Cieszę się, że sytuacja się rozwija pozytywnie. Chcę tylko ostrzec przed jednym - proces zdejmowania czarnego wesela nie jest liniowy. Będą dobre dni i złe dni. Będą momenty, kiedy wyda się, że mąż wrócił do normy, a potem nagle znowu „odpłynie". To nie znaczy, że rytuał ochronny przestał działać - to znaczy, że energia czarnego wesela się broni. Każdy taki „atak" jest słabszy od poprzedniego, ale może być zaskakujący i bolesny. Niech koleżanka się na to przygotuje emocjonalnie.
Czytam ten wątek z zapartym tchem. Czy przy zdejmowaniu czarnego wesela ma znaczenie faza Księżyca?
Dorzucę kontekst historyczny. Tradycja ceremonii łączących dwie osoby na planie astralnym istnieje w wielu kulturach - od afrykańskich religii synkretycznych, przez żydowską tradycję „ciemnych ślubów" na cmentarzu, po europejską magię ludową. W tradycji słowiańskiej istniały rytuały wiązania „na wieczność" przy użyciu nici, krwi i ziemi z cmentarza. To nie nowość - współcześni rytauliści nadali temu nazwę i sformalizowali procedurę.
Mam taką sytuację zamòwilam rytuał krwi u P.Eryka dwa tygodnie temu się zakończył w trakcie rytuału nic się nie działo. Natomiast teraz w oczekiwaniu od dwóch tygodni mam straszne koszmary że tracę bliskich które utrzymuje się do tej pory, problemy ze snem, lęki, nie potrafię sobie z tym poradzić. Mam też w sobie niepokój i strach że coś stanie się złego moim bliskim. Pierwszy raz coś takiego mnie dotknęło. Czy to może być odbicie rytuału czy jednak moje lęki poprosiłam P.Eryka o zdjęcie tego rytuału ze mnie i co mogę jeszcze zrobić dodatkowego dostałam opowiedz ,,to powinno minąć’’ i cisza
Miałam wykonany rytuał czarne wesele przez Gustawa wilamowskiego 3 lata temu. Rytuał był odprawiany z tego co pamiętam przez 7 dni codziennie dostawałam info co było robione jak odczuwa to moja osoba. Do dziś bez efektu. Nic niezwykłego się z nim nie działo podczas rytuał ani po…chyba że trafiłam na oszusta…
Hej mam takie pytanie.Jakiś czas temu robiłam czarne wesele mineły już ze dwa trzy lata.Co by się stało jakby ktoś inny też to zrobił (chodzi o kobietę) czy moje by przestało działać?
Kolejna aktualizacja po miesiącu. Mąż koleżanki jest coraz bardziej „obecny". Momenty jasności są dłuższe, a momenty „odpływania" krótsze i rzadsze. Zaczął znowu rozmawiać z dziećmi, wrócił do gotowania w weekendy - coś, co robił przed tym wszystkim. O tamtej kobiecie nie wspomina. Koleżanka mówi, że raz widziała jak siedział w salonie i płakał - nie chciał powiedzieć dlaczego. Ona myśli, że zaczyna sobie uświadamiać, co robił przez ostatnie miesiące. Rytualista kontynuuje pracę. Chcę wam wszystkim podziękować za wsparcie w tym wątku - to naprawdę pomogło koleżance nie zwariować.
