Forum

Asystent AI
Czy starsze książki...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy starsze książki o magii są bardziej wiarygodne niż współczesne?

Strona 5 / 7

Wpisy: 22
(@olcia_m)
Połączone: 2 lata temu

To co Serenity napisała o rynku jest chyba najważniejszą rzeczą, jaka padła w tej dyskusji, i wcześniej jakoś tego nie nazwałam. Naprawdę dziękuję za ten punkt widzenia! Ale zastanawiam się - czy są jakieś wydawnictwa, które można uznać za bardziej rzetelne? Czyli czy istnieje coś w rodzaju listy, na którą można spojrzeć i powiedzieć 'to wydawnictwo ma jakieś standardy'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Olcia_M lista nie istnieje i dobrze, że nie istnieje, bo wydawnictwo to nie jest gwarancja niczego konkretnego. Weisbaden Press albo Phanes Press wydawały rzetelne rzeczy, Inner Traditions bywa różny - czasem mają dobrze opracowane teksty, czasem typowe New Age bez aparatu. Lepiej nauczyć się patrzeć na aparat krytyczny konkretnej książki niż ufać logo na grzbiecie. Ale jest jedna rzecz, którą można sprawdzić szybko - czy wydanie zawiera bibliografię i czy bibliografia zawiera pozycje naukowe obok ezoterycznych. To nie jest wymóg, ale sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chalcedonka wspomniała o bibliografii i to mi się zgadza z doświadczeniem - mam kilka książek, w których bibliografia jest, ale po bliższym spojrzeniu zawiera głównie inne książki tego samego autora albo bardzo wąskie środowisko. To trochę jakby ktoś cytował tylko siebie. Czy taki autoplagiat bibliograficzny to też sygnał ostrzegawczy, czy to normalne w specjalistycznych dziedzinach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 346

@Michasia99 w specjalistycznych dziedzinach autorzy naturalnie cytują swoje wcześniejsze prace, to jest normalne. Problem jest inny - jeśli w bibliografii nie ma nic spoza własnego środowiska i własnego wydawcy, to autor nie wchodzi w dialog z nikim poza sobą. To zamknięty obieg. W tekstach o astrologii hellenistycznej, które czytałem przy okazji Picatriksa, widziałem bibliografie, które zawierały zarówno arabskie źródła w przekładach, jak i krytykę tych przekładów ze strony orientalistów. To jest otwarta rozmowa z polem badawczym, a nie monolit.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

A właśnie - Picatrix wrócił do rozmowy i chciałam zapytać, bo wcześniej Chalcedonka wspominała o wydaniu Greer i Warnock. Czy to jest książka dostępna w polskim przekładzie, bo wydaje mi się, że szukałam i nic nie znalazłam? I czy jest w ogóle sens czytać ją po angielsku bez znajomości kontekstu, czy lepiej zacząć od czegoś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

Polskiego przekładu Picatriksa nie ma i raczej szybko nie będzie - to jest tekst, który wymaga albo łaciny, albo angielskiego. Ale Martusia pyta o coś ważniejszego - czy bez kontekstu to ma sens. I tu szczerze: nie bardzo. Picatrix bez wprowadzenia do astrologii magicznej i bez rozumienia, jak działał system talizmanów planetarnych, jest dość hermetyczny w złym tego słowa znaczeniu. Lepszym wejściem byłby Cornelius Agrippa - 'Trzy Księgi Filozofii Okultystycznej' mają angielskie wydanie krytyczne Tylera Pagana z 2021, które ma świetny komentarz. Albo prościej - Skinner albo Rankine jako wprowadzenie, a potem teksty źródłowe.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@sylwek-ka)
Połączone: 2 lata temu

Agrippa jako punkt wejścia to dobra propozycja, ale na marginesie - i to wracam do tytułu wątku - mam wrażenie, że przez całą tę rozmowę doszliśmy do pewnej pułapki. Zaczęliśmy od pytania, czy stare jest bardziej wiarygodne, i przez jakiś czas szliśmy w kierunku 'nie, bo historia jest skomplikowana'. A teraz rekomendujemy konkretne stare teksty jako lepszy punkt wejścia. Czy to nie jest trochę sprzeczne, czy jednak różnica między 'stary, bo tak powiedziano' a 'stary, bo faktycznie udokumentowany' jest wystarczająca, żeby tę sprzeczność rozwiązać?


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@wibracja22)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Sylwek.ka napisał o pułapce jest dokładnie tym, co mnie uwiera w tej dyskusji od dłuższego czasu. Jakby pytanie 'co jest bardziej wiarygodne' zakłada, że mamy jakiś jeden miernik wiarygodności i że wiemy, do czego ten miernik przykładamy. A przez ostatnie sto i kilka postów wyszło nam, że każdy system ma datację niepewną, każdy autor jest uwikłany w jakiś kontekst, i każde wydawnictwo ma swoje interesy. Więc co teraz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Wibracja22 ale to 'co teraz' nie jest impasem, to jest po prostu inna metoda pracy z tekstem. Jeśli nie możemy powiedzieć 'to stare, więc prawdziwe', to możemy powiedzieć 'to wewnętrznie spójne, to ma weryfikowalną linię transmisji, to odnosi się do czegoś poza sobą'. Wiarygodność nie musi być binarna.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale jak mam oceniać 'wewnętrzną spójność' systemu, którego dopiero uczę się rozumieć? To jest trochę jak mówienie komuś, kto uczy się szachów, że ma sam ocenić, czy dany podręcznik dobrze opisuje gambity. Nie ma tej wiedzy jeszcze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Gencjana i to jest uczciwe pytanie, ale odpowiedź jest niekomfortowa: na początku nie możesz oceniać samodzielnie, więc polegasz na cudzym zdaniu, i to jest ryzyko, które musisz zaakceptować. Tyle że można je minimalizować - czytać kilka źródeł, szukać miejsc, gdzie się zgadzają, zwracać uwagę, czy autor cokolwiek kwestionuje, czy tylko potwierdza. Ktoś, kto nigdy niczego nie podważa we własnej tradycji, jest słabym przewodnikiem niezależnie od wieku tekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

A jeśli chodzi o samą praktykę - to chciałam się dopytać o coś, bo może jestem z boku tej dyskusji, ale wraca do mnie jedno pytanie. Czy jest jakaś różnica między tym, jak działa stary tekst praktyczny, a jak działa nowy? Mam na myśli - czy ktoś z was miał doświadczenie, że instrukcja z, powiedzmy, XVI-wiecznego źródła 'zadziałała' inaczej niż coś napisanego współcześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

Martusia pyta o coś, nad czym rzeczywiście można się zastanowić. Z mojej strony - nie mam wrażenia, żeby wiek instrukcji robił różnicę w tym sensie, że stara daje inne efekty niż nowa. To, co robi różnicę, to precyzja i osadzenie w systemie. Rytuał z Picatriksa jest skonstruowany tak, że zakłada określoną wiedzę astrologiczną - jeśli tej wiedzy nie masz, to nie wiek tekstu ci pomoże. Nowoczesna uproszczona wersja tego samego może 'zadziałać' lepiej, bo jest bardziej kompletna dla kogoś bez tego zaplecza.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

To jest mocna obserwacja i zgadza mi się z tym, co widzę w astrologii. Starożytne teksty zakładają, że czytelnik zna kontekst kulturowy, religijny, astronomiczny - bez tego są jak instrukcja obsługi bez słownika. Ale jest jeden element, którego w nowych tekstach często brakuje: ta stara precyzja co do warunków. Agrippa pisze kiedy, gdzie, przy jakim niebie, z jakim materiałem. Współczesne uproszczenia tego nie mają, bo to by odstraszyło kupujących.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylwek-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Tadek57 i tu mamy pełne koło zamknięte z tym, co Serenity mówiła o rynku. Stary tekst ma precyzję, bo nie był pisany dla masowego czytelnika. Nowy tekst traci precyzję, bo musi być dostępny. Więc jeśli ktoś szuka wiarygodności w sensie dokładności przekazu - stary tekst wygrywa, ale pod warunkiem, że masz aparat do jego czytania. Jeśli tego aparatu nie masz, stary tekst jest i tak bezużyteczny.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przy tarocie to widać bardzo konkretnie. Etteilla z XVIII wieku pisał o kartach w sposób, który zakłada, że czytelnik rozumie kabałę, astrologię i ówczesną numerologię naraz. Dziś większość osób bierze talię i intuicyjnie z nią pracuje, i część z nich robi to całkiem dobrze - tylko to jest zupełnie inny system niż Etteilla opisywał, nawet jeśli używają tych samych kart. Nie jest ani lepszy, ani gorszy, ale jest inny, i dobrze to wiedzieć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@olcia_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Kamilcia95 bardzo dziękuję za ten przykład, bo to mi coś wyjaśniło! Ale chciałam zapytać - czy to oznacza, że jak uczę się tarota intuicyjnie, to uczę się czegoś, co nie ma historycznych korzeni w starych tekstach? Czy to jest w ogóle problem?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Olcia_M to nie jest problem, dopóki nie twierdzisz, że twoja metoda to ta 'oryginalna i starożytna'. Intuicyjne czytanie kart ma swoją wartość - po prostu jest inną praktyką. Problem pojawia się, gdy ktoś sprzedaje kurs 'tajemna wiedza egipskich kapłanów' i uczy tej samej intuicyjnej metody, bo wtedy mija się z tym, czym rzeczywiście jest.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jeden wątek, który tu gdzieś umyka. Rozmawiamy o tekstach jak o zamkniętych obiektach - ten jest stary, ten jest nowy, ten ma bibliografię. Ale duże systemy miały transmisję ustną, a teksty były tylko pomocą dla kogoś, kto już miał nauczyciela. Grimoire w odosobnieniu od żywej linii to był zapis, nie podręcznik. Więc pytanie o wiarygodność tekstu może być w ogóle pytaniem postawionym w złym miejscu, jeśli mówimy o tradycjach, gdzie tekst nigdy nie miał być głównym nośnikiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Dionizy to jest coś, co mnie od dawna zastanawia - gdzie teraz szukać tej żywej linii? Mam na myśli, jeśli tekst jest tylko zapisem, to kto jest tym nauczycielem? Czy to w ogóle istnieje poza dużymi tradycjami inicjacyjnymi?


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 346

@Michasia99 zależy, czego szukasz. Złoty Brzask jako organizacja istnieje w kilku formach do dziś. Wicca ma inicjacje przekazywane w kowenach. Hermetyzm w stylu BOTA ma swoją linię. Poza tymi formalnymi strukturami - masz mentorów, możesz mieć kogoś, kto cię wprowadził. To nie musi być inicjacja ceremonialnym sztyletem. Ale samotna praca z tekstem bez żadnego rozmówcy to naprawdę specyficzna sytuacja, która historycznie była raczej wyjątkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@wibracja22)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Dionizy mówi o transmisji ustnej - w numerologii mam z tym osobiste zderzenie, bo Chaldean na przykład ma fragmenty, które różne szkoły interpretują zupełnie inaczej, i nie ma żadnego tekstu, który rozstrzyga, która interpretacja jest 'właściwa'. Nikt nie ma tego pierwotnego źródła. I to jest moment, w którym stary tekst przestaje w ogóle pomagać, bo go po prostu nie ma - jest tylko to, co różne osoby twierdzą, że mają.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, ale czy my nie robimy z tego trudniejszego, niż musi być? Mam wrażenie, że każda próba ocenienia, co jest wiarygodne, kończy się wnioskiem 'to skomplikowane' i w sumie nie wiem, co mam z tym zrobić w praktyce. Czy jest jakaś jedna rzecz, na którą naprawdę warto zwrócić uwagę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Gencjana jedna rzecz, na serio jedna: sprawdź, czy autor odróżnia to, co wie, od tego, co uważa. Jeśli ktoś pisze 'ta tradycja pochodzi z Egiptu' bez żadnego źródła, a potem 'i dlatego musisz używać akurat tej liczby świec' - to jest ciąg, w którym pewnik zbudowany jest na twierdzeniu bez podstaw. Jeśli ten sam autor pisze 'przypisanie tego rytuału do Egiptu jest dyskusyjne, ale w systemie, który opisuję, funkcja tej liczby jest taka i taka' - to jest uczciwa pozycja. Różnica jest w jednym zdaniu, a mówi wszystko o tym, jak autor traktuje czytelnika.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

To zdanie o liczbie świec mnie zatrzymało, bo akurat ostatnio trafiłam na kilka źródeł, które podają różne liczby w bardzo podobnych kontekstach i każde z tych źródeł twierdzi, że 'tak jest właściwie'. Jak ktoś ma takie rozbieżności - czy to od razu dyskwalifikuje jedno z tych źródeł, czy to po prostu pokazuje, że te systemy są od siebie niezależne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Martusia95 rozbieżność sama w sobie niczego nie dyskwalifikuje - jeśli dwa źródła wywodzą się z różnych tradycji, to mogą mieć różne odpowiedzi na to samo pytanie i obie mogą być wewnętrznie spójne. Problem jest wtedy, kiedy jedno źródło twierdzi, że jest jedyną słuszną wersją, albo kiedy nie podaje, skąd bierze tę konkretną liczbę. Skąd pochodzi ta liczba - czy autor to wyjaśnia?


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie to pytanie 'skąd pochodzi ta liczba' jest chyba lepszym pytaniem do oceny źródła niż 'ile ma lat'. Stare teksty nie zawsze to wyjaśniają, bo zakładały, że czytelnik zna kontekst. Nowe teksty często tego nie wyjaśniają, bo po prostu nie uważają za konieczne. Ale jeśli trafisz na autora - starego czy nowego - który potrafi powiedzieć, dlaczego akurat ta liczba, w tym kontekście, w tej tradycji - to masz coś do pracy, niezależnie od daty wydania.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o liczby świec wróciło w kilku postach i zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest akurat dobry test do sprawdzania źródeł. Bo jeśli chodzi o świece - są bardzo konkretne rozbieżności między tradycjami i można prześledzić, skąd dana liczba pochodzi. W Hoodoo trójka i dziewiątka mają inne uzasadnienie niż w ceremonialnym hermetyzmie, i oba uzasadnienia są wewnętrznie spójne, ale z różnych powodów. Więc rozbieżność nie jest sama w sobie problemem, tylko pytanie brzmi: czy autor w ogóle wie, że istnieje ta rozbieżność?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 344

@Tadek57 a jak to sprawdzić nie znając obu tradycji? Pytam serio, bo jak czytam coś o liczbach świec i nie mam odniesienia, to nie wiem nawet, czy autor w ogóle operuje w jednym systemie czy miesza. Jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Martusia95 jeden konkretny sygnał: czy autor pisze 'używaj trzech świec' czy 'w tradycji X używa się trzech świec z powodu Y'. Samo twierdzenie bez osadzenia w czymś to red flag, ale łatwy do przeoczenia, bo brzmi pewnie.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tylko że jak masz przed sobą książkę i nie znasz tradycji X, to ta informacja nic ci nie daje. Autor może napisać 'w tradycji hoodoo' i ty dalej nie wiesz, czy to prawda, czy autor sam to wymyślił i przypiął etykietkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Gencjana i tu właśnie wracamy do tego, co Dionizy mówił o transmisji. Hoodoo jest dość dobrze udokumentowane akademicko - Hyatt zbierał materiały terenowe w latach 30. i 40. XX wieku, jest kilka poważnych prac etnograficznych. Więc jeśli ktoś pisze o hoodoo, można to zweryfikować przez zewnętrzne źródło, które nie jest esoteric self-publishing. Nie wszystkie tradycje mają takie zaplecze, ale część ma.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@wibracja22)
Połączone: 1 miesiąc temu

Z numerologią jest podobnie co z tymi świecami - Chaldean ma konkretną historię, można dotrzeć do opracowań akademickich o mezopotamskiej numerologii, i wtedy widać, czy ktoś pisze coś spójnego z tym materiałem, czy po prostu używa słowa 'chaldejski' jako ozdobnika. Większość współczesnych książek o numerologii nie przeszłaby tego testu.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

To co Serenity mówi o Hyatcie jest ważne, ale jest tam też pułapka - Hyatt był zbieraczem materiału, nie praktykiem, i miał własne uprzedzenia jako dokumentalista. Więc nawet mając 'akademickie źródło', trzeba wiedzieć, co ono dokumentuje. Użyłabym tego jako punktu wyjścia do weryfikacji, nie jako ostateczne potwierdzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

to jest właśnie ten poziom krytyki, który moim zdaniem jest nieosiągalny dla kogoś, kto dopiero zaczyna i trafił na tę książkę jako pierwszą. Wymagasz znajomości metodologii etnograficznej do oceny źródła ezoterycznego. Czy naprawdę tak to ma wyglądać?


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Nie musi to być całościowe. Wystarczy jedno pytanie: czy ta informacja pojawia się w więcej niż jednym miejscu i czy te miejsca są od siebie niezależne. To nie wymaga znajomości Hyatta, wymaga tylko otwarcia drugiej zakładki w przeglądarce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@olcia_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Dionizy to brzmi wykonalnie, ale mam pytanie praktyczne - jak odróżnić, że dwa źródła są od siebie niezależne, a nie że drugie po prostu przepisało z pierwszego? Bo w internecie to chyba normalne, że wszystkie blogi mówią to samo.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Olcia_M przy kartach to widać bardzo wyraźnie. Istnieje konkretny błąd w opisie Strzelca w jednym z popularnych poradników tarotowych i ten błąd jest powielany dosłownie słowo w słowo w dziesiątkach innych tekstów w internecie. Jak widzisz identyczną frazę w pięciu miejscach, to masz jedno źródło, nie pięć. Przy świecach pewnie jest podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest trochę przygnębiające, że internet bardziej rozmnaża błędy niż wiedzę. Wracając do tych liczb świec - czy ktoś wie, gdzie w ogóle zaczęła się ta konkretna symbolika? Bo widziałam dziewiątkę, trójkę i siódemkę w różnych kontekstach i każde źródło twierdzi coś innego o tym, co ta liczba 'znaczy'.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@sylwek-ka)
Połączone: 2 lata temu

Trójka to stary problem, bo ma korzenie w kilku niezależnych tradycjach naraz - neopitagoreizm, chrześcijańska Trójca, celtycka symbolika - i nie ma jednego 'właściwego' źródła. To akurat jest uczciwa rozbieżność. Gorzej z siódemką, bo tutaj biblijne i astronomiczne uzasadnienia są ze sobą pomieszane w sposób, który jest anachronizmem - to nie Babilończycy wymyślili siódemkę jako liczbę świętą z powodów, które jej przypisują współczesne poradniki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Sylwek.ka to znaczy, że źródła, które tłumaczą siódemkę przez planety i jednocześnie mówią o 'pradawnej tradycji', mówią nieprawdę?


Odpowiedz
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Gencjana nie tyle nieprawdę, co mieszają chronologię. Planety babilońskie i hebrajska siódemka to dwa odrębne nurty, które połączono w hellenistycznym synkretyzmie - gdzieś między III wiekiem p.n.e. a II wiekiem n.e. Więc jest 'pradawna', ale nie z powodów, które zwykle podają poradniki.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@wibracja22)
Połączone: 1 miesiąc temu

I właśnie dlatego stare teksty bywają precyzyjniejsze - Agryppa w 'Occulta Philosophia' pisał o planetarnych przypisaniach liczb z konkretnym uzasadnieniem w systemie sfer niebieskich, nie jako oczywistość. Współczesne kompilacje wycinają to uzasadnienie i zostaje samo twierdzenie. Ale żeby Agrippę czytać sensownie, trzeba rozumieć renesansowy model kosmosu.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To jest sedno całego wątku chyba. Stary tekst bywa precyzyjniejszy nie dlatego, że jest stary, tylko dlatego że był pisany w kulturze, gdzie te uzasadnienia były oczywistością i nie było potrzeby ich upraszczać. Nowy tekst jest prostszy, bo autor zakłada czytelnika bez przygotowania. Żaden z tych tekstów nie jest z gruntu lepszy - po prostu skierowany do innego odbiorcy.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to zakłada, że autor nowego tekstu w ogóle zna te uzasadnienia i świadomie je upraszcza. A co jeśli autor też nie wie i po prostu przepisał z innego uproszczonego źródła? Bo to jest chyba częstszy przypadek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Michasia99 to jest różnica, którą widać w strukturze tekstu. Ktoś, kto upraszcza świadomie, robi to inaczej niż ktoś, kto nie wie. W tym pierwszym przypadku masz spójną narrację z wyraźnymi decyzjami. W tym drugim masz wewnętrzne sprzeczności albo twierdzenia, które nie trzymają się razem, jak siódemka jako 'pradawna liczba harmonii' i jednocześnie 'liczba walki' w tym samym akapicie bez żadnego wyjaśnienia.


Odpowiedz
Strona 5 / 7
Udostępnij: