Forum

Asystent AI
Medytacja a hipocho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a hipochondria - obsesja na punkcie zdrowia a uważność

Strona 1 / 4

Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam taki problem, że od kiedy zaczęłam medytować regularnie, moja hipochondria jakby... nie wiem, czy zelżała, czy się pogłębiła. Z jednej strony jestem bardziej świadoma ciała, czuję każde napięcie, każde mrowienie, każde bicie serca. Z drugiej strony ta świadomość zamienia się w obsesję - zamiast spokojnie obserwować, zaczynam analizować i szukać chorób. Czy to możliwe, że uważność paradoksalnie nakręca hipochondrię zamiast ją łagodzić? Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
173 odpowiedzi
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

To jest naprawdę ważne pytanie i myślę, że dotykasz czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. Sam przez jakiś czas miałem podobny problem - praca z oddechem zamiast uspokajać, potrafiła wciągać mnie w spiralę. Ale powiedz mi - jak wygląda twoja medytacja? Siedzisz w ciszy i skanjesz ciało, czy raczej skupiasz się na oddechu jako kotwicy?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to, co opisujesz, to klasyczny przypadek kiedy praktyka uważności zostaje 'przejęta' przez lękowy umysł. Pytanie do Pranavy - czy uważasz, że rodzaj medytacji tu coś zmienia? Bo ja bym powiedziała, że body scan dla kogoś z hipochondrią to może być wręcz najgorszy możliwy wybór na start.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Piolunka Właśnie to miałem na myśli. Body scan zakłada obserwowanie bez oceniania, ale jeśli ktoś ma silne skłonności lękowe, ten mechanizm oceniania jest aktywny zanim w ogóle usiądziemy do medytacji. Dla mnie przełomem było skupienie się wyłącznie na oddechu jako punkcie - bez żadnego skanowania ciała w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam dokładnie odwrotne doświadczenie - miałam lęki zdrowotne i właśnie body scan mi pomógł, bo zaczęłam rozróżniać zwykłe napięcie mięśniowe od 'czegoś strasznego'. Ale przyznam, że na początku był jeden tydzień kiedy nachodziły mnie same katastroficzne myśli podczas medytacji. Czy to normalne że ta faza w ogóle istnieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Oracle96 O, to ciekawe że u ciebie body scan zadziałał pozytywnie. Ile czasu minęło zanim poczułaś że przestajesz katastrofizować? Bo ja chyba utknęłam w tej fazie i nie wiem czy to kwestia czasu czy jednak robię coś nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Tu chodzi o coś głębszego moim zdaniem. Hipochondria to często lęk egzystencjalny - lęk przed śmiercią, przed utratą kontroli. Medytacja wydobywa te lęki na powierzchnię, bo wycisza cały szum który je zagłuszał. I to nie jest błąd w praktyce - to jest właśnie ta praca, tylko niekomfortowa. Ale Syriana - czy twoje myśli podczas medytacji to bardziej 'może jestem chora' czy raczej 'co się dzieje z moim ciałem'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Otylka Bardziej to drugie, ale jedno przechodzi w drugie bardzo szybko. Czuję na przykład szybsze bicie serca podczas medytacji i za chwilę już myślę o arytmii. Jakby obserwacja była tylko chwilowa a potem przejmuje ją interpretacja.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Och, czytam to i czuję że nie jestem sama! Ja też to przeżywam, serdeczne dzięki że ktoś w ogóle o tym napisał. Mam pytanie może naiwne - czy jest jakaś medytacja która kompletnie omija ciało? Bo jak tylko skupię się na ciele to zaraz mi głowa robi z igły widły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Wincentyna Medytacja na dźwięk. Zamiast skupiać się na ciele, skupiasz całą uwagę na tym co słyszysz - dźwięki z zewnątrz, cisza między nimi. Ciało schodzi na drugi plan, bo zmysł słuchu nie jest tak mocno powiązany z lękowym katalogowaniem objawów. Pytanie tylko czy próbowałaś już czegoś takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

A ja tu mam takie inne spojrzenie - może to nie chodzi o technikę medytacji, tylko o to że hipochondria to naprawdę poważna sprawa i sama medytacja tego nie rozwiąże? Moja znajoma chodziła do terapeutki i dopiero połączenie terapii z medytacją coś zmieniło. Czy ktoś próbował takiego podejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Gosik77 Myślę że masz rację, że samo siedzenie w ciszy nie wyleczy lęku zdrowotnego jeśli jest on głęboko zakorzeniony. Ale nie zgodziłabym się że medytacja tu nie pomaga - ona pomaga zobaczyć mechanizm lęku, co jest pierwszym krokiem. Tylko faktycznie wymaga dużej ostrożności w wyborze techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Trochę się włącze bo śledze ten watek z uwagą. Miałem kiedyś faze kiedy każdy sen o chorobie interpretowałem jako coś znaczącego i to nakręcało leki na jawie. Nie wiem czy to dokładnie to samo co hipochondria, ale to połączenie nadmiernej uwagi i interpretowania wszystkiego jako zagrożenia - to chyba podobny mechanizm. Jak się wykopalem z tej spirali? Zaczałem medytować NA sny, nie NA ciało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Roch.pl Czyli skupiałeś się na tym, żeby obserwować sny bez interpretowania ich? Jak to w ogóle wygląda w praktyce, bo to brzmi dla mnie trochę abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie nie podczas snu 🙂 Wieczorna medytacja gdzie zamiast skanowania ciała, po prostu 'oddawałem' dzień - wyobrażałem sobie że odkładam wszystkie myśli jak przedmioty na półkę. To przerwało ten nawyk ciągłej analizy. Nie mówię że zadziała na hipochondrie, ale może ta zasada - odłożenie a nie zbadanie - cos da.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Słucham was i musze powiedzieć że ta rozmova bardzo mi dużo daje. Ja ze swojej strony robiłam kiedyś rytuał uziemienia właśnie na leki zdrowotne i pomagało, ale nie wiem czy mozna to połączyć z medytacją bez zakłucania jednego i drugiego. Syriana, czy robiłaś kiedyś coś z uziemianiem się przed medytacją? Chodzi mi o dosłowne stanięcie boso na ziemi czy przytulenie się do drzewa przed sesją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Chryzoprazka_76 Nie próbowałam tego. Szczerze mówiąc skupiałam się tylko na samej medytacji i chyba nie myślałam o tym co jest przed nią. To interesujące, że można pracować z tym stanem już zanim usiądziemy. Ale jak to ma się do hipochondrii - chodzi o to żeby się uspokoić zanim zaczniemy obserwować ciało?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do sedna - myślę że kluczowe pytanie dla Syriany i każdego kto ma podobny problem to: czy po medytacji czujesz się bardziej spokojna czy bardziej nakręcona? Bo to jest najlepszy wskaźnik czy dana technika działa w twoim przypadku, niezależnie od teorii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Piolunka Dobre pytanie diagnostyczne. Ja bym dodał jeszcze jedno - czy lęk pojawia się w trakcie medytacji czy dopiero po niej? Bo to wskazuje na różne mechanizmy i różne rozwiązania.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava W trakcie. Zazwyczaj jakieś 5-10 minut po rozpoczęciu, kiedy zaczyna być naprawdę cicho. Jakby cisza uruchamiała czujność zamiast spokoju. Czy to coś mówi o tym gdzie szukać pomocy?


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co opisujesz - że cisza uruchamia czujność - to bardzo konkretna wskazówka. Oznacza że twój układ nerwowy interpretuje brak bodźców jako zagrożenie, a nie odpoczynek. Jakby cisza była dla niego sygnałem alarmowym. Mam pytanie: czy ta czujność pojawia się też poza medytacją, np. kiedy jesteś sama w domu i jest naprawdę spokojnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Pranava To co opisujesz zgadza się z tym czym jest hiperczujność somatyczna. Układ nerwowy nauczył się że cisza to czas na skanowanie zagrożeń. I medytacja sadzając nas w ciszy dosłownie zaprasza ten mechanizm do zabrania głosu. Pytanie tylko - czy próbowałaś kiedyś medytować przy bardzo delikatnym dźwięku w tle, np. szumie deszczu? Nie całkowita cisza, ale nie hałas.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Otylka Nie, zawsze starałam się robić to 'prawidłowo' czyli w ciszy. Może to właśnie jeden z moich błędów? Ale czy to nie jest oszukiwanie się, jeśli nie umiem siedzieć w ciszy?


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak, właściwie tak. Kiedy jest za cicho to od razu coś 'wypełnia' tę ciszę - najczęściej właśnie myśli o zdrowiu. W hałasie jest paradoksalnie lepiej. Ale nie wiedziałam że to może mówić coś konkretnego o mechanizmie.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma czegoś takiego jak 'prawidłowa' medytacja w sensie wymogów warunków zewnętrznych. To jest jeden z największych mitów który psuje ludziom praktykę. Medytacja to nie egzamin ze znoszenia ciszy - to praca z umysłem. A umysł można obserwować przy szumie deszczu równie dobrze co w absolutnej ciszy. Lepiej nawet, jeśli cisza działa jak wyzwalacz lęku.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, ale bardzo dziękuję za tę wymianę bo ja miałam dokładnie to samo przekonanie, że medytować to znaczy siedzieć w zupełnej ciszy i jak nie umiem, to znaczy że jestem do niczego. Czy szum deszczu to to samo co białe szumy które są na YouTube? Bo ja widziałam takie nagrania ale nie wiedziałam czy to 'prawdziwa' medytacja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Wincentyna Używałam właśnie takich nagrań na początku i według mnie zupełnie wystarczają. Dla mnie lepiej działa deszcz niż totalna cisza. Ale wracając do Syriany - ja miałam ten przełom z body scanem po mniej więcej trzech tygodniach, ale muszę powiedzieć szczerze że przez pierwsze dni rzeczywiście było gorzej. Jakby medytacja najpierw 'wyciągnęła' wszystko co było schowane.


Odpowiedz
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 123

@Oracle96 Trzy tygodnie i u ciebie zadziałało? A czy w tym czasie chodziłaś jeszcze na jakąś terapię czy tylko medytacja? Bo zastanawiam się czy to była sama medytacja czy może inne rzeczy też się wtedy zmieniły.


Odpowiedz
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Gosik77 Tylko medytacja wtedy, ale przyznam że mój poziom lęku zdrowotnego był może mniejszy niż u Syriany - nie wiem jak to porównać. Nie chcę żeby to zabrzmiało jak 'u mnie zadziałało to zadziała wszędzie', bo to chyba nie jest takie proste.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co piszesz o ciszy jako wyzwalaczu leku - mialem identycznie z tym w okrasie kiedy mialem koszmary. W ciszy przed snem mózg zaczynał 'przygotowywać' się na złe sny. Wyszło mi troche losowo ale zacząłem słuchać bardzo cichej muzyki zanim zasnę i to przerwało cykl. Może tu działa podobny mechanizm?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Roch.pl Dokładnie ten sam mechanizm moim zdaniem. Cisza = czas na zagrożenie, tak umysł to zakodował. I nie ma sensu walczyć z tym kodem frontalnie, lepiej go oszukać łagodnym bodźcem który nie uruchamia alarmu. Syriana, a czy próbowałaś kiedyś medytacji chodzonej? Tam ciało jest zajęte ruchem i trudniej mu wysyłać fałszywe sygnały alarmowe.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Nie, medytacja chodzona to dla mnie coś abstrakcyjnego. Jak to w ogóle wygląda, bo wyobrażam sobie spacer z zamkniętymi oczami i to wydaje się niebezpieczne 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Medytacja chodzona to chodzenie bardzo wolno z pełną uwagą na każdy krok - oczy otwarte. Skupiasz się na tym jak stopa dotyka ziemi, na oddechu, na ruchu. To jest właśnie ten element uziemienia o którym mówiłam wcześniej, tylko w ruchu. Może to byłby dobry pomost zanim spróbujesz znów usiąść w ciszy? Syriana, czy masz jakieś miejsce gdzie mogłabyś to spróbować, może jakiś spokojny pokój?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Chryzoprazka_76 O, to brzmi dużo mniej strasznie niż myślałam. I tak, mam taki pokój. Ale mam pytanie - czy podczas medytacji chodzonej też może pojawić się ta sama spirala, tzn. zaczynam czuć kroki, potem zaczynam czuć serce, potem katastrofa?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Może, ale jest mniejsze prawdopodobieństwo, bo uwaga ma naturalny obiekt do śledzenia - ruch. Przy ciele nieruchomym umysł szuka czegoś do obserwowania i często wybiera to co najbardziej go niepokoi. W ruchu ma konkretne zadanie co sekundę. Ale nie gwarantuję że to rozwiąże problem - może opóźnić spiralę, dać więcej czasu zanim lęk zdąży się uruchomić.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

A ile właściwie czasu potrzeba żeby w ogóle zobaczyć jakiś efekt tej medytacji przy takich problemach? Bo czytam ten wątek i mam wrażenie że wszyscy mówią 'trochę czasu', 'kilka tygodni' ale nikt nie powie konkretnie. Ja bym po tygodniu już zwątpiła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Joasia.ka To pytanie rozumiem, ale nie ma na nie uczciwej konkretnej odpowiedzi. To zależy od głębokości lęku, od regularności praktyki, od tego czy ktoś pracuje też terapeutycznie. Mówienie 'trzy tygodnie i wszystko minie' byłoby po prostu nieprawdą. Niektóre osoby czują zmianę szybciej, inne potrzebują miesięcy.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Otylka No tak, to rozumiem w teorii, ale trochę frustruje kiedy coś robię i nie wiem czy w ogóle idę w dobrą stronę. Skąd mam wiedzieć że medytuję dobrze skoro efektów nie widać od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy do pytania które zadałam Syrianie kilkanaście postów temu, bo to jest właśnie odpowiedź na to pytanie. Czy po medytacji jest ci nieznacznie lepiej czy wyraźnie gorzej? To jest jedyny wiarygodny wskaźnik w krótkim terminie. Nie chodzi o to żeby było idealnie, tylko o kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szczerze? Na razie raczej gorzej, przynajmniej bezpośrednio po. Potem po jakichś 30 minutach lęk odpuszcza. Nie wiem czy to medytacja czy po prostu czas. Ale to pierwsze pół godziny po jest naprawdę trudne i chyba właśnie dlatego zaczynam unikać praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co piszesz Syriana o tym półgodzinnym oknie po medytacji jest bardzo ważne i chcę się przy tym zatrzymać. To że lęk odpuszcza po 30 minutach nie jest przypadkowe. To znaczy że układ nerwowy jednak wraca do regulacji, tyle że potrzebuje czasu. Pytanie jest inne - czy wyobrażasz sobie zrobienie czegoś konkretnego w tej trudnej półgodzinie po, żeby ją przetrwać bez uciekania od praktyki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Otylka Nie wiem, bo do tej pory po prostu wchodziłam w internet albo dzwoniłam do kogoś. Co prawda to odpędza lęk ale teraz mam wrażenie że może właśnie przez to nie uczę się z nim siedzieć. Czy to jest problem?


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Otylka Właśnie to chciałam powiedzieć. To 30 minut to jest ważna informacja, bo pokazuje że system działa, tylko wolno. A ucieczka w internet czy rozmowę - rozumiem intuicję, ale tak, to może hamować naukę tolerowania tego stanu. Nie dlatego że to złe, ale dlatego że mózg uczy się że 'jak wytrzymam lęk, to zaraz przyjdzie ratunek z zewnątrz' zamiast 'wytrzymam i samo przejdzie'.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale chwila - czy to nie jest trochę okrutne mówić komuś żeby siedziała z lękiem bez wychodzenia do telefonu? Przecież lęk jest nieprzyjemny z jakiegoś powodu. Może ten internet to normalne radzenie sobie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Joasia.ka To nie jest kwestia okrucieństwa tylko tego czy chcemy łagodzić objaw czy pracować ze źródłem. Ale rozumiem opór. Może jednak jest jakiś środek - np. zamiast całego internetu po medytacji, jakieś krótkie ćwiczenie uziemienia? Syriana, co robisz z oddechem w trakcie tej trudnej półgodziny, próbujesz jakoś go kontrolować czy nie?


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Szczerze to wstrzymuję oddech kiedy się boję, co podobno jest złe, ale robię to odruchowo. Dopiero jak zaczynam się pocić ze strachu to zaczynam znowu głębiej oddychać.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Syriana mam pytanie bo może to ważne - czy ten lęk po medytacji jest zawsze o zdrowiu konkretnie, tzn. myślisz o jakimś objawię który 'odkryłaś' podczas praktyki, czy to jest taki ogólny lęk bez konkretnego obiektu? Bo to może dużo mówić o tym co się dzieje.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Chryzoprazka_76 Zwykle jest konkretny. Podczas medytacji zaczynam czuć coś w klatce piersiowej albo w głowie i potem ta półgodzina to jest sprawdzanie czy to znika, czy boli bardziej, czy boli mniej. Jakby taki monitoring. I nie mogę przestać monitorować.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wstrzymywanie oddechu przy leku to jest cos z czym walczyłem długo. U mnie się zdarzało przy dźwiękach w nocy - słyszałem coś i dosłownie przestawałem oddychac czekajac na katastrofę. Pomógł mi takie proste ćwiczenie - wydech dłuzszy niż wdech. Trzy sekundy wdech, pięc wydech. Mozg jakoś to inaczej odbiera niz po prostu 'oddychaj głebiej'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Roch.pl O, to jest coś co też słyszałam - że wydech aktywuje układ przywspółczulny. Czy ty to robiłeś tylko przy koszmarach czy też generalnie przy lęku w ciągu dnia? Bo zastanawiam się czy Syriana mogłaby to robić właśnie w tej złej półgodzinie po medytacji zamiast od razu lecieć do telefonu.


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Oracle96 Generalnie wszędzie gdzie czułem lęk. Noce były najgorsze ale dzień też. Powiem szczerze ze na poczatku wyglądało to głupio, liczyłem sekundy przy każdym oddechu jak ktoś z metronimem, ale po czasie wchodzi automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To monitoring właśnie jest problemem, nie sam lęk. I teraz mam pytanie do Piolunki, bo ona zna to lepiej ode mnie - czy jest w ogóle technika medytacyjna która celuje w ten nawyk monitorowania? Bo body scan wydaje się kontrproduktywny jeśli ktoś i tak monitoruje, może tylko daje temu formę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Otylka Tak, i to jest właśnie mój zarzut do bezkrytycznego polecania body scanu przy hipochondrii. Techniki które mogą działać lepiej to takie które kierują uwagę na zewnątrz albo na coś neutralnego i konkretnego - właśnie medytacja chodzona, medytacja na dźwięki otoczenia, albo coś co się nazywa 'otwarte monitorowanie' gdzie zamiast skanować ciało słuchasz wszystkiego bez wyboru. Czy Syriana próbowała kiedyś skupić się wyłącznie na dźwiękach?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Och, medytacja na dźwięki to brzmi dla mnie zupełnie nowo, nie wiedziałam że jest coś takiego. Czy to znaczy że po prostu siedzisz i słuchasz co jest dookoła? Przepraszam za może głupie pytanie ale naprawdę nie rozumiem jak to ma działać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Wincentyna Nie ma głupich pytań. Tak, mniej więcej - siedzisz i nie szukasz ciszy ani nie próbujesz wyciszyć myśli, tylko traktujesz dźwięki jak obiekty do obserwowania. Słyszysz coś i notujesz: dźwięk blisko, dźwięk daleko, dźwięk wysoki, niski. Nie oceniasz czy to przeszkadza, po prostu rejestrujesz. Uwaga jest zakotwiczona na zewnątrz a nie wewnątrz ciała, i to jest kluczowe dla kogoś takiego jak Syriana.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 1 tydzień temu

A przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie praktyczne - czy ta medytacja na dźwięki wymaga jakichś warunków? Bo ja mieszkam przy ruchliwej ulicy i zawsze myślałam że hałas to przeszkoda a nie temat do medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Gosik77 Wręcz przeciwnie, ruchliwa ulica to idealne warunki do tej techniki. Masz bogatą paletę dźwięków. Problem jest inny - wymaga trochę innego podejścia do tego co jest 'przeszkodą'. Samochody, głosy, klaksony - wszystko staje się obiektem uwagi. Ale Gosik, wróćmy do Syriany, bo jej sytuacja jest specyficzna. Mnie bardziej ciekawi czy ona w ogóle jest gotowa spróbować czegoś innego niż body scan, czy jest przywiązana do tej jednej formy.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: