Czytam o rytuałach miłosnych i ciągle natrafiam na temat „kręgu ochronnego". Część rytualistów twierdzi że bez kręgu nie wolno w ogóle zaczynać żadnej pracy. Inni piszą że krąg jest tylko do prac trudnych, a w domowych rytuałach miłosnych nie ma sensu i wręcz przeszkadza. Trzeci wcale nie wspominają o kręgu. Skąd te różnice? Kiedy faktycznie potrzeba kręgu, a kiedy można pracować bez niego?
To zależy od typu pracy i od szkoły. Krąg ochronny to klasyka magii ceremonialnej – Złota Jutrzenka, Solomonska tradycja, hermetyzm. W tych szkołach krąg jest standardem, bez niego nie wykonuje się żadnej pracy. Magia ludowa, kuchenna, słowiańska – kręgu zwykle nie używa, ufa zamiast tego ochronie miejsca (sól w rogach, ikony, modlitwy). Magia hoodoo – pośrednio, używa innych form ochrony. W rytuałach miłosnych klasyczna pozycja jest taka: jeśli pracujesz białą magią na osobę życzliwą sobie, krąg nie jest niezbędny. Jeśli pracujesz w obszarze gdzie mogą być zakłócenia (czarna magia, trudne sytuacje, prace odcinające) – krąg powinien być.
Po co w ogóle krąg? Co konkretnie chroni?
