak ktoś ma dużo lęku to miesiące siedzenia z tym wydają się niewyobrażalne.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Joasia.ka Nie ma jednej odpowiedzi i to nie jest wymijanie. U jednych jest wyraźna zmiana po kilku tygodniach regularnej praktyki, u innych trwa to dłużej. Ale pytanie jest złe - bo zakłada że czekamy aż lęk minie. A to nie jest cel. Cel to zmiana relacji z lękiem, a to może zajść szybciej niż samo uspokojenie.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

U mnie był taki moment, trudno powiedzieć kiedy dokładnie, że zauważyłem ze lęk jeszcze jest, ale jakoś mniej mnie porywa. Jakbym patrzył na to z troche wiekszego dystansu. To nie był dzień bez lęku, to był dzień kiedy lęk był ale ja go po prostu... obserwowałem bardziej niż przeżywałem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Roch.pl To co opisujesz - to obserwowanie zamiast przeżywania - czy to przyszło samo czy robiłeś coś konkretnego żeby tak podejść do lęku? Bo ja rozumiem to intelektualnie ale nie wiem jak to zrobić w praktyce kiedy serce wali.


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Oracle96 Samo. I to jest chyba najtrudniejsze do wytłumaczenia bo nie ma ćwiczenia 'naucz się obserwować'. To jakby efekt uboczny regularnego siedzenia. Po prostu któregoś dnia zauważam że tak jest. Nie umiałem tego zaplanować.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Syriany bo gubie wątek - czy ten monitoring serca podczas medytacji to dzieje się od razu jak siadasz, czy po jakimś czasie siedzenia? Bo zastanawiam się czy to jest kwestia że wchodzisz w ciszę i ciało od razu 'mówi', czy raczej że gdzieś w połowie sesji coś 'złapiesz'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Chryzoprazka_76 Zazwyczaj po kilku minutach. Pierwsze minuty to myśli o różnych rzeczach, a potem jak trochę się uspokajam to nagle jest ta cisza i w tej ciszy zaczyna być bardzo głośne to co czuję w ciele. Jakby cisza zewnętrzna robiła miejsce na hałas wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co Syriana opisuje jest dość klasyczne przy wyciszeniu - kiedy bodźce zewnętrzne opadają, sygnały z ciała stają się bardziej wyraźne. U osób bez hipochondrii to jest neutralne lub nawet przyjemne. Przy hipochondrii ten sam mechanizm staje się wejściem do spirali. Stąd moje pytanie: czy próbowałaś kiedyś medytacji z lekkim dźwiękowym tłem, niekoniecznie pełna cisza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Zawsze myślałam że tło dźwiękowe to przeszkoda i że 'prawdziwa' medytacja to pełna cisza. Teraz czuję się trochę głupio że się tak trzymałam tej zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie ma powodu żeby się czuć głupio, naprawdę! Ja też długo myślałam że muszę mieć idealną ciszę i idealną pozycję, inaczej to się 'nie liczy'. A potem okazało się że te zasady to bardziej moje wyobrażenie niż rzeczywistość. Syriana, skąd w ogóle wzięłaś to przekonanie o ciszy?


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Przy okazji tła dźwiękowego - czy ktoś próbował z białym szumem konkretnie? Zastanawiam się bo to jest specyficzny rodzaj dźwięku, ani melodia ani konkretne odgłosy, i nie wiem czy to pomaga skupieniu czy może właśnie rozdrażnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Geomantka Biały szum działa różnie. Część osób go lubi bo jest przewidywalny i nie ma niespodzianek - nie ma momentu gdy nagle coś się zmienia. Dla kogoś z hipochondrią to może być zaleta, bo nie ma bodźców które można zinterpretować. Ale to dość sterylne środowisko. Natura, odgłosy otoczenia, deszcz - to daje coś żywszego do obserwowania.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

A ja mam głupie pytanie praktyczne - jak długo powinno trwać siedzenie z tymi dźwiękami żeby miało sens? Bo nie wiem czy to jest coś na 5 minut czy na pół godziny i boję się że zacznę za krótko i to nic nie da.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Gosik77 To nie jest głupie pytanie tylko źle postawione 🙂 Nie ma minimalnego czasu który 'zadziała'. Pięć minut regularnie jest lepsze niż pół godziny raz na dwa tygodnie. Zacznij od tego co jest możliwe a nie od tego co jest teoretycznie optymalne.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do Syriany bo mi się wydaje że my trochę rozmawiamy o technikach a nie o jej konkretnym problemie - Syriana, ta obsesja na punkcie zdrowia, to jest coś nowego u ciebie czy od dawna tak masz? Bo zastanawiam się czy medytacja to w ogóle właściwe podejście do tego albo czy to wymaga czegoś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Joasia.ka Mam to od kilku lat, nasilało się i opadało. Medytacja to mój własny pomysł na pracę z tym, ale też chodzę do terapeuty. On o tym wie. Nie traktuję tego jako zamiennika, bardziej jako uzupełnienie. Tylko że te sesje medytacyjne stały się kolejnym polem lęku i chciałam to rozgryźć.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest ważna informacja że jest terapeuta w tle. Dobrze. Czy on wie że medytacja aktualnie działa na ciebie w ten sposób, że nasila monitoring po sesji? Bo to brzmi jak coś co warto by na terapii omówić, nie tylko tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Miałam podobny etap - nie z hipochondrią, ale z lękiem ogólnie - gdzie medytacja przez jakiś czas wyraźnie pogarszała moje stany. Terapeuta powiedział żebym jej nie rzucała, ale żebyśmy razem przyglądali się co dokładnie się dzieje. I to podejście - że medytacja jest materiałem do terapii a nie tylko praktyką - dużo zmieniło. Nie wiem czy to pasuje do twojej sytuacji Syriana, ale może warto tak to potraktować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Emilka54 To mnie trochę uspokaja, że u ciebie też był taki etap i że terapeuta nie powiedział od razu żeby rzucać. Mój terapeuta wie o medytacji ogólnie, ale chyba nie wie że to nasilenie monitorowania ciała zaczęło się właśnie po sesjach. Będę musiała mu powiedzieć dokładniej co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest naprawdę kluczowe żebyś mu powiedziała. I nie 'medytacja mi nie pomaga', tylko dokładnie to - że po sesjach masz wzmożony monitoring ciała przez konkretny czas. To są inne informacje i prowadzą do innych wniosków.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam pytanie, które może być ważne dla terapeuty - ten monitoring po medytacji, czy to jest bardziej myślowy czy somatyczny? Znaczy: czy ty myślisz o objawach, czy czujesz coś w ciele i to wywołuje myśli? Bo to może być różnica.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Muszę się zastanowić. Chyba jedno i drugie ale w kolejności - najpierw czuję coś w ciele, a potem zaczyna się myślenie. Jakieś napięcie gdzieś, albo puls który nagle słyszę, i to uruchamia całą resztę.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Pranava To rozróżnienie które robisz jest ważne. Jeśli sygnał jest najpierw somatyczny, to mamy do czynienia z czymś innym niż kiedy zaczyna się od ruminacji. Przy hipochondrii często są oba kierunki, ale każdy wymaga trochę innego podejścia. Syriana, jak długo trwa ten monitoring po sesji? Godzina, kilka godzin?


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Piolunka Różnie. Czasem krótko, pół godziny. Ale zdarzało się że cały dzień byłam nakręcona. Zależy chyba od tego czy w ciągu dnia coś mnie odpali - jak mam dużo roboty i nie mam czasu myśleć to szybciej odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Syriana mówi o tym że zajętość skraca monitoring - u mnie też tak działało. I to jest trochę przewrotne bo medytacja uczy być z sobą, a okazuje się że 'bycie z sobą' przez cały dzień po sesji nie jest tym czego potrzebujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten watek z tym ze zajętość pomaga to mi przypomina cos z mojej pracy z lękiem w snach. Jak zaraz po przebudzeniu z koszmaru od razu cozmieniałem otoczenie - wstałem, napiłem się wody - to sen szybciej 'odchodził'. Może tutaj podobny mechanizm? Że chodzi o przerwanie pętli zanim się nakręci?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Roch.pl Ale jak to przerwać bez uciekania? Bo mam wrażenie że jak się czymś zajmuję żeby nie myśleć o tym co poczułam w medytacji, to to jest po prostu unikanie, nie?


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Oracle96 Nie wiem, szczerze. Sam się zastanawiałem czy to róznica. Bo z jednej strony unikanie jest złe, z drugiej kręcenie się w kółko też nic nie daje. Może jest jakaś granica między 'przerywam pętlę' a 'uciekam od problemu' ale nie wiem gdzie ona jest.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, to jest moje pytanie od dawna do tych wszystkich podejść z uważnością - gdzie jest granica między 'siedzę z dyskomfortem' a 'katechowamuję się bez sensu'? Bo te dwie rzeczy wyglądają zewnętrznie tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Joasia.ka Jeden z możliwych wskaźników to czy po sesji jest jakakolwiek zmiana w jakości relacji z lękiem, nawet mała. Nie czy lęk mniejszy, ale czy coś się lekko przestawiło. Jeśli kompletnie nic, tylko cierpienie i koniec, to warto pytać czy ta konkretna praktyka w tej formie ma sens teraz.


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Piolunka Właśnie to 'przestawienie' o którym piszesz - jak w ogóle je zauważyć jak się jest w środku tego wszystkiego? Bo jak ktoś ma duży lęk to mi się wydaje że ta zmiana jest naprawdę trudna do wychwycenia.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Wincentyna Dobre pytanie i uczciwie - czasem widać to dopiero z perspektywy kilku tygodni, nie po jednej sesji. Dlatego warto pisać, nagrywać głosówki, cokolwiek co pozwala popatrzeć wstecz. Bo w trakcie niemal zawsze się wydaje że nic się nie zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja mam pytanie które może zboczę z tematu ale mam wrażenie że jest powiązane - czy ktoś z was próbował zamiast medytacji w ciszy robić medytację z prowadzeniem głosowym? Zastanawiam się czy dla Syriany i osób z podobnym problemem to nie byłoby lepsze, bo prowadzący mówi cały czas i to może dawać mniej przestrzeni na własne dygresje o ciele.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Geomantka Ja od prowadzenych zaczęłam i mi bardzo pomagały na początku właśnie dlatego. Ale z czasem znowu wróciłam do ciszy, bo prowadzenie zaczęło mnie rozpraszać. Więc chyba to jest dobre jako punkt wyjścia, ale nie jako docelowe rozwiązanie?


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

A ja mam głupie pytanie - gdzie się w ogóle takie prowadzone medytacje po polsku znajduje? Bo wszystko co znajduję jest po angielsku i to trochę wyrywa z klimatu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Gosik77 Jest kilka aplikacji z polskim głosem, i na YouTube też sporo. Ale szczerze mówiąc to nie jest głupie pytanie, dostępność po polsku jest naprawdę ograniczona w porównaniu do angielskiego.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego co Geomantka powiedziała o prowadzeniu głosowym - próbowałam kiedyś i miałam mieszane uczucia. Z jednej strony cudzygłos rzeczywiście trochę nie dawał mi się wciągać w ciało. Z drugiej strony jak prowadzący mówił 'poczuj swój oddech w klatce piersiowej' to właśnie tam szłam i zaczynało się od nowa.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest bardzo konkretna informacja. Jeśli kierowanie uwagi na klatkę piersiową wyzwala spiralę, to czy próbowałaś praktyk gdzie uwaga idzie na zewnątrz - na dźwięki, na dotyk podłoża, cokolwiek poza ciałem? To nie jest unikanie, to jest zmiana zakotwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Próbowałam wcześniej kiedy Pranava wspomniał o zakotwiczeniu na zewnątrz - siedziałam rano i starałam się słuchać dźwięków za oknem zamiast śledzić oddech. I faktycznie nie wciągnęłam się tak w ciało. Ale po jakichś dziesięciu minutach i tak zaczęłam analizować czy dobrze to robię, czy w ogóle to jest 'prawdziwa' medytacja skoro nie skupiam się na ciele. I tu utknęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

A to jest ciekawe - bo tu nie wciągnęłaś się w objawy, tylko w zupełnie inny rodzaj lęku, mianowicie 'czy dobrze medytuję'. Czy to też był fizyczny sygnał który poprzedził tę myśl, czy tym razem zaczęło się od razu od głowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Myślę że tym razem od głowy. Nie pamiętam żeby coś w ciele poprzedzało. Po prostu pojawił się taki głos wewnętrzny 'ale to nie jest oddech, czemu nie oddychasz, czy robiłaś to kiedykolwiek dobrze' i pojechało.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To jest osobny mechanizm i warto go odróżnić od tego pierwszego. Tutaj mamy lęk przed złą praktyką, nie lęk przed chorobą. To się często nakłada u osób z hipochondrią bo generalny lęk szuka kolejnych obiektów. Czy to 'czy dobrze medytuję' pojawia się też poza medytacją, przy innych czynnościach?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

O matko, to co Syriana opisuje z tym 'czy dobrze medytuję' - ja to mam przy chyba każdej praktyce. Myślałam że to tylko mój problem. Czy to znaczy że to nie jest specyficznie hipochondryczne, tylko po prostu lęk jako taki szuka czegokolwiek?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Wincentyna Też tak mam i też myślałam że to tylko ja. Szczególnie przy nowych technikach - od razu wchodzę w tryb 'ale robię to źle, sprawdzam jeszcze raz jak powinno być' i zanim skończę to już jestem godzinę w telefonie czytając o medytacji zamiast medytować.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Oracle96 Serio? I to potem ma pomagać? Jak ktoś wchodzi w medytację i zamiast się wyciszać to wpada w nowy lęk to co to za technika. Przepraszam ale zaczyna mi się wydawać że dla niektórych osób medytacja po prostu nie jest odpowiednia i tyle.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Joasia.ka Rozumiem frustrację, ale czy masz jakiś punkt odniesienia do tego stwierdzenia? Bo to jest dość duża teza - że dla niektórych po prostu nie jest odpowiednia. Mnie ciekawi czy to jest 'nie odpowiednia w ogóle' czy 'nie odpowiednia w tej formie na tym etapie'.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Piolunka No nie mam dowodów, mam swoje odczucie. Ale jak czytam ten wątek od dawna to widzę że Syriana próbuje i próbuje i ciągle coś nie gra. W którymś momencie chyba trzeba powiedzieć stop, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to rozbawia trochę bo ja też przez długi czas myślałam dokładnie tak jak Joasia.ka - że skoro po kilku miesiącach nadal mam problemy to znak że to nie dla mnie. A potem dopiero zrozumiałam że właśnie te problemy to jest część procesu, nie dowód na to że jestem beznadziejna w medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale tu jest chyba różnica między 'mam trudności bo to trudne' a 'mam trudności bo ta konkretna technika nasila mój konkretny problem'. Bo Syriana nie mówi że medytacja jest trudna - ona mówi że medytacja uruchamia u niej spiralę lęku. To trochę inny problem, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Roch.pl Dobre rozróżnienie. Syriana, jak ty to sam odczuwasz - czy to jest 'trudno mi się skupić' czy bardziej 'skupiam się i to mnie nakręca'? Bo jeśli to drugie, to Roch ma rację że to jest specyficzny problem z konkretnym mechanizmem.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Zdecydowanie to drugie. Skupiam się, i właśnie to skupienie mnie nakręca. Jakbym miała lupę i przykładam ją do ciała. I wtedy wszystko co normalne zaczyna wyglądać niepokojąco.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: