to zależy od tego co przez te dni się zaobserwuje. Jeśli przerwa niczego nie zmieni, to zakładasz normalnie. Natomiast jeśli jednak zauważysz różnicę - w zachowaniu, nie w samopoczuciu metafizycznym - to warto zanim założysz z powrotem, zdecydować czy chcesz żeby runa działała tak samo jak dotąd, czy chcesz coś zmienić. Np. inne miejsce noszenia.
a propos zmiany miejsca - przeniosłam turmalin tak jak sugerowała Tamarka, teraz mam go przy splotu słonecznego. Kilka dni minęło i jeszcze za wcześnie na coś konkretnego, ale już sama zmiana fizyczna trochę zmieniła jak o nim myślę. Czy to normalne że samo przeniesienie przedmiotu zmienia jakiś sposób postrzegania go?
i to jest właśnie ten aspekt który mnie najbardziej interesuje w tej dyskusji - że duża część efektu to po prostu propriocepcja. Czujesz kamień w innym miejscu, twoje ciało inaczej go rejestruje, ty inaczej o nim myślisz przez dzień. To nie musi być magia żeby było realne.
ale wracajac do tego co mowil Alchemik60 o obserwowaniu zachowania a nie samopoczucia - czy to znaczy ze mam kogoś prosic żeby obserwował mnie z zewnątrz? Bo sam z siebie nie wiem czy jestem obiektywny
mam pytanie do Lady albo Alchemika - czy jest jakaś różnica między amuletem noszonym bezpośrednio na skórze a tym który jest na ubraniu albo w kieszeni? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że kontakt ze skórą jest kluczowy a inni że nie ma znaczenia.
ja mam wrażenie że przy kamieniach contakt ze skórą robi jednak różnicę, bo kamień temperatura zmienia się z ciepłem ciała i to może być ważne. Natomiast przy amulecie z papieru czy ze skory zwierzęcej - nie wiem czy skóra tutaj cokolwiek zmienia. Nie spotkałam sie z tym żeby to był wymóg.
dobra po tym co tu czytam zaczynam rozumieć ze nie chodzi tylko o sam przedmiot tylko o cały system - gdzie go nosisz, jak długo, czy masz kontakt ze skórą, jaka jest intencja. To jest dużo zmiennych jak na coś co miało być proste
no ale przecież nic co działa nie jest proste. Zegarek mechaniczny też ma dużo zmiennych. Pytanie tylko które z tych zmiennych są kluczowe a które drugorzędne - i to jest właśnie to czego nie da się ustalić z góry bez obserwacji własnej.
i tu wracamy do tego notatnika który zaczęłam - problem jest taki że kiedy zaczynam nowy amulet to nie mam punktu zero. Nie zapisuję jak jest dzień przed założeniem, bo jeszcze nie wiem że to będzie istotne. A potem mam tylko połowę danych.
to jest taka dobra obserwacja że może warto w ogóle prowadzić jakiś stały dziennik niezależnie od amuletu - żeby zawsze mieć tło. Nie o magii, tylko o sobie. Wtedy każdy nowy przedmiot ma automatycznie punkt odniesienia.
to co Lady napisała o dzienniku siebie a nie dzienniku amuletu jakoś mi kliknęło. Zawsze myslałem o tym odwrotnie - że mam zapisywać co robi kamień. A tu wychodzi że powinienem zapisywać co robię ja.
dobra ale jak długo w ogóle czekać żeby stwierdzić że coś działa albo nie działa? Bo mam wrażenie że jak mi ktoś mówi "obserwuj przez kilka tygodni" to to jest taki bezpiecznik - jak nic się nie stanie to powiesz że nie obserwowałem dość długo
nie no to uczciwe pytanie. Nie ma tu złotej liczby tygodni, ale jest inny wskaźnik - czy widzisz jakiekolwiek zmiany w czymkolwiek, czy absolutnie nic się nie dzieje przez cały ten czas. Jeśli masz pełną ciszę przez miesiąc, to albo amulet nie pasuje do ciebie w tym momencie, albo warunki noszenia są źle dobrane, albo po prostu to nie ten moment. Ale decyzja należy do ciebie, nikt ci nie powie ile tygodni to "właściwie".
a ja mam inny problem - zaczełam prowadzić notatki, ale piszę głównie jak jest źle. Jak jest okej to jakoś nie siadam do zapisywania. I potem mam przekrzywiony obraz bo wszystkie notatki są negatywne.
to ciekawe bo ja mam odwrotnie - piszę głównie jak jest dobrze, bo wtedy chcę to utrwalić. A jak jest zwykły szary dzień to nie notuję. Też krzywy obraz tylko w drugą stronę.
wracając do mojego wisiorka z brązu - próbowałam go ostatnio nosić wyłącznie pod ubraniem przez kilka dni, żeby sprawdzić czy jest jakaś różnica. I jest, ale nie taka jakiej się spodziewałam. Mam wrażenie że jak go nie widać, to częściej o nim myślę. Jakby niewidoczność go uwypuklała.
jest też tradycja w której ukrycie amuletu jest celowe - nie nosisz go jako ozdoby, ale jako coś prywatnego. W niektórych praktykach talizman pokazany obcej osobie traci coś z tej prywatności intencji. Nie chcę mówić że tak jest, ale taka logika istnieje i ma swoją wewnętrzną spójność.
hej, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam może głupie pytanie - czy w ogóle ma znaczenie czy kamień albo amulet był wcześniej czyjś? Kupiłam coś na pchlim targu i teraz nie wiem czy to mądrze
a jak się w ogóle czyści amulet? To znaczy rozumiem że jest sól i słońce i księżyc ale czy pozycja na ciele nie powinna być dobrana zanim się go wyczyści? Bo najpierw czyścić a potem decydować gdzie nosić czy odwrotnie?
i tu wchodzimy w kolejną zmienną której jeszcze nie omówiliśmy - moment założenia. Część tradycji bardzo konkretnie mówi kiedy po raz pierwszy założyć amulet. Nów, pełnia, konkretny dzień tygodnia. Czy ktoś to rzeczywiście stosuje czy to już zbyt dużo zmiennych naraz?
mam wrażenie że ta rozmowa pokazuje że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie gdzie nosić i jak nosić - jest cały splot warunków. I to nie jest odpowiedź wymijająca, to jest po prostu jak wygląda praca z przedmiotami.
