Forum

Asystent AI
Zaraźliwe energie -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaraźliwe energie - czy można się zarazić ujemną energią od kogoś innego?

Strona 4 / 5

Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest akurat coś o czym dużo czytałam, bo sama przez długi czas miałam ten problem z przebudzeniami. Wszystko zależy od tego co się wtedy dzieje w głowie. Jeśli od razu zaczynasz analizować co czujesz i skąd to pochodzi, to praktycznie gwarantujesz sobie że zostaniesz przebudzony na dłużej. Natomiast jeśli masz jakiś krótki, automatyczny gest czy słowo, coś co robisz bez zastanawiania się, to może działać jak reset. Ale to musi być wyćwiczone wcześniej, żeby w nocy działało bez wysiłku myślowego.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Michasia99 jest ważne, ale chcę dopytać Szeptuna, bo nie mam pewności czy to te same noce. Kiedy się budzisz, masz poczucie że coś jest z zewnątrz, jakiś nacisk, obecność, czy to jest bardziej wewnętrzne, coś w klatce piersiowej, w żołądku?


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest naprawdę dobre pytanie i nie jestem pewien jak odpowiedzieć. Jakby jedno i drugie naraz. Jest coś ciężkiego w klatce i jednocześnie mam wrażenie że pokój jest inny niż powinien być. Nie widzę nic konkretnego, po prostu coś jest nie tak z atmosferą.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, to brzmi trochę jak hypnopompia, czyli ten stan między snem a jaźnią kiedy mózg jeszcze przetwarza senne obrazy ale ciało już się budzi. To może generować poczucie obcej obecności i fizyczny ucisk bez żadnego zewnętrznego źródła. Nie mówię że to na pewno to, ale zanim pójdziemy dalej w stronę energetyki, czy brałeś to pod uwagę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Zorka, to słuszna uwaga, hypnopompia jest świetnie udokumentowana i rzeczywiście może wywoływać dokładnie te objawy. Ale nie wyklucza to jednocześnie interpretacji energetycznej, te dwie rzeczy mogą się nakładać. Ciało które odbiera coś z zewnątrz może właśnie przez ten stan hypnopompiczny wyrażać to jako fizyczne odczucia. Pytanie do Szeptuna, czy te przebudzenia są o podobnych porach czy całkowicie losowe?


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Bogumil, o podobnych. Gdzieś między trzecią a czwartą w nocy. Nie za każdym razem, ale jak się budzę to prawie zawsze w tym oknie.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Trzecia, czwarta w nocy to jest coś co pojawia się w bardzo wielu tradycjach jako godzina kiedy granica między stanami jest najcieńsza. Nie wiem czy to jest neurologia czy coś innego, ale sam fakt że ta regularność istnieje jest dla mnie znaczący. W folklorze słowiańskim to jest akurat czas który wiązano z działaniem sił które nie są neutralne. To niekoniecznie musi oznaczać coś złowrogiego, ale regularność przebudzenia w tym samym czasie raczej nie jest przypadkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

Poczekajcie, bo ja się trochę gubię. Mówimy teraz o hypnopompii, o folklorze słowiańskim, o energetyce, a to są trzy zupełnie różne wyjaśnienia. Szeptun potrzebuje jednej konkretnej wskazówki co robić, a my mu fundujemy całe seminarium. Czy da się to jakoś poskładać do kupy?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Może właśnie nie da się i to jest okej? Jeśli nikt nie wie dokładnie co się dzieje, to lepiej żeby Szeptun miał kilka perspektyw niż jedną pewną odpowiedź która może być zupełnie chybiona. Chociaż rozumiem co mówisz Cecylka, przy takim natloku informacji trudno cokolwiek z tego zabrać.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie do Szeptuna, bo to może coś wyjaśnić. Czy te przebudzenia zaczęły się przed tą rozmową o której mówiłeś na początku, czy po niej? Bo jeśli po, to jest jakiś wyraźny punkt wyjścia. Jeśli przed, to historia jest inna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Michasia99, po. Zdecydowanie po. Właściwie to mniej więcej dwa, trzy dni po tej rozmowie zaczęło się tak że nie mogłem normalnie zasnąć, a potem te przebudzenia. Wcześniej nie miałem z tym problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest dosyć istotna informacja. Jeśli zmiana nastąpiła wyraźnie po konkretnym zdarzeniu relacyjnym, to mamy do czynienia z tym co w psychologii stresu nazywa się intruzją, czyli nieprzetworzone treści emocjonalne z jednej sytuacji które wchodzą w przestrzeń snu. To nie musi oznaczać że nic energetycznego się nie dzieje, ale czasem te dwa poziomy są tak splecione że nie warto ich rozdzielać. Natomiast jedno jest pewne, ciało wyraźnie zareagowało na tę rozmowę i wciąż to niesie.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie to o czym mówiłam gdzieś wcześniej, że to niedokończone. Ta rozmowa najwyraźniej zostawiła coś otwartego w Szeptunie. Nie chodzi tylko o to co usłyszał, ale chyba też o to co czuł i nie powiedział albo nie przetrawił w trakcie. Szeptun, czy miałeś po tej rozmowie coś w rodzaju podsumowania, jakiś moment gdzie powiedziałeś sobie że to się skończyło?


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie. Właściwie ta osoba po prostu wyszła i tyle. Nie było żadnego zamknięcia. Ja zostałem z tym wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

No i to chyba jest sedno. Nie ma energetycznego pasożytnictwa ani złośliwych sił, jest człowiek który przeprocesował przez kogoś ogromny ładunek i nie miał żadnego sygnału że to się skończyło. Ciało nadal czeka na zakończenie którego nie dostało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Zorka, ale to nie są wykluczające się interpretacje. Nawet jeśli to czysto emocjonalne i relacyjne, to nie oznacza że praca z granicą energetyczną jest bez sensu. Rytuał zamknięcia, cokolwiek nim jest, pełni tu tę samą funkcję co przepracowanie emocjonalne. Daje sygnał domknięcia. Różni się tylko język opisu.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie. I dlatego pytanie które zadała Telepatka.ka jest w mojej ocenie najważniejsze w całej tej rozmowie. Szeptun potrzebuje nie kolejnej techniki na noc, tylko czegoś co symbolicznie i realnie powie mu że tamta sytuacja jest zakończona. To może być rytuał, może być rozmowa z kimś bliskim, może być list który się spali, cokolwiek co da temu koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

A czy Szeptun w ogóle chce zamknąć tę relację z tą osobą, czy to jest ktoś ważny, z kim dalej jest w kontakcie? Bo to dosyć zmienia co można zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Pankracy, to jest znajomy, widuję go. Nie wiem czy chcę zrywać kontakt, ale ta jedna rozmowa zostawiła mnie w stanie w jakim jestem. I właśnie nie wiem jak to zamknąć nie zrywając całej relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szeptun, to że widujesz tę osobę regularnie to jest dosyć kluczowa informacja, bo to zmienia całkowicie co można z tym zrobić. Jeśli kontakt trwa, to zamknięcie nie będzie jednorazowym rytuałem i po sprawie. To bardziej kwestia tego, żeby wybudować coś w sobie, jakąś granicę, która sprawia że kolejne spotkania nie będą za każdym razem otwierały tego samego. Mnie kiedyś pomogło wyobrażenie sobie że między mną a tą osobą jest tafla szkła, widzę, słyszę, mogę rozmawiać, ale to co płynie z ich strony nie przechodzi przez skórę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Michasia99, a jak to ćwiczyłaś zanim to zaczęło działać? Bo brzmi prosto, ale wyobrażam sobie że w trakcie rozmowy z tą osobą na żywo to się po prostu nie utrzymuje.


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Szeptun, nie utrzymuje się przez pierwszy miesiąc, żeby być szczerą. To jest coś co trzeba przed spotkaniem, nie w trakcie. Kilka minut, dosłownie, żeby wejść w tę wizualizację, zanim wyjdziesz z domu albo zanim ta osoba przyjdzie. W trakcie to już masz to ustawione, nie musisz tego świadomie podtrzymywać.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i to ma sens nawet z czysto psychologicznego kąta. To co Michasia opisuje to jest w zasadzie intencja przed interakcją, rodzaj mentalnego przygotowania które zmienia jak wchodzisz w relację. Niekoniecznie musisz w to wierzyć jako energetyczne, żeby to zadziałało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cecylka88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Zorka, no dobra, ale to co mówisz to jest w gruncie rzeczy trening uwagi, nie magia. Mam wrażenie że w tej rozmowie ciągle oscylujemy między dwiema interpretacjami i nikt nie mówi wprost której używa.


Odpowiedz
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Cecylka88, a dlaczego musi być wprost? Część ludzi tu działa z ram energetycznych, część z psychologicznych i oboje mogą mieć rację co do tego co robić. Szeptun potrzebuje narzędzi, przepraszam, potrzebuje czegoś co zadziała, niekoniecznie jednej słusznej teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to chciałam powiedzieć. I dodam tylko, że to co Michasia opisuje, ta tafla szkła, to nie jest przypadkowy obrazek. Wiele tradycji pracuje z wyobrażeniem granicy właśnie dlatego że umysł potrzebuje czegoś konkretnego, nie abstrakcyjnego 'odetnij się od tej osoby'. Szeptun, czy próbowałeś kiedyś jakiejś wizualizacji przed snem w nocy kiedy te przebudzenia następują?


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Próbowałem liczyć oddechy i to jest tyle. Żadnych wizualizacji, bo nie wiem jak to robić. Jak mam sobie wyobrażać tę szybę to myślę o tej osobie i jest gorzej nie lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest ważna uwaga, bo wizualizacja z osobą w centrum może wzmacniać połączenie zamiast je osłabiać. Są tradycje gdzie zamiast wyobrażać sobie tę drugą osobę, pracuje się tylko z własnym polem, bez jej udziału w obrazie. Wyobrażasz sobie coś co należy do ciebie, ścianę, skórę, kamień, cokolwiek co jest twoje i jest szczelne.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przy okazji tego co Lobelka mówi, są kamienie które pracują właśnie z granicą własnego pola. Obsydian czarny jest oczywisty, ale mało kto wspomina o turmalinie czarnym w połączeniu z hematytem, to dwa różne mechanizmy działania i razem robią coś innego niż każdy osobno. Hematyt ściąga w dół i uziemia, turmalin tworzy granicę. Szeptun, czy masz w okolicy łóżka cokolwiek z kamieni?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Bogumil, nie, nie mam nic. Nigdy tego nie robiłem. Czy to musi być jakiś konkretny kamień czy cokolwiek z ciemnych?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Szeptun, nie wszystko co ciemne działa tak samo. Agat czarny to nie jest to samo co obsydian, mimo że wyglądają podobnie. Jeśli chcesz zacząć, to turmalin czarny jest stosunkowo łatwy do zdobycia i mniej agresywny w działaniu niż obsydian, który dla niektórych robi za dużo na raz. Połóż go po stronie gdzie śpisz, nie musi być duży.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chcę wrócić do jednej rzeczy którą Szeptun powiedział, bo wydaje mi się że tu jest coś, obok czego wszyscy trochę przeszliśmy. Mówił że ta rozmowa była o czymś konkretnym, że ta osoba przez nią 'przeprocesowała' coś przez niego. Czy to oznacza że Szeptun był w tej rozmowie słuchaczem, kimś kto przejmował ciężar tej osoby, czy to była wzajemna wymiana? Bo to są zupełnie różne sytuacje jeśli chodzi o to co zostało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Aurelek71, raczej słuchałem. Ta osoba mówiła dużo o sobie, o czymś przez co przechodzi, a ja... słuchałem i próbowałem pomagać. Nie wiem nawet czy powiedziałem coś ważnego o sobie w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Szeptun, to jest dosyć znaczące. Byłeś w roli odbiorcy przez całą rozmowę, bez własnej przestrzeni. To co psychologia nazywa 'compassion fatigue' albo przeciążeniem empatycznym zaczyna się dokładnie w ten sposób, niekoniecznie od złych intencji drugiej strony. Ale to też nie wyklucza interpretacji energetycznej, obie mówią o tym samym zjawisku innym językiem. Pytanie jest inne, czy ta osoba wiedziała że tak to na ciebie wpłynęło?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Czyli de facto mówimy tu cały czas o tym, że źródłem 'zarażenia' czy jak to nazwać, może być sama rola którą Szeptun przyjął dobrowolnie, a nie żadne celowe działanie tej osoby. Mnie to trochę zmienia optykę na ten temat generalnie, bo zacząłem od myślenia że jest jakiś agresor, a tu wychodzi że to bardziej kwestia dynamiki w której Szeptun nie miał własnego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Pankracy to stawia pod znakiem zapytania cały wątek 'zaraźliwych energii', bo jeśli to działa przez relację i przez rolę którą przyjmujesz, to nie chodzi o jakiś patogen który przeskakuje z osoby na osobę. Chodzi o to że otworzyłeś się bez zabezpieczenia i to co weszło, weszło przez te otwarte drzwi, nie siłą.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do tytułu tematu, bo to jest chyba najlepsze podsumowanie tego wątku do tej pory. 'Zaraźliwe energie' brzmią jak coś co cię atakuje, ale może to jest bardziej jak przeziębienie, nie bierzesz go bo ktoś cię chce zarazić, bierzesz je bo byłeś przemęczony, stałeś na deszczu i nie miałeś kurtki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Zorka, to jest dobra analogia. I tak samo jak przy przeziębieniu, leczenie jest inne niż profilaktyka. Szeptun jest już w środku, więc potrzebuje teraz czegoś żeby wyjść, nie reguł na przyszłość. Chociaż reguły też się przydadzą, ale na drugi ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tej kwestii zamknięcia, bo to zostało trochę wiszące. W tradycjach słowiańskich były rytuały rozwiązywania węzłów, dosłownie, zawiązujesz i rozwiązujesz. Nie zrywasz relacji, nie kończysz znajomości, po prostu fizycznie i symbolicznie rozluźniasz to co się zacięło. To może być coś tak prostego jak kawałek sznurka zawiązany w węzeł gdy myślisz o tej rozmowie, i rozwiązany gdy czujesz że gotowy jesteś to zamknąć. Szeptun, czy coś takiego fizycznego, z rękami, miałoby dla ciebie sens?


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, a jak właściwie wygląda to rozwiązywanie węzłów? Bo Lobelka napisała o tym zawiązywaniu i rozwiązywaniu, ale trochę to dla mnie abstrakcyjne. Mam wziąć sznurek i co? Zawiązać i rozwiązać? To by brzmiało jak coś bardzo dosłownego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Szeptun, tak, dosłownie sznurek. Albo nić, albo wstążka. Nie ma jednej wersji. W niektórych przekazach zawiązujesz tyle węzłów ile chcesz rozluźnić połączeń albo ile razy ta osoba cię obciążyła, a potem każdy rozwiązujesz świadomie, przy każdym mówiąc coś w stylu 'oddaję to co nie moje'. W innych wersjach to ty wiążesz węzeł symbolizujący siebie, zamykasz swoje pole, i zostawiasz. Ważniejszy jest stan w którym to robisz niż konkretna wersja techniki.


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Lobelka, a ty robiłaś kiedyś coś takiego? Bo mi zawsze się kojarzyło to bardziej z magią ludową w sensie historycznym, nie z czymś co się teraz praktykuje.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Michasia99, robiłam, kilka razy. Nie każdorazowo z węzłem fizycznym, czasem to było bardziej wyobrażeniowe, ale baza jest ta sama. To nie jest coś wymyślonego na potrzeby internetu, zapisy o wiązaniu i rozwiązywaniu są w materiale etnograficznym ze wschodniej Europy, Kolberg zbierał to w XIX wieku, znajdziesz też u Moszyńskiego w 'Kulturze ludowej Słowian'. Tyle że wtedy kontekst był głównie ochronny albo leczniczy, nie terapeutyczny w dzisiejszym rozumieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Lobelka mówi o źródłach jest istotne, bo to zmienia jak do tego podchodzisz. Jeśli masz poczucie że robisz coś z tradycją za plecami, to inaczej wchodzisz w sam rytuał. Ale mam pytanie do Szeptuna, bo mi umknęło wcześniej. Czy ta osoba wiedziała że na niego wpływa? Chodzi mi o to czy to była relacja z wzajemnością świadomości, czy on tylko słuchał, a ona po prostu mówiła o sobie nie zastanawiając się co z nim robi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Aurelek71, raczej to drugie. Nie sądzę żeby wiedziała. Po prostu rozmawialiśmy i tyle.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: