to mnie skłania do pytania praktycznego - jak wy w ogóle decydujecie gdzie nosić konkretny przedmiot? Czy to jest wiedza z tradycji, własne odczucie, czy próbujecie w różnych miejscach i sprawdzacie? Bo po tej rozmowie nadal nie wiem co zrobię z moim turmalinem i obsydianem
żeby odpowiedzieć Forsycji - u mnie to działa różnie w zależności od przedmiotu. Są rzeczy które od razu "wiem" gdzie mają trafić, są takie gdzie próbuję kilku miejsc. Ale mam też zasadę że nie noszę czegoś zbyt długo w testowym trybie bo wtedy nigdy nie ma dobrego odczytu - ciało potrzebuje czasu żeby w ogóle zareagować na nowy przedmiot.
to akurat klasyczny problem - jak odróżnić że coś rzeczywiście działa od tego że chcemy żeby działało. I nie pytam retorycznie, bo mnie to też dotyczy. Mam kilka przedmiotów które noszę z przekonaniem ale jeśli ktoś mnie przycisnąłby do muru i zapytał "skąd wiesz" to nie umiałabym odpowiedzieć inaczej niż "bo tak czuję".
a może to nie jest problem? znaczy czy to trzeba weryfikować? jak coś komuś służy i dobrze się z tym czuje to po co szukać dowodów ze to "naprawdę" działa
ja to rozwiązuję tak że jak testuję miejsce to staram się zapisywać obserwacje. nie jakiś dziennik duchowy, po prostu notatki kiedy coś noszę i co sie dzieje. po paru tygodniach widać paterny których na bieżąco bym nie zauważyła. z moim hematytem na nadgardstku to właśnie tak odkryłam ze działa inaczej w lewo niż w prawo
ta lewa/prawa polarność ma korzenie w różnych tradycjach i nie jest spójna nawet wewnątrz jednej. W hermetyce zachodniej masz rozróżnienie na przyjmowanie i dawanie energii ale konkretna strona zależy od tego o jakiej szkole mówisz. W ayurwedzie znowu masz inny podział związany z kanałami ida i pingala. Więc ta "prosta zasada" którą wszyscy znają jest de facto uproszczeniem kilku sprzecznych systemów.
to znaczy że te zasady są po prostu wymyślone? bo jak systemy są sprzeczne to który jest prawdziwy
dokładnie to. I to jest właśnie jeden z powodów dla których kupowanie amuletów bez kontekstu tradycji z której pochodzą prowadzi do takich sytuacji jak opisuje Bronek - masz dwie runy, wiesz że jedna to ochrona a druga siła, ale nie wiesz w jakim systemie interpretacyjnym to ma sens. Runy to nie są izolowane znaki, to jest alfabet z kontekstem.
ale chwilę - czy to znaczy że jak ktoś nie zna tradycji dokładnie to nie powinien w ogóle nosić takich przedmiotów? bo to brzmi jak dość zamknięte podejście. Większość ludzi coś nosi bez głębokiej wiedzy i nie chcę wierzyć że to jest automatycznie bez sensu.
mam pytanie do Lady albo Alchemika - czy jest jakaś tradycja w której pozycja amuletu na ciele jest tak dokładnie opisana że można mówić o konkretnych zasadach a nie odczuciach? bo przez całą tę dyskusję przewija mi się to że albo mamy ogólne reguły które gdzieś nie działają, albo indywidualne odczucia których nie da się uogólnić.
to mnie prowadzi do pytania o ciągłość praktyki. Bo jeśli amulet działa w obrębie systemu który za nim stoi to co z tym systemem dzieje się kiedy go kupujesz bez inicjacji, bez relacji z tradycją, w sklepie internetowym? Czy ten kontekst jest przerwany czy po prostu uśpiony?
właśnie o tym myślałam kiedy pisałam o pierścionku po babci - on ma swoją historię której nie znam w całości. I mam wrażenie że ta nieznana część jest gdzieś tam obecna. Czy to ma sens czy projektuję?
to pytanie Wera_T o projekcję jest dla mnie kluczowe w kontekście całej tej rozmowy o pozycji amuletu. Bo jeśli nie wiemy skąd pochodzi to co czujemy - ze starego przedmiotu czy z własnej wyobraźni - to jak w ogóle mamy dyskutować o tym że noszenie czegoś na szyi działa inaczej niż na nadgarstku? Nie mówię że to bez sensu, mówię że to jest fundament który musimy gdzieś postawić.
myślę że pytanie "czy projektuję" jest pożyteczne ale też trochę pułapką. Jeśli będziesz je zadawać przy każdym odczuciu to w końcu zdyskwalifikujesz wszystko. Mam taki zwyczaj że jak coś czuję przy amulecie to nie pytam od razu czy to prawdziwe, tylko co to jest i gdzie dokładnie tego doświadczam. Dopiero potem staram się szukać powtórzeń.
ale skąd wiesz że powtórzenia które zauważasz nie są też efektem tego że zacząłeś szukać danego wzorca? Coś w stylu confirmation bias. Serio pytam, bo sam problem mnie nęka od kiedy mam ten pierścionek.
dokładnie to mam na myśli z tymi notatkami, staram sie pisać rano zanim w ogóle mysle o tym co mam założone. Inaczej juz sie sugeruję. Ale wiem że to nie jest idealna metoda, tylko lepsza niz brak metody. Przy hematycie na nadgardstku miałam bardziej konsystentne notatki bo nosiłam go kilka tygodni bez przerwy.
a co z tymi tradycjami o których mówiła Lady? bo jakby istniały precyzyjne zasady gdzie co nosić to może tam jest ta odpowiedź i nie trzeba robić własnych eksperymentów przez miesiące
to ciekawe że Lady mówi o logice systemu a nie przepisie, bo to właśnie zmienia całą kwestię pozycji amuletu. Jak to jest logika a nie reguła to znaczy że pozycja wynika z jakiegoś rozumowania o tym co ten amulet ma robić. Czy ktoś może to rozwinąć konkretniej? Tzn. jak wyglądałoby takie rozumowanie od początku?
najprościej jak mogę: jeśli masz amulet który ma cię chronić przed czymś zewnętrznym to pytasz gdzie ta ochrona ma działać. Jeśli chodzi o przestrzeń wokół ciebie - wyżej, bliżej głowy. Jeśli chodzi o coś bardziej wewnętrznego, energetycznego - bliżej centrum ciała. To nie jest reguła zapisana w księdze, to wniosek z rozumowania o funkcji.
dobra, to teraz mam pytanie praktyczne - mam ten czarny kamień na szynurku który noszę na szyi i który miał być ochronny. Wyżej czy niżej? Bo teraz kiedy to tak opisujesz to zaczynam się zastanawiać czy to dobra pozycja.
jeśli dobrze rozumiem logikę Alchemika to wtedy szyja jest sensowna - jesteś bliżej głowy, bliżej "wejścia" z zewnątrz. Chociaż mnie zastanawia czy środek klatki piersiowej nie byłby też uzasadniony bo to okolice serca i może chodzi o filtrowanie a nie tylko blokowanie. Nie wiem, może to za daleko idę.
mam pytanie może troche z boku ale - czy w ogóle mozna ten jeden kamień dostosowywac do róznych celów poprzez miejsce? czy to jest raczej tak ze kazdy kamień ma jakis zakres i pozycja go tylko modyfikuje a nie zmienia calkowicie
ta analogia z latarką jest dobra ale trochę upraszcza jeden aspekt - czy pozycja na ciele naprawdę nie zmienia intensywności? bo z czakrami jest tak że pewne obszary są po prostu bardziej podatne na przyjmowanie i oddawanie energii. I wtedy latarka w mocnym polu da inny efekt niż ta sama latarka w słabym miejscu.
może nie trzeba wybirac, tylko uzywac różnych systemów do róznych pytań? Kiedy zastanawiam się dlaczego lewe nadgarstek inaczej odbiera hematyt niż prawe to myslę w kategoriach czakrowych. Ale jak ktoś pyta o historię amuletu albo jego tradycję to to jest inny poziom. Chyba nie wszystko musi byc z jednej szuflady.
to jak mam w końcu wiedzieć gdzie nosić runę którą mam? bo wydaje mi się że przez całą tę rozmowę ciągle są nowe warunki i żadnej konkretnej odpowiedzi
przy Algiz i orientacji - to ciekawa sprawa bo ta runa jest dość symetryczna wizualnie i można przeoczyć że jednak ma górę i dół. Pamiętam że kiedy pierwszy raz robiłam coś z runami to przez długo czas nie wiedziałam że odwrócenie runy to już merkstave czyli zmienione znaczenie. Czy tutaj przy noszeniu też tak to działa Cykoria?
sorry ze wchodze w watek z Bronkiem ale to co mowisz Cykoria o orientacji - to dotyczy tez innych wisiorow? bo mam chalcedon w ksztalcie łzy i zastanawiam sie czy ma jakies "kierunkowanie" czy to tylko dla run
