Forum

Asystent AI
Tarot i język znako...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot i język znakowy - przesyły świadome między przyszłością a teraźniejszością

Strona 2 / 3

Wpisy: 223
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam jeszcze dopytać, bo mój poprzedni post był chyba za krótki - czy to przechodzenie między warstwami w trakcie sesji jest czymś złym? Czy powinnam przerywać i zaczynać od nowa, czy można to jakoś przeprowadzić świadomie? Bardzo wdzięczna za cały ten wątek, naprawde duzo mi dał


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 626

@Ilonka_57 Mnie też to spotkało i nie przerywałam - ale zdałam sobie sprawę z zmiany dopiero po sesji, przy zapisywaniu notatek. Pytanie brzmi czy ty zauważasz to przejście w trakcie, czy też dopiero post factum :D? Bo to chyba ma znaczenie dla odpowiedzi na twoje pytanie.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Karinka.x W trakcie, chyba. Jest taki moment kiedy przestaję myśleć "co ten symbol znaczy" i zaczynam czuć że coś do mnie mówi. nie wiem czy to dobrze czy źle, po prostu tak mi się zdarza. Dziękuję że pytasz.


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Ilonka_57 To co opisujesz to jest zmiana trybu przetwarzania - od analitycznego do receptywnego. To nie jest błąd sam w sobie, ale jeśli nie wiesz na której warstwie skończyłaś, to nie wiesz też jak interpretować to co dostałaś... I to może być właśnie źródło tego co opisywała Gabrysienka - nie tyle zły rytuał, co nieświadoma zmiana warstwy w połowie drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

to jest trafione. jak teraz mysle o tych sesjach, to chyba właśnie tak mi się zdarzało - zaczynałam od analizy symboli i gdzieś w środku przechodziłam w ten tryb odbioru. I wtedy pętla była podwójna - i niedomknięta analitycznie, i niedomknięta receptywnie. Florek czy twój rytuał zamknięcia działa na obie te warstwy jednocześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Nie rozdzielałem tego tak jak teraz to opisujecie :(. Robiłem jedno zamknięcie i traktowałem je jako całość. Ale po tym co piszecie zaczynam sie zastanawiać czy nie powinienem robić dwóch odrębnych gestów - jeden dla analizy, jeden dla odbioru... Tylko że to brzmi jak komplikowanie czegoś co miało być proste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Florek58 A może nie dwa gesty, ale jedno zamknięcie z wyraźnym dwuetapowym zamiarem? Coś w stylu: najpierw świadome pożegnanie z warstwą analityczną, potem z receptywną. Układ nerwowy reaguje na sekwencje, niekoniecznie potrzebuje dwóch osobnych rytuałów fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Ale tu jest pytanie praktyczne - jak odróżnić w trakcie sesji, że już przeszłaś z jednej warstwy w drugą?! Bo jeśli nie masz tego sygnału, to nie możesz zamknąć świadomie czegoś o czym nie wiesz że się otworzyło. Gabrysienka, czy ty czułaś ten moment przejścia czy tylko widziałaś go po fakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Witchling82 Raczej po fakcie ;). W trakcie byłam po prostu w tym, bez dystansu. ej może to jest właśnie problem - nie obserwowałam sesji z zewnątrz, tylko byłam w niej całkowicie. Nie wiem czy to jest do naprawienia czy po prostu taka jest moja natura przy karach.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co opisuje Gabrysienka to jest cos co znam z własnego doświadczenia - całkowite zanurzenie bez meta-obserwatora. I przyznam szczerze, że nie uważam tego za błąd. Ale wymaga innego rodzaju zamknięcia niż to które stosuje ktoś kto przez cały czas ma dystans do sesji. Czy próbowałaś kiedyś nagrywać się podczas sesji, żeby potem zobaczyć gdzie był ten moment zmiany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Czeslawa08 Nie, nigdy na to nie wpadłam. kurcze trochę mnie to krępuje - nagrywanie siebie przy kartach. Ale rozumiem po co. Czy ty tak robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Robiłam przez jakiś czas, bez obrazu, tylko dźwięk. Słuchałam potem jak mówię o kartach i wyraźnie słyszałam zmianę tonu - w warstwie analitycznej mówię chłodniej, w receptywnej wolniej i inaczej oddycham. To mi pomogło zlokalizować ten próg. Teraz go czuję bez nagrywania.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Ciekawa metoda ale mam wątpliwość - czy nagrywanie siebie nie wchodzi w jakiś sposób w koncepcję przesyłu świadomego? Bo jeśli mam z tyłu głowy że się nagrywam, to czy jestem w pełni otwarty na to co przychodzi? Może to zakłóca wlasnie tą receptywną warstwę o której mówimy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@przytulia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 82

@Celtyk To samo pytanie zadaję sobie przy snach percepcyjnych kiedy próbuję je zapisywać od razu. Akt zapisu zmienia stan. Ale z drugiej strony bez zapisu nie ma materiału do analizy. w praktyce rozwiązałam to tak, że nagrywam po, nie w trakcie - opisuję co pamiętam. Może podobnie można podejść do sesji - nagranie refleksji tuż po, nie samej sesji?


Odpowiedz
(@talizmanik-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Przytulia A jak długo po sesji robisz ten zapis? Bo intuicja podpowiada mi że zbyt szybko i jesteś jeszcze w stanie, zbyt późno i szczegóły się rozmywają. Masz jakiś optymalny czas który wypracowałaś?


Odpowiedz
(@przytulia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 82

@Talizmanik.pl Około dziesięciu do piętnastu minut po. Tyle żeby fizycznie wyjść ze stanu, ale nie na tyle długo żeby zaczęła działać racjonalizacja. Choć przyznam że to nie jest stałe - przy mocniejszych doświadczeniach potrzebuję dłużej :).


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania które zadałam wcześniej, bo mam wrażenie że wątek trochę odpłynął. Szeptacz napisał że nie ma różnicy między poziomem psychologicznym a ezoterycznym. Arnold zakwestionował. I Gabrysienka przyznała że sama nigdy tego nie rozdzielała. Ale jeśli ta metoda - te przesyły świadome - działa wyłącznie przez skupienie i stan umysłu, to czy koncepcja przyszłości która wysyła sygnały do teraźniejszości jest w ogóle potrzebna do jej stosowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Magini59 Powiem inaczej niż wcześniej - może potrzeba tej koncepcji zależy od osoby. Dla kogoś kto potrzebuje ramy żeby wejść w stan skupienia, ona jest funkcjonalna nawet jeśli jej dosłowna prawdziwość jest nieweryfikowalna. Dla kogoś kto wchodzi w ten stan bez ramy, koncepcja jest zbędna. Pytanie do Gabrysieńki: ty potrzebujesz tej ramy czy ona ci przeszkadzała?


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Szczere pytanie i nie jestem pewna czy znam odpowiedź. Myślę że na początku potrzebowałam - ta idea że coś dociera, że jest jakiś kierunek od przyszłości do teraźniejszości, dawała mi poczucie że sesja ma sens. Ale teraz, po tym całym wątku, zaczynam myśleć że może właśnie ta rama mnie uwięziła - bo jak czułam się gorzej zamiast lepiej, to znaczyło w tej ramie że coś robię źle z odbiorem, zamiast po prostu że potrzebuję przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest bardzo ważne rozróżnienie które właśnie sformułowałaś. Rama interpretacyjna może zarówno pomagać jak i blokować wyjście z procesu który już nie służy. Jeśli twoja rama mówiła "gorsze samopoczucie to błąd techniczny", to nie dawała ci dostępu do interpretacji "gorsze samopoczucie to sygnał żeby skończyć". I to jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku - nie robisz czegoś nie tak, tylko rama nie dawała ci dostępu do tej konkretnej odpowiedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Arnold To co napisałeś o ramie interpretacyjnej które blokuje wyjście z procesu - to mnie uderzyło. Myślę że właśnie tak działała ta koncepcja przesyłu w moim przypadku... mówiła mi że gorsze samopoczucie to sygnał z zewnątrz który muszę rozkodować. Więc zamiast po prostu wyjść z sesji, zostałam w niej, szukając klucza do czegoś co może w ogóle nie było wiadomością :D. Czy to ma sens jako opis?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ma sens, i to bardzo precyzyjny. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - czy ta rama mówiła ci że gorsze samopoczucie jest częścią przesyłu czy że jest błędem który trzeba naprawić zanim przesył zostanie odebrany? Bo to są dwa różne mechanizmy pułapki


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Arnold Chyba... to drugie... Że coś blokuje odbiór i muszę to usunąć :(. więc szłam głębiej zamiast wyjść. Nie wiem nawet kiedy to się stało moim nawykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

To jest coś o czym mało się mówi przy tarocie - że sama koncepcja którą przyjmujesz przed sesją kształtuje to co z niej wyniesiesz. Jeśli zaczynasz od założenia ze "muszę odebrać przesył" to każde złe samopoczucie staje się przeszkodą do pokonania, a nie informacją że może wystarczy skończyć. Gabrysienka, jak długo trwały te sesje średnio?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Witchling82 Różnie. Czasem godzinę, czasem dłużej... Nie mierzyłam bo wydawało mi się że czas nie ma znaczenia przy pracy z kartami. Teraz widzę że może miał.


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Witchling82 Dokładnie to masz na myśli i myślę że to jest clou tego całego wątku. Koncepcja przesyłu świadomego jest kusząca bo daje poczucie celu i kierunku. Ale jeśli nie ma w niej wbudowanego mechanizmu wyjścia, to staje się pętlą. Mnie zawsze uczy się że każdy rytuał musi mieć swój koniec tak samo wyraźny jak początek. Tutaj tego końca nie było


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Czeslawa08 A czy mechanizm wyjścia to jest kwestia techniki czy intencji? Pytam bo robiłem rozne zamknięcia - świece, odwrócenie kart, mycie rąk - i zawsze myślałem że to technika decyduje. Ale po tym wątku zaczynam się zastanawiać czy ważniejsze jest to co mam w głowie w momencie zamknięcia.


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Florek58 Myślę że to nie jest albo jedno albo drugie. Technika bez intencji to pusty gest, ale intencja bez techniki może nie mieć punktu zaczepienia w ciele i w przestrzeni. Może dlatego wlasnie Gabrysienka nie zamykała - miała intencję "jestem otwarta na przesył", ale nie miała równoważnej intencji zamknięcia, tylko rytuał który był jej namiastką.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Ale chwilę - wracam do podstaw bo się trochę pogubiłam. Czy w ogóle ta koncepcja przesyłu świadomego między przyszłością a teraźniejszością jest czymś co ma jakąś tradycję, czy to jest coś co Gabrysienka wypracowała sama?? Bo jeśli to jest własna konstrukcja, to może problem leży głębiej niż technika zamknięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Magini59 To dobre pytanie... gabrysienka, skąd wzięłaś tę koncepcję? Czytałaś to gdzieś, ktoś cię tego uczył czy doszłaś do tego sama przez praktykę?


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Szeptacz Trochę jedno i drugie. Czytałam o synchroniczności u Junga, potem o różnych podejściach do tarota jako języka symboli, i gdzieś po drodze sama połączyłam to w coś co wydawało mi się spójne... Nikt mi nie powiedział "tak to działa", raczej sama doszłam do tego ;). Teraz nie wiem czy to był błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Nie powiedziałbym że to błąd - raczej wersja robocza. Większość praktyków buduje własne ramy i to jest normalne. Problem który widzę to co innego: czy twoja rama miała mechanizm weryfikacji? Coś co mówiło kiedy działa a kiedy nie? haha bo jeśli nie, to nie mogła cię poinformować że przestała służyć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Inkantator Nie. Chyba zakładałam że skoro czuję efekty, to działa. Ale efekty były coraz trudniejsze do odróżnienia od po prostu złego stanu.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 626

@Inkantator To co mówi o mechanizmie weryfikacji to jest coś co stosuję od początku i zapisuję w dzienniku :). Mam prostą kolumnę: co czułam przed, co w trakcie, co po. I wlasnie dlatego zauważyłam u siebie dość szybko ze pewien typ sesji zawsze zostawia mnie bardziej wyczerpana niż przed. gabrysienka czy prowadziłaś jakieś notatki?


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Karinka.x Prowadziłam ale głównie o kartach - co wylosowałam, co to może znaczyć. Nie o tym jak się czułam. teraz żałuję...


Odpowiedz
(@talizmanik-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Karinka.x To ciekawe że stosujesz tę kolumnę systematycznie. Mam pytanie bo sam próbowałem czegoś podobnego - jak radzisz sobie z tym że ocena "po" może być zaburzona jeśli jesteś jeszcze w stanie :)? Czy masz jakiś minimalny czas odstępu zanim wpiszesz coś w tę kolumnę?


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Tu mam inną obserwacje, trochę z boku. Rozmawiamy dużo o technikach i notatkach i zamknięciach. Ale to co Gabrysienka opisała na początku - że zamiast się lepiej czuć, czuje się gorzej - czy ktoś w ogóle zapytał czy ta praca z kartami jest tym co jej teraz potrzebne :D? bo moze problem nie jest w tym jak robi sesje, tylko że je w ogóle robi w momencie kiedy jej układ nerwowy woła o odpoczynek a nie o kolejne wejście w stan otwarcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@przytulia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 82

@Celtyk To bardzo ważne i cieszę się że to powiedziałeś wprost. Przy snach percepcyjnych mam podobną zasadę - jeśli po trzech zapisach z rzędu czuję się gorzej, to robię przerwę niezależnie od tego jak bardzo chcę kontynuować. Nie dlatego ze coś jest złe, tylko dlatego że ciało daje sygnał którego nie ma sensu ignorować. Gabrysienka czy brałaś kiedyś dłuższą przerwę od kart??


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Przytulia Nie. Kiedy było gorzej, sięgałam po karty szukając odpowiedzi. Może właśnie to był błąd który powtarzałam. Brzmi to teraz dość oczywiście, ale w środku tego nie widziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Gabrysienka napisała na końcu - że sięgała po karty kiedy było gorzej - to jest bardzo częsty wzorzec i mysle że warto na chwilę się przy nim zatrzymać. pytanie do ciebie: czy kiedy brałaś karty w ręce w takim momencie, to czułaś że to pomaga w trakcie, czy dopiero liczyłaś że pomoże? bo to jest różnica której nie widać z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Arnold Myślę... że liczyłam że pomoże. W trakcie bardziej się skupiałam na odczycie niż na tym jak się czuję. Jakby karty były ważniejsze niż ja sama w tamtym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

to zdanie jest naprawdę ważne. Karty ważniejsze niż ty. Czy masz poczucie że to się powtarzało?! Nie mówię o jednej sesji, ale o jakimś szerszym wzorcu w tym jak pracujesz z tarotem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Witchling82 Tak. Teraz kiedy to piszę, to widzę że tak. no dobra jakbym traktowała siebie jako odbiorcę sygnału, a nie jako osobę. brzmi to dziwnie ale nie wiem jak inaczej to ująć.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

To co pisze Gabrysienka przypomina mi coś z pracy z czakrami - jak ktoś za bardzo skupia się na kanale a zapomina o tym że jest też ciałem które ten kanał nosi. no dobra ale wracając do tematu: czy ta koncepcja przesyłu ktora opisywałaś na początku wątku, zakładała że ty jako osoba masz jakieś znaczenie czy byłaś tylko medium dla sygnału z przyszłości?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi dziwnie. Brzmi jak coś co ma nazwę w kilku tradycjach - instrumentalizacja siebie w procesie wróżbiarskim. Pytanie które mam: skąd w ogóle przyszło założenie że przyszłość wysyła? Że to jest jednokierunkowy przepływ z przyszłości ku teraźniejszości? Bo Jung, na którego się powoływałaś, nie twierdził czegoś takiego wprost.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Inkantator Dobre pytanie :D. Jung mówił o synchroniczności jako o zbiegu znaczeń, nie o przesyle. Czy Gabrysienka, kiedy czytałaś te teksty, to taki kierunkowy model był w źródle, czy to było twoje uzupełnienie?


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Szeptacz Chyba moje. Przeczytałam o synchroniczności i gdzieś połączyłam to z ideą że karty mogą działać jak "poczta" między momentami. To nie było w tekście, to ja tak to ułożyłam. może to był błąd fundamentalny.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie powiedziałabym że błąd fundamentalny, raczej że model który stworzyłaś był jednostronny. Synchroniczność u Junga działa w obie strony - albo raczej w żadną konkretną, bo to spotkanie znaczeń a nie transmisja. Twój model zakładał że coś musi przychodzić z zewnątrz, a ty masz to odebrać. To zmienia całkowicie to jak interpretujesz każde złe samopoczucie


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Czeslawa08 Ale chwilę - skoro model był autorski i nie oparty bezpośrednio na żadnej tradycji, to skąd wiesz że był jednostronny a nie po prostu :D... inny? Pytam poważnie, bo nie rozumiem na jakiej podstawie oceniamy model wróżbiarski jako błędny.


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Magini59 Myślę że kryterium jest proste: czy model służy osobie która go stosuje, czy jej szkodzi. I tu mamy jasną odpowiedź od Gabrysieńki - szkodził, bo zostawiał ją w pętli. To nie jest kwestia tego czy model jest "poprawny teologicznie" ale czy jest funkcjonalny.


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Florek58 Ale to też jest uproszczenie, bo coś może być chwilowo niekomfortowe i mimo to budować. Pytanie brzmi raczej: czy ten dyskomfort który czuła Gabrysienka był twórczy, czy destruktywny? Ona sama jak to teraz ocenia? Po czasie?


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Antonisia_81 Destruktywny. Nie budował niczego. Byłam coraz bardziej zmęczona i coraz bardziej przekonana ze muszę jeszcze głębiej. Żadnego poczucia że zbliżam się do czegoś. raczej że oddalam sie od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@przytulia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słowo "oddalam się od siebie" - to bardzo precyzyjne określenie i rzadko kiedy słyszę żeby ktoś to tak nazwał. Mam pytanie które może brzmieć nieporadnie ale jest szczere: czy podczas tych sesji zdarzało ci się nie pamiętać co robiłaś? Albo tracić poczucie ile czasu minęło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Przytulia Tak. Zwłaszcza z czasem. Siadałam i nagle było ciemno za oknem. Ale myślałam że to znaczy że jestem głęboko w pracy, nie że coś jest nie tak


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 823

@Przytulia To co opisuje Gabrysienka - utrata poczucia czasu, interpretowanie tego jako głębokości pracy - to nie jest specyficzne dla tarota... Widzę analogie do pewnych stanów transowych które mogą byc intensywne ale niekoniecznie wartościowe. Pytanie: czy ktos z was stosuje jakiś sprawdzian czy jest się jeszcze "przy sobie" w trakcie sesji, a nie dopiero po?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 626

@Halny77 Ja mam jedną prostą metodę - co jakiś czas pytam siebie czy wiem jak się nazywam i gdzie jestem. haha brzmi banalnie ale działa jako test gruntu. Jeśli muszę się zastanowić, to jest sygnał żeby skończyć.


Odpowiedz
Wpisy: 341
(@bolek50)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę w środek, ale czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie może podstawowe: czy przy normalnym tarocie, nie przy tej koncepcji przesyłu, też może się zdarzyć że sesja "wciągnie" za mocno? Czy to jest ryzyko ogólne przy tarocie czy specyficzne dla tego co robiła Gabrysienka?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 142

@Bolek50 To jest ryzyko ogólne, nie tylko przy tej konkretnej koncepcji. Każda praktyka która angażuje uwagę i interpretację może wciągnąć jeśli nie ma granic. Tarot nie jest wyjątkiem. Ale to co opisuje Gabrysienka ma dodatkowy element - model który aktywnie zniechęcał do wychodzenia.


Odpowiedz
(@talizmanik-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Eleonorkaa A czy możesz powiedzieć coś więcej o tym "aktywnie zniechęcał"? Bo widzę ze Gabrysienka sama doszła do podobnego wniosku ale jeszcze nie wiem co dokładnie w tym modelu powodowało ze złe samopoczucie stawało się powodem do kontynuowania a nie do zatrzymania.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Talizmanik.pl To co aktywnie zniechęcało... chyba było wbudowane w samą logikę modelu. Jeśli zakładałam ze przyszłość "wysyła" sygnały, to złe samopoczucie automatycznie stawało się dowodem że sygnał jest silny, ważny ze coś ważnego się zbliża. Im gorzej - tym bardziej byłam przekonana że trzeba dalej słuchać. Nie miałam jak wyjść z tej pętli bo każdy dyskomfort był interpretowany jako potwierdzenie że jestem na tropie.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo precyzyjny opis mechanizmu niefalsowalności. Model który przewiduje że zarówno dobre jak i złe samopoczucie potwierdza jego słuszność - to model który nie może być podważony od wewnątrz. Mam pytanie: czy był jakiś moment kiedy cokolwiek mogło twoim zdaniem dowodzić że model nie działa? Coś co byś wtedy uznała za dowód błędu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Inkantator Dobra, ale zanim Gabrysienka odpowie - czy to nie jest trochę za ostre kryterium? Większość systemów wróżbiarskich nie jest falsowalna w sensie naukowym i to nie jest ich wada z założenia. Chodzi raczej o to czy system ma wbudowane mechanizmy zatrzymania, a nie czy można go obalić empirycznie.


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Czeslawa08 Zgoda, źle się wyraziłem. Nie o falsyfikowalność mi chodziło ale wlasnie o to co powiedziałaś - mechanizm zatrzymania. Czy system mówił Gabrysieńce kiedy skończyć? Bo to inna sprawa niż to czy jest "naukowo słuszny".


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Nie. Nie był. Właśnie to teraz widzę. nie było żadnej reguły która by mówiła "to wystarczy" albo "jesteś bezpieczna". Była tylko kontynuacja. Każda karta prowadziła do następnej, każda sesja do następnej. Myślałam że sama poczuję kiedy skończyć, ale nigdy tego momentu nie czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

To jest chyba najważniejsza rzecz w tym całym wątku. Brak reguły zakończenia. Pracuję z tarotem od dłuższego czasu i to jest pierwsza rzecz którą ustalamy - kiedy jest koniec sesji. Nie kiedy karty się skończą, nie kiedy poczujesz odpowiedź, ale konkretny warunek zewnętrzny. czy w tych tekstach które czytałaś o przesyle cokolwiek było na ten temat?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Witchling82 Dobre pytanie i chciałbym je rozszerzyć - czy ten "konkretny warunek zewnętrzny" to twój własny wynalazek czy masz jakieś źródło? Bo nigdy o tym nie słyszałem jako o standardowej zasadzie i ciekawi mnie skąd to pochodzi :).


Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 251

@Szeptacz Szczerze? Trochę z własnego doświadczenia, trochę z rozmów z innymi. Nie z jednej konkretnej tradycji. kiedyś sama wpadłam w podobną pętlę co Gabrysienka, mniejszą, ale podobną - i ktoś mi powiedział żebym przed sesją zapisała kiedy skończę. Data, godzina, liczba kart - cokolwiek zewnętrznego. Od tamtej pory tak robię.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

to co pisze Witchling jest spójne z tym co wiem o pracy z czakrami i medytacją - zawsze się ustala ramę przed, nie w trakcie. Jak ktoś wchodzi głęboko w medytacje bez ramy, to wyście też nie jest naturalne bo nie wiadomo skąd wyjść. Gabrysieńko - czy przed sesjami cokolwiek ustalałaś z góry? Jakiś rytuał zamknięcia, modlitwę, coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Celtyk Nic. Zaczynałam i tyle. Myślałam że jeśli jestem otwarta to zamknięcie się wymusi jakoś samo. Teraz to brzmi naiwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 823
(@halny77)
Połączone: 3 tygodnie temu

nie brzmi naiwnie, brzmi jak błąd który robi wiele osób i który rzadko jest opisany wprost w popularnych tekstach o tarocie. Większość poradników mówi jak zacząć sesję jak tasować jak układać karty. oj ile z nich mówi jak skończyć? Mam wrażenie ze to jest systemowa luka w tym jak tarot jest nauczany online.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 142

@Halny77 To prawda i to mnie też uderza. Ale wracając do pytania Talizmanika sprzed kilku postów - ten konkretny model Gabrysieńki miał chyba coś więcej niż tylko brak reguły zakończenia. Był aktywny mechanizm który przyciągał do kontynuowania. To nie jest to samo co zwykłe "nie wiem kiedy skończyć".


Odpowiedz
(@talizmanik-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Eleonorkaa Właśnie to chciałem rozwinąć. Bo brak reguły zakończenia to problem techniczny, da się go naprawić dodając regułę :P. serio ale mechanizm który mówi "dyskomfort = kontynuuj" to jest coś głębszego. Skąd to się wzięło w tym modelu? gabrysienka powiedziała że to było jej własne uzupełnienie - ale jakoś ta konkretna interpretacja się pojawiła. Czy masz jakiś pomysł dlaczego akurat tak?


Odpowiedz
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 138

@Talizmanik.pl Myślę... że chyba w głowie miałam takie przekonanie że prawda boli. Że jeśli coś jest ważne to musi byc trudne. I to nałożyło się na model. Więc kiedy było trudno, to znaczyło ze dotykam czegoś prawdziwego. Nie wiem skąd to przekonanie ale jest głębiej niż tarot.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: