Forum

Asystent AI
Zapiski magiczne - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zapiski magiczne - czy trzymacie pamiętnik praktyk i co w nim notujecie?

Strona 3 / 5

Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Nie miałam takiej praktyki przy stracie kogoś bliskiego, ale czytałam trochę o rytuale Dumb Supper, który jest właśnie o tym - siedzisz przy stole z miejscem dla osoby, która odeszła, i milczysz. Tradycja celtycka, halloween, ale nie tylko. Nie wiem jak to się ma do zapisków, bo tam chodzi o brak słów. Może do dziennika wchodzi to co było po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Centa Dumb Supper to tradycja głównie z południa USA, folklorystyczne korzenie mają różne - celtyckie, szkockie, ale też tubylczo-amerykańskie wersje. To co łączy te rytuały to właśnie ten próg między słowem a ciszą. I masz rację że zapis żałobny jest w sumie zawsze 'po' - bo nie da się jednocześnie być w pożegnaniu i je opisywać.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To co Sauwak napisał - 'czy byłeś w tym do końca' - to mi daje jakiś punkt zaczepienia. Może właśnie to zapisuję? Nie co zrobiłam, ale czy byłam obecna. Brzmi to dla mnie bardziej sensownie niż lista kroków.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak to zapisujesz? Piszesz 'byłam obecna' i tyle, czy to jakoś rozwijasz? Naprawdę pytam, bo to brzmi jakby zapis żałobny był kompletnie inną kategorią niż zwykły dziennik praktyk i nie wiem czy to nie jest właśnie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Domowik, myślę że to jest inna kategoria i nie ma co na siłę jej wtłaczać w ten sam format. W runach jest runa Othala, która dotyczy dziedzictwa i końca cyklu - jej wezwanie nie jest 'zrób to i to', tylko 'bądź z tym'. Notatka przy takiej pracy może być jedno słowo albo rysunek. Forma jest wtórna.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie zastanawia - czy są tradycje, które mają jakiś sformalizowany zapis przy pożegnaniu? Bo w tarocie nie kojarzy mi się nic takiego, ale może w innych systemach jest coś w stylu protokołu dla rytuałów końca?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

W grimoarach hoodoo jest coś, co nazywa się 'crossing and uncrossing' - i w tym kontekście przy rytuale uwolnienia od osoby, która odeszła, prowadzi się zapis kto, kiedy, co zostało zakończone. Ale to jest bardzo specyficzne, nie chodzi o żałobę sentymentalną tylko o domknięcie energetyczne. Nie wiem czy to jest to czego szuka Lunarna.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

i to jest właśnie różnica między tradycjami które mają protokół a tymi które zakładają że rytuał żałobny jest z natury niepowtarzalny i nieprzewidywalny. Hoodoo jest dość pragmatyczne w zapisach, ale np. w praktykach opartych na Reclaiming albo szeroko pojętym wicca raczej się zakłada że każde pożegnanie jest inne i nie da się go standaryzować. Stąd pytanie do Lunarnej - co konkretnie chcesz z tego zapamiętać?


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

To co Cykoria napisała o Reclaiming mnie zatrzymało - że rytuał żałobny jest z natury nieprzewidywalny. Ale czy to znaczy że w ogóle nie da się go zanotować sensownie, czy że trzeba zmienić format? Bo jedno to filozofia zapisu, a drugie to praktyka - i mnie interesuje to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest mój problem. Siedzę z pustą stroną i nie wiem czy mam opisywać co robiłam, co czułam, czy w ogóle po co to piszę. Sauwak napisał że mierzysz obecność - ale jak to wygląda w praktyce? Piszesz 'byłam obecna - tak / nie'? To brzmi za sucho.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lunarna nie ma jednej formuły. U mnie wygląda to bardziej jak - piszę ile czasu minęło zanim przestałam płakać, albo w którym momencie zrobiło się cicho w środku. Nie oceniam tego, tylko rejestruję. Ale też nie przy każdej praktyce żałobnej to robię od razu - czasem siadam do zeszytu po kilku dniach.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

'kiedy zrobiło się cicho w środku' - to jest ładne, ale jak to rozróżniasz od zwykłego otępienia albo zmęczenia? Pytam serio, bo przy stratach łatwo pomylić wyczerpanie z jakimś przełomem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Domowik to dobre pytanie i szczerze - nie zawsze rozróżniam na bieżąco. Dlatego właśnie notuję, żeby zobaczyć to po czasie. Jak wracam i widzę że 'cisza' pojawiała się regularnie przez kilka tygodni, to coś innego niż jednorazowe otępienie po bezsennej nocy.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek o rozróżnieniu jest ważny i nie tylko przy żałobie. W runach Hagalaz - runa zakłócenia, przełomu - często pojawia się w miejscach, gdzie ktoś wziąłby po prostu chaos. Zapis po czasie pozwala zobaczyć czy to był rozpad czy przebudowa. Ale wracając do pytania Lunarnej - może zamiast formatu, zacznij od jednego zdania które jest prawdziwe, nawet jeśli brzmi banalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Andromeadą co do jednego zdania, ale chcę doprecyzować - to zdanie nie musi być głębokie. Czasem najważniejsza notatka po rytualne żałobnym jaką kiedykolwiek napisałam to było coś w stylu 'nie mogłam skończyć, musiałam wyjść na powietrze'. To nie jest piękne ani mądrze sformułowane, a po miesiącu mówiło mi więcej niż cały elaborat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Cykoria a czy ty w ogóle wracałaś do tych notatek żałobnych? Bo ja mam swoje schowane gdzieś głęboko i trochę się boję do nich zaglądać. Nie wiem czy to jest dobre że ich nie przerabiam, czy po prostu jeszcze nie czas.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Pytia wracałam, ale nie regularnie i nie z zamiarem 'analizy'. Raczej przypadkowo - szukałam czegoś innego i natrafiałam. I paradoksalnie tak działało to lepiej niż gdybym siadała specjalnie z tym zamiarem. Ale twoje 'jeszcze nie czas' - to też jest informacja. Zapiski żałobne nie mają daty ważności.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To mi trochę ulżyło. Miałam wrażenie że powinnam jakoś bardziej metodycznie do tego podejść, bo piszę dziennik praktyk od kilku miesięcy i nagle nie wiem co z tym robić. Może właśnie ten jeden zeszyt to zły pomysł przy czymś takim?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym nie rozdzielał fizycznie - rozdzielał bym intencję. Siadasz przy tym samym zeszycie, ale wiesz że teraz piszesz inaczej. Dla mnie to ważniejsze niż format. Chociaż rozumiem że dla niektórych fizyczna odrębność pomaga psychicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś kiedyś robił coś w rodzaju ceremonialnego zamknięcia zapisku? Pytam, bo przy Dumb Supper jest ten moment kiedy stół się sprząta i jakby rytuał formalnie się kończy. Zastanawiam się czy coś analogicznego można zrobić z zeszytem - że ostatnia strona tego rozdziału jest jakoś zaznaczona albo zamknięta.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Centa znam kogoś kto pieczętuje takie strony woskiem - nie żeby zaszyfrować, tylko żeby fizycznie zaznaczyć że to zamknięte. Sama tego nie robię, ale rozumiem ten impuls. Othala w swoim znaczeniu końca cyklu jest właśnie o tym - żeby mieć wyraźny próg między tym co było a tym co idzie dalej.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Andromeda pieczętowanie woskiem - to trochę brzmi jak przepis na to żeby nigdy nie otworzyć, nie? Cykoria mówiła że wraca do tych notatek przypadkowo. Jak pieczętujesz, to chyba bardziej symbolizujesz że to zamknięte niż że nigdy nie zajrzysz?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Domowik dokładnie tak. Pieczęć nie jest zamkiem - jest progiem. Możesz go przekroczyć, ale z wyraźnym zamiarem. To co ja z tego biorę to nie zakaz, tylko pytanie: 'czy naprawdę chcę teraz tam wejść?'. Czasem odpowiedź jest tak, czasem nie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mi przypomina coś z tarotem - kiedy robię rozkład dla kogoś w żałobie, zawsze zostawiam ostatnią kartę zakrytą jeśli osoba nie jest gotowa. Nie dlatego że ukrywam, tylko że otwarcie ma swój czas. Może zapis żałobny działa podobnie - piszesz kiedy jesteś gotowa, wracasz kiedy jesteś gotowa.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pytia, tylko że przy pisaniu to ty decydujesz kiedy siadasz. Karta zakryta to co innego - tam ktoś inny zatrzymuje moment. Przy dzienniku cała odpowiedzialność za czas jest twoja i to może być i łatwiejsze i trudniejsze jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba właśnie to co mnie blokuje - że mogę napisać i wiem że mogę napisać, ale coś we mnie czeka na jakiś sygnał że 'teraz'. Jak w praktyce rozpoznajecie że to jest ten moment? Albo czy w ogóle tak to działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Lunarna może właśnie to że zadajesz to pytanie jest jakimś sygnałem? Nie mówię żeby się spieszyć, ale skoro siedzisz i pytasz jak to zrobić, to trochę jakbyś już była przy progu.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Centa właśnie to zdanie mnie zatrzymało - 'jakbyś już była przy progu'. Tylko zastanawiam się czy ten próg jest realny czy my go sami sobie budujemy, bo czekamy na jakiś znak. Przy czakrach mówi się podobnie o blokadach - że są, ale często jesteś przy nich cały czas i po prostu nie dajesz sobie przyzwolenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Ja nie czekam na sygnał. Siadam kiedy jest nieznośnie i kiedy chcę żeby gdzieś to było - nawet nieuporządkowane, nawet niegotowe. Sygnał to mit, przynajmniej dla mnie. Ale rozumiem że dla innych ten próg działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, to może tak spróbuję. Mam ten zeszyt, piszę w nim od kilku miesięcy, ale mam jedno pytanie praktyczne - czy zaczynacie nową stronę na nowy temat żałobny, czy piszecie ciągiem? Bo mam wrażenie że jak coś nowego zaczynam ciągiem, to jakby wtapia się w poprzednie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Lunarna zawsze nowa strona, dla mnie to nie jest kwestia estetyki. To bardziej że każdy zapis ma swój oddech i jak coś wpada w środek strony po czymś innym, to nie ma gdzie zacząć. Ale to moje, widziałam dzienniki gdzie wszystko szło ciągiem i też działało.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Ja nową stronę zostawiam kiedy czuję że zmienia się ciężar. Nie każda nowa myśl to nowa strona, ale jak siadam przy czymś co jest z innego miejsca emocjonalnie - to tak. Lunarna, a jak długo już nosisz to w sobie zanim siadasz pisać?


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

czasem godziny, czasem kilka dni. Zależy. Jak coś jest ostre, to nie mogę pisać od razu, bo wychodzi chaos. Jak czekam za długo, to wychodzi relacja, nie przeżycie. Nie wiem który z tych problemów jest gorszy.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisuje Lunarna to jest chyba jeden z nierozwiązanych problemów każdego dziennika praktyk - że albo piszesz za blisko i nie ma jeszcze formy, albo za daleko i jest już interpretacja zamiast zapisu. Przy runach mam podobnie z rzutami, które coś mocno otwierają. Próbowałam notować od razu i wychodziło mi dużo szumu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Andromeda to jak ty to teraz rozwiązujesz? Bo mam dokładnie ten sam problem przy tarocie - rozkład po stratcie kogoś bliskiego, siadam i albo piszę za dużo za szybko albo zapisuję tylko kartę i co stała. Żadne z tych nie jest tym co chcę mieć.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Pytia zaczęłam robić dwa wpisy. Krótki od razu - jedno zdanie, maksimum dwa, coś w stylu 'Hagalaz, trzecia pozycja, nie mogłam patrzeć'. I drugi po kilku dniach, jak już wiem co z tym mam. Nie wiem czy to ortodoksyjne, ale działa lepiej niż jeden zapis który próbuje być wszystkim naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Dwa wpisy na jedno zdarzenie to ciekawe, ale czy to nie zaburza ciągłości zeszytu? Bo jak wracasz po czasie, to masz jeden zapis gdzieś, drugi kilkanaście stron dalej. Trudno to składać w całość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Domowik u mnie właśnie ten bałagan okazał się nieoczekiwanie pomocny. Miałam wpis z danego dnia, a gdzieś później wróciłam i dopisałam małymi literami pod spodem. I kiedy teraz patrzę, to widać jak bardzo te dwa głosy się różnią - co wtedy widziałam a co widzę teraz. Tego nie dałoby się zaplanować.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerze to myślę że za bardzo komplikujecie prosty temat. Dziennik to dziennik, piszesz co czujesz i kiedy chcesz. Przy czakrze serca zablokowanej po stracie najważniejsze jest w ogóle zacząć wyrzucać energię na zewnątrz, a nie martwić się czy to nowa strona czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Zlata ale oni nie pytają o to czy pisać - pytają jak prowadzić ten zapis tak żeby coś z niego wynikało. To nie to samo. I nie każdy przeżywa stratę przez pryzmat czakry serca, to jest dosyć konkretne nałożenie schematu na coś co jest bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie tu wracamy do początku - po co w ogóle notujemy to przy praktykach żałobnych. Mnie chodzi o to żeby mieć ślad że coś było, że miało wagę, że gdzieś się zaczęło i gdzieś skończyło. Nie po to żeby analizować czakry. To nie terapia, to magia - inna kategoria.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie między magią a terapią jest dla mnie ważne i jednocześnie rozmyte. Bo jak robię rytuał zamknięcia dla kogoś w żałobie, to wychodzimy z niego inaczej niż weszliśmy. Czy to magia czy terapia? Mam wrażenie że ten podział jest bardziej semantyczny niż realny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Pytia różnią się intencją i ramą. Terapia zakłada że coś jest nie w porządku i to naprawiasz. Rytuał żałobny nie zakłada że jesteś zepsuta - zakłada że przechodzisz próg i potrzebujesz formy na to przejście. Zapis w dzienniku przy rytuale służy temu - żebyś wiedziała że byłaś po jednej stronie i teraz jesteś po drugiej.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: