a co jeśli ktoś jest tak zmęczony że nie wie nawet czego chce od kart? ani wróżby ani relaksu. po prostu bierze kartę bo nie wie co innego zrobić. czy to się komuś zdarzyło?
To co opisuje paulinka to jest hyba właśnie ten moment, od którego zaczęłam ten wątek. Brałam karty z nawyku, z bezradności. I myślę, że właśnie wtedy karty mogą więcej zaszkodzić niż pomóc, bo nie ma w tym żadnej świadomości - ani pytania, ani odpoczynku, tylko automatyzm.
ale skąd wiesz, że to zaszkodzi? Może automatyzm jest jakimś rodzajem odruchu obronnego - sięgasz po coś znajomego, bo wszystko inne jest za bardzo. Czy to na pewno gorsze niż w ogóle nie robić nic?
To jest chyba pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi i to mnie trochę frustruje w tej dyskusji. Mówimy o kartach dla zmęczonych emocjonalnie ale co chwilę wynika, że to zależy od karty, od nastroju, od gotowości, od intencji. Czy jest cokolwiek co działa zawsze?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne - czy są jakieś karty, które większość osób tu uznałaby za bezpieczne dla kogoś w bardzo złym stanie? Nie żeby robić regułkę, ale żeby mieć jakiś punkt wyjścia
Czwórka Mieczy to karta regeneracji, tak? Bo patrzac na obraz - leząca postać, miecze odłożone - to ma sens jako coś do kontemplacji dla zmeczonej osoby. Ale czy to nie jest troche ironiczne, że karta z mieczami ma koić?
A co z Czwórką Kielichów? Ta karta zawsze mi się kojarzyla z kims, kto sie zamknął na zewnatrz - siedzi z założonymi rekami, patrzy w bok. Dla zmęczonej emocjonalnie osoby to chyba zbyt blisko bolesnego lustra, nie?
