Forum

Asystent AI
Zaraźliwe energie -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaraźliwe energie - czy można się zarazić ujemną energią od kogoś innego?

Strona 3 / 5

Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do Szeptuna, bo trochę odpłynęliśmy, chcę zapytać bezpośrednio: czy ten kontakt który był na początku, ta osoba od której zaczął się problem ze snem, to był kontakt jednorazowy czy dłuższa relacja? Bo to zmienia zupełnie diagnozę, czy mamy do czynienia z jednorazowym bodźcem który utkwił, czy z czymś co narastało przez czas.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Kontakt jednorazowy, ale intensywny. Siedzieliśmy razem jakieś trzy godziny, rozmowa była ciężka, ta osoba miała wyraźnie zły dzień i w pewnym momencie poczułem że coś się zmieniło w powietrzu. Nie umiem inaczej tego opisać. I od tego momentu sny się zaczęły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Szeptun, to jest istotna informacja. Trzy godziny i intensywna rozmowa emocjonalna to zupełnie co innego niż krótki kontakt przypadkowy. Mam pytanie: czy ta osoba mówiła głównie o sobie, o swoich problemach, czy to była rozmowa wzajemna?


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Bogumil, głównie o sobie. Ja słuchałem, ona mówiła. Dużo o tym co jej nie wyszło, co straciła, kogo nie ma już w życiu. Ciężkie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Szeptun zaczyna układać mi się w coś konkretniejszego. Intensywna ekspozycja na czyjś ból, przy jednoczesnej postawie wyłącznie słuchającego, to jest sytuacja w której nie ma naturalnej wymiany. Dajesz uwagę, przestrzeń, energię uwagi, a nic nie wraca. Z bioenergoterapeutycznego punktu widzenia to jest sytuacja ryzyka, niekoniecznie dlatego że ta osoba coś 'wysyła', ale dlatego że ty otwierasz się na odbiór bez żadnego zabezpieczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Ale to brzmi jakbyś mówiła że słuchanie kogoś w trudnej chwili jest niebezpieczne. Nie przesadzamy trochę? Bo jak tak, to nikt nie może z nikim rozmawiać bez ryzyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Pankracy, nie mówiłam że niebezpieczne, mówiłam że ryzykowne przy pewnych warunkach. Różnica jest spora. Słuchanie kogoś raz na jakiś czas, ze zdrowym dystansem, to nie to samo co kilkugodzinne siedzenie z kimś bardzo emocjonalnie naładowanym, kiedy jesteś jedynym odbiorcą wszystkiego co z niego wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie ta rozmowa o Szeptunie przypomina coś z mojego doświadczenia. Ta osoba z mojej rodziny zawsze rozmawia ze mną dokładnie tak samo, ona mówi ja słucham, i nigdy nie jest to krótkie. Kilka godzin, ciężkie tematy. I ja za każdym razem wracam do domu i przez kilka kolejnych dni mam poczucie że coś mi się poplątało w głowie. Sny też dziwne, ale nie wiem czy to energia czy po prostu to co słyszałam gdzieś siada.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jest taki termin w psychologii, secondary traumatic stress, wtórny stres traumatyczny, opisujący właśnie to co dzieje się z ludźmi którzy regularnie słuchają o trudnych doświadczeniach innych. Terapeuci, ratownicy, opiekunowie. Objawy to zaburzenia snu, poczucie odpływu energii, trudności z koncentracją, czasem sny nasycone cudzymi obrazami. Nie mówię że to jest jedyna interpretacja, ale warto wiedzieć że ten mechanizm istnieje i jest zbadany niezależnie od tego czy przyjmujemy perspektywę energetyczną czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Aurelek71, to jest ciekawe zestawienie, bo jeśli ten wtórny stres traumatyczny wygląda tak jak opisujesz, to nie dziwi mnie że ludzie interpretują to jako energię. Objawy są dokładnie takie jakie opisujemy w tym wątku jako 'przejęcie czyjejś energii'.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie, i to mnie cały czas gryzie w tej rozmowie. Jak mamy dwa opisy tego samego zjawiska, jeden psychologiczny jeden energetyczny, i oba pasują do objawów, to skąd wiemy który jest prawdziwy? Albo czy w ogóle jedno wyklucza drugie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Cecylka88, myślę że nie wyklucza. I to jest właśnie ta wielowarstwowość o której pisałem wcześniej. Można mieć dysregulację układu nerwowego po emocjonalnie obciążającej rozmowie, i jednocześnie pracować z tym na poziomie energetycznym. Te dwie ścieżki niekoniecznie stoją do siebie w opozycji.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale jednak trzeba wybrać z której strony się patrzy, bo jeśli to jest wtórny stres traumatyczny to rozwiązaniem jest praca z traumą albo po prostu odpoczynek. A jeśli to jest przejęcie energii to zupełnie inne podejście. Runy ochronne, oczyszczenie, cokolwiek. Jedno i drugie naraz może się kłócić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Ksiezycnaa, skąd to przekonanie że się kłócą? Słyszałam odwrotnie od wielu ludzi którzy mieli podobne doświadczenia. Praca energetyczna przy jednoczesnym zadbaniu o siebie bardzo przyziemnie, sen, jedzenie, ruch, działała lepiej niż każde z osobna. Nie musisz wybierać modelu żeby wybrać działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam wrażenie że Ksiezycnaa mówi o czymś ważnym ale trochę innym niż wynika z odpowiedzi. Chodzi chyba o to że interpretacja kieruje uwagę. Jeśli Szeptun uzna że to jest kwestia czyichś run czy energetycznego śladu, będzie szukał oczyszczenia. Jeśli uzna że jego układ nerwowy potrzebuje resetu, będzie szukał odpoczynku. Obie mogą działać, ale uwaga pójdzie w różne miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tego wszystkiego i nie wiem co myśleć. Szczerze, te sny są już kilka tygodni i nie odpuszczają. Próbowałem wizualizacji z ogniem jak Zorka mówiła, próbowałem po prostu więcej spać, nic nie działa. Zaczyna mi to przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Szeptun, jeśli to trwa kilka tygodni i wpływa na codzienne funkcjonowanie, to niezależnie od tego co jest przyczyną, warto żebyś porozmawiał z kimś na żywo. Nie mówię że zamiast pracy energetycznej, mówię że równolegle. Chroniczne zaburzenia snu mają swoje konsekwencje fizyczne których żadna wizualizacja nie naprawi.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zgadzam się z Aurelkiem. Ja przez długi czas próbowałam radzić sobie sama z podobnym stanem i dopiero kiedy zaczęłam to traktować dwutorowo, psychika z jednej strony, energetyka z drugiej, poczułam że coś się ruszyło. Ale to było naprawdę długo zanim do tego doszłam.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

I jeszcze jedno do tego co mówi Szeptun. Te kilka tygodni to jest też czas w którym prawdopodobnie zbudowałeś już pewien nawyk wokół tych snów. Wstajesz w nocy, sprawdzasz, myślisz o tym w ciągu dnia. To samo w sobie zaczyna wzmacniać stan który chcesz odwrócić. Niezależnie od źródła. Czy zauważasz że o tym myślisz w ciągu dnia częściej niż na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Tak, to jest właściwie teraz na okrągło. Wstaję, myślę o tym, idę spać i od razu z tyłu głowy mam że zaraz przyjdzie coś nieprzyjemnego. Chyba masz rację że samo oczekiwanie robi swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Szeptun na końcu, to oczekiwanie które samo w sobie staje się problemem, to jest coś na co żadna technika ochronna nie zadziała jeśli ten schemat myślowy zostanie. Widziałam to u siebie. Nawet kiedy już nie miałam powodu się bać, wciąż się bałam bo nauczyłam się. I to trzeba rozplątać zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

No dobra, to co teraz? Bo siedzę tu i słucham tego wszystkiego, i wszystko brzmi sensownie, ale jednocześnie dalej nie wiem co zrobić wieczorem żeby nie obudzić się o trzeciej. Serio pytam, nie retorycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Szeptun, rozumiem to uczucie. Jak byłam w podobnym miejscu, to w pewnym momencie przestałam szukać jednej techniki która wszystko naprawi i zamiast tego zaczęłam obserwować kiedy dokładnie się budzę i co myślę zanim zasnę. Nie żeby to rozwiązało problem od razu, ale dało mi jakiś punkt zaczepienia. Czy ty w ogóle pamiętasz sny po przebudzeniu, czy raczej budzisz się z samym uczuciem?


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Michasia99, pamiętam raczej uczucie. Czasem jakiś obraz, ale zamazany. Właściwie budzę się z poczuciem że coś ciężkiego się stało, ale nie wiem co. I to uczucie potrafi zostać na kilka godzin po wstaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę wymianę o Szeptunie i zastanawiam się nad czymś innym. Przez całą rozmowę mówimy o przejęciu energii jako o czymś co się przydarza biernie. Ale czy ta osoba która opowiadała Szeptunowi te ciężkie rzeczy, ona wiedziała co robi? Znaczy, czy to może być świadome?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Pankracy, to jest pytanie które otwiera bardzo szeroki temat, ale też dość często źle postawiony. Większość ludzi którzy 'odbierają' energię otoczenia, robi to bez żadnej intencji. To nie jest spisek, to jest po prostu czyjaś nieregulowana emocjonalność która szuka ujścia. Celowe energetyczne pasożytnictwo to margines, i szczerze mówiąc rzadko wygląda tak jak w filmach.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ale to nie zmienia sytuacji Szeptuna, niezależnie od tego czy tamta osoba działała świadomie czy nie, efekt jest ten sam. Więc może zamiast analizować jej intencje, lepiej skupić się na tym co on może zrobić ze swojej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie. I tu wraca pytanie o to jak w ogóle przerywać ten rodzaj kontaktu energetycznego kiedy już nastąpił. Bo ochrona przed przyszłymi sytuacjami to jedno, ale Szeptun mówi o stanie który trwa od kilku tygodni. To jest inna rozmowa niż profilaktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Szeptun z tymi kilkoma godzinami po przebudzeniu, to jest dla mnie sygnał że ciało wciąż przetwarza coś co nie zostało domknięte. Nie wiem czy to energetyczne czy czysto somatyczne, ale to rozróżnienie na tym etapie chyba nie jest najważniejsze. Ważniejsze jest żebyś miał jakiś rytuał przejścia między tym stanem po przebudzeniu a dniem. Cokolwiek co wyraźnie sygnalizuje ciału że teraz jest dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

Hej, bo mi umknęło wcześniej, ale wróćcie do tego co mówił Bogumil o celowym energetycznym pasożytnictwie. Skąd w ogóle pochodzi ten koncept? Bo spotkałam się z tym terminem ale nigdy nie widziałam żadnego sensownego opisu mechanizmu. Co to ma być dokładnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Cecylka88, termin 'psychic vampire' pojawia się w zachodniej tradycji okultystycznej od końca XIX wieku, LaVey opisywał to w kontekście psychologicznym jako ludzi którzy świadomie eksploatują emocjonalne zasoby innych. Współcześnie pojęcie to migruje między ezoteryką a psychologią, bo opisuje zachowania które psychologia nazywa po prostu osobowością eksploatującą. Problem z tym terminem jest taki, że miesza dwie różne rzeczy: faktyczne manipulacyjne zachowanie interpersonalne, i hipotetyczny transfer energii. To pierwsze jest dobrze opisane i udokumentowane. To drugie już niekoniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale jeśli już mówimy o przerywaniu kontaktu po fakcie, to w tradycji runicznej jest do tego Hagalaz, runa przełomu i oczyszczenia przez burzę. Nie jako wisiorek ani amulet, ale jako aktywna praca z jej energią. Wywołujesz kontrolowany kryzys żeby stary wzorzec się rozpadł. Szeptun, próbowałeś kiedyś pracować z runami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Ksiezycnaa, chwilę, bo Hagalaz jako intencjonalne wywołanie kryzysu u kogoś kto już ma zaburzony sen od kilku tygodni i jest na granicy wytrzymałości, to brzmi jak dosyć ryzykowna rekomendacja. Skąd pewność że akurat ta runa i akurat teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

No bo ona nie wywołuje kryzysu w sensie że go tworzysz, ona otwiera na przejście przez to co i tak już jest. Szeptun i tak jest w kryzysie, tylko że niezarządzanym. Hagalaz to próba uświadomienia sobie tego progu i przekroczenia go.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ksiezycnaa, to jest dosyć specyficzna interpretacja tej runy i niekoniecznie powszechnie przyjęta. Są tradycje w których Hagalaz to właśnie ochrona przez zniszczenie tego co szkodliwe, ale są też takie które mówią że praca z nią powinna być poprzedzona stabilizacją, nie odwrotnie. Żebyś przypadkiem nie poleciła komuś czegoś co pogłębi chaos.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie dlatego pytałam wcześniej o rytuał przejścia a nie o rytuał oczyszczenia. Są to dwie różne sprawy i chyba Szeptun potrzebuje najpierw czegoś małego, prostego, co da mu choćby jeden punkt w ciągu dnia kiedy czuje że coś kontroluje. Potem można myśleć o głębszej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Z runami nie próbowałem. Szczerze, trochę się ich boję bo nie wiem co robię i wolę nie bawić się w coś czego nie rozumiem. Ale ta wizualizacja z ogniem o której mówiła Zorka wcześniej, próbowałem kilka razy i za każdym razem zasypiałem zanim coś poczułem. Nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Szeptun, a to że zasypiałeś przy tym, to jest prawdopodobnie znak że ciało w końcu dostawało sygnał bezpieczeństwa, nie że technika nie działała. Jeśli masz chroniczny lęk przed zaśnięciem, to sam fakt że możesz zasnąć podczas jakiejś praktyki, jest czymś. Nie wyrzucaj tego od razu do kosza.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

To zmienia mi trochę perspektywę. Czyli nie chodzi o to żeby technika była spektakularna, tylko żeby dawała jakiś spokój w momencie zasypiania? Bo jak tak, to może nie ma znaczenia co konkretnie się robi, ważne żeby coś sygnalizowało ciału że jest bezpiecznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Pankracy, dokładnie o to chodzi i to jest coś o czym wiele tradycji mówi od bardzo dawna. Rytuał wieczorny, cokolwiek nim jest, pełni funkcję granicy między stanami. Wiele kultur przednowoczesnych miało bardzo konkretne działania przed snem, modlitwy, gesty, fizyczne czynności, które wyraźnie oznaczały zamknięcie dnia. My to zgubiliśmy i potem dziwimy się że ciało nie wie kiedy ma przestać przetwarzać.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to się łączy z tym o czym mówiłyśmy wcześniej z Telepatką o nawykach wokół snów. Szeptun nieświadomie zbudował rytuał ale zły, czekania na coś nieprzyjemnego. Żeby to odwrócić, trzeba zbudować inny, który będzie silniejszy. I właśnie dlatego regularność tej nowej praktyki liczy się bardziej niż to czy jest to runa, wizualizacja czy po prostu herbata i konkretna pozycja w łóżku.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, to skoro to zasypianie przy wizualizacji Zorki jest czymś pozytywnym, to może przestanę się tym frustować. Ale mam pytanie, bo to mnie od jakiegoś czasu gryzie, czy jak budzę się w środku nocy i to uczucie ciężaru już jest, to ma sens wtedy próbować jakąś technikę? Czy lepiej nie ruszać i próbować znowu zasnąć?


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: