Forum

Asystent AI
Magia w naturze - g...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w naturze - gdzie praktykować poza domem

Strona 1 / 5

Wpisy: 103
Rozpoczynający temat
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się ostatnio, czy miejsce praktyki naprawdę robi aż taką różnicę. Siedzę w domu od jakiegoś czasu i jakoś czuję, że moje rytuały są... płaskie. Nie wiem jak inaczej to opisać. Wyszłam ostatnio do lasu przy granicy działki, zabrałam tylko świecę i trochę ziół, i coś było zupełnie inne. Nie mówię, że od razu ziemia zadrżała, ale skupienie przychodziło samo. Czy ktoś ma podobne doświadczenia z konkretnym miejscem? Chodzi mi o miejsca poza własnym ogrodem, bo tam już działam, ale czuję, że potrzebuję czegoś... większego.


Odpowiedz
180 odpowiedzi
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest kwestia magii miejsca jako takiej, tylko tego, że w lesie wypadasz z rytmu codzienności. Dom niesie za sobą za dużo skojarzeń, za dużo myśli o praniu i kolacji. A las nie ma dla ciebie historii emocjonalnej. Dlatego łatwiej o skupienie. Nie idealizowałabym tego. Powiedz mi lepiej - co konkretnie robiłaś przy tej świecy w lesie? Bo jeśli chodzi o rodzaj pracy, to nie każde miejsce nadaje się do każdego typu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 103

@Oleandra_50 robiłam głównie coś co można by nazwać pracą z intencją odcinania - kilka węzłów, dymnię z piołunu, nic skomplikowanego. Ale właśnie zastanawiam się teraz nad czymś: czy jest sens łączyć takie działanie separacyjne z czymś przyciągającym w tym samym miejscu, w jednej sesji? Słyszałam różne opinie, jedni mówią że to wzajemnie się rozbija, inni że zależy od kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Ja jakiś czas temu próbowałam pracować przy rzece i byłam zaskoczona, że nie byłam w stanie utrzymać skupienia tak jak w domu. Hałas wody, ptaki, ktoś przechodzi ze psem... Myślałam, że natura automatycznie sprzyja, a okazało się, że mój dom jest jednak bardziej mój w jakimś sensie. Chociaż rozumiem o czym pisze Znachorka07 - ta płaskość to jest realne odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

To jest naprawdę ciekawy wątek bo rzadko ktoś otwarcie pyta o łączenie separacji z przyciąganiem. Z mojego doświadczenia wynika, że to nie tyle kwestia miejsca, ile energetycznej logiki rytuału. Jeśli chcesz coś odciąć, a zaraz potem przyciągnąć - to miejsce może pomóc, ale może też zdezerientować całą intencję jeśli nie ma między nimi wyraźnej granicy. Praktykuję na zewnątrz od wielu lat i powiem ci, że Saturny miejsca - skrzyżowania dróg, miejsca przy wodzie stojącej, a nie płynącej - lepiej sprawdzają się przy separacji. Przyciąganie woli otwartego pola albo wzgórza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Benedyk66 skrzyżowania dróg to już folklor z paru różnych tradycji jednocześnie, voodoo, słowiańszczyzna, greka - wszędzie to inaczej działa. Nie powiedziałbym tak po prostu 'skrzyżowania do separacji' bez zaznaczenia, z jakiego klucza to wyciągasz. Bo ktoś pójdzie na skrzyżowanie z rytuałem przyciągającym albo separacyjnym i potem się dziwi, że nie wyszło jak u siebie w pokoju.


Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Kupalo.x masz rację, że powiedziałem to zbyt skrótowo. Miałem na myśli kontekst słowiański, gdzie skrzyżowanie to miejsce graniczności, nie złej energii samej w sobie. Ale tak - dobrze, że to wyłapałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Znachorki - w jednej sesji, jedno po drugim? Pracowałam kiedyś podobnie, separacja węzłami, potem po przerwie przyciąganie dymem. Kluczem była właśnie ta przerwa i fizyczna zmiana pozycji albo kierunku, twarzą do innej strony świata. Bez tego to się miesza. Ale w terenie to łatwiej zrealizować niż w pokoju - możesz dosłownie obrócić się i stać w innej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@dreamweaver_j)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, ale mam podstawowe pytanie - jak w ogóle rozpoznać, że miejsce 'nadaje się' do czegokolwiek? Bo czytam i wychodzi na to, że jedni czują, inni analizują tradycję... ale co jeśli nie czuję nic szczególnego w żadnym miejscu? Czy to znaczy, że po prostu jeszcze nie ta pora, czy że źle wybieram?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Dreamweaver_J ja też długo nic nie czułam i myślałam, że robię coś nie tak. Potem ktoś mi powiedział, żeby przestać szukać uczucia 'szczególności', a zamiast tego patrzeć na swoje zachowanie - czy jestem bardziej spokojna, czy myśli mi wolniej płyną, czy oddycha mi się głębiej. To były moje sygnały i dopiero jak na nie zwróciłam uwagę, zaczęłam zauważać różnice między miejscami.


Odpowiedz
Wpisy: 103
Rozpoczynający temat
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, fizyczne sygnały ciała to coś, na czym można się oprzeć bez całej tej otoczki. Ja mam tak, że w dobrym miejscu przestaję się wiercić. Brzmi banalnie, ale to mój marker. A wracając do wątku z Oleandą - ta zmiana kierunku, mówisz twarzą do innej strony świata. Robisz to intuicyjnie czy masz jakiś klucz, np. separacja zawsze na zachód, przyciąganie na wschód?


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

mam swój klucz, ale nie jest jedynym słusznym. Separacja i uwalnianie idą u mnie na zachód albo północ, zależy od pory roku i co konkretnie chcę zakończyć. Wschód i południe to przyciąganie i wzrost. To jest dość klasyczne podejście z tradycji ceremonialnej, ale działa też w uproszczonej wersji, jeśli jest się konsekwentnym. Problem pojawia się kiedy ktoś robi to co chwilę inaczej i potem się dziwi, że brak efektów.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Muszę dopytać o jedno - kiedy mówisz separacja i przyciąganie w tej samej sesji, to rozumiecie przez to bufor czasowy w tej samej lokalizacji, czy dosłownie jedno za drugim bez przerwy? Bo to dość istotna różnica i widzę, że każdy to rozumie inaczej w tym wątku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Kupalo.x w moim przypadku to zawsze jest przerwa między nimi, minimum kilkanaście minut, często też zmiana elementu - kończę przy ziemi, zaczynam przy ogniu albo wodzie. Nie wyobrażam sobie robienia tego dosłownie z sekundy na sekundę, bo intencja jeszcze 'drga' po pierwszym działaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Czy tu ktoś próbował tego przy wodze plynącej, nie stojącej? Bo Benedyk mówił o wodzie stojącej do separacji, ale ja słyszałam coś odwrotnego, że woda płynąca zabiela odcina, bo niesie ze sobą i odprowadza. Pytam bo byłam ostatnio nad rzekę i coś mnie tam ciagnęło żeby coś zrobić ale nie wiedziałam co 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Zaneta obie wersje mają uzasadnienie i to jest właśnie problem ze zbyt kategorycznym podejściem. Woda płynąca odprowadza, to logika przepływu - coś puszczasz i rzeka to unosi. Woda stojąca to zamknięcie, granica, lustro. Różne zastosowania. Co konkretnie chciałaś zrobić nad tą rzeką? Bo od tego zależy, które podejście było trafniejsze.


Odpowiedz
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 206

@Oleandra_50 szczerze to nie wiem dokladnie, miałam poczucie że chcę coś zakończyć, ale bez konkretów. Może właśnie dlatego nic nie zrobiłam bo nie umiałam tego sformułować.


Odpowiedz
Wpisy: 103
Rozpoczynający temat
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

A to jest chyba sedno tematu - że miejsce w naturze czasem wywołuje impuls do działania, zanim jeszcze wiesz co chcesz zrobić. Ja miałam podobnie z tym lasem, poczucie gotowości wyprzedziło intencję. Ciekawe czy to specyfika otwartej przestrzeni czy jednak każdy ma swoje miejsca i nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu - czy miejsca w naturze mogą 'zepsuć' rytuał, jeśli coś tam kiedyś się stało? Pytam poważnie, bo znam pewne miejsce przy lesie, super spokojne na pierwszy rzut oka, ale zawsze czuję tam coś nieprzyjemnego i nie wiem czy to moje skojarzenia czy coś obiektywnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Jadzieńkaa to jest pytanie, które zasługuje na osobny wątek, bo odpowiedź nie jest prosta. Powiem tyle - miejsca mają swoją historię i nie każda z nich jest neutralna. Czy to 'psuje' rytuał? Zależy co rozumiesz przez zepsuty. Twój niepokój to też informacja i jeśli tam nie możesz się skupić, to samo w sobie jest odpowiedzią, niezależnie od tego co tam 'obiektywnie' jest.


Odpowiedz
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 206

@Jadzieńkaa ja sie zastanawiam nad tym co napisałaś - ten niepokój w miejscu, to znaczy masz go od razu jak wchodzisz, czy dopiero po chwili? Bo ja miałam podobnie z jednym miejscem nad potokiem, wchodziłam tam i przez pierwsze minuty wszystko ok, a potem coś jakby... nie wiem jak to opisać, jakby ktoś patrzył. I przez to nic tam nie zrobiłam bo nie chciałam ryzykować.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Od razu. Dosłownie przestępuję tę niewidoczną granicę i już wiem. To nie jest strach, bardziej jakieś napięcie w klatce. Ale miejsce obiektywnie wygląda spokojnie, drzewa, mech, żadnych oczywistych powodów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Jadzieńkaa to co opisujesz to jeden z bardziej wiarygodnych sygnałów, bo jest natychmiastowy, zanim rozum zdąży cokolwiek ocenić. Tylko mam pytanie - czy próbowałaś kiedyś wejść tam w innej porze dnia albo w inną porę roku? Miejsca potrafią się zmieniać i coś, co jest niepokojące wiosną, latem może być zupełnie neutralne.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wątku o wodzie płynącej, bo Zaneta zostawiła to bez konkretnej odpowiedzi i szkoda, bo to dobre pytanie. Woda płynąca do odprowadzania ma sens w tradycji, ale jest jeden warunek - kierunek prądu ma znaczenie. Nie chodzi tylko o to, że 'niesie', ale o to czy stoisz przodem, tyłem do nurtu, czy rzucasz coś z prądem czy pod prąd. W niektórych systemach rzucanie pod prąd to wzmocnienie działania separacyjnego, bo coś 'walczy' z oporem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Oleandra_50 to ciekawy punkt, ale skąd to pochodzi konkretnie? Bo znam wersję z symboliką nurtu z tradycji słowiańskiej i tam logika była inna - pod prąd to działanie wbrew naturze, czyli coś wymuszonego, niekoniecznie separacyjnego. Nie mówię, że się mylisz, ale chciałbym wiedzieć z jakiego klucza to wyciągasz, bo to zmienia zastosowanie.


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Kupalo.x z mieszaniny - część z praktyki celtyckich rytuałów wodnych, część z tego co obserwowałam w efektach własnej pracy. Nie daję tego jako dogmat. Ale logika 'pod prąd jako wzmocnienie' to analogia do magnesów - opór jako aktywna siła, nie bierne puszczenie. Masz inną interpretację? Naprawdę pytam, nie retorycznie.


Odpowiedz
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Oleandra_50 nie mam gotowej alternatywnej interpretacji, przyznaje. Mój punkt był bardziej metodologiczny - że mieszanie tradycji bez zaznaczania skąd co pochodzi może być mylące dla kogoś, kto próbuje to odtworzyć. Twoja logika magnetyczna ma sens wewnętrznie, po prostu chcę żebyśmy wiedzieli że to autorska synteza, nie żaden kanon.


Odpowiedz
Wpisy: 103
Rozpoczynający temat
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

Mnie bardziej zastanawia praktyczna strona tego - czy wy w ogóle zaznaczacie sobie kierunek prądu zanim zaczynacie cokolwiek, czy to wychodzi intuicyjnie na miejscu? Bo ja przy tej rzece kompletnie o tym nie pomyślałam, po prostu usiadłam gdzie było wygodnie. Teraz myślę, że może dlatego nic konkretnego z tego nie wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Ja szczerze to nigdy wcześniej nie brałam pod uwagę kierunku wody, myślałam głównie o tym żeby miejsce było ciche i żebym nie była widoczna z drogi. Ale ta rozmowa otwiera mi oczy na to, że jest mnóstwo warstw, o których w ogóle nie wiedziałam. To trochę przytłaczające.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dreamweaver_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 65

@Centa mnie też to przytłacza trochę. Kierunek wody, pora roku, kierunek świata, przerwa między separacją a przyciąganiem... Mam wrażenie, że zanim w ogóle coś zrobię to muszę rok studiować. Czy wy na początku też tak to odczuwałyście?


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Nie wpadajcie w spiralę nadmiernego przygotowania. Serio. Połowa tych rzeczy, które tu wymieniamy, to obserwacje po fakcie - czyli ktoś coś robił, potem analizował co zadziałało i próbował znaleźć zmienną. To nie jest instrukcja obsługi, którą trzeba opanować przed pierwszym krokiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Benedyk66 nie próbowałam w innej porze roku, to jest dobry pomysł szczerze. Byłam tam może trzy, cztery razy i zawsze wiosna lub lato. Może zimą albo późną jesienią to napięcie byłoby inne albo go w ogóle nie byłoby. Chyba warto sprawdzić, choć z pewnym oporem.


Odpowiedz
Wpisy: 103
Rozpoczynający temat
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Benedykiem, ale z zastrzeżeniem - jest różnica między robieniem czegoś bez żadnej intencji a robieniem bez dogłębnej teorii. Ja swoją pracę z węzłami robiłam bez analizowania kierunku wody i działało, bo intencja była czysta i konkretna. Ale z drugiej strony, teraz gdy słyszę o tych niuansach, to chcę spróbować świadomiej i zobaczyć czy coś się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

A wracajac do tego co mówiła Znachorka - łączenie separacji z przyciaganiem - ja rozumiem że chodzi o dwie różne intencje w jednej sesji, tak? Bo mi się wydawało że to jest ryzykowne właśnie, że jedna intencja może wchodzić w drugą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 103

@Zaneta właśnie, o to mi chodziło od początku tego wątku. Przerwa i zmiana kierunku o której mówiła Oleandra to jedno wyjście. Ale słyszałam też o zmianie miejsca - że separację robisz w jednym punkcie, dosłownie idziesz kilka kroków i dopiero tam zaczynasz przyciąganie. Nie wiem czy to ma znaczenie energetyczne czy bardziej psychologiczne, ale rozgranicza te dwa działania fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Fizyczna zmiana miejsca to jeden ze sposobów, tak. Ale powiem wam szczerze, że psychologiczne i energetyczne nie są dla mnie rozdzielne kategorie - jeśli przejście kilku kroków i zmiana pozycji pozwala ci naprawdę zamknąć pierwszą intencję i otworzyć drugą, to właśnie o to chodzi. Mechanizm jest drugorzędny wobec efektu. Czy ktoś tu próbował tej kombinacji i może powiedzieć jak to szło w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i dzięki za tę rozmowę, naprawdę sporo tu dla mnie nowego. Mam pytanie może z innej strony - czy kamienie mogą pomóc w takim rozgraniczeniu? Znaczy, czy trzymanie innego kamienia przy separacji i innego przy przyciąganiu ma sens, czy to zbędne komplikowanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Wincenty05 nie wiem czy to zbędne, ale ja tak właśnie robiłam przy swojej pracy z intencją, różne przedmioty do różnych działań. Dla mnie to działało jako taki fizyczny znacznik - ten kamień to teraz tamten etap. Ale nie wiem czy ma to znaczenie 'samo w sobie' czy to tylko mój sposób na utrzymanie skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

To co mówi Centa to właśnie klucz do wielu pytań w tej rozmowie. Nie zawsze wiadomo co jest efektem samego rytuału, a co efektem tego, że rytuał organizuje uwagę i intencję. Przy pracy na zewnątrz ten problem jest jeszcze wyraźniejszy, bo bodźców jest więcej i łatwiej o rozproszenie. Kamień, zmiana miejsca, kierunek - to wszystko może służyć po prostu utrzymaniu ciągłości między tym co robisz a tym co zamierzasz zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Mam jedno pytanie jeszcze - czy jak robicie coś przy wodzie to zostajecie do końca rytuału czy wychodzicie zanim woda odniesie to co puszczacie? Bo mi sie wydaje ze powinno sie wyjść od razu, żeby nie patrzeć jak to odpływa, ale nie wiem skad mi to przyszło do głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, wracam do tego co powiedziała Znachorka o zmianie miejsca - ja chyba nigdy nie pomyślałam o tym tak dosłownie, że naprawdę mam wstać i przejść kilka kroków. Zawsze mi się wydawało że zmiana intencji to kwestia skupienia w głowie, nie ruchu ciała. A tu nagle słyszę że fizyczne przemieszczenie coś zmienia. Macie na to jakieś wyjaśnienie dlaczego to działa, czy po prostu działa i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Zaneta fizyczne przemieszczenie angażuje ciało w to co robisz głową i to nie jest bez znaczenia. Jest taki termin w psychologii - embodied cognition - że stan ciała wpływa na stan poznawczy. Jak wstajesz, robisz krok, zmieniasz pozycję, to twój układ nerwowy dostaje sygnał że coś się skończyło i coś nowego się zaczyna. To nie jest magiczne myślenie, to mechanizm który można wykorzystać w praktyce. Ale czy to wystarczające wyjaśnienie czy szukasz czegoś bardziej... energetycznego?


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, to jest ten moment gdzie się rozchodzi - jedni powiedzą że to psychologia, drudzy że psychologia jest jednym z przejawów czegoś głębszego. Ja przestałam walczyć z tym rozróżnieniem. Dla mnie zmiana miejsca to zmiana pola, niezależnie od tego jak to nazwiemy. Ale wracam do pytania Zanety o wychodzenie przy wodzie - naprawdę nikt więcej nie ma zdania w tej kwestii?


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Ja próbowałam obydwu wersji - zostałam raz do końca i patrzyłam, i odeszłam szybko innym razem. Szczerze nie wiem czy odczułam różnicę, ale za pierwszym razem miałam takie dziwne uczucie że zostałam z czymś, co miałam puścić. Jakby akt patrzenia zatrzymywał to przy mnie. Ale to może być czysto moje, nie wiem czy to coś ogólnego.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Centa jest bardzo ciekawe, bo mam wrażenie że właśnie o to chodzi - jak długo masz wzrok na czymś to utrzymujesz z tym kontakt. Coś jak z medytacją, gdzie zamknięcie oczu pomaga odciąć się od zewnętrznych bodźców. Czy ktoś próbował zamknąć oczy zamiast odchodzić, żeby osiągnąć podobny efekt? Albo to za proste i nie ma to sensu w kontekście pracy przy wodzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Wincenty05 to nie jest głupie pytanie, ale widzę z nim jeden problem praktyczny - jeśli coś fizycznie puszczasz na wodę, to musisz patrzeć żeby upewnić się że naprawdę odpłynęło, a nie utknęło przy brzegu. I co wtedy? Zamknięte oczy, a za chwilę otwierasz i twój symbol siedzi w korzeniach drzewa dwa metry dalej.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: