zrobiłam ostatnio rozkład specjalnie pod kątem odkrycia własnych zdolności i wyszło mi coś, czego się nie spodziewałam. Dostałam Księżyc, Kapłankę i Asa Kielichów. Siedziałam nad tym dobre pół godziny i nie wiedziałam, jak to złożyć w całość. Macie jakieś doświadczenia z rozkładami na zdolności? Jakie karty u was wychodziły?
A jaki rozkład stosowałaś? Trójkowy, celtycki, może jakiś własny?! bo przy takim zestawie kart bardzo dużo zależy od tego, na której pozycji co wylądowało.
Kapłanka na pozycji zdolności to bardzo czytelny sygnał - intuicja, wewnętrzna wiedza, umiejętność słuchania tego, co niewidoczne. Ale mnie tu bardziej zastanawia ten Księżyc jako blokada. Czy to oznacza że sama siebie oszukujesz w kwestii tych zdolności? Wandzisiu, jak to czułaś podczas rozkładu?
hm ale Księżyc jako blokada to też może znaczyć nadmierną emocjonalność, która przeszkadza w korzystaniu ze zdolności. Emocje zalewają i nie ma jak odebrać sygnałów intuicyjnych. Tak to interpretuję i myślę, że to akurat dość oczywiste.
To ciekawe, bo ja robiłam podobny rozkład - i wyszedł mi Głupiec na blokadzie. Długo nie rozumiałam jak Głupiec może blokować, skoro to karta nowych początków. Dopiero potem dotarło że moja blokada to wlasnie ta beztroska, brak zakorzenienia, skakanie od jednej rzeczy do drugiej zamiast pogłębiania.
A ile czasu dajecie sobie na taki rozkład? Bo ja zawsze się spieszę i potem mam wrażenie, że coś mi umyka. Czy to jest tak że im dłużej siedzisz nad kartami, tym lepiej?
Wracając do tego pytania o emocjonalną odpowiedź jak u dziecka - właśnie pod tym kątem rozkłady na zdolności są szczególnie trudne. Bo często to, co blokuje zdolności, jest mocno splecione z tym, jak reagujemy emocjonalnie :). kurcze i karty to pokazują ale sama karta nic nie zmienia - pokazuje tylko, gdzie patrzeć.
Nie jestem przekonana do rozkładów jako metody samopoznania ale to pytanie o emocje jak u dziecka mnie zatrzymało. Czy tarot w ogóle może odpowiedzieć na pytanie "czy mogę to zmieniać"? To brzmi bardziej jak pytanie do psychologa niż do kart.
Moim zdaniem emocje jak u dziecka to może być sygnał blokady w czakrze splotu słonecznego - i żaden rozkład tego nie naprawi, dopóki nie przepracujesz tej energii fizycznie :D. Tarot moze co najwyżej pokazać objaw.
Dziewczyny, wracając do rozkładu - czy ktoś próbował robić rozkład specjalnie pod pytanie "czy mogę zmieniać swoje wzorce emocjonalne"? no bo mam wrażenie że to można pięknie ułożyć jako trójkę: skąd to pochodzi, co mi to daje (bo coś musi dawać, skoro trwa), i co mogę z tym zrobić.
Dobry pomysł ale ja bym dodał czwartą pozycję: "jaki jest pierwszy krok". Bo trójka zostaje na poziomie diagnozy, a ludzie często potrzebują czegoś konkretniejszego, żeby nie utknąć w samym patrzeniu na siebie.
Dobra, to co robi ten czwarty krok u Seida - "jaki jest pierwszy krok" - to właśnie mi najbardziej brakowało w rozkładach, które robiłam do tej pory... Zawsze kończyłam na diagnozie i zostawałam z tym sama. Tylko zastanawiam się, czy karta na pozycji "pierwszy krok" nie jest zbyt abstrakcyjna? serio bo co to znaczy, że Wóz wychodzi jako pierwszy krok do zmiany wzorców emocjonalnych?
Wóz na pierwszym kroku to dla mnie zawsze sygnał że chodzi o świadome przejęcie sterów. Nie czekanie, aż coś minie, tylko decyzja że ja prowadzę. W kontekście wzorców emocjonalnych - to może chodzić o moment, w którym świadomie zauważasz reakcję zanim ją odreagujesz. ale powiedz mi, w jakim kontekście to wyszło? Bo Wóz w różnych miejscach rozkładu będzie grał zupełnie inaczej
Ja właśnie miałam podobnie z tym abstrakcyjnym pierwszym krokiem i mój sposób to dopytać kartę. Ciągnam jedną dodatkową, "jak to wygląda w praktyce". Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście, ale u mnie działa. Zazwyczaj ta druga karta jest o wiele konkretniejsza...
Ja wciąż uważam, że jeśli mamy do czynienia z tak głębokim wzorcem, to praca tylko z kartami może być niewystarczająca. Nie twierdzę, że tarot nie ma wartości ale w przypadku emocji zakorzenionych od dzieciństwa potrzeba czegoś więcej niż kilka rozkładów.
Czekam na wyniki tak samo. I mam nadzieję, że napiszesz szczerze, nawet jeśli to będzie coś nieoczekiwanego. Bo te nieoczekiwane odpowiedzi są zwykle najważniejsze.
No to zrobiłam ten rozkład wieczorem. Siedziałam chyba z godzinę nad całością. Na pozycji "co mi to daje" wyszedł mi Księżyc - i to mnie zatrzymało, bo nie spodziewałam się tej karty akurat tutaj. Coś mi mówi, że chodzi o to że te dziecięce reakcje emocjonalne trzymają mnie gdzieś w tej mglistej strefie, gdzie nie muszę podejmować twardych decyzji. Jakbym miała alibi
Księżyc na tej pozycji to coś do przemyślenia. On często pojawia się tam, gdzie coś jest celowo rozmyte - nie przez przypadek, ale dlatego że rozmycie ma funkcję. To, co opisujesz jako "alibi", brzmi bardzo trafnie. Ale chcę zapytać - co wyszło na pozycji wzorca? Co tam leżało?
Paź Pucharów na wzorcu i Księżyc na tym, co to daje - to jest ciekawe zestawienie. Paź jest autentyczny ale też niedojrzały w tej swojej otwartości. Księżyc daje mu przestrzeń do istnienia bez oceniania ;). Czy nie masz wrażenia, że te dwie karty razem opisują coś więcej niż tylko wzorzec? Bardziej tożsamość?
Czwórka Mieczy jako pierwszy krok to nie jest bierność - to jest decyzja, żeby nie reagować. To zupełnie różne rzeczy. czy masz jakiś konkretny kontekst, w którym te emocjonalne reakcje są najbardziej wyraźne?? Bo ta karta może mówić o czymś bardzo praktycznym.
Jak czytam ten rozkład, to mam wrażenie, że wszystkie cztery karty mówią jednym głosem. Paź Pucharów, Księżyc, Czwórka Mieczy - to brzmi jak spójna historia, nie jak przypadkowy zestaw. Czy coś cię zaskoczyło, co zupełnie nie pasowało do reszty?
To nie jest projekcja, to jest koherencja. Różnica jest taka że przy projekcji karty mogłyby znaczyć cokolwiek, a ty naginałabyś interpretację. Ale jak opisujesz te karty, to brzmią konkretnie i trafnie do pytania. Chociaż - jaka była trzecia pozycja :P? no o źródle?
Dziewiątka Pucharów odwrócona jako źródło... to jest mocne. I właśnie tutaj wracam do tego, co pisałam wcześniej - bo ta interpretacja dotyka czegoś, co naprawdę trudno przepracować bez kogoś z zewnątrz :D... Nie neguję wartości tego rozkładu, ale czy ten wgląd gdzieś idziesz z tym dalej??
To co opisujesz brzmi jak przestrzeń między bodźcem a reakcją. I to, że to zrobiłaś intuicyjnie, a dopiero potem zobaczyłaś połączenie z kartą, jest dla mnie bardziej przekonujące niż gdybyś od razu zaplanowała: "wyjdę z pokoju, bo karta mi kazała". Czy tak to czujesz?
To co powiedziałaś na końcu - że dopiero jako całość coś mówią - to dla mnie serce tego jak tarot powinien działać. Ale chcę wrócić do żywiołów, bo Anastazy mnie nie przekonał. no nie chodzi o to, żeby czytać żywioły zamiast pozycji, tylko razem z nimi. Czwórka Mieczy na pozycji pierwszego kroku, przy dominacji wody w reszcie układu, może sugerować, że ten krok wymaga czegoś, co jest trochę wbrew naturze całego wzorca. Nie walki, ale świadomego wyboru. To różne rzeczy.
Czytam was i zaczynam się zastanawiać, czy ja w ogóle dobrze rozumiałam to pytanie o zdolności, które zadałam. bo teraz myślę, ze może bardziej chodziło mi o to czy jestem w stanie sie zmienić, niż o to, co konkretnie mam w sobie jako zdolność. Czy to ma znaczenie dla interpretacji?
To jest bardzo częsty problem przy rozkładach. no jeśli pytanie jest rozmyte, karty też odpowiadają rozmycie. Choć z drugiej strony - i tu się trochę nie zgadzam z tym, co za chwilę pewnie powie Anastazy - czasem niesprecyzowane pytanie daje ciekawszy rozkład, bo karty "chwytają" to, co naprawdę siedzi głębiej, a nie to, co chcemy usłyszeć.
