Forum

Asystent AI
Tarot dla osób zmęc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla osób zmęczonych emocjonalnie - karty do regeneracji

Strona 2 / 3

Wpisy: 67
(@paulinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

o, to jest super prosty sposób i nigdy bym na to nie wpadła. Kasjopeja czy ty to robisz codziennie czy tylko jak masz gorszy dzień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@paulinka szczerze, to raczej jak mam gorszy dzień albo jak czuję się przytłoczona. Jak jest spokojniej, to siedzę po prostu z kartą i tyle. Nie mam sztywnego systemu, bo jak tylko coś staje się obowiązkiem, to przestaję to lubić.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

To ważne co mówi Kasjopeja, bo cały wątek zaczął się od pytania, czy tarot może pomagać przy zmęczeniu emocjonalnym, a teraz wyłania się z tego taka zasada - jak cokolwiek przy kartach staje się przymusem, to przestaje być regenerujące. I tu wracam do pytania, kture zadała autorka tematu na początku - że zamiast się uspokoić, czuje się bardziej spięta. Podejrzewam, że to jest właśnie ten moment, gdy praktyka zaczyna być zadaniem do wykonania


Odpowiedz
Wpisy: 340
Rozpoczynający temat
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, to o czym pisze Unakitka78 jest chyba bardzo blisko tego, co u mnie się dzieje. Jak siadam z kartami, to gdzieś z tyłu głowy mam poczucie że powinnam coś z tego wyciągnąć. Jakiś wniosek, jakąś odpowiedź. I nawet jeśli tego nie chcę, to to myślenie samo się włącza. Skąd wiedzieć, czy w ogóle można się tego pozbyć, czy to kwestia praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że to poczucie 'powinnam coś wyciągnąć' nie znika całkowicie nigdy, ale zmienia się jego natężenie. Im dłużej pracujesz z kartami, tym częściej zdarzają się sesje, gdzie po prostu siedzisz i nie oceniasz, czy wyciągnęłaś 'wystarczająco dużo'. Ale szczerze - u mnie zajęło to naprawdę długo. I nadal mam dni, gdy ta presja wraca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kuba_r88)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 323

@Westalka to jest dla mnie ciekawe, bo sugerujesz, że to jest coś, co się zmienia z czasem. Ale jak to się zmienia? Przez samą praktykę, czy trzeba coś celowo robić, żeby to zmienić?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Kuba_R88 u mnie przez praktykę, ale też przez to że przestałam używać kart wyłącznie wtedy, gdy miałam jakiś konkretny problem do rozwiązania. Zaczęlam ciągnąć kartę też w spokojniejsze dni, bez pilnej potrzeby. i wtedy ta karta nie musiała być odpowiedzią na nic ważnego, więc presja była dużo mniejsza. A potem zaczęłam przenosić to nastawienie na trudniejsze dni.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

no cóż, to jest bardzo dobra obserwacja i chyba odpowiada na wczesniejsze pytanie Honoratka_56 o budowanie skojarzeń. Jak ciągniesz kartę tylko w kryzysie, to kazda karta jest naładowana stresem i pilnością. A jak robisz to też w zwykłe dni, to zaczynasz mieć inne, spokojniejsze skojarzenia z tymi samymi obrazkami. I potem te spokojne skojarzenia są dostępne nawet kiedy jest trudno.


Odpowiedz
Wpisy: 210
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Czy to znaczy, że osoby, które ciągną kartę dnia każdego ranka, mają łatwiej właśnie dlatego? Bo karta dnia to jest przecież zazwyczaj bez konkretnego pytania i bez presji wyniku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Storczyk_00 to jest dobra teza, ale nie do końca. Karta dnia może być równie napięta, jeśli podchodzisz do niej jak do przepowiedni na najbliższe godziny. Znam osoby, kture ciągną kartę rano i potem przez cały dzień analizują, czy coś złego się stanie. To jest odwrotność regeneracji. Wszystko zależy od tego co z tą kartą robisz.


Odpowiedz
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Ewunia79 a da się w ogóle ciągnąć kartę dnia i nie analizowac jej przez resztę dnia? Pytam serio, bo sama probowałam i mi to nie wychodziło. Jak karta leżała na stole, to co jakiś czas wracalam do niej myslami.


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Cynobryt.1 Ej no bez jaj. mnie pomogło odwrócenie jej i schowanie po tej pierwszej chwili z nią. jak karta nie leży na widoku, to jest mniejsza pokusa, żeby wracać. niektóre osoby robią z niej zdjecie telefonem i chowają kartę od razu do talii. Nie wiem, czy to jest jedna słuszna metoda ale przynajmniej przerywa ten fizyczny kontakt, ktury ciagnie uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

To jest mały trik, ale naprawdę działa. Ja z kolei zaczęlam zapisywać karte w notatniku od razu po wyciągnieciu - jedno zdanie i tyle - i to mi dawalo poczucie, że 'już to zrobilam', wiec moglam puścić. Jakby przelanie na papier kończylo sesję w głowie. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@honoratka_56)
Połączone: 2 lata temu

To ze zdaniem w notatniku brzmi dla mnie realnie bo wcześniej myślałam że prowadzenie dziennika tarota to jest coś bardzo rozbudowanego i czasochłonnego. A jak to jest jedno zdanie, to nawet ja dam radę. Ale chcę zapytać - czy to jedno zdanie ma być o karcie, czy o sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@honoratka_56)
Połączone: 2 lata temu

ehh, dopytałam o to zdanie, bo sama nigdy nie miałam odwagi prowadzić dziennika. Ale właściwie chodzi mi o to, czy to zdanie ma być o tym co karta pokazuje, czy o tym, jak się czuję patrząc na nia? Bo to chyba różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 251

@Honoratka_56 u mnie to zawsze wychodziło samo, tzn. pisałam jedno zdanie i okazywalo się, że jest o obu naraz. Coś w stylu 'ta postać wyglada jakby za chwilę miała spaść i czuję to samo od tygodnia'. Nie planowałam, że tak wyjdzie, po prostu wychodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@klarysa81)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi tak, jakby to zdanie było bardziej o skojarzeniu niż o interpretacji. I wydaje mi sie, że to jest właśnie mniej męczące, bo nie musisz wiedzieć, co karta 'znaczy', tylko co ci przypomina. czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 445

@Klarysa81 kurczę, tak, to jest dokładnie ta różnica. Interpretacja zakłada, że jest jedna odpowiedź i ty musisz ją znaleźć. Skojarzenie zakłada, że jest twoja odpowiedź i ona jest tak samo ważna jak każda inna. To drugie po prostu nie obciąża tak bardzo


Odpowiedz
Wpisy: 340
Rozpoczynający temat
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i myślę, że przez długi czas podchodziłam do kart jak do testu, który można zdać albo oblać. Jakby była jedna prawidłowa odpowiedź i moje zadanie to ją odgadnąć. Ciekawe, że nigdy nie nazwałam tego sobie wprost, a teraz po przeczytaniu tego wątku to widać bardzo wyraźnie.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@kuba_r88)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co opisuje Aksamitna81 brzmi jak klasyczny efekt uczenia się czegoś z podręcznika, gdzie zawsze jest jedna dobra odpowiedź. Ale tu mnie zastanawia jedno - czy to podejscie 'moja odpowiedź jest równie dobra' nie prowadzi do tego, że w kartach można zobaczyc cokolwiek i nie ma żadnej struktury? Pytam, bo chce zrozumiec, gdzie jest granica


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Kuba_R88 to jest dobre pytanie i rozumiem, skąd pochodzi. Struktura w tarocie istnieje i ona nadaje karcie pewien zakres znaczeń. Ale ta struktura nie mówi ci, które znaczenie dotyczy ciebie dziś. Możesz ograniczyć się do zakresu i w nim szukać swojego skojarzenia. To nie jest dowolność, to jest dopasowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 210
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

ehh, czyli jakby karta jest jak słowo, kture ma kilka znaczeń w słowniku, ale ty wybierasz jedno w zależności od kontekstu zdania? Czy to dobra analogia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Storczyk_00 to całkiem dobra analogia, ale ja bym dodała, że kontekstem zdania jest twoje życie w tej chwili, a nie logika gramatyczna. Więc to bardziej jak czytanie wiersza, gdzie słowo otwiera coś w tobie, a nie definiuje coś z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@paulinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

ta rozmowa o interpretacji kontra skojarzenie jest dla mnie trochę trudna, ale chyba rozumiem. chcę zapytać o coś praktycznego - czy jak ktoś jest bardzo zmęczony emocjonalnie, to w ogóle powinien ciągnąć karty? bo może czasem nie ma na to zasobów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@paulinka to jest pytanie, które chyba powinno paść dużo wcześniej w tym wątku. Sama się zastanawiam nad tym. Przy naprawdę głębokim wyczerpaniu może się zdarzyć, że wszystko, nawet coś niby kojącego, jest za dużo. Ktoś ma jakieś obserwacje z własnego doświadczenia? 😛


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam taki moment, że wyciągnęłam kartę i po prostu ją odłożyłam, bo nic nie byłam w stanie z nią zrobić. I teraz myślę, że to była dobra decyzja, że tego nie forsowałam. Ale wtedy czułam się z tym niekomfortowo, jakbym zawaliła jakiś obowiązek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Eleonorka74 to poczucie zawalenia obowiązku - skąd ono w ogóle pochodzi przy kartach? Serio pytam, bo mnie to zastanawia. Nikt nie każe ciągnąć karty. A jednak to poczucie przymusu jakoś się pojawia.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Myślę że to jest ten sam mechanizm, co w każdej praktyce regularnej. Jak coś robisz przez jakiś czas, to mózg zaczyna to traktować jako standard i odchylenie od standardu generuje dyskomfort. Niekoniecznie dlatego, ze coś jest złe, tylko dlatego ze przerwalas wzorzec.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Witchling82 ale to jest troche niepokoące, prawda? Że coś, co miało pomagać przy emocjach, samo zaczyna generować nowe napięcie przez ten mechanizm wzorca. Jak tego uniknąć na etapie, kiedy jeszcze nie ma się takiego nawyku? :/


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 445

@Cynobryt.1 hmm, może przez to żeby od początku nie budować tego jako codziennego obowiązku o stałej porze, tylko jako coś, po co sięgasz wtedy, gdy czujesz, że chcesz? Wtedy brak kartowania nie jest złamaniem rytmu, tylko po prostu jego naturalnym kształtem. :>


Odpowiedz
Wpisy: 340
Rozpoczynający temat
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy to nie prowadzi do tego że sięgasz po karty tylko w kryzysie, co chyba wcześniej uznałyśmy za problematyczne? Trochę się kręcimy w kółko. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest sprzeczność, tylko napięcie między dwoma prawdziwymi rzeczami. Obowiązkowość niszczy praktykę, ale chaos też nie służy. Chodzi o to, żeby mieć wystarczająco dużo swobody, żeby praktyka była chciana, ale wystarczająco dużo regularności, żeby nie była tylko ratunkiem w kryzysie. Gdzie dokładnie jest ta granica, to każdy wyznacza sam.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@honoratka_56)
Połączone: 2 lata temu

Łatwo powiedzieć, że każdy wyznacza sam ale właściwie jak to zrobić, jak się dopiero zaczyna? Nie wiem, czy moja intuicja w tej kwestii jest w ogóle wiarygodna. Czy jest jakiś punkt, od którego można to ocenić?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Honoratka_56 może takim punktem jest właśnie to, czy po sesji czujesz się lżej niż przed, chociaż trochę. Nie chodzi o wielkie olśnienia, tylko o ten minimalny sygnał, że coś się rozluźniło. Jak tego nie ma wcale przez dłuższy czas, to może warto zmienić podejście albo na chwilę odłożyć.


Odpowiedz
(@honoratka_56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Westalka to co mówisz o tym 'lżej niż przed' jest pomocne, ale ja właśnie nie wiem, czy umiem to zmierzyć. Znaczy, po sesji często czuję się... inaczej, ale nie wiem, czy lżej. Może bardziej pobudzona? Czy to może być też dobry sygnał, czy to już ten sygnał, że coś nie gra? 😛


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 445

@Honoratka_56 oj, to jest bardzo ważne rozróżnienie, które właśnie wychodzi na wierzch. 'Inaczej' to nie to samo co 'lżej', ale też nie musi być złe. Pytanie jest chyba takie - ta pobudzoność po sesji, czy to jest niepokój, czy raczej coś w rodzaju przebudzenia? :>


Odpowiedz
(@honoratka_56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Frezja szczerze? Nie wiem. Chyba zależy od karty. Jak wyciągnęłam ostatnio Wieżę, to czułam się bardziej spięta niż przed. Jak Gwiazdę, to było spokojniej. Ale nie wiem, czy to karta mi coś robiła, czy ja po prostu reaguję na obrazek.


Odpowiedz
Wpisy: 340
Rozpoczynający temat
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

ej, to co opisuje Honoratka_56 jest bardzo podobne do tego, z czym ja zaczęłam ten wątek. Zamiast mnie uspokoić, czułam się bardziej spięta. I teraz po tej całej rozmowie myślę, że może kluczowe nie jest to, JAKĄ kartę wyciągnęłam, tylko CZY w ogóle byłam gotowa na to, co mogła mi pokazać. xd


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

ale jak masz wiedzieć z góry, czy jesteś gotowa, skoro nie wiesz, co wyciagniesz? trochę błędne koło. chyba ze chodzi o gotowość w ogóle, nie na konkretną kartę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Witchling82 właśnie o to chodzi. Gotowość nie jest tu od odpowiedzi na konkretną kartę, tylko od samego otwarcia się na cokolwiek. I to jest coś, co można w sobie wyczuć zanim w ogóle dotkniesz talii. Jak czujesz że jesteś ściśnięta jak sprężyna, to karta tylko te sprężynę bardziej naciągnie, niezależnie od tego, co wylosujesz


Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 323

@Ewunia79 ale to brzmi trochę jak tłumaczenie post factum. Jak karta wyszła dobra, to 'byłaś gotowa'. Jak niedobra, to 'nie byłaś gotowa'. Skąd można to ocenić przed, a nie po?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Kuba_R88 no cóż, to jest uczciwe pytanie. Ja bym powiedziała, że to nie jest kwestia oceny intelektualnej, tylko fizycznej - jak siedzisz do sesji i twoje barki są przy uszach, to już wiesz. Nie trzeba analizować, to się czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 210
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Ale jesli ktoś jest chronicznie zmęczony emocjonalnie, to zawsze bedzie miał barki przy uszach. I co wtedy? Nigdy nie sięgać po karty? :))


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Storczyk_00 właśnie to jest to napięcie, o którym mowiłyśmy wcześniej. I ja naprawde nie mam na to dobrej odpowiedzi. Mnie pomogło to, że zaczęłam sięgać po karty nie po to, żeby je interpretować, tylko żeby po prostu popatrzec na obrazek. Bez pytania, bez układu. Czy to w ogóle liczy się jako praca z kartami?


Odpowiedz
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Eleonorka74 ja bym chciała tak spróbować, ale mam wrażenie, że jeśli nie zadam karcie pytania, to cała sesja jest bezsensowna. jakby brakuje mi ram. Czy ty miałaś z tym problem na poczatku?


Odpowiedz
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Cynobryt.1 miałam i chyba nadal trochę mam. Ale zauważyłam, że jak siedzę z kartą bez pytania, to pytanie i tak się pojawia samo - tyle ze moje, nie wymyślone przed sesją. Może to lepsze pytania niż te, które układam w głowie zanim wogóle kartę wyciagnę?


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@paulinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

to ciekawe bo ja zawsze mam w głowie to pytanie gotowe już wcześniej i czasem mam wrażenie że to pytanie to już jest pół odpowiedzi bo wiem czego się boję zanim wyciągnę kartę. czy tak powinno być?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 445

@paulinka to jest bardzo przenikliwa obserwacja, szczerze. Pytanie niesie w sobie założenia i te założenia często już sugerują co chcesz usłyszeć. Karta może to tylko odbić. Ale nie wiem, czy to jest 'powinno' czy 'nie powinno' - może to jest po prostu to, co jest na tym etapie? :/


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@klarysa81)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i zastanawiam się, czy samo sformułowanie pytania do karty to nie jest już część pracy. Że zanim w ogóle wyciągniesz kartę, musisz wiedzieć, co chcesz zobaczyć. Czy to nie jest właśnie ta chwila, kiedy zmęczona emocjonalnie osoba może się zablokować - nie przy karcie, tylko przy pytaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 340

@Klarysa81 myślę, że coś w tym jest. U mnie to wyglądało tak że siadałam z poczuciem, że muszę zadać 'właściwe' pytanie bo inaczej wynik będzie bezsensowny. I to samo układanie pytania mnie wyczerpywało, zanim w ogóle dotknęłam kart. Może to jest właśnie sygnał, o którym mówiła Westalka, że nie jesteś gotowa 😀


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, ze wchodzę z boku, ale to co opisuje Aksamitna81 - to poczucie, ze musisz zadać właściwe pytanie - bardzo mi to coś mówi. Czy to jest specyficzne dla tarota, czy ogólnie tak macie przy kazdej praktyce refleksyjnej? Bo ja mam tak samo przy pisaniu dziennika


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 251

@Kasjopeja myślę że to jest ten sam mechanizm. Perfekcionizm wchodzi wszędzie gdzie jest cos, co możesz 'zrobić dobrze albo źle'. i tarot, i dziennik, i medytacja - jak zaczynasz mysleć, ze jest poprawny sposób, to zaczynasz się bać popełnić błąd. A wtedy każda praktyka staje sie testem zamiast odpoczynku 😛


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

To co Witchling82 mówi o perfekcjonizmie to dobry trop, ale chcę wrócić do pytania paulinki o wyczerpanie emocjonalne. Bo mam wrażenie że wątek trochę przeszedł na ogólne mechanizmy praktyki, a tu jest konkretna kwestia - co robić z kartami, jak się jest naprawdę wykończona. Czy ktoś ma jakieś konkretne obserwacje z takiego stanu, nie teorie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Unakitka78 ja mam, ale to jest dosyć osobiste. Przez długi czas, jak byłam naprawdę na dnie emocjonalnie, to jedyna karta, którą mogłam ścierpieć, była Kapłanka. Nie wiem, czy to coś znaczy w kontekście 'co powinno się robić', ale ten spokój na obrazku, ta nieruchomość, działała na mnie jak coś zimnego przyłożonego do gorącego czoła.


Odpowiedz
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Eleonorka74 no cóż, to co mówisz o Kapłance - że mogłaś ją 'ścierpieć' - to jest ciekawe słowo. Czy to znaczy, że inne karty wtedy fizycznie ci przeszkadzały? Jak to wyglądało?


Odpowiedz
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Cynobryt.1 tak, właściwie tak. Inne karty miały za dużo dziania się na obrazku. wieża, Sąd, nawet Słońce - za głośne, za intensywne. Kapłanka po prostu siedzi. Nie wymaga od ciebie nic. Chyba to był kluczowy element - że w tamtym momencie potrzebowałam czegoś co nie żąda reakcji


Odpowiedz
Wpisy: 210
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę tak, że szukasz w kartach czegoś, co ci odpowiada, zamiast słuchać tego, co wychodzi? Bo jak zawsze sięgasz po tę samą kartę albo odrzucasz inne, to czy to jeszcze jest wróżenie, czy po prostu oglądanie ulubionego obrazka?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Storczyk_00 a czemu to musi być jedno albo drugie? dla kogoś na skraju wyczerpania emocjonalnego 'oglądanie uspokajającego obrazka' może być dokładnie tym, czego potrzebuje. tarot nie ma jednego trybu używania.


Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 323

@Westalka to trochę mnie zastanawia bo jeśli tarot może być zarowno wróżbą, jak i terapeutycznym oglądaniem obrazkow, to jak wogóle wiadomo, kiedy to działa jako wróżba, a kiedy tylko jako relaks? Czy te dwa tryby jakoś sie różnią od siebie w praktyce?


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 445

@Kuba_R88 kurczę, myślę, że różnica jest w intencji, ale nie jestem pewna, czy to jest coś, co można z zewnątrz ocenić. Kiedy siadam z pytaniem, to coś innego niż kiedy siadam, żeby po prostu pobyć z kartą. Oba są ważne, ale tak, to są inne rzeczy.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: