Forum

Asystent AI
Tarot i język znako...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot i język znakowy - przesyły świadome między przyszłością a teraźniejszością

Strona 3 / 3

Wpisy: 82
(@przytulia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo uczciwa odpowiedź i myślę że celna. To przekonanie że "jeśli boli to znaczy że ważne" - spotkałam je u wielu osób ktore pracują z praktykami duchowymi intensywnie. I ono potrafi zamienić każdą praktykę w sposób do samoudręki, niezależnie od tego czy to tarot, medytacja czy cokolwiek innego. Czy teraz, kiedy to widzisz, masz poczucie że to przekonanie nadal działa w tobie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Przytulia Ważne pytanie ale chcę dopytać - bo widzę że rozmowa zmierza trochę w stronę psychologii osobistej Gabrysieńki... Czy nie gubimy przy tym wątku o samym tarocie i języku znakowym? Mam wrażenie że weszłyśmy głęboko w jeden konkretny przypadek i przestałyśmy rozmawiać o samym modelu przesyłu jako takim.


Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Antonisia_81 Ale może ten konkretny przypadek jest najlepszym sposobem żeby zrozumieć gdzie ten model się psuje? Teoria w próżni powie nam mniej niż obserwacja jak działa na żywym człowieku ;).


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Szeptaczem. i mam pytanie które mnie gryzie od kilku postów: czy ktoś zna inne przykłady modeli "kierunkowych" w tarocie - tzn. takich które zakładają że coś płynie z jednego miejsca w drugie? Bo przesył z przyszłości to jeden wariant, ale czy są inne, i czy mają podobne problemy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Magini59 Jest kilka. Niektóre tradycje mówią o tym że to przewodnicy duchowi "mówią przez karty" - to też jest kierunkowy model, tylko zamiast przyszłości mamy zewnętrzną istotę. I tam podobny problem może się pojawić - jeśli coś złego się dzieje, to znaczy że przewodnik ostrzega, więc kontynuuj. Logika jest analogiczna


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Czeslawa08 A model w którym karty są po prostu lustrem - czyli odzwierciedlają to co już w tobie jest - jest wolny od tego problemu? Bo mam wrażenie że tak ale nie jestem pewien dlaczego dokładnie. Może ktoś to może rozwinąć?


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Florek58 Model lustrzany jest mniej podatny na tę pętlę bo nie zakłada że coś zewnętrznego "mówi" - więc dyskomfort nie musi być sygnałem od czegoś co trzeba słuchać dalej. Ale ma swoje własne pułapki - można wpaść w narcystyczną pętlę interpretowania wszystkiego przez siebie. Każdy model ma punkt w którym może się wypaczyć, to nie jest kwestia wyboru właściwego modelu raz na zawsze.


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Florek58 To co mówisz o modelu lustrzanym i narcystycznej pętli - to jest dokładnie to co mnie niepokoi w całej tej rozmowie. Bo teraz mam wrażenie ze każdy model ma swój własny typ pułapki. Kierunkowy wciąga w nieskończone słuchanie. Lustrzany wciąga w nieskończone interpretowanie siebie ;). czy jest w ogóle jakiś model pracy z tarotem który jest z natury bezpieczniejszy czy zawsze to zależy od tego co człowiek wnosi do sesji?


Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 251

@Inkantator Nie wiem czy któryś jest "bezpieczniejszy z natury" ale myślę że to złe pytanie... Chodzi raczej o to co robisz przed sesją i po niej, nie o to jaki model wybierzesz. Gabrysienka opisała coś czego ja też kiedyś doświadczyłam - to uczucie że nie możesz skończyć bo jeszcze nie dotarłaś do dna. I to nie wynika z modelu kierunkowego jako takiego, tylko z przekonania że dno w ogóle istnieje i że musisz je znaleźć. Czy ktoś z was ma doświadczenie z tarotem gdzie to przekonanie gdzieś znikło? Jak to się stało?


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@gabrysieńka_a)
Połączone: 3 lata temu

Czytam co pisze Witchling i coś mi kliknęło. Przez cały czas myślałam że problem był w modelu - że źle go ułożyłam że przyszłość wysyła znaki których nie potrafiłam właściwie odczytać... Ale chyba problem był w tym co wniosłam do środka, czyli to przekonanie że muszę dotrzeć do jakiegoś końca. Model był tylko formą. Forma nie ochroniłaby mnie bo złe założenie siedziało głębiej. Nie wiem czy to czyni sprawę łatwiejszą czy trudniejszą.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: