przechodzę przez dosyć intensywny czas - wszystko się przewraca, priorytety, relacje, to jak siebie postrzegam. Czytałam trochę o pracy z kompleksami przez tarot i chciałabym spróbować jakiegoś rozkładu który do tego pasuje :D. problem w tym, że nie bardzo wiem, od czego zacząć. Mam na myśli konkretnie kompleks poddaństwa - tendencję do podporządkowywania się innym, rezygnowania z siebie. Czy ktoś pracował z czymś podobnym przez karty? Nie chodzi mi o wróżbę w stylu "co będzie", tylko o takie wejście głębiej w siebie.
To jest naprawdę interesujące pytanie, bo tarot w pracy z kompleksami to zupełnie inny tryb niż wróżbiarstwo. haha zanim cokolwiek zaproponuję - co rozumiesz przez to "poddaństwo"? Pytam bo to słowo może oznaczać bardzo różne rzeczy... Czy chodzi ci o relacje z konkretnymi osobami, o wzorzec powtarzający się wszędzie czy może o coś bardziej wewnętrznego - taki głos, który mówi żeby się nie wychylać?
Dobrze, więc to nie jest praca "co mi karty powiedzą o przyszłości", tylko bardziej lustro. W takim razie od razu zaznaczę - standardowy rozkład celtycki albo podkowa raczej się tu nie sprawdzi. One są strukturalnie nastawione na sytuację zewnętrzną. Do pracy z wzorcem potrzeba czegoś, co będzie pytać o warstwę głębszą. ojej próbowałaś kiedyś pracować z archetypami przez Wielkie Arkana :)?
Dorzucę coś od siebie - pracowałem z podobnym wzorcem i powiem szczerze że sama karta to za mało, jeśli nie ma dobrego zestawu pytań pod spodem ;). Rozkład jest tylko tyle wart, co pytania, które mu zadajesz. Przy poddaństwie moim zdaniem kluczowe są trzy warstwy: skąd to pochodzi, jak to działa teraz i co by się stało gdybyś tego nie miała. Ta trzecia jest najtrudniejsza.
dokładnie to mam na myśli. Kompleksy zazwyczaj kiedyś coś chroniły. Poddaństwo mogło być kiedyś strategią przetrwania - w domu, w dzieciństwie, gdziekolwiek. Tarot może tu pokazać co konkretnie chroniłaś i czy to nadal jest aktualne. stąd te trzy warstwy.
to co piszecie jest niesamowite, naprawde. Nie wiedziałam że można tak pracować z kartami. Zawsze myślałam o nich jak o czymś do pytania o przyszłość, a wy tu mówicie o czymś zupełnie innym.
Słuchajcie, chcę tu coś dopowiedzieć bo zaczynacie budować rozkład w powietrzu. Przy pracy z kompleksem naprawdę ważne jest ustalenie czy robimy to jednorazowo czy jako serię. jednorazowy rozkład może pokazać obraz, ale przy takim wzorcu jak poddaństwo - który siedzi głęboko i ma korzenie - jedna sesja to zwykle za mało. Czy masz w ogóle przestrzeń do regularnej pracy, czy raczej szukasz czegoś na raz?!
to zmienia sprawę. Powiedziałabym, że pierwsza sesja powinna być diagnostyczna - bez oceniania, bez pytania o rozwiązania. Tylko: jak to wygląda teraz. jakie karty opisują mój wzorzec, co go wyzwala, kto w nim uczestniczy. Dopiero potem, w kolejnych sesjach, idziesz w głąb. ej czy coś ci mówi Karta Poddanej w sensie konkretnych kart które przy tym kompleksie wychodzą tobie najczęściej :)?
Ja bym tu dorzuciła ze do pracy z kompleksami świetny jest rozkład księżycowy - wiem że różne szkoły go inaczej opisują, ale generalnie chodzi o to że rozkładasz karty w rytmie faz księżyca i każda faza odpowiada innemu aspektowi wzorca. Nowiu odpowiada temu co ukryte, pełnia temu co na wierzchu. Przy poddaństwie to ma sens bo to jest właśnie taki wzorzec który żyje w cieniu.
to jest właśnie sedno pracy psychologicznej z tarotem. Karta której nie lubisz na tej pozycji to często najważniejsza informacja. Pytanie które sobie zadaję przy takich momentach to nie "czy to prawda" tylko "co we mnie mówi nie". Ta odpowiedź mówi więcej niż sama karta.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale to z ciałem mnie zatrzymało. Jak niby mam czuć kartę w ciele? to znaczy patrzę na obrazek i... mam czekać na jakieś doznanie fizyczne? Serio pytam, bo nie rozumiem jak to działa w praktyce.
myślę że do pierwszej sesji te pięć pozycji jest wystarczające. Ale jeśli ten wzorzec "po fakcie" jest dla ciebie kluczowy, to rozważyłabym drobną modyfikację czwartej pozycji. Zamiast "jaka część ciebie się sprzeciwia" - "co we mnie widzi inaczej, ale milczy". To bardziej odpowiada temu co opisujesz
To jest dla mnie naprawde otwierające, bo nigdy nie myślałam o pytaniach pod pozycje jako o czymś tak precyzyjnym. zawsze myślałam ze karty "same powiedzą". A tutaj mówicie że to pytanie decyduje co karta w ogóle może powiedzieć. to trochę zmienia wszystko.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie z trochę innej strony. Mówicie o rozkładach do pracy z kompleksami, o architekturze pytań, o pozycjach - ale skąd w ogóle wiecie że to co wychodzi w karcie odpowiada temu co dzieje się w psychice, a nie jest po prostu losowe? Serio pytam, bo mnie to interesuje, nie atakuję.
Do pytania Gerwazego chcę dorzucić jedno - w pracy z kompleksami tarot nie musi być "prawdziwy" w żadnym metafizycznym sensie. Może być po prostu strukturą do rozmowy z sobą. i w tej roli działa naprawdę dobrze, bo 78 kart to 78 różnych jakości psychicznych które można obejrzeć z zewnątrz. To jest coś czego sama głowa zwykle nie potrafi.
Ale chyba nie można sprowadzać tarota tylko do psychologii? Bo wtedy traci się ten wymiar że karty mogą wskazywać na coś realnego, co przyjdzie. Szczególnie przy takich rozkładach jak księżycowy który naprawdę pokazuje rytm energetyczny, nie tylko wewnętrzny.
Zgadzam się z Oleandra. Mnie akurat w tym momencie nie interesuje co przyjdzie - interesuje mnie co jest teraz i skąd to pochodzi. To są rozne pytania do kart.
A mogę zapytać - jak w praktyce wygląda ta "praca" z kartą :(? Tzn. ciągniesz kartę, patrzysz na nią, i co potem? Siedzisz z nią? Piszesz coś? medutujesz? Bo mam wrażenie że to jest właśnie ta część której mi brakuje jako początkującej.
dobre spostrzeżenie :D. Jedna praktyka która mi pomaga: zamiast pytać "co ta karta mi mówi" pytam "czego ta karta ode mnie chce". to małe przesunięcie aktywuje inne rejestry. Karta jako coś wymagającego, a nie tylko opisującego. Czy coś takiego byłoby dla ciebie użyteczne, czy raczej zbyt abstrakcyjne?
to przesunięcie z "co mówi" na "czego chce" jest naprawdę inne. Ale mam pytanie - czy to nie sprawia że zaczynasz projektować na kartę jakieś żądania? Bo ja jak słyszę "karta czegoś ode mnie chce", to od razu wyobraźnia jedzie w jakieś dziwne miejsca.
i to jest dokładnie to o czym mówiłem z cenzurowaniem. "Odpoczynek" to bezpieczna interpretacja z każdego słownika tarota :). hej "Cisza" to już twoja. Pytanie - co ta cisza oznacza przy wzorcu poddaństwa? hej bo możliwe że mówi coś bardzo konkretnego.
Czytam to o "momencie zero" i mam inną myśl. W pracy z kompleksami ten moment przed wzorcem często jest właśnie tym miejscem gdzie tkwi energia którą wzorzec przykrywa. To może być nie tyle "przed" co "pod" :D. I w tarot ta pozycja naprawdę może wylosować coś z Małych Arkanów na poziomie elementarnym - żywioł który jest zablokowany.
To co piszecie o "momencie zero" i "pod wzorcem" trafia bardzo konkretnie. Bo mam wrażenie że to co jest pod moim poddaństwem to nie jest słabość - jest tam coś znacznie bardziej aktywnego. I właśnie to mnie niepokoi, bo nie wiem jak się z tym spotkać przez kartę bez że to będzie za dużo naraz.
to ważne co napisałaś :). Czy "za dużo naraz" to jest twoje doświadczenie z kartami w ogóle czy przeczucie dotyczące tego konkretnego wzorca? bo to są dwie różne sytuacje i rozwiązanie jest inne.
Przepraszam że pytam, ale to "coś aktywnego pod poddaństwem" - jak karta miałaby to w ogóle pokazać? mamy 78 kart, każda ma zakres znaczeń. To co jest "pod" można dopasować do prawie każdej z nich w zależności od nastroju. Skąd wiemy że interpretacja jest trafna a nie życzeniowa?
A może w ogóle wróćmy do praktyki?? Bo mnie ta dyskusja teoretyczna trochę przytłacza. Aksamitna - czy już próbowałaś ułożyć ten rozkład na sucho? Chodzi mi o to żeby posiedzieć z pytaniami zanim w ogóle sięgniesz po karty.
Właściwie tak. Siedziałam z pytaniami przez chwilę i w tym momencie czwarta pozycja w wariancie Bryzy - "co we mnie milczy" - jest dla mnie najbardziej naładowana. To znaczy samo pytanie już coś uruchamia. Karta chyba nie jest mi jeszcze potrzebna.
