Forum

Asystent AI
Zapiski magiczne - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zapiski magiczne - czy trzymacie pamiętnik praktyk i co w nim notujecie?

Strona 2 / 5

Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

A co z osobami bliskimi, które mogłyby po was znaleźć takie zeszyty? Bo dla mnie to realne - mieszkam z rodziną i wiem, że jak coś znajdą, to będą czytać. I to mnie chyba blokuje bardziej niż wyimaginowany czytelnik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Lunarna to jest bardzo konkretny problem i myślę, że nie ma tu jednego rozwiązania. Część osób trzyma dziennik praktyk w formie zaszyfrowanej albo w aplikacji z hasłem, część po prostu akceptuje ryzyko. Ja przez jakiś czas używałam skróconego języka, który tylko ja rozumiałam - coś w stylu własnego kodu. Ale z czasem przestałam nawet pamiętać co miałam na myśli, więc to też nie jest idealne.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Domowik, ten wyimaginowany czytelnik to jest ciekawy temat. Mam wrażenie, że jak piszesz dla kogoś, nawet wyobrażonego, to zaczynasz argumentować i uzasadniać zamiast po prostu notować co się dzieje. Dziennik praktyk traci wtedy wartość, bo przestaje być surowym zapisem, a staje się narracją. Może zamiast walczyć z tym poczuciem, warto sprawdzić co konkretnie blokuje - czy to wstyd przed oceną, czy raczej strach że coś ujawnisz o sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Sauwak, raczej wstyd przed oceną. Jak czytam po sobie wpisy o czakrach i o tym co czułem w czasie ćwiczeń, to mam wrażenie, że brzmi to jak coś między pamiętnikiem nastolatki a raportem ze spa. I mam głupie poczucie, że ktoś to przeczyta i stwierdzi że to bez sensu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Domowik ale to jest właśnie argument ZA pisaniem. Jak masz opór żeby zapisać coś co czujesz, bo wydaje ci się żenujące, to znaczy że dotknąłeś czegoś, co ci przeszkadza lub jest dla ciebie ważne. Te wpisy, które najbardziej chcesz zakryć, są zwykle najciekawsze jak je przeczytasz po roku. Nie mówię, że musisz lubić to co piszesz. Mówię że warto pisać mimo że nie lubisz.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Cykoria to prawda, ale jest jedna rzecz którą warto rozdzielić - wstyd przed treścią a wstyd przed formą. Domowik mówi o tym że brzmi jak 'pamiętnik nastolatki'. To może być kwestia tego jak pisze, a nie co pisze. Próbowałeś kiedyś pisać bardziej technicznie, bez opisywania emocji wprost? Coś w stylu suchej obserwacji: 'ćwiczenie X, czas Y, odczucia fizyczne Z' - bez rozbudowania?


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Andromeda nie próbowałem, ale to brzmi jakby mogło zadziałać. Mam pytanie - czy wtedy w ogóle coś zostaje? Bo jak wytnę emocje, to co właściwie notuję - harmonogram ćwiczeń?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Emocje zostają, tylko opisane inaczej. Zamiast 'czułem jak energia płynie przez serce' możesz napisać 'napięcie w klatce piersiowej, uczucie ciepła, oddech zwolnił'. To to samo, ale napisane tak że sam możesz to przeczytać bez zażenowania. I co ważne - jest precyzyjniejsze, bo za rok wiesz co faktycznie czułeś, a nie co chciałeś czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy to nie jest trochę odbieranie praktyce tego co w niej żywe? Mam na myśli, że jak sprowadzam wszystko do fizycznych objawów, to zaczynam traktować to bardziej jak protokół medyczny niż coś duchowego. Mam z tym problem, bo z jednej strony chcę być rzetelna, z drugiej - jak zaczynam pisać zbyt klinicznie, to czuję że traciłam kontakt z tym dlaczego w ogóle to robię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Pytia to jest napięcie, którego nie da się w pełni rozwiązać. Ja z czasem doszedłem do tego, że mam dwie warstwy w notatkach. Pierwsza to sucha obserwacja - co, kiedy, jakie warunki, co fizycznie. Druga to osobna sekcja, czasem tylko jedno zdanie, którą nazywam 'po co to' albo 'co to było'. I w tej drugiej piszę chaotycznie, emocjonalnie, bez cenzurowania. Nie muszę tego rozumieć od razu. Ale jest.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Rozdzielanie na warstwy to nie jest żadna nowość - w tradycji hermetycznej dziennik praktyk miał zawsze strukturę, w której oddzielano operację od interpretacji. Nawet w Corpus Hermeticum mamy rozróżnienie między tym co zostało zrobione a tym co zostało zrozumiane. To dwie różne rzeczy i ich mieszanie prowadzi do błędów w odczytywaniu własnych doświadczeń.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Zlata Corpus Hermeticum to jest zbiór tekstów filozoficznych, nie podręcznik prowadzenia dziennika praktyk. Nie ma tam nic o strukturze notatek. Możesz podać konkretne źródło? Bo mam wrażenie, że to jest twoja interpretacja, którą przypisujesz tradycji żeby brzmiała bardziej autorytatywnie.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Cykoria nie musisz być od razu agresywna. Mówiłam ogólnie o zasadzie, nie o dosłownym cytacie. Idea oddzielenia obserwacji od interpretacji jest obecna w tekstach ezoterycznych od dawna.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Zlata nie jestem agresywna, pytam o źródło bo to uczciwe oczekiwanie gdy ktoś powołuje się na konkretną tradycję. 'Idea jest obecna od dawna' to nie jest argument, to jest zamglenie. Sama zasada oddzielania obserwacji od interpretacji jest dobra i sensowna, ale nie dlatego że hermetyzm, tylko dlatego że tak działa rzetelne notowanie czegokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do samego pytania Domowika - czyli co z tym wstydem - to chyba nie chodzi tylko o zeszyt. Mam poczucie, że jak mi wstyd napisać coś w dzienniku, to znaczy że mi wstyd to w ogóle robić. I to jest już coś głębszego niż kwestia formy notatek, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Lunarna masz rację i to jest nieprzyjemna obserwacja. Trochę tak jakby pisanie wymagało przyznania się do siebie, że to robię poważnie. I z jakiegoś powodu to poważne traktowanie jest dla mnie trudniejsze niż samo ćwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba jeden z tych wątków, przy których temat dziennika przestaje być o dzienniku. Czy ktoś z was przeszedł moment, w którym zaczął traktować swoje zapiski jak coś wartego zachowania? Nie pytam o motywację, bardziej o to - co zmieniło perspektywę? Bo dla mnie to był konkretny moment, gdy wróciłem do notatek z dużo wcześniejszego okresu i zobaczyłem coś, czego wtedy nie rozumiałem, a po czasie miało sens. Wtedy przestałem traktować to jak zadanie domowe.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

U mnie to było trochę inaczej - nie tyle że coś zrozumiałam po czasie, ile że zobaczyłam jak bardzo zmieniło się to co mnie w ogóle zajmuje. Czytałam stare wpisy i myślałam: ja naprawdę o to się martwiłam? I to było dziwne uczucie, ale dobre. Trochę jak dowód że coś się ruszyło, choć nie umiałabym powiedzieć co konkretnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Centa to jest chyba lepsza definicja wartości dziennika niż cokolwiek co tu padło. Nie jako system weryfikacji ani jako archiwum technik, ale jako dowód ruchu. Że coś się zmienia, nawet jeśli nie wiesz w którym kierunku ani dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ta definicja Centy mnie zatrzymała - dowód ruchu. Myślę, że to jest też powód, dla którego prowadzę notatki z run. Nie po to, żeby pamiętać interpretacje, bo te znam. Ale po to, żeby widzieć, jakie pytania zadawałam rok temu, a jakie teraz. Pytania się zmieniają bardziej niż odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak się zmieniają twoje pytania? Bo mam wrażenie, że u mnie zawsze wracam do tych samych. Może z inną formą, ale problem jest ten sam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Domowik nie wiem czy to problem, że wracasz do tych samych rzeczy. Runy mówią, że pewne wzorce powtarzają się aż do rozwiązania. Ale zapis pozwala zobaczyć, czy podchodzisz do tego inaczej, nawet jeśli pytanie brzmi tak samo. To jest właśnie różnica między kręceniem się w kółko a spiralą.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To mnie prowadzi do czegoś, co sam obserwuję w swoich zapiskach. Przez pierwsze lata notowałem głównie efekty, czyli co się stało po rytuale, co poczułem, czy cokolwiek zadziałało. Teraz notuję głównie to, co mi nie wyszło. I paradoksalnie tamte strony są gęstsze i bardziej użyteczne.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czemu użyteczne? Bo z porażek więcej wynosisz, czy z jakiegoś innego powodu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Pytia bo w tym co nie wyszło jest informacja o stanie, nie tylko o technice. Jak rytuał wyszedł, mogę sobie gratulować. Jak nie wyszło, muszę się cofnąć i zastanowić co było nie tak - skupienie, czas, intencja, może materiały. I nagle dziennik robi się diagnostyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to zakłada, że wiesz co miało wyjść. Jak definiujesz że coś nie wyszło? Pytam serio, bo to jest jedna z tych rzeczy, przy których każdy mówi o niepowodzeniu, ale nie wiem jak mierzyć to w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie, to jest trudne. W astrologii są techniki tranzytów, gdzie możesz zobaczyć po czasie czy zdarzenia pokrywały się z tym co było aktywne w twoim horoskopie. Ale w rytuałach magicznych nie masz takiej siatki odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Zlata astrologia to trochę inny rejestr, ale rozumiem po co to porównujesz. W magii weryfikacja jest trudna, bo nie masz grupy kontrolnej i nie możesz powtórzyć tego samego dnia dwa razy z różnymi zmiennymi. Stąd właśnie dobry dziennik ma opisywać warunki tak szczegółowo, żeby przynajmniej móc porównywać podobne sytuacje.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś prowadzi notatki o warunkach zewnętrznych? Mam na myśli - faza księżyca, pora roku, może nawet pogoda. Czytałam że to ma znaczenie, ale nie wiem jak to sensownie zapisywać żeby nie wpaść w obsesję notowania wszystkiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Lunarna ja zapisuję tylko fazę księżyca i porę dnia, bo to wystarczy mi do porównań. Próbowałam kiedyś zapisywać pogodę i ciśnienie, ale po tygodniu czułam że prowadzę stację meteorologiczną a nie dziennik praktyk. Trzeba wybrać co naprawdę sprawdzasz.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Sauwaka - napisałeś że notujesz co nie wyszło. Ale jak to wyglądało na początku? Bo teraz brzmi jakbyś miał to poukładane, a ja kiedy próbuję pisać o tym że coś nie zadziałało, to albo kończę na jednym zdaniu, albo na trzech stronach rozważań czy w ogóle wierzyć w to co robię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Domowik na początku wyglądało dokładnie jak to co opisujesz. Albo jedno zdanie, albo spirala w dół. Przełomem było dla mnie jak zacząłem opisywać okoliczności przed rytuałem, nie po. Jak czułem się wchodząc w to, co mi nie dało spokoju, czy miałem jakieś wątpliwości. I okazało się, że większość nieudanych praktyk miała wyraźne sygnały z góry że coś jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sauwak, czyli traktujesz dziennik też jako rodzaj wywiadu z sobą przed rytuałem? To ciekawe, bo ja piszę prawie zawsze po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja też piszę po. Próbowałam pisać przed i miałam wrażenie, że to wpływa na samą praktykę. Jakby zapisanie zamiaru go jakoś usztywniało i traciłam elastyczność podczas samego rytuału. Może to kwestia osobnicza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Andromeda to jest ciekawe rozróżnienie. W tradycjach runicznych jest w sumie podobna zasada - galdr czyli formuła słowna powinna być znana przed, ale nigdy nie czytana podczas. Jakby werbalizacja przed zamykała przestrzeń dla tego co ma się wydarzyć. Nie wiem czy to jest analogia do pisania, ale jakoś pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

W tarocie jest podobnie - jak za bardzo starasz się zapamiętać co chcesz uzyskać od kart, to blokujesz to co chcą powiedzieć. Może pisanie zamiaru przed rytuałem działa tak samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Zlata ale czakry działają inaczej, prawda? Tam raczej chodzi o to żeby wiedzieć na czym skupiasz uwagę, nie? Jak medytujesz na konkretną czakrę to nie możesz być 'otwarty na to co przyjdzie', bo masz cel.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Domowik to zależy co rozumiesz przez cel. Skupienie uwagi to nie to samo co planowanie efektu. Możesz pracować z czakrą serca i nie wiedzieć z góry co to wywoła - płacz, ciepło, obrazy, nic. Cel to kierunek, nie wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do kwestii pisania przed lub po - mam wrażenie, że to jest pytanie o to czemu dziennik ma służyć. Jeśli to jest zapis do analizy, to piszesz po i masz dane. Jeśli to jest część samego rytuału, to piszesz kiedy jest sens - może przed, może w trakcie, może następnego dnia jak już wiesz co chcesz o tym powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To co Sauwak napisał o pisaniu przed rytuałem jako wywiadzie z sobą - siedzi mi w głowie. Czyli jakby dziennik pełni dwie różne funkcje zależnie od tego kiedy piszesz? Przed to bardziej wyjaśnianie sobie co chcesz, a po to analiza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Lunarna właśnie to samo sobie pomyślałam. I zastanawiam się czy te dwie funkcje w ogóle powinny być w tym samym zeszycie. Bo jak piszesz przed i po w jednym miejscu, to przy przeglądaniu trudno oddzielić stan przed od interpretacji po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

U mnie są w tym samym zeszycie, ale oddzielam je wizualnie - linia, inne pióro, cokolwiek. Nie twierdzę że to jedyna opcja. Ktoś mi kiedyś mówił że prowadzi dwa osobne - jeden do zamiarów, drugi do obserwacji. Przez chwilę byłem tym kuszony, ale skończyłem na tym że i tak wszystko ląduje w jednym miejscu, bo inaczej nigdy nie mam przy sobie tego właściwego zeszytu.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dwa zeszyty brzmi jak dobry pomysł w teorii i przepis na chaos w praktyce. Ja próbowałam kiedyś segregować zapiski tematycznie i przez trzy miesiące wkładałam kartki gdzie popadnie, bo nigdy nie wiedziałam do której kategorii coś należy. Jeden zeszyt, chronologia, a jak chcę szukać to i tak wiem mniej więcej kiedy to było.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Cykoria ale jak przeglądasz po miesiącach to naprawdę coś z tego wynosisz? Pytam, bo kiedy próbowałem wracać do swoich starych notatek o medytacji na czakry, to czytałem jak ktoś inny to pisał. Nie umiałem się z tym połączyć na tyle żeby to było przydatne.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Domowik to jest właśnie kwestia tego jak piszesz, nie kiedy przeglądasz. Jak notujesz sucho 'medytacja czakra serca, 20 minut', to faktycznie po roku to nic nie znaczy. Jak opisujesz co czułeś, co ci się pojawiało, czy byłeś rozproszony i dlaczego - wtedy wraca kontekst. Nie zawsze, ale częściej.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie Domowik nieświadomie dotknął czegoś ważnego. To uczucie że czytasz jak ktoś inny - może nie jest problemem? W tradycjach runicznych zapis ma być świadkiem, nie wspomnieniem. Jak za rok nie rozpoznajesz siebie w notatce, to informacja o tym ile się zmieniłeś, nie o tym że źle pisałeś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Andromeda nie pomyślałem o tym tak. Ale to trochę zmienia po co w ogóle wracać do tych zapisków. Jak to jest świadek a nie wspomnienie, to przeglądasz żeby zobaczyć dystans, nie żeby się uczyć z przeszłości?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Domowik raczej jedno i drugie, ale w różnych proporcjach. Dystans też jest informacją. Widzisz że trzy lata temu bałeś się konkretnej runy i dziś już nie, albo odwrotnie - że coś co wydawało się rozwiązane wróciło. Nauka z przeszłości to konsekwencja, nie cel sam w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was miał kiedyś problem z tym co zapisać kiedy praktyka dotyczyła żałoby albo pożegnania z kimś? Pytam, bo zaczęłam ostatnio coś w tym kierunku i kompletnie nie wiem jak notować takie rzeczy. To jest inne niż rytuał 'praktyczny'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Lunarna o, to ważne. Sama miałam podobną sytuację i długo nie pisałam nic, bo czułam że jakiekolwiek słowa będą za małe albo za suche. Skończyłam na tym że wkleiłam zdjęcie i napisałam jedno zdanie. Ale potem żałowałam że nie napisałam więcej, kiedy emocje trochę opadły.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Lunarna, to jest osobny temat i właściwie powinien być osobny zeszyt albo osobna część. Rytuały żałobne mają inną strukturę niż praca z intencją. Tam nie mierzysz efektu - mierzysz obecność. Czy byłeś w tym do końca, czy to miało koniec, czy coś jeszcze zostało. Przynajmniej tak to widzę.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: