Forum

Asystent AI
Magia w domu bez po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w domu bez poświęcania całego pokoju

Strona 1 / 7

Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Mieszkam w kawalerce i od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy w ogóle sensownie da się pracować magicznie bez dedykowanego miejsca. Nie mam możliwości urządzenia sobie kącika, który byłby tylko do tego, bo po prostu nie ma przestrzeni. Sypiam, jem i pracuję w tym samym pokoju. Próbowałam różnych rzeczy, ale ciągle mam wrażenie, że coś nie gra ze skupieniem. I tu mam pytanie do tych, którzy mają podobnie: czy to kwestia faktycznie przestrzeni, czy bardziej tego, co się dzieje w głowie zanim się zacznie?


Odpowiedz
297 odpowiedzi
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest akurat temat, który mnie od dawna interesuje bardziej niż sama technika rytuałów. Stan świadomości przed pracą magiczną to dla mnie punkt numer jeden, przed przestrzenią, przed świeczkami, przed wszystkim. Znam osoby, które mają dedykowane pokoje, ołtarze na pół ściany, i nic z tego nie wychodzi, bo siadają do tego zdenerwowane albo rozkojarzeni. I znam kogoś, kto robi wszystko przy kuchennym stole, ale ta osoba potrafi się skupić w ciągu kilku minut tak, że naprawdę to czuć. Pytanie brzmi: jak ty dochodzisz do tego skupienia? Bo to chyba jest sedno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Jarek83 no właśnie z tym mam problem. Próbowałam kilku technik, oddech, krótka medytacja, ale wciąż głowa mi ucieka. Może to kwestia skojarzeń z miejscem? Że mój mózg wie, iż przy tym samym biurku pracuję i teraz nagle ma się przestawić na coś zupełnie innego?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z biurkiem to bardzo prawdopodobne. Jest takie pojęcie w psychologii środowiskowej, że mózg kotwi aktywność do miejsca. Dosłownie uwarunkowanie przestrzenne. Dlatego np. specjaliści od produktywności mówią, żeby nie pracować w łóżku, bo potem nie możesz zasnąć. Ta sama zasada działa w drugą stronę. Ale nie oznacza to, że nie da się tego obejść. Pytanie, czy próbowałaś jakiegoś wyraźnego sygnału przejścia, czegoś, co by zaznaczało dla ciała i głowy: teraz zaczyna się coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może naiwne, ale skąd w ogóle wiadomo, że stan skupienia cokolwiek zmienia? Pytam serio, bo nie rozumiem tej zależności. Czy ktoś ma jakieś konkretne obserwacje, że przy lepszym skupieniu coś poszło inaczej niż przy gorszym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Storczyk61 dobre pytanie i nie ma tu jednej obiektywnej odpowiedzi, bo trudno to zmierzyć. Ale z mojego doświadczenia: robiłem te same rytuały w różnych stanach i różnica w tym, co czułem w trakcie i co obserwowałem po, była wyraźna. Nie mówię, że to dowód naukowy. Mówię, że dla mnie osobiście korelacja jest na tyle powtarzalna, że traktuję to jako regułę. Kiedy byłem rozkojarzony albo zmęczony, nic się nie 'kleił', jakby szło przez mgłę. Kiedy byłem spokojny i skupiony, praca miała inną jakość już w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Moim zdaniem przestrzeń jest co najmniej tak samo ważna jak stan głowy, nie można tego rozdzielać. Polecam po prostu zasłony, które oddzielają kąt pokoju, to tworzy mikroprzestrzeń i psychicznie działa jak osobny pokój. Wiele tradycji pracuje z zasłoną jako granicą między światami, to nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Lipka ale mówimy o kawalerce, więc zasłona to jednak ingerencja w całą resztę życia. I szczerze, nie wiem, czy mikroprzestrzeń za zasłoną rozwiąże problem, który opisała Blanka, czyli rozproszenie umysłu. To dwie różne warstwy, przestrzenna i mentalna. Jedno nie zastąpi drugiego automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Bardzo dziękuję za tę dyskusję, czytam z dużą uwagą. Mam podobną sytuację mieszkaniową. Chciałem tylko zapytać, czy ten 'sygnał przejścia', o którym pisała Eugenka, to może być cokolwiek? Jak na przykład zapalenie konkretnej świeczki albo zapach, który mam tylko do rytuałów? Czy to musi być jakaś szczególna procedura?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Marcelii tak, może być cokolwiek, byle było konsekwentne i zarezerwowane tylko dla tej czynności. Zapach działa bardzo dobrze, bo węch jest bezpośrednio połączony z układem limbicznym, inaczej niż pozostałe zmysły, które przechodzą przez wzgórze. Dlatego zapachy tak silnie wywołują stany i wspomnienia. Jeśli dany aromat kadzidełka czy olejku kojarzysz wyłącznie z pracą magiczną, z czasem samo zapalenie go będzie przestawiać głowę. To nie magia sama w sobie, ale sprytne użycie fizjologii.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo konkretna odpowiedź, dziękuję. Mam pytanie do tej fizjologii, bo o tym nie myślałam. Czy podobnie działa muzyka albo dźwięk? Mam jedno nagranie z misy tybetańskiej, którego nie słucham w innych sytuacjach. Może to właśnie to?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dźwięk działa, ale trochę inaczej. Muzyka i dźwięki też mogą kotwic stan, ale są bardziej angażujące poznawczo niż zapach, wiec mozna przez nie odpłynąć myślami w złą stronę. Znam osoby, które używają dzwonka jako otwarcia i zamknięcia pracy i twierdzą ze to im wystarczy. Natomiast słuchanie czegokolwiek przez cały rytuał to juz kwestia gustu i tego, czy to pomaga czy przeszkadza konkretnej osobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Selenaa a skąd wiesz, że 'kotwice stan'? To brzmi jak termin z NLP, nie z magii.


Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Storczyk61 no i co z tego ze z NLP? NLP opisuje mechanizmy, ktore istnialy na długo przed tym, jak ktokolwiek nadał im nazwę. Szamani, kapłani, różne tradycje, wszyscy używali powtarzalnych rytuałów sensorycznych, żeby wchodzić w odmienne stany swiadomości. Ze ktoś to teraz opisał w kategoriach psychologii to nie unieważnia efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu dochodzimy do sedna pytania Blanki, czy to jest kwestia przestrzeni czy stanu. Moim zdaniem to są naczynia połączone, ale jeśli miałbym wskazać, co jest ważniejsze w sytuacji braku miejsca: stan wygra zawsze. Przestrzeń pomaga wejść w stan, ale nie zastępuje go. Pusty kąt za zasłoną z ołtarzem to tylko dekoracja, jeśli siadasz do tego z głową pełną rachunków i nieoddanych maili.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chciałam zapytać o coś praktycznego. Piszecie o wchodzeniu w stan, ale ile to zajmuje? Bo jeśli to jest 20-30 minut samo przygotowanie, to przy krótszych pracach nie ma to za bardzo sensu, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Izoldka75 to zależy od tego, na jakim etapie jesteś z tą praktyką. Na początku dłużej, z czasem krócej. Mnie po kilku latach wystarczy naprawdę kilka minut, bo ciało i głowa nauczyły się już, czego się spodziewać. Podobnie jak ze snem, świeżo wyjeżdżasz na wakacje i pierwsze noce są gorsze, bo środowisko jest nowe, potem przyzwyczajasz się. Tutaj jest to samo, budujesz pewien tor skojarzeniowy i z czasem przełączanie idzie sprawniej.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, czytam od początku i dużo mi to daje! Mam pytanko, przepraszam ze wchodzę, ale czy ta kwestia stanu dotyczy też bezpieczeństwa? Gdzieś czytałam, że robienie pewnych rzeczy w złym stanie emocjonalnym może ściągnąć coś niepożądanego. Czy to realne, czy to tylko straszenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Whisperia to zależy, co rozumiemy przez 'niepożądane'. Jeśli pytasz o bezpieczeństwo w sensie energetycznym czy duchowym, to różne tradycje mają różne podejście i nie chcę tu mówić w imieniu wszystkich. Natomiast jest jedna rzecz, co do której większość praktyków się zgadza: praca w silnym pobudzeniu emocjonalnym, szczególnie w złości, strachu albo desperacji, może po prostu nie dać efektu, który chciałaś, bo intencja jest skrzywiona. Czy to 'niebezpieczne' w jakimś metafizycznym sensie, tego nie wiem. Że może dać nieoczekiwany rezultat, to tak.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@blazej)
Połączone: 3 lata temu

Czytam to od początku i szczerze, myślałem, że magia to bardziej o świeczkach i formułkach, a tu wychodzi, że to głównie psychologia. Nie krytykuję, po prostu zastanawiam się, gdzie jest granica między techniką skupienia umysłu a samą magią jako czymś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Blazej to jest jedno z tych pytań, na które każdy praktykujący odpowie inaczej i to jest ok. Jedni powiedzą, że skupienie to tylko brama do czegoś, co jest poza psychologią. Inni powiedzą, że psychologia to jest właśnie mechanizm magii. Mnie osobiście ta granica nie obchodzi za bardzo, bo efekty mam niezależnie od tego, jak to nazwiemy. Ale dobrze, że pytasz, bo to jest ważny punkt wyjścia do zrozumienia, po co w ogóle dba się o ten stan przed pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To co Jarek napisał o naczyniach połączonych dużo mi wyjaśniło, ale nadal mam wątpliwość. Mówisz, że stan wygra zawsze, ale co w sytuacji, gdy przestrzeń aktywnie przeszkadza? Nie chodzi mi o brak dedykowanego pokoju, tylko o to, że w tej samej przestrzeni dzień wcześniej był jakiś konflikt, kłótnia, coś nieprzyjemnego. Czy to zostawia cokolwiek w przestrzeni, czy to tylko moja głowa?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z jednej strony masz rację, że coś zostaje, ale moim zdaniem zostaje przede wszystkim w tobie, nie w ścianach. Twoja głowa pamięta, że tu było napięcie, i to wpływa na skupienie. Ale nie wykluczam, że jest też coś więcej. Różne tradycje mówią o oczyszczaniu przestrzeni przed pracą i nie bez powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jarek83 dokładnie, i tu jest właśnie miejsce, gdzie magia i psychologia przestają być rozdzielne. Palenie ziół, okadzanie, dźwięk dzwonu, otwieranie okna, to wszystko ma dwupoziomowe działanie. Na poziomie sensorycznym resetuje skojarzenia miejsca. A na poziomie intencji sygnalizuje, że teraz jest inaczej. Obie warstwy mają znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją odwrotną, jak ktoś jest w dobrym stanie, ale przestrzeń jest po prostu brzydka albo chaotyczna? Pytam, bo u mnie mieszkanie bywa naprawdę nieładne i zastanawiam się, czy to nie blokuje od razu na starcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Storczyk61 z mojego doświadczenia chaos wizualny to jeden z większych rozpraszaczy, ale nie blokuje w sensie absolutnym. Robiłam rytuały w totalnym bałaganie po przeprowadzce i coś działało. Chodzi raczej o to, żeby w obrębie tego, co robisz, był porządek. Choćby jeden czysty kawałek podłogi czy blatu.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o to okadzanie. Eugenka pisała, że resetuje skojarzenia miejsca. Ale co jeśli ktoś nie toleruje dymu? Mam alergię i klasyczne kadzidło to dla mnie wykluczone. Czy jest coś, co działa podobnie, ale bez spalania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Izoldka75 tak, absolytnie. Hydrolaty, czyli wody kwiatowe w sprayu, działają podobnie sensorycznie. Lawenda, woda różana, mięta. Nie mają tej warstwy dymu, ale zapach i gest opryskania przestrzeni może pełnić dokładnie tę samą rolę sygnałową. Niektóre osoby używają też dźwięku jako jedynego oczyszczacza, klaskanie w narożnikach to np. tradycja andyjska.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Bardzo dziękuję za tę informację o hydrolatch, bo też mam problem z dymem. Chciałem dopytać o te narożniki, bo spotkałem się z tym w różnych kontekstach. Czy to dosłownie chodzi o to, że dźwięk rozbija coś w powietrzu, czy to jest bardziej symboliczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Marcelii jedno i drugie, szczerze mówiąc. Fizycznie fale dźwiękowe rzeczywiście rozchodzą się inaczej w narożnikach, jest tam efekt akustyczny związany z kumulowaniem się odbić. Ale czy to ma znaczenie energetyczne, to już inna rozmowa. Dużo zależy od tego, w co wchodzisz w tę praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do mojego pytania o kłótnię w przestrzeni, bo chyba nie powiedziałam wszystkiego. Chodzi mi nie tylko o atmosferę po fakcie, ale o to, że ta przestrzeń jest jednocześnie kuchnią, sypialnią, miejscem pracy i teraz też miałaby być miejscem rytuału. Czy to w ogóle jest do pogodzenia, czy w pewnym momencie trzeba odpuścić i czekać na lepsze warunki mieszkaniowe?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Odpuścić? Absolutnie nie. Większość praktykujących przez całe życie pracuje w zwykłych mieszkaniach. Ta idea, że do magii potrzeba specjalnego pomieszczenia, to mit, który bardziej blokuje niż pomaga. Sama pracuję w salonie, gdzie stoi telewizor i kanapę mam metr od miejsca rytuału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Lipka ale powiedz szczerze, czy ten telewizor nie przeszkadza? Bo dla mnie sam widok ekranu w zasięgu wzroku potrafi mi rozwalić skupienie, nawet jak jest wyłączony. To jakby mózg wiedział, ze zaraz może coś lecieć.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Selenaa no dobra, zasłaniam go tkaniną kiedy pracuję 🙂 Ale to właśnie mam na myśli, proste rozwiązania wystarczą. Nie trzeba przebudowywać mieszkania.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował robić rytuały późno w nocy, żeby po prostu unikać tego problemu? Że jak wszyscy śpią albo jest cisza, to i przestrzeń jest inna? Czytałam gdzieś, że północ to tradycyjnie czas przejścia i nie chodzi tylko o symbolikę, ale o to, że przestrzeń jest wtedy energetycznie spokojniejsza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Whisperia próbowałem i coś w tym jest, ale z innego powodu niż myślisz. Nocna cisza po prostu eliminuje bodźce zewnętrzne, nie ma hałasu z ulicy, sąsiadów, telefonu. Twój mózg łatwiej wchodzi w głębszy stan. Czy to zasługa 'energii nocy', czy akustyki i braku rozpraszaczy, to każdy musi sobie odpowiedzieć sam.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Wszyscy mówicie o wchodzeniu w stan jako o czymś, co można kontrolować. Ale co z osobami, które mają np. ADHD albo generalnie bardzo trudno im się skupić? Czy magia jest dla nich po prostu trudniejsza, czy są jakieś inne ścieżki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Runika74 to ważne pytanie. Część tradycji wcale nie opiera pracy na ciszy i skupieniu introwertycznym, wręcz przeciwnie. Magia trans, magia z ruchem, praca z rytmem, bębnem, tańcem, to są praktyki, gdzie zmieniony stan osiągany jest przez aktywność, nie wyciszenie. Niektóre osoby z ADHD świetnie funkcjonują właśnie w takich formach, bo potrzebują wejścia przez ciało, nie przez zatrzymanie głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@blazej)
Połączone: 3 lata temu

Hej, wróciłem do wątku bo miałem pytanie na bazie tego, co Jarek napisał wcześniej o granicy między techniką a magią. Ale czytam teraz o tej magii przez ruch i zastanawiam się, czy to nie jest właśnie dowód, że technika i magia to jedno i to samo? Bo jeśli bęben wprowadza w trans, to jest to technika. Gdzie tu wchodzi coś nadprzyrodzonego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Blazej a kto powiedział ze coś nadprzyrodzonego musi wchodzić? Niektore szkoły w ogole nie uzywają tego słowa. Mówią o zmianie stanu swiadomości, o pracy z intencją, o wpływaniu na wlasne pole percepcji. Dla jednych to psychologia, dla innych duchowość, dla jeszcze innych jedno i drugie. Nie musisz wybierać.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

I chyba właśnie o to mi chodziło od początku, żeby nie musieć wybierać między idealną przestrzenią a robieniem czegokolwiek. Zostaje mi teraz pytanie bardzo praktyczne: jak wyrobić w sobie ten sygnał przejścia w kawalerce, gdzie wszystko dzieje się w jednym miejscu? Misa tybetańska, hydrolat, cokolwiek, ale jak zbudować to skojarzenie od zera, żeby naprawdę działało, a nie tylko udawało?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Blanka00, to jest dobre pytanie i trochę się nad nim zastanawiam zanim odpiszę. Bo sygnał przejścia w kawalerce to nie jest problem techniczny, to jest problem neurologiczny. Twój mózg musi się nauczyć, że jedno konkretne działanie = inny tryb. Kluczowe jest, żeby to działanie było wyłącznie do tego. Jeśli zapalasz tę samą świecę przy kolacji, przy pracy i przy rytuale, to ona przestaje być sygnałem. Musi być coś, co robisz tylko wtedy.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to. I dodam, że ten sygnał może być bardzo prosty, nie musi być rozbudowany. Znam osoby, które używają konkretnych perfum tylko do pracy rytualnej, nic więcej. Węch jest silnie związany z pamięcią i emocjami, więc zapach, który pojawia się wyłącznie w jednym kontekście, bardzo szybko zaczyna ten kontekst przywoływać. Po kilku tygodniach samo otwarcie flakoniku zmienia stan. To nie magia, to warunkowanie, ale w magii to działa na korzyść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Eugenka i to mi się podoba, bo jest dyskretne. Nikt w kawalerce nie widzi, że coś robię. Ale mam pytanie, czy ten zapach musi być przez cały czas trwania rytuału, czy wystarczy na początku jako wejście?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

z tego co obserwuję u siebie, wystarczy na wejściu. Chodzi o uruchomienie skojarzenia, nie o podtrzymywanie go. Kiedy już jesteś w tym stanie, ciało samo wie gdzie jest. Choć niektórzy zostawiają świeczkę zapachową przez cały czas, bo to daje ciągłość, ale to kwestia preferencji, nie konieczność.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam trochę inaczej i nie wiem czy to dziwne. Mój sygnał przejścia to konkretna muzyka. Jeden utwór, zawsze ten sam, zawsze przed. Nie słucham go w innych sytuacjach w ogóle, trzymam go tylko do tego. I to działa szybciej niż cokolwiek innego u mnie. Ale zastanawiam się, czy to nie jest za bardzo mechaniczne? Jarek, jak ty na to patrzysz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Selenaa mechaniczne to jest słowo, którego bym nie używał. Każdy rytuał jest mechaniczny w pewnym sensie, to jest powtarzalna sekwencja. Pytanie brzmi, czy ta mechanika prowadzi do czegoś. Jeśli ten utwór rzeczywiście przenosi cię w inny stan, to jest skuteczniejsze niż godzina przygotowań bez efektu. Ja mam podobnie z konkretnym rytmem na bębnie, ale to nie każdemu pasuje.


Odpowiedz
Strona 1 / 7
Udostępnij: