To brzmi naprawdę ciężko. I mam wrażenie że ten moment - kiedy ktoś bliski śmieje się z czegoś w czym szukasz oparcia - to jest dokładnie ten rodzaj sytuacji, pod którą warto zrobić rozkład. ojej nie "kiedy przyjdą pieniądze" ale "co czuję i czego mi brakuje". To jest konkretne pytanie do kart :).
Ale jak zrobić taki rozkład emocjonalny gdy się jest po czymś takim? lilijka napisała że po tamtej sytuacji czuje się głupio. czy wtedy w ogóle można ufać temu co się odczyta?
Lilijka napisała bardzo ważną rzecz - poczucie głupoty. I to jest właśnie jeden z tych stanów, ktore tarot może opisać bardzo precyzyjnie. Mam pytanie do niej: czy ten wstyd to jest w ogóle coś nowego, czy to jest uczucie które pojawia się przy pieniądzach częściej?
to co pisze Lilijka o wstydzie przy braku kasy - ja to doskonale znam. Jakby bieda była czymś co się ukrywa, bo to twoja wina że tak jest. I potem się wstydzisz nawet że szukasz jakiegoś oparcia w kartach czy gdziekolwiek.
hej, czytam to od kilku postów i mam pytanie które może brzmieć sceptycznie ale zadaję je szczerze - czy naprawdę ktokolwiek z was miał sytuację że karta pokazała coś o wstydzie i to faktycznie pomogło coś zmienić :(? Nie w sensie magicznym, po prostu - co dalej?
Przepraszam, wchodzę bo nie rozumiem - jak karta może pokazać wstyd? To jest uczucie wewnętrzne a karta to obrazek. Czy to nie jest tak ze widzimy w niej to co chcemy zobaczyć ;)?
Wracam do Lilijki bo mi to chodzi po głowie. Powiedziała że wstyd przy braku kasy to cos co pojawia się częściej. Czy ktoś robiłby z nią rozkład pod tym kątem :)?? Nie "kiedy będą pieniądze" tylko "co czuję kiedy mówię że ich nie mam"? Zastanawiam się jak by to wyglądało w praktyce.
To brzmi bardzo prosto a jednocześnie strasznie. "Co bym stała sie gdybym przestała ukrywać." Nawet nie wiem co bym chciała żeby tam wyszło.
Lilijka, to jest chyba znak ze warto spróbować. Jak się nie wie czego się chce żeby wyszło, to znaczy że nie ma się gotowej odpowiedzi i karta ma szanse powiedzieć coś własnego. Przynajmniej takie mam doświadczenie z afirmacjami - jak wiesz z góry co chcesz usłyszeć, to i tak to słyszysz.
Ja się bałam dokładnie tak samo za pierwszym razem kiedy robiłam rozkład pod coś trudnego. Powiem ci co mi wtedy powiedziała znajoma, która uczy tarota: jeśli się boisz co wyjdzie, to znaczy że już coś wiesz, tylko nie chcesz tego nazwać :). Karta tylko to nazwie za ciebie
To strach przed rozkładem jest sam w sobie informacją :). Warto zapytać siebie: czego dokładnie się boję? Że wyjdzie coś złego, czy że wyjdzie cos prawdziwego? Bo to są dwa zupełnie różne lęki i każdy z nich mówi coś innego o tym, gdzie jesteś.
Hej, ja mam pytanie - czy można zrobić taki rozkład który opisywała Kasjopeja bez konkretnego pytania? Bo Lilijka nie wie co chciałaby zeby wyszło, więc może zamiast pytać "co ukrywam" po prostu wylosować karty i zobaczyć?
Mam wrażenie że ta rozmowa zeszła bardzo w głąb psychologiczną i trochę zgubiłam wątek. Bo na początku było o tym że Lilijka pokazała komuś karty i się zaśmiał. To jest konkretna sytuacja. Czy nie warto by zrobić rozkład też pod to - pod tego człowieka i ten śmiech? Dlaczego od razu idziemy w najgłębszy wstyd z dzieciństwa?
Rena ma rację. Jak komuś powiesz że ma niemodną fryzurę i się roześmiejesz, to ten ktoś wzruszy ramionami. Ale jak trafisz w coś w co ta osoba sama nie wierzy w sobie, to zostaje. Lilijka - czy ten ktoś to jest ktoś bliski czy obcy?
Bliski. i chyba dlatego bardziej bolało. Ale nie chcę tutaj robić z tego tematu o tej konkretnej osobie, bo nie o to chodzi. Bardziej o to że ten śmiech jakby potwierdził coś co i tak już gdzieś miałam w środku.
To jest właśnie to co mówiła Rena - że on trafił w coś co już było. Lilijka, a czy przed tym jak zaczęłaś używać kart, to miałaś wrażenie że jesteś traktowana poważnie w kwestii pieniędzy, finansów, decyzji? Pytam bo zastanawiam się czy ten śmiech z kart to jest nowe, czy jest jakoś w serii
Chcę wrócić do rozkładu Kasjopei bo Henia poruszyła coś ważnego... Czy można by połączyć dwa podejścia - jedno pytanie do tej konkretnej sytuacji z tym człowiekiem, i jedno do głębszego wzorca? Czy to nie za dużo na raz?
Wracając do głównego tematu tego wątku - bieda i niedostatek w kartach - to mam wrażenie że najciekawsza część rozmowy to ta o wstydzie. kurcze bo jak się patrzy na Pentakle, szczególnie te niskie numerowo, to tam jest całe spektrum: nie tylko brak ale też strach przed brakiem, i właśnie to poczucie że się jest mniej wartym bo masz mniej. Czy ktoś miał taką kartę i poczuł to rozróżnienie?
Czytam to o tej odwróconej Dwójce i czuję że to mnie opisuje bardziej niż chciałabym przyznać. To "udawanie że kontroluję sytuację" - to jest to. Nie wiem czy robić ten rozkład co Kasjopeja mówiła bo mam wrażenie że już sama rozmowa powiedziała mi sporo...
Lilijka, ale to jest właśnie ciekawe - że rozmowa coś otwiera ale karty mogą pokazać konkretnie gdzie. To co czujesz teraz, ta rozpoznawalność w tej Dwójce, to jest dobry moment żeby usiąść z kartami, właśnie dlatego że coś się ruszyło. Czy masz te karty teraz przy sobie :)?
Mam jedno pytanie do całej tej rozmowy, bo byłem tu od początku i czegoś mi brakuje. Dużo mówimy o tym co karty pokazują, co symbolizują, co wychodzi w rozkładzie. Ale co Lilijka ma z tym potem zrobić? To znaczy - czy to ma być punkt do przemyślenia czy karty mają wskazywać jakieś działanie?
