Dobra, wróćmy do czegoś konkretnego bo trochę nam uciekło. Ja ciągle mam ten problem że siadam i pierwsze pięć minut to jest walka z hałasem, potem może coś, a potem muszę wstawać. Czy to w ogóle ma sens czy te pięć minut walki po prostu niweluje te dwie minuty spokoju?
no właśnie nie wiem co robię. Złoszczę się. Myślę żeby się nie złościć. Znowu się złoszczę. Tyle.
A może złoszczenie się na hałas to jest właśnie ta warstwa którą trzeba przepracować zanim w ogóle można mówić o technikach? Bo Kryska mówi że walka to też praktyka, ale chyba tylko jeśli walka nie jest emocjonalna, tylko taka obserwująca?
Ja miałam i właściwie cały czas mam. To co mi trochę pomogło, to nie nazywanie tego sukcesem albo porażką. Ale szczerze mówiąc nie wiem czy to moja zasługa czy po prostu z czasem przestałam się tym tak przejmować. Nie wiem co było pierwsze.
Wracając do tego co Egzorcystkaa opisała, bo to jest konkretny przykład do popatrzenia. Złość na hałas to zazwyczaj opór wobec tego że rzeczywistość nie wygląda tak jak chcemy żeby wyglądała podczas medytacji. To jest dokładnie ten mechanizm który hałaśliwe środowisko ujawnia szybciej niż cisza.
A co z tymi którzy nie mają wyboru i od razu muszą pod górkę bo nie ma innej opcji? Bo ja nie mam cicho nigdy. To znaczy że muszę od razu robić to najtrudniejsze?
Ja myśle że wtedy trzeba sobie odpuścić ten ideał ze medytacja musi być w ciszy i po prostu zacząć tam gdzie sie jest. Ja na poczatku szłam do parku rano zanim wszyscy wstali. Nie zawsze da sie, ale może warto poszukac takiego okna czasowego kiedy jest akurat troche ciszej?
Dziękuję Krysce za ten pomysł z parkiem, nie pomyślałam o tym! A powiedz, jak długo robiłaś to zanim mogłaś medytować w środku domu mimo hałasu? Bo to by mi dało jakiś horyzont.
Mam jeszcze jedno pytanie do tej dyskusji z Kminek o oporze. Jeśli hałas ujawnia opór, to czy praca z hałasem w medytacji jest tym samym co praca z tym oporem? Czy to są różne rzeczy i hałas jest tylko symptomem?
Dokładnie to samo pytanie miałam. Jakby ktoś mi powiedział jak to rozpoznać z góry, to może bym mogła to złapać zanim mnie wciągnie.
Ale ja mam pytanie praktyczne, bo te kilka minut medytacji które jakoś udaje mi się zrobić to krótko. Czy body scan w ogóle ma sens przy pięciu, siedmiu minutach czy to wymaga więcej czasu?
Też się zastanawiam bo czytałam że body scan to minimum dwadzieścia minut. A jak mamy mało czasu to może lepiej skupić się na samym oddechu?
A ja mam pytanie z innej strony, bo słucham tej dyskusji i zastanawiam się czy w ogóle robię to poprawnie. Ja po prostu siadam, zamykam oczy i staram się nie myśleć. To jest medytacja czy coś zupełnie innego?
Wracając do tego co Kminek mówiła o ciele i sygnałach, mam pytanie. Jak trenować to w hałaśliwym miejscu skoro skupienie na ciele jest trudne kiedy z zewnątrz dochodzą dźwięki? Czy to nie jest koło zamknięte?
Chcę dopowiedzieć do tego co Kminek mówiła o ciele. U mnie ten sygnał przed złością na hałas to jest coś w okolicach szczęki. Napinają mi się mięśnie zanim jeszcze świadomie zareaguję na dźwięk. Nie wiem czy to jest u wszystkich, ale może komuś to pomoże szukać swojego miejsca.
Mam pytnaie bo może głupie ale czemu w ogóle skupiamy się na oddechu a nie na czymś innym? Czy można zamiast oddechu skupiać się np na odczuciu stóp na podłodze? Bo jak jest głośno to oddech czasem słyszę a czasem nie i to też mnie rozprasza.
To co Jaskier mówi o dłoniach to mi przypomina jedną rzecz której się nauczyłam. Jak środowisko jest bardzo głosne to zamiast walczyc z uwaga która ucieka do dźwięku, można po prostu mieć kilka punktów skupienia na raz. Oddech I dłonie i stopy. Wtedy uwaga ma mniej miejsca na ucieczkę bo jest zajęta. Próbował ktoś czegoś takiego?
...więcej szczegółów bo nie skończyłem. Chciałem powiedzieć że to jest naprzemiennie na początku, a jednocześnie dopiero jak masz jakiś staż. Nie da się tego robić jednocześnie bez wprawy, więc Augurka52 masz rację że to koło, ale tylko na początku.
To co Kryska mówiła o kilku punktach skupienia mnie troche zaskoczyło. Rozumiałam zawsze ze im mniej punktów tym lepsza koncentracja. Czy to nie jest sprzeczne ze sobą? Mam na mysli ze jak mam skupiać się na oddechu i dłoniach i stopach naraz to gdzieś ta uwaga sie gubi między nimi.
ja miałam dokładnie takie samo pytanie kiedy to czytałam. Bo intuicyjnie wydaje się że jeden punkt jest prostszy. Może Kryska mogłaby doprecyzować bo rozumiem to co napisała ale też nie do końca?
Dobra, to spróbuje wytłumaczyć lepiej bo źle to zapisałam chyba. Nie chodzi o skupianie sie na wszystkim naraz tak samo mocno. Chodzi o to ze jak hałas bardzo intensywny to zamiast trzymać jeden punkt kurczowo i przegrywać z dźwiękiem, masz troche więcej 'masy' ciała do której możesz wracać. Jakby sieć zamiast jednej liny.
To mi trochę rozjaśniło, ale ja i tak jestem na etapie żeby w ogóle nie gonić myśli jak Eustachy mówił wcześniej. Ta sieć to chyba dla mnie zbyt skomplikowane na razie. Czy jest jakiś bardzo prosty punkt startowy dla kogoś kto dosłownie zaczyna?
Wracając do tego co Kminek pytała Augurce, czyli jak długo trwa powrót uwagi. Mnie ciekawi czy to się mierzy w ogóle albo czy jest jakiś sposób żeby to śledzić bez aplikacji. Bo aplikacje do medytacji mierzą czas sesji ale nie mierzą tego co ważne.
To jest ciekawe co Nekromantka mówi o tym klnięciu w myślach, bo to jest chyba pierwszy widoczny efekt u większości, tak? Że nie pierwsza reakcja jest inna ale już ta chwilę po. Czy to jest dokładnie to co Kminek nazywała tym sygnałem w ciele przed złością?
Ale wróćmy na chwilę do tej kwestii czasu bo dalej nie wiem. Kminek nie odpowiedziała mi wprost o ten body scan przy pięciu minutach. Czy ma sens czy nie? Bo jeśli nie ma sensu przy krótkim czasie to chcę wiedzieć żeby nie tracić tych minut.
To co Kminek napisała o skróconym body scanie bardzo mi pomogło, ale mam pytanie do niej albo do kogokolwiek, czy te dwie, trzy części ciała to ma być zawsze to samo, czy można zmieniać? Bo nie wiem czy się uczyć przez powtarzanie czy eksperymentować.
A mnie ciągle wraca pytanie o hałas z zewnątrz bo o tym jest ten wątek i trochę odpłynęłysmy. Czy to co Kminek mówi o skróconym body scanie pomaga konkretnie przy hałaśliwym miejscu, czy to jest bardziej ogólna technika? Bo te dwa problemy chyba się różnią?
