przy kamieniach geometria jest mniej oczywista niż przy runach, bo runa ma wbudowany kierunek przez swój kształt. Łza z chalcedonu nie ma tak wyraźnej góry i dołu symbolicznie - ale ma fizyczny kształt który coś sugeruje. Węższy koniec ku dołowi to bardziej odprowadzanie, ku górze - zbieranie. Nie twierdzę że to zasada absolutna, ale jeśli chcesz świadomie nosić to warto mieć jakiś punkt odniesienia.
wracam do swojego czarnego kamienia bo ta rozmowa mi naświetliła kilka rzeczy. Powiedziałam że chodzi mi o ochronę od zewnątrz. Ale teraz kiedy czytam o tej różnicy między blokowaniem a filtrowaniem co pisała Wera - to chyba bardziej chcę filtrowania. Nie chcę budować muru tylko chcę żeby to co złe nie zostawało. Czy to cokolwiek zmienia jeśli chodzi o pozycję?
obsydian i czarny turmalin to są jednak inne kamienie mimo ze oba czarne i oba "ochronne". Obsydian jest bardziej lustrowy, może odbijać energię z powrotem do źrodła. Turmalin robi to inaczej, bardziej jak pochłanianie i uziemienie. To zmienia logike miejsca noszenia o której mowi Klimcia. Forsycja czy ma gloski albo przezroczystosc w swietle? Bo po tym mozna odroznic.
to mnie ciekawi - czy ta różnica między odbijaniem a pochłanianiem ma przełożenie na to czy i jak często czyścić amulet? Bo jeśli turmalin pochłania to chyba musi być oczyszczany częściej, a obsydian który odbija może bardziej "sam się czyści"? Pytam bo przy pozycji na ciele to też może być praktycznie istotne.
a propos oczyszczania i noszenia - czy ktoś ma doświadczenie z tym że amulet nosząc go w jednym miejscu szybciej "się wyczerpuje" niż w innym? Mam wrażenie że mój hematyt na nadgarstku wymaga uwagi częściej niż kiedy trzymałam go po prostu na półce albo nosiłam rzadziej. Zastanawiam się czy bliskość z ciałem go intensywniej używa czy po prostu bardziej to czuję bo go noszę.
to nie jest wyobraźnia - bliskość ciała robi różnicę. Przedmiot który jest w stałym kontakcie ze skórą wchodzi w rodzaj obiegu z twoim polem i w zależności od kamienia albo szybciej się nasycą jeśli pochłania, albo więcej pracuje jeśli odpycha. Hematyt jest specyficzny bo ma silne właściwości uziemienia i przy nadgarstku gdzie żyły są blisko to rzeczywiście może działać intensywniej niż jako dekoracja na półce.
to znaczy ze miejsce noszenia na ciele wplywa tez na to ile amulet "wytrzymuje" zanim trzeba go oczyscic albo zrobic przerwę? bo to by bylo praktycznie ważne a nikt o tym wczesniej nie mowil w tym watku
okej ale wracając do mojej runy - to co mówi Cykoria i Alchemik oznacza że Algiz na szyi przy obojczykach jest dobra ale powinienem uważać żeby ją oczyszczać regularnie? Bo dopiero teraz zaczynam rozumieć że to nie jest coś co zakładasz i zapominasz.
stal chirurgiczna jest pod tym względem neutralna, czyli nie pochłania tak jak turmalin ani nie odbija jak obsydian. Ale trzy tygodnie pod prysznicem, w pracy, w nocy - pytanie czy to już jest amulet czy po prostu wisiorek. To nie jest złośliwość, serio pytam: czy przez ten czas robiłeś z nim cokolwiek świadomie?
no... nie. Zakładam że po prostu działa. Czy to jest problem?
to ciekawy punkt który Alchemik poruszył, bo w kontekście tego całego wątku o pozycji i miejscu noszenia pojawia się pytanie czy w ogóle ma znaczenie gdzie coś nosisz jeśli nie ma z tym żadnej intencji. Bo logika większości systemów zakłada że jest jakiś moment aktywacji, albo przynajmniej świadomego noszenia.
wróciłam z tym moim kamieniem - wrzuciłam zdjęcie na swój profil. Tamarka, czy mogłabyś rzucić okiem? Bo z tego co czytam to naprawdę nie wiem czy mam obsydian czy turmalin i teraz rozumiem że to zmienia całą logikę gdzie go nosić.
hej a wracajac do tego co Lady mowila o germańskiej tradycji i że symbol sam w sobie wystarczy - to jak to sie ma do kamieni ktore nie mają żadnego symbolu? moj chalcedon jest po prostu kamieniem bez żadnych rysunków. Czy to znaczy ze potrzebuje bardziej aktywacji niz runa?
zastanawiam się właśnie przy tym wątku z chalcedonem i runą - czy w ogóle można nosić jednocześnie kilka amuletów w różnych miejscach ciała i czy one jakoś na siebie wpływają? Bo mam wrażenie że to jest temat który w tym wątku się pojawia od tyłu, ale nikt tego wprost nie powiedział.
zbyt szczelna - to brzmi jakby ochrona mogła stać się problemem sama w sobie. Czy ktoś miał coś takiego w praktyce, że coś zaczęło działać za mocno albo w złym kierunku przez złe zestawienie?
to co Lady opisała z tym odcięciem to jest chyba najlepszy argument za tym żeby nie podchodzić do zestawień amuletów na zasadzie "im więcej tym lepiej". I to bezpośrednio wraca do tematu wątku - bo jeśli pozycja na ciele zmienia działanie, to zestawienie kilku w różnych miejscach to nie jest prosta suma, tylko coś zupełnie innego. Pytanie do Lady - czy to odcięcie zaczęło się stopniowo, czy od razu?
stopniowo, i to jest właśnie zdradliwe. Człowiek nie zauważał bo każda zmiana była mała. Najpierw "jakoś nie chce mi się wychodzić", potem "ludzie mnie męczą", po kilku tygodniach "chyba po prostu jestem introwertykiem". A to nie był żaden introwertyzm, to był hematyt na szyi plus turmalin czarny przy sercu plus jeszcze coś na nadgarstku - trzy warstwy ochrony od kontaktu z zewnętrzem i w końcu to zadziałało za dobrze.
albo po prostu przyzwyczajenie bez żadnej magii w tle. Zegarek też niektórzy nie zdejmują i czują się dziwnie bez niego. Jak odróżnić jedno od drugiego?
a wracajac do mojej runy - skoro nosie ja juz ponad miesiac bez przerwy to mam sie martwic czy to juz za dlugo? Bo z tego co czytam tutaj to chyba powininem byl cos zrobic wczesniej
to co opisuje Lady i Klimcia z tym odcięciem - czy to dotyczy tylko kamieni ochronnych i metali, czy jakikolwiek amulet może tak zadziałać jeśli jest noszony za długo bez przerwy?
przy moim turmalinie - bo już wiemy że to turmalin - to teraz rozumiem czemu Tamarka pisała żeby nie nosić go przy sercu jeśli jestem i tak z natury bardzo zamknięta na nowe sytuacje. Chyba przez te kilka tygodni miałam go w złym miejscu bo właśnie to odcięcie które Lady opisuje trochę brzmi znajomo.
to ciekawe zestawienie - ta sama osoba, ten sam kamień, inne miejsce na ciele i inne działanie. Czyli właściwie teza całego wątku potwierdza się w praktycznym przykładzie. Tylko że to też otwiera pytanie - jak w ogóle mamy wiedzieć które miejsce jest właściwe dla konkretnej osoby, a nie tylko dla konkretnego kamienia w ogóle?
ale jak sie w ogole dowiedziec ktora czakra jest nadaktywna a ktora nie? bo to brzmi jakby trzeba bylo wczesniej miec jakąs diagnoze zanim w ogole zaczniesz
mi się podoba to podejście ale zastanawiam się czy nie jest tak że większość ludzi nie wie o sobie tego co myśli że wie. Sama bym powiedziała że jestem raczej otwarta, ale jak ktoś by mnie zapytał bliski to pewnie by się ze mną nie zgodził.
i to jest chyba najlepsze podsumowanie praktycznego podejścia w tym wątku - nie teoria na start, tylko obserwacja po fakcie. Ale to też oznacza że pierwsze tygodnie noszenia to trochę eksperyment. Czy ktoś prowadził kiedyś jakiś notatnik z tym - codzienny albo cotygodniowy zapis przy zmianie amuletu albo jego pozycji?
ja próbowałam coś takiego przy pracy ze snami i przeniosłam to na amulety - krótkie notatki rano, kilka słów o tym jak minął dzień. Niezbyt regularnie, ale nawet taka luźna dokumentacja po miesiącu daje więcej niż sama pamięć. Problem jest taki że po kilku dniach zaczynasz sugerować sobie efekty których szukasz, więc dobrze mieć kogoś kto to czyta z zewnątrz.
dobra zdejme te rune na pare dni i bede obserwował, ale mam pytanie - jak mam ja potem założyc z powrotem? Czy to jest tak że po przerwie jakby resetuje sie jej działanie czy nie ma zadnej roznicy?
