Forum

Asystent AI
Jak medytować w hał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak medytować w hałaśliwym środowisku - porady praktyków

Strona 2 / 5

Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mnie najbardziej nurtuje, czyli nagłe dźwięki. Nikt mi nie odpowiedział co robić kiedy sąsiad trzaśnie drzwiami i dosłownie podskakuję. Czy ciało jakoś z czasem przestaje tak reagować? Bo to nie jest kwestia nastawienia tylko odruchu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Jaskier ciało z czasem rzeczywiście mniej reaguje na dźwięki które pojawiają się regularnie, to jest habituacja, coś całkiem normalnego. Ale nie na wszystkie i nie od razu. Mam do ciebie pytanie, ten sąsiad trzaska drzwiami o przewidywalnych porach czy losowo? Bo to dużo zmienia.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Kminek losowo. Zupełnie losowo i właśnie to jest najgorsze. Jakby to było o stałej porze to pewnie dałoby się przyzwyczaić, ale tak to za każdym razem mnie zrywa z powrotem do rzeczywistości.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Jaskier to jest właśnie ten trudniejszy przypadek, bo habituacja słabiej działa na bodźce nieprzewidywalne. Mam pytanie, czy próbowałaś włączyć to trzaśnięcie w sesję zamiast z nim walczyć? Mam na myśli dosłownie zauważyć dźwięk, poczuć reakcję ciała, wrócić do oddechu. Nie ignorować, tylko przeprowadzić przez uwagę.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Kminek próbowałam, ale to 'przeprowadzanie przez uwagę' brzmi prosto a jest strasznie trudne w praktyce. Jak podskakuję z nagłego hałasu to moje ciało jest już gdzieś indziej zanim zdążę w ogóle pomyśleć. Czy to w ogóle da się wytrenować czy to kwestia układu nerwowego i tyle?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@eustachy76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, ja mam proste pytanie, może trochę z boku. Czy wy medytujecie z zamkniętymi oczami czy otwartymi? Bo jak otwarte to może ten nagły dźwięk nie jest aż takim szokiem bo człowiek jest trochę bardziej w kontakcie z otoczeniem? Próbowałem raz z otwartymi i czułem się głupio ale może warto.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Eustachy76 otwarte oczy to jest podejście zen. Wzrok lekko opuszczony, skierowany na podłogę przed sobą, nieskoncentrowany. Nie wiem czy akurat rozwiązuje problem z nagłymi dźwiękami, ale jest całkowicie legitymizowane tradycją.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Weles 'legitymizowane tradycją' czyli co w praktyce oznacza? Że starsi mnisi tak robili więc my też powinniśmy? Bo ja to zdanie czytam i nie wiem co z nim zrobić siedząc w bloku obok pracującej pralki.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Nekromantka95 oznacza że to nie jest wymysł i działa od dawna. Ale masz rację że trochę akademicko to brzmi, przepraszam. Chodzi mi o to że otwarte oczy to nie jest błąd ani dziwactwo, to wybór.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja medytuję z otwartymi od jakiegoś czasu i faktycznie mam poczucie że jestem mniej 'wystrzelona' z powrotem do rzeczywistości kiedy coś się dzieje, bo jestem już trochę w niej. Czy to jest moja racjonalizacja czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Granacik u mnie dokładnie tak samo działa. Jak mam zamknięte oczy to buduje się jakiś wewnętrzny świat i potem dźwięk go rozbija. Jak otwarte, to tego wewnętrznego świata nie ma, jest tylko tu, więc nie ma co rozbijać.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co piszecie o oczach, ale czy to nie sprawia że zamiast skupiać się na oddechu zaczynacie śledzić wzrokiem co się dzieje w pokoju? Bo jak ja próbuję z otwartymi to widzę kurz na półce i zaczynam myśleć żeby posprzątać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Joasienka00 dokładnie to samo mi się przydarzyło kilka razy. Dlatego ważne chyba jest to gdzie patrzysz, nie czy masz otwarte czy zamknięte. Podłoga przed sobą działa u mnie lepiej niż patrzenie przed siebie poziomo, bo po prostu nie ma tam nic ciekawego do śledzenia wzrokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, a wracając do sedna, bo trochę odpłynęliśmy. Ja wciąż nie wiem jak mierzyć postęp. Granacik pisała że jest jakaś pauza przed reakcją, Jaskier pyta o trzaśnięcie drzwiami, Kminek mówi o habituacji. Ale co jeśli po kilku tygodniach nie mam ani pauzy ani habituacji ani nic? Czy to znaczy że robię coś źle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Egzorcystkaa a jak długo siedzisz i jak często? Zanim odpowiem, chcę wiedzieć z czym konkretnie pracujesz, bo to dosyć ważne.


Odpowiedz
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Kminek jakieś pięć, siedem minut, trzy albo cztery razy w tygodniu. Nie codziennie, bo nie zawsze mi wychodzi. I zawsze z muzyką relaksacyjną w tle, bo bez tego w ogóle nie mogę się skupić.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Egzorcystkaa kilka tygodni przy tej częstotliwości to jeszcze bardzo mało, żeby oczekiwać wyraźnych zmian. Ale mam do ciebie pytanie o tę muzykę, czy to nie jest przypadkiem unikanie problemu zamiast praca z nim? Muzyka relaksacyjna maskuje inne dźwięki, ale nie uczy jak z nimi być.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@tosieczka95)
Połączone: 10 miesięcy temu

A ja mam pytanko, bo sama używam muzyki, to znaczy że robię ble? Bo mnie ona pomaga nie uciekać myslami, bez niej zupelnie mi odpływa uwaga co chwile.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja myślę że muzyka to nie jest od razu błąd, bo każde podejście jest inne i dla części osób to może być dobry start. Sam Kminek mówiła chyba wcześniej o prostocie, a muzyka może upraszczać na początku przez to że daje punkt skupienia. Chociaż mam podobne przeczucie co Kminek, że jak chodzi o hałas to muzyka jest omijaniem problemu a nie rozwiązaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, ja jestem tu bardziej obserwatorem, ale mam pytanie do Kminki. Mówiłaś wcześniej o habituacji i że ciało reaguje mniej na dźwięki które się powtarzają. Ale czy to dotyczy też muzyki? Czyli jeśli medytuję z muzyką długo, to czy ta muzyka w końcu przestaje przeszkadzać czy przestaje pomagać?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Och, to naprawdę ciekawa rozmowa, dziękuję wam wszystkim za taki wkład. Mam małe pytanko, może trochę z boku, ale jak ktoś mieszka z dziećmi to czy w ogóle ma szansę znaleźć chwilę bez nagłych dźwięków? Bo moje dzieci potrafią wejść w połowie i to jest gorsze od sąsiada Jaskier.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eustachy76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Jagusienka.pl no właśnie, to jest chyba najtrudniejszy hałas bo nielosowy i jeszcze ładowany emocjonalnie. Znaczy sąsiad trzaski drzwiami to anonimowy bodziec, ale własne dziecko które wchodzi z pytaniem to już inna sprawa bo czuję że muszę odpowiedzieć.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Eustachy76 tak, dokładnie to mam na myśli! Ten emocjonalny ładunek jest zupełnie inny. Jak słyszę że moje dziecko wchodzi, to nie jest tak że ciało reaguje na dźwięk, tylko od razu uruchamia się cały tryb mama. I potem wróć tu do oddechu, to jest chyba niemożliwe przez chwilę. Czy ktoś w ogóle znalazł na to jakiś sposób?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Jagusienka.pl to jest osobny temat od habituacji na losowe dźwięki, bo masz rację, mechanizm jest inny. Ale zanim zacznę cokolwiek sugerować, to powiedz mi, w którym momencie dnia to robisz? Bo to może być ważniejsze niż sama technika.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Kminek najczęściej wieczorem jak już dzieci śpią, ale czasem coś je obudzi albo jeden wstanie po wodę i to koniec. Rano przed szkołą próbowałam ale to był kompletny chaos. Dziękuję że pytasz, bo sama nie wiedziałam jak to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tego co Kminek powiedziała o mojej muzyce, że to może być unikanie, to mam pytanie do wszystkich którzy nie używają muzyki. Jak wy w ogóle zaczynacie? Bo jak siadam w ciszy to pierwsze co słyszę to własne myśli i to jest gorsze niż jakikolwiek hałas z zewnątrz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Egzorcystkaa o, to jest dobre pytanie bo ja mam dokładnie to samo. Może hałas zewnętrzny jest nawet łatwiejszy, bo jest oddzielny ode mnie, a te myśli to jestem ja i trudniej się od nich odciąć.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Egzorcystkaa w wielu tradycjach medytacyjnych właśnie ten moment, kiedy słyszysz myśli w ciszy, jest uważany za początek prawdziwej pracy. Nie coś do unikania, tylko obserwowanie. Musisz tylko zdecydować czy siedzisz żeby odpocząć czy żeby pracować.


Odpowiedz
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Weles ale ja nie wiem jak obserwować myśli nie wchodząc w nie. To jak mam obserwować myśl o tym że zapomniałam kupić chleb bez zaczynania planowania zakupów?


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@tosieczka95)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dokaldnie to samo! Chcę obserwować i nagle jestem w środku myśli i planuje cały następny dzień. Jak się w ogóle zatrzymuje na tym obserwowaniu zamiast wchodzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, bo tu kilka osób naraz pyta o to samo i to jest ważna rzecz. Obserwowanie myśli to nie jest patrzenie na myśl z zewnątrz, to jest po prostu zauważenie że myśl jest, zamiast bycia przekonanym że to ważna informacja do przetworzenia. Jak myślisz o chlebie, czy wiesz że myślisz czy już jesteś w planie zakupów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Kminek to pytanie mnie trochę zakręciło, bo teraz próbuję to odtworzyć i chyba nie wiem kiedy jedno zamienia się w drugie. Czy to jest coś co można wyczuć z praktyki czy to zawsze jest taki płynny moment?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie to co Kminek napisała bardzo pomogło, ale mam jedno pytanie bo nie rozumiem. Mówisz że zauważenie to jeszcze nie wchodzenie, ale co po tym zauważeniu? Wracam do oddechu od razu czy jest jakiś krok pośredni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Granacik nie ma kroku pośredniego, przynajmniej nie na początku. Sama zauważenie wystarczy. I tak, potem oddech, ale ważne żeby nie karać się za to że myśl była. To nie jest konkurs czystości umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy nie jest tak że jak jesteś z zamkniętymi oczami i skupiasz się na oddechu, to każdy nagły dźwięk robi jeszcze większy chaos właśnie dlatego że umysł i tak błądzi między myślami a oddechem, i dźwięk dodaje trzeci front? Czy to ma sens co mówię?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ametystka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Joasienka00 ma sens i to całkowity. U mnie było tak że jak się naprawdę skupiłam na oddechu to hałas był gorszy, a jak uwaga mi trochę błądziła to jakoś wchodził mniej brutalnie. Nie wiem czy to jest mądre podejście ale tak to działało.


Odpowiedz
(@eustachy76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Ametystka.2 to ciekawe, czyli jakby pełna koncentracja paradoksalnie zwiększa podatność na zakłócenie? Czy dobrze to rozumiem? Bo to by oznaczało że stany pośrednie są jakieś bezpieczniejsze.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Eustachy76 jest coś w tym co mówisz i to ma swoje uzasadnienie. Bardzo głęboka koncentracja na jednym obiekcie tworzy kontrast z nagłym bodźcem. Chociaż powiedziałbym że to nie jest argument za niekoncentrowaniem się, tylko za rodzajem skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Welesa bo nie rozumiem. Mówiłeś o 'rodzaju skupienia', to co to znaczy w praktyce? Bo jak siedzę i próbuję się skupić to nie wiem na ile opcji skupienia w ogóle mam wybierać.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja też nie rozumiem tej różnicy, ale może to właśnie jest odpowiedź na to z czego wychodzi cały wątek, czyli hałas w środowisku. Może różne rodzaje skupienia reagują inaczej na dźwięki? To by tłumaczyło czemu jedni mają problem a inni mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

To co Porewit napisał brzmi sensownie, ale jak mam wybrać rodzaj skupienia skoro nie wiem jeszcze który mi pasuje? Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić, czy trzeba po prostu próbować wszystkiego i patrzeć co wychodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja myślę że ta rozmowa trochę za bardzo weszła w teorię i może warto ją ściągnąć z powrotem do pytania Kminki o tę częstotliwość u Egzorcystki. Bo ja sama ćwiczę regularnie od jakiegoś czasu i mam wrazenie że regularnosc robi więcej niż technika. Ale może sie myle, co myslicie?


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja myślę że ta rozmowa trochę za bardzo weszła w teorię i może warto ją ściągnąć z powrotem do pytania o tę częstotliwość u Egzorcystki. Bo ja sama ćwiczę regularnie od jakiegoś czasu i mam wrazenie że regularnosc robi więcej niż technika. Ale może się mylę i chętnie posłucham co inni myślą.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra ale ja nadal nie wiem co zrobić z tymi myślami w ciszy. Regularność to jedno, ale jak nie mogę usiąść dłużej niż dwie minuty bez wchodzenia w planowanie dnia, to ile razy mam to powtarzać żeby coś się zmieniło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Egzorcystkaa a ile ty masz teraz tych dwóch minut? Jedno podejście dziennie, dwa, rzadziej? Bo to jest ważne zanim w ogóle mówimy o technice.


Odpowiedz
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Kminek no różnie. Czasem codziennie przez tydzień, potem trzy dni przerwy, potem znowu. Nie mam stałej pory bo moje życie nie jest stałe.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Egzorcystkaa właśnie o to mi chodziło. Ja przez długi czas robiłam tak samo i nie szło. Dopiero jak zaczęłam ZAWSZE o tej samej porze, nawet jeśli to było tylko pięc minut, to coś drgnęło. Ciało zaczyna wiedzieć że zaraz medytacja i umysł trochę sam zwalnia.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy ta stała pora działa też kiedy jesteś w głośnym miejscu? Bo mi się wydaje że regularność może pomóc z myślami, ale czy pomaga z hałasem zewnętrznym, który jest nieprzewidywalny? To są chyba dwa różne problemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Joasienka00 o, dobre pytanie bo ja to rozdzieliłam w głowie i nie wiem czy słusznie. Myślałam że jak opanuję myśli to hałas będzie mniejszym problemem. Ale może to nie tak działa?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

To są faktycznie dwa różne mechanizmy, chociaż powiązane. Regularność buduje rodzaj progów uwagi, przez co zarówno myśli jak i dźwięki zewnętrzne mają mniejszą siłę przebicia. Ale nie powiedziałbym że jedno rozwiązuje drugie automatycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 89

@Weles a co to znaczy 'progi uwagi'? Bo brzmi naukowo ale nie wiem jak to sprawdzić u siebie czy te progi w ogóle rosną.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@augurka52)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja też nie rozumiem tego progu, ale zanim Weles odpowie, to chciałam zapytać Kryski, bo napisała że ciało zaczyna wiedzieć że zaraz medytacja. Jak to wygląda u ciebie konkretnie? Bo ja siadam i ciało absolutnie o niczym nie wie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Augurka52 haha, u mnie też na początku nie wiedziało nic. To przyszło może po miesiącu, może po dwóch. Teraz jak siadam w tym samym miejscu o tej samej porze, to jest taki moment że oddech trochę sam zwalnia zanim jeszcze zacznę cokolwiek robić świadomie. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@eustachy76)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Kryska opisuje brzmi jak coś w rodzaju warunkowania, tak jak Pawłow z psem. Zastanawiam się czy to działa też w głośnym miejscu, czy ten 'sygnał' dla ciała musi być powtarzalny żeby działał, a hałas go zaburza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Eustachy76 niezły trop. Dlatego między innymi mówi się o tym żeby mieć stałe miejsce i porę, bo to razem tworzy ten kontekst. Zmień jedno i drugi traci siłę. Ale nie znaczy to że bez stałego miejsca nie da się medytować, tylko że wymaga więcej własnego zaangażowania.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@tosieczka95)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co jeśli nie masz stałego mejsca bo mieszkasz z rodziną i w każdym pokoju ktoś jest? Ja dosłownie nie mam gdzie usiąść żeby było ciche i moje. Łazienka to jedyne miejsce i to na pięc minut.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Tosieczka95 o matko, ja mogłam to napisać słowo w słowo. Łazienka to u mnie jedyne opcja i to śmieszne ale jakoś się przyzwyczaiłam. Przynajmniej wiem że tam nikt nie wejdzie bez pukania.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale łazienka to chyba nie jest złe rozwiązanie jeśli daje tę chwilę? Mnie bardziej ciekawi co zrobić z hałasem który przechodzi przez ściany, bo u mnie sąsiad słucha telewizji i to się dosłownie słyszy przez ścianę nawet w łazience.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Granacik mam to samo z sąsiadem i znalazłam że szum wody z kranu albo prysznica trochę przykrywa ten dźwięk telewizora. Nie idealnie, ale jest bardziej jednostajny i jakoś łatwiej go ignorować. Nie wiem czy to ortodoksyjne ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@ametystka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Nekromantka opisuje z szumem wody to jest właściwie biały szum, tylko naturalny. Ja używam tego samego efektu ale przez telefon. Mam nagranie deszczu i to kompletnie przykrywa odgłosy z zewnątrz, włącznie z psem sąsiadów który szczeka o każdej porze.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@egzorcystkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Ametystka.2 a to nie jest właśnie to co Kminek mówiła wcześniej o muzyce jako unikaniu? Bo deszcz to też jest dźwięk zewnętrzny który przykrywasz innym dźwiękiem zewnętrznym.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Egzorcystkaa różnica jest taka że deszcz czy biały szum jest jednostajny i nie angażuje uwagi, a muzyka z melodią i rytmem wciąga umysł w śledzenie. Jedno maskuje, drugie absorbuje. To nie jest to samo, choć rozumiem że z zewnątrz wygląda podobnie.


Odpowiedz
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 89

@Kminek to rozumiem tę różnicę z melodią kontra biały szum, ale mam pytanie praktyczne: jak długo ten biały szum działa? Bo mi się wydaje że po jakimś czasie i on by mnie zaczął irytować albo zacząłbym go słyszeć zamiast nie słyszeć.


Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Porewit u mnie działa przez całą sesję i nigdy mnie nie zaczął irytować. Ale mam teorię że to dlatego że deszcz ma lekkie mikroróżnice, nie jest idealnie równy jak sygnał z generatora. Może dlatego umysł go odpuszcza szybciej niż coś monotonnego z komputera.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Porewit a ile trwa twoja sesja? Bo jeśli dwadzieścia minut to co innego niż godzina. Przy krótszych czasach biały szum zazwyczaj nie zdąży ci wejść pod skórę.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: