Półtora roku temu skończyłam intensywny kurs pracy z czakrami, dziewięć tygodni, dwie sesje dziennie, oczyszczanie kolejnych ośrodków. W trakcie czułam, że idzie dobrze, miałam więcej energii, czystsza głowa. Skończyłam kurs i po dwóch tygodniach zaczął się dramat. Bezsenność przez prawie miesiąc, każdej nocy budziłam się o 3:00 z wrażeniem, że ktoś mnie obserwuje. Płacz bez powodu, czasem w autobusie, czasem przy kolacji. Zimno w ciele mimo że było lato. Sny na granicy koszmarów, co noc inna scena, ale zawsze coś z dzieciństwa. Lekarz nie znalazł nic medycznego. Byłam pewna, że oszaleję. Ktoś z forum powiedział, że to "kryzys oczyszczający", przeszłam to i po trzech miesiącach zaczęło się stabilizować, ale ten okres odcisnął się na mnie. Pytanie do Was – ile osób to przechodziło? Jak to wyglądało u Was? I czy są jakieś ostrzeżenia, których nikt na kursach nie mówi?
Dokładnie to przeszłam dziewięć lat temu, choć u mnie zaczęło się szybciej, jeszcze w trakcie pracy z trzecim czakra ośrodkiem. Bezsenność identyczna, godzina trzecia nad ranem, też uczucie obecności. Wtedy nikt mi nie powiedział, że to "kryzys oczyszczający", lekarka chciała mi przepisać leki przeciwlękowe. Trzymałam się przez sześć miesięcy. Teraz, jak ktoś mnie pyta o pracę z czakrami, najpierw mówię o kryzysie, a dopiero potem o korzyściach. To powinno być na pierwszej stronie każdego kursu.
