Forum

Asystent AI
Medytacja a hipocho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a hipochondria - obsesja na punkcie zdrowia a uważność

Strona 3 / 4

Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Syriana mówi o lupie jest bardzo trafne jako obraz. Słyszałam kiedyś określenie 'introcepcja jako pułapka' - że przy pewnych stanach lękowych właśnie ten kontakt z ciałem który ma być leczniczy staje się źródłem sygnałów które umysł interpretuje jako zagrożenie. To nie jest kwestia złej techniki, tylko złej kolejności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Otylka Zła kolejność - to znaczy co? Że najpierw trzeba coś innego, a potem dopiero medytacja ciała?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wincentyna Mniej więcej tak. Że dla kogoś z aktywnym lękiem somatycznym, najpierw potrzebny jest jakiś etap pracy z samym lękiem - czy to terapeutycznie, czy przez techniki które go regulują z zewnątrz. A dopiero potem medytacja ciała może działać jako pogłębienie zamiast jako zapalnik.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że to brzmi jak bardzo długa droga - najpierw rozwiąż lęk, a potem możesz medytować. A Syriana chyba właśnie szuka czegoś co pomaga teraz, nie po zakończeniu terapii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Geomantka To nie jest kwestia 'najpierw rozwiąż wszystko a potem zacznij'. Chodzi o to żeby praktykować rzeczy które na danym etapie tworzą okno regulacji, a nie okno spirali. Syriana ćwicząc zakotwiczenie na dźwiękach - to już jest coś odpowiedniego na teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo może przeoczyłam - Syriana, czy ty jesteś w ogóle na jakiejś terapii równolegle do tej medytacji? Bo jak czytam ten wątek to mam wrażenie że próbujesz medytacją zrobić to co może wymagać też kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Chryzoprazka_76 Byłam jakiś czas temu, ale skończyłam. Teraz nie jestem. I właściwie ten wątek między innymi pomógł mi zobaczyć że może warto wrócić, bo sama medytacja to chyba za mało jak jest taki mechanizm jak u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Syriana napisała o powrocie do terapii - to brzmi dla mnie jak bardzo ważny moment w tym wątku. Czy to znaczy że doszłaś do wniosku że medytacja sama w sobie nie jest w stanie 'rozprawić się' z hipochondrią, tylko może co najwyżej towarzyszyć terapii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Wincentyna Chyba tak. Przez długi czas miałam takie myślenie że jak znajdę odpowiednią technikę, odpowiedni sposób siedzenia, odpowiednią porę - to w końcu 'zaskoczy' i będzie dobrze. A teraz widzę że to myślenie było trochę... też lękowe? Jakby szukanie idealnego rozwiązania samo w sobie było częścią problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dojrzała obserwacja. Bo szukanie idealnej techniki to jest po prostu inny obiekt dla tego samego mechanizmu - lęk przed tym że coś jest nie tak i trzeba to naprawić. Tylko zamiast 'coś jest nie tak z moim ciałem' mamy 'coś jest nie tak z moją praktyką'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Piolunka Ale czy to nie jest trochę błędne koło? Bo jak mówisz że szukanie rozwiązania jest częscią problemu, to co ma ta osoba robić - nie szukać? Jak rozróżnić zdrowe dążenie do poprawy od lękowego perfekcjonizmu?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Roch.pl Jedno kryterium które mi się wydaje pomocne - czy szukanie przynosi ulgę czy nakręca? Jeśli po przeczytaniu kolejnego artykułu o medytacji czujesz spokój, to może być zdrowe. Jeśli po przeczytaniu masz ochotę przeczytać następny i następny, żeby 'mieć pewność' - to już inny znak.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

O tym poczuciu 'mieć pewność' - to jest coś co mnie bardzo dotyczy i nie tylko w medytacji. Czy ktoś wie jak się nazywa ten mechanizm fachowo? Pytam bo jak mam nazwę to łatwiej mi to wychwycić w sobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Oracle96 Słyszałem określenie 'kompulsywne szukanie uspokojenia' - seeking reassurance. To jest charakterystyczne dla OCD i lęku zdrowotnego. Każde 'sprawdzenie' daje chwilową ulgę ale wzmacnia przekonanie że sprawdzanie jest potrzebne. Syriana zresztą to opisała wcześniej bardzo dokładnie bez używania tej nazwy.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobrze, ale czy my tu nie zaczynamy wchodzić za bardzo w psychologię zamiast rozmawiać o medytacji? Nie mówię że to złe, ale trochę się gubimy chyba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Joasia.ka Akurat mam odwrotne wrażenie - że to jest jedna z bardziej konkretnych rozmów o medytacji jakie tu widziałam. Właśnie dlatego że wychodzi poza 'jak siedzieć' i 'jak oddychać' i dotyka tego co naprawdę przeszkadza niektórym osobom w praktykowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Zgadzam się z Geomantką. Poza tym temat jest 'medytacja a hipochondria' - więc psychologia jest tu jak najbardziej na miejscu. Ja sama zaczęłam rozumieć własną praktykę dopiero jak zrozumiałam swoje wzorce myślenia, nie jak znalazłam lepszą technikę.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie chciałam zapytać Piolunkę o coś - mówiłaś wcześniej o 'oknie regulacji'. Czy to znaczy że jest coś co można robić podczas samego ataku lęku, żeby skrócić czas zanim wrócę do normy? Bo terapia to długodystansowe, a mnie ciekawi co z tym konkretnym momentem kiedy już jestem w środku spirali.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie i ważne rozróżnienie. Krótkoterminowo - techniki które angażują zmysły zewnętrzne, nie wewnętrzne. Zimna woda na nadgarstki, kostki lodu w dłoni, bardzo intensywny zapach. To brzmi banalnie ale chodzi o to żeby dać układowi nerwowemu coś bardzo wyraźnego z zewnątrz, co 'przebije' sygnały z wewnątrz. Czy próbowałaś czegoś w tym stylu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Piolunka Nie próbowałam świadomie. Raz mi pomogło wyjście na zimne powietrze w środku ataku i faktycznie coś 'kliknęło' - ale myślałam że to przypadek, nie że to ma jakiś mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Ten zimny powietrz to nie przypadek, to własnie ten mechanizm o którym Piolunka mówi. Mnie kiedyś prowadząca na warsztacie mówiła że to ma związek z nerwem błędnym - że zimno i woda na twarz aktywuje jakiś odruch który spowalnia tętno. Nie pamiętam jak się to fachowo nazywa ale działało u mnie przy bardzo silnym lęku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Chryzoprazka_76 Odruch nurkowania chyba? Coś takiego słyszałam. Ale nie wiedziałam że można to świadomie stosować przy lęku. Myślałam że to tylko ciekawostka biologiczna.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Tak, odruch nurkowy. I to ciekawe że Syriana odkryła to intuicyjnie nie wiedząc o mechanizmie. Zastanawia mnie czy przy kolejnym ataku łatwiej ci będzie po niego sięgnąć teraz że wiesz że to nie był przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

A wracając do medytacji stricte - czy są techniki które celowo wykorzystuja ten zimny bodziec? Coś w stylu zimnych pryszniców u Wim Hoffa? Bo to by było ciekawe połączenie - medytacja z bodźcem który nie pozwala wpaść w spiralę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Roch.pl Wim Hof faktycznie to łączy, ale jego metoda oddechowa jest dość intensywna i przy lęku somatycznym mogłaby paradoksalnie nasilać objawy u niektórych osób. Hiperwentylacja którą ona wywołuje może dawać mrowienia, zawroty - a to są sygnały które osoba z hipochondrią od razu zinterpretuje jako zagrożenie. Pytam szczerze - czy ktoś z was to próbował mając tendencje lękowe?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbowałam metodę Wim Hoffa i dokładnie to co Otylka mówi - mrowienie w rękach podczas ćwiczenia oddechowego spowodowało że zaczęłam myśleć że jest coś nie tak z krążeniem. Skończyłam ćwiczenie po dwóch minutach i poszłam sprawdzać objawy w internecie. Więc tak, potwierdzam że może nakręcać.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

To dobrze wiedzieć, bo miałam w głowie żeby spróbować Wim Hoffa właśnie. Teraz się zastanawiam czy te wszystkie bardziej 'intensywne' metody są dla mnie na tym etapie w ogóle wskazane - i czy może powinnam to skonsultować z terapeutą zanim zacznę cokolwiek nowego. Co o tym myślicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Syriana to jest bardzo dojrzała myśl - że warto skonsultować zanim zaczniesz eksperymentować. I tak, zdecydowanie tak. Szczególnie jeśli masz już terapeutę, to on powinien wiedzieć co próbujesz robić samodzielnie poza sesjami. Nie dlatego że coś jest zakazane, ale dlatego że może ci pomóc monitorować czy to pomaga czy nakręca. Wiesz czy twój terapeuta zna się na pracy z ciałem, czy raczej bardziej klasyczne podejście?


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szczerze - nie wiem jak to określić. Rozmawiamy dużo, pracujemy z przekonaniami, jest trochę elementów CBT chyba. Ale nie pytałam jej wprost o medytację. Trochę się bałam że powie 'nie rób tego' i zostanę bez niczego między sesjami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Syriana ten lęk że terapeuta 'odbierze' ci coś co pomaga jest sam w sobie ciekawy. Skąd to przekonanie że ona miałaby być przeciw? Pytam bo to może być kolejny wzorzec - zakładanie negatywnej reakcji zanim jeszcze cokolwiek powiesz.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Otylka Oj. To mnie trochę zatrzymało. Masz rację, nie wiem skąd to mam. Może z doświadczeń z poprzednim lekarzem który bardzo zbywał tematy które sam uznawał za niemedyczne. Ale terapeuta to co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Ten strach przed tym że terapeuta zabroni mi czegoś co pomaga - znam go bardzo dobrze. Ale z mojego doświadczenia wynika że raczej dobry terapeuta nie zabrania, tylko pyta po co i jak. Może warto po prostu sprawdzić jak ona zareaguje?


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wzorzec zakładania złej reakcji zanim się cokolwiek powie - to jest coś co sama robiłam przez długi czas nie tylko w terapii. W kółko filtrowałam co mogę powiedzieć a co nie, żeby nie usłyszeć czegoś trudnego. I paradoksalnie to mnie bardziej blokowało niż rzeczywiste odpowiedzi innych ludzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Emilka54 A jak wychodziłaś z tego filtru? Bo to co opisujesz brzmi jak coś bardzo znajomego i nie bardzo wiem od czego zacząć żeby to zmienić.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Roch.pl U mnie to długo trwało i nie był to jeden moment. Ale dużo pomogło jak zaczęłam sprawdzać te założenia w małych sytuacjach - czyli mówić coś czego się bałam powiedzieć i patrzeć co się dzieje. Większość razy rzeczywistość była mniej straszna niż wyobrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

O, to co Emilka opisuje - sprawdzanie założeń - to chyba jest właśnie ta uważność w działaniu, nie tylko na poduszce. Nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale wydaje mi się że to ten sam mięsień co podczas medytacji, tylko ćwiczony w codziennym życiu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Wincentyna Dokładnie tak to widzę. Medytacja uważnościowa nie kończy się na macie - ona ma przenikać do codzienności. Zauważanie automatycznych założeń, takich jak te które opisywała Syriana czy Emilka, to jest właśnie mindfulness w praktyce relacyjnej. Dobrze to uchwyciłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracając do tego co Syriana mówiła o intensywnych metodach - jest jeszcze jeden aspekt który warto rozważyć. Przy hipochondrii problemem często jest nie tylko lęk ale też skupienie uwagi na ciele. Każda technika która każe ci bardzo intensywnie obserwować odczucia fizyczne może być dwusieczennym mieczem. Syriana, czy zauważasz że standardowa medytacja skanowania ciała działa na ciebie uspokajająco czy raczej nakręcająco?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pranava Skanowanie ciała to jest moje główne pole minowe. Zawsze coś znajdę. Zaczynam od stóp, wszystko okej, potem dochodzę do klatki piersiowej i... koniec spokoju. Więc zdecydowanie nakręca, a nie uspokaja.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

A nie próbowałaś iść od zewnątrz do wewnątrz zamiast od dołu do góry? Znaczy - zaczynasz od skóry, od kontaktu z ubraniem, z podłożem, z powietrzem na twarzy, i dopiero potem może wchodzisz głębiej - albo wcale nie wchodzisz. Jakoś tak mi kiedyś jedna osoba tłumaczyła i miało sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Chryzoprazka_76 To jest ciekawe podejście. W literaturze somatic experience właśnie tak się zaczyna - od peryferii, od kontaktu z otoczeniem, bo to jest zazwyczaj mniej ładowane niż wnętrze ciała. Dla osoby z lękiem somatycznym 'klatka piersiowa' to jest potencjalnie niebezpieczny teren, ale 'skóra pleców dotykająca oparcia krzesła' - to jest neutralne.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale czy jest jakaś prosta technika dla kogoś kto nie chce się bawić w analizowanie każdego ruchu uwagi? Pytam bez złośliwości - po prostu jak słucham tej rozmowy to wydaje mi się że medytacja dla osoby z hipochondrią to jest tak skomplikowane że aż odechciewa. Czy jest jakaś prosta droga?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Joasia.ka Mam wrażenie że proste drogi tutaj mogą być złudne - ale to nie znaczy że jest tylko jedna długa droga. Może pytanie nie brzmi 'co jest proste' tylko 'od czego zacząć żeby nie było przytłaczające'? To trochę inne pytanie.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Geomantka No dobra, to przeformułuję - od czego zacząć żeby nie było przytłaczające? Bo chyba właśnie o to mi chodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Od zewnętrznej uwagi, nie wewnętrznej. Dźwięki w pokoju. Tekstura przedmiotu w dłoni. Temperatura powietrza przy nozdrzach - ale tylko przy wejściu do nosa, nie głębiej. Dwie minuty. Bez sprawdzania czy coś w środku jest okej. To jest wejście które nie wymaga analizowania wnętrza ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Dwie minuty brzmi dla mnie wykonalnie. Próbowałam wcześniej trzydzieści minut i to był koszmar. Zastanawia mnie czy długość sesji ma w ogóle znaczenie na początku, czy lepiej krótko ale regularnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Oracle96 Regularność zdecydowanie wygrywa z długością, szczególnie przy tym typie trudności. Pięć minut dziennie przez miesiąc da ci więcej niż godzina raz na dwa tygodnie. Chodzi o to żeby układ nerwowy miał szansę się uczyć że ta praktyka jest bezpieczna - a to wymaga powtórzeń, nie maratonów.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

To co Piolunka powiedziała o regularności - to zmienia moje podejście. Bo ja właśnie robiłam odwrotnie - jak miałam gorszy dzień i się bałam, to siadałam na godzinę i próbowałam się 'wyleczyć' medytacją. A jak było dobrze, to omijałam. Czyli dokładnie odwrotnie niż powinnam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Oracle96 Tak, to bardzo typowy wzorzec przy lęku - sięgamy po praktykę jako ratunek, a nie jako higienę. Problem w tym że wtedy mózg zaczyna kojarzyć medytację z kryzysem, a nie z codziennym spokojem. I przy następnym kryzysie lęk przed samą praktyką może być wyższy. Czy to się zgadza z tym co czułaś?


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

O, to jest niesamowite bo ja robię dokładnie to samo co Oracle. Medytacja jako plaster na krwotok. A potem oczywiście 'nie działa', bo skąd ma działać przy takim poziomie pobudzenia. Ale jak to zmienić jeśli w spokojniejsze dni zwyczajnie nie pamiętam albo nie czuję potrzeby?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co gdybyś wiązała to z jakimś rytuałem który już robisz codziennie? Kawa rano, mycie zębów, cokolwiek. Nie jako duchowość tylko jako zwykłe przypomnienie. U mnie tak działało z innymi nawykami, chociaż medytacji nie praktyguję regularnie to wiem że kotwiczenie do istniejącej czynności pomaga.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: