Może nie trzeba teraz nic z tym "robić" :P. Może wystarczy że to zobaczyłaś. Czy po tym pisaniu coś się zmieniło w tym jak patrzysz na Księżyca?? Chodzi mi o fizyczne odczucie kiedy na niego teraz spoglądasz.
To co powiedziałaś o psie jest bardzo ważne. Pies wyjący do czegoś co jest piękne ale nieosiągalne. Czy to nie jest trochę opis sytuacji w której się teraz jesteś?
Zostań chwilę z tym porównaniem. Nie uciekaj od niego. no co czuje pies wyjący do księżyca - frustrację? tęsknotę? czy moze coś jeszcze innego?
Myślę że to tęsknota. Ale też taka... bezsilność? Księżyc świeci i nie pyta czy chcesz żebyś za nim tęsknił. hej po prostu świeci :(...
To co napisałaś o księżycu który świeci bez pytania - to jest chyba jedno z ważniejszych zdań w tej rozmowie. Czy ta osoba w twoim życiu też "świeci bez pytania"? Czyli jest po prostu sobą, a ty reagujesz?
A wracając do Śmierci w rozkładzie - skoro Wiktoria doszła do tego miejsca z Księżycem, to może teraz Śmierć nabierze innego sensu? Nie jako "koniec tej relacji" tylko jako koniec tego mechanizmu który opisała Selena?
Ten jeździec jedzie niezależnie od tego czy ludzie klęczą czy leżą. nie zatrzymuje sie. Nie pyta. Trochę jak księżyc który świeci :)... Widzisz to połączenie?
To brzmi jak bardzo trudne zdanie do przyjęcia. Czy to poczucie - że nie zależy od ciebie - jest teraz ulgą czy bólem?
Chcę się tu zatrzymać na chwilę. Wiktoria przeszła właśnie przez coś dość intensywnego w tej rozmowie - od obrazu psa do jeźdźca do "nie zależy ode mnie". Jak się teraz fizycznie czujesz?? Nie pytam o interpretację kart, pytam o ciebie.
To nie jest nielogiczne. To właśnie często tak działa kiedy coś się nazwie wprost. Ból nie znika, ale przestaje być mglisty...
To co napisała Selena o mgle jest dla mnie kluczowe w tym wątku. Wiktoria, mam jedno pytanie - czy teraz, po tej rozmowie, widzisz tę kartę Księżyca inaczej niż na początku gdy ją wyciągnęłaś?
To jest właśnie ten moment który próbuję zapisywać w notatkach gdy pracuję z rozkładami - kiedy karta "odwraca się" w głowie. Selena, Unakitka - czy u was też to tak działa że sens karty zmienia się w trakcie rozmowy o niej, nie wcześniej?
Dwójka Pucharów przy Śmierci i Księżycu - to naprawdę silny rozkład. Ale okrutna? Wiktoria, możesz powiedzieć dlaczego tak ją odebrałaś?! Co na niej widzisz?
Ciekawe że zostawiła ją na koniec. Myślę że coś wiedziała intuicyjnie zanim zaczęła o tym mówić. Dwójka Pucharów zwykle pokazuje połączenie, wzajemność - i to przy karcie o miłości nieodwzajemnionej faktycznie może boleć
widziałam dwie osoby naprzeciw siebie, kielichy uniesione. I to jest właśnie okrutne - bo tego nie mam. To co na karcie jest możliwe, ale nie z nim.
To boli podwójnie - karta pokazuje coś pięknego czego akurat brakuje. Ale zatrzymałabym się na chwilę przy tym "nie z nim". Czy Dwójka Pucharów mówi o konkretnej osobie, czy o jakości połączenia w ogóle? To nie jest pytanie retoryczne - naprawdę nie ma jednej odpowiedzi.
Przepraszam że wchodzę w połowie ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie mogę przestać. Wiktoria, mam takie dureń pytanie - ta Dwójka Pucharów, to była pierwsza czy ostatnia karta którą wyciągnęłaś? Bo mi się wydaje że kolejność może mieć znaczenie?
Czytam tę rozmowę i myślę o tym co powiedziała wcześniej Selena - że ból przestaje być mglisty gdy się go nazwie. Wiktoria czy ta Dwójka Pucharów też teraz wygląda inaczej niż gdy ją wyciągnęłaś? Albo nadal boli tak samo :(?
To że nie odpychasz tej myśli to jest już coś. I myślę że to jest dobre miejsce żeby nie kończyć tej rozmowy, ale może na chwilę oddychać. oj wiktoria, czy wróciłabyś do tych kart za jakiś czas i powiedziała jak je widzisz z dystansu?
Właśnie to jest dla mnie w pracy z tarotem najciekawsze - że ta sama karta może być zupełnie inna po godzinie rozmowy. Wiktoria, mam jedno pytanie: czy fizycznie trzymałaś te karty w rękach podczas tej rozmowy, czy leżały gdzieś z boku?
Bo zastanawiam się czy ich obecność podczas rozmowy coś zmieniła. Czy w pewnym momencie patrzyłaś na Dwójkę inaczej niż na początku - fizycznie, nie tylko interpretacyjnie?
To jest ciekawy wątek który Selena otworzyła. no dobra ja też zauważam że karty "wyglądają inaczej" po rozmowie o nich. Nie wiem czy to kwestia nastroju, skupienia czy czegoś innego. Unakitka, zapisujesz coś takiego w notatkach?
Zgadzam się z Wieszczbiarzem w tym konkretnym punkcie, choć zwykle lubię weryfikować. W kontekście pogodzenia się z nieodwzajemnioną miłością mechanizm jest trochę drugorzędny. Pytanie do Wiktorii jest inne - co teraz z tym bólem, bo rozkład odczytany, ale życie zostaje.
Czytam ten wątek od początku i bałam się pisać, ale Eremitka powiedziała dokładnie to co myślę. Karty mogą pomóc zobaczyć, ale potem jest ten moment kiedy odkładasz je i jesteś sama z tym. Wiktoria jak to jest teraz?
nie wiem jak odpowiedzieć... no dobra ból jest, ale jest... mniejszy? Jakby miał kontury teraz. Wcześniej był wszędzie. To może głupio brzmi.
Nie brzmi głupio. ból z konturami to jest ogromna różnica od bólu który jest wszędzie. I nie sądzę żebyś to zawdzięczała tylko kartom - w tej rozmowie dużo powiedziałaś na głos rzeczy które pewnie chodziły za tobą cicho.
Zastanawiam się nad czymś co tu padło wcześniej - że Dwójka Pucharów może mówić o gotowości na wzajemność, nie o konkretnej osobie. Wiktoria czy ta interpretacja cię teraz wspiera czy jednak boli bardziej niż myśl o konkretnym człowieku?
