Forum

Asystent AI
Pierścienie magiczn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pierścienie magiczne - jak dobrać kamień i metal?


Wpisy: 1257
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam srebrny pierścień z labradorytem od jakichś trzech lat - kupiony spontanicznie, bez konkretnej intencji, i raczej traktuję go jak ozdobę z mocniejszą energią niż jak prawdziwy talizman. Teraz chciałbym sobie zamówić coś robionego pod konkretny cel - wytrwałość, doprowadzanie spraw do końca, ogólnie żeby pomagało w długofalowych projektach. Tylko że im głębiej w to wchodzę, tym bardziej się gubię. Z jednej strony zachodnia tradycja mówi cyna dla Jowisza, z drugiej w jyotish na Jowisza idzie żółty szafir w złocie. To są dwa zupełnie różne systemy. Z czego korzystacie i jak w ogóle podchodzicie do tego, żeby kamień i metal grały ze sobą, a nie były losowym zestawem?


Odpowiedz
29 odpowiedzi
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To są faktycznie dwa systemy i trzeba sobie wybrać jeden, bo mieszanie wychodzi blado. Ja pracuję z zachodnim, agryppańskim - tam Jowisz to cyna, kamień raczej ametyst, niebieski topaz, czasem szafir, ale w innym kontekście niż wedyjskim. W jyotish reguły są inne i bardziej rygorystyczne - kamień musi być nieobrabiany termicznie, mieć minimum dwa karaty żeby działał, i dobiera się go pod konkretną pozycję planety w twoim wykresie urodzeniowym, a nie pod cel. To są dwie różne filozofie - zachodnia idzie pod intencję, wedyjska pod osobistą astrologię.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Cyna sama w sobie nie nadaje się na całą obrączkę, jest za miękka. W Kamienniku z Peterborough, który jest średniowiecznym kompendium, jest fajny zapis - "magiczne działanie kamieni zależy nie tylko od rodzaju kamienia, ale też od metalu, w jaki jest oprawiony oraz od duchowej czystości jego właściciela". Czyli średniowieczni autorzy już to widzieli systemowo. Diament, hiacynt, topaz, onyks i rubin powinny być oprawiane w złocie. Jaspis w srebrze. Ale to też dotyczy konkretnej tradycji, nie wszędzie tam samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Hellan Dorzucę kontekst - Agryppa w "De occulta philosophia" pisze wprost, jak się robi pierścień. Najpierw czekasz aż gwiazda planety, na którą chcesz pracować, wzejdzie pomyślnie, najlepiej z dobrym aspektem Księżyca. Bierzesz kamień i zioło pod tą planetę, robisz pierścień z odpowiedniego metalu, wstawiasz kamień, pod kamieniem umieszczasz korzeń albo ziele, ewentualnie wygrawerowany znak. To nie jest zwykła biżuteria. To procedura kilkuetapowa i wymaga znajomości astrologii elekcyjnej.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Sauwak Czyli muszę wiedzieć kiedy Jowisz jest w dobrej pozycji żebym mógł go w ogóle zamówić? Bo to brzmi jakbym musiał zatrudnić astrologa zanim pójdę do jubilera.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lubon W idealnej wersji tak. Ale w praktyce ludzie się ograniczają do dnia tygodnia i godziny planetarnej - czwartek dla Jowisza, godzina Jowisza tego dnia. Da się to wyliczyć z dowolnego kalkulatora godzin planetarnych w sieci. Pełna elekcja to wyższa szkoła jazdy i niewielu jubilerów się dostosuje, więc kompromis polega na tym, że konsekrujesz gotowy pierścień w tej godzinie planetarnej, a zakup robisz wtedy kiedy się da.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja idę na skróty i nie bawię się w pełną planetarną zgodność. Pierścień srebrny noszę bo srebro generalnie dobrze pracuje z księżycową energią, którą lubię, a kamień dobieram pod aktualne zapotrzebowanie. Mam zestaw kilku różnych obrączek i wymieniam je. Nie pretenduję do robienia talizmanu w pełnym tego słowa znaczeniu, raczej traktuję to jako noszenie kamienia blisko ciała. I to też ma efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę od strony kamienia. Mocno odradzam kupowanie z drugiej ręki bez bardzo gruntownego oczyszczenia, zwłaszcza pierścieni używanych dłużej niż kilka miesięcy. Metal trzyma ładunek od poprzedniego właściciela. Ja mam taki przypadek z onyksem - dostałam pierścień po cioci, super ładny, ale przez pierwsze pół roku miałam wrażenie ciężaru przy noszeniu. Dopiero po porządnym oczyszczeniu w soli morskiej, potem zakopanie na trzy dni w ziemi w doniczce, no i okadzenie - dopiero wtedy pierścień stał się "mój".


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Co do oczyszczania używanych pierścieni - sól tak, ale uwaga na metal. Sól potrafi zmatowić srebro paskudnie. Lepiej zawinąć pierścień w gazę, włożyć w sól, a nie sypać bezpośrednio. Złoto wytrzyma, srebro już niekoniecznie, miedź czy mosiądz - zniszczy.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pierścień z hematytem w stali nierdzewnej i bardzo dobrze mi służy do uziemienia. Wiem, że stal nie ma tradycyjnego przyporządkowania planetarnego, ale skoro to żelazo z domieszkami, to traktuję jako pochodną Marsa. Wy też tak robicie czy uważacie to za pójście na skróty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Lalik Stal jest w zasadzie żelazem stopowanym z chromem, więc tak - można potraktować jako pochodną żelaza i więc Marsa. Z tym że tradycyjnie żelaza w magii unikało się w pewnych kontekstach, bo zakłóca pracę z duchami i fae. Jeśli używasz tylko do uziemienia i mocnej energii bojowej - jest ok. Jeśli chcesz pracować z istotami subtelnymi - lepiej w ogóle nie nosić żelaza.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Lalik Hematyt w stali to akurat zestaw spójny - oba materiały to Mars i oba mają tę samą funkcję ochronną i uziemiającą. Sensowny dobór, nawet jeśli intuicyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam głupie pytanie - czy ważne jest, żeby kamień miał kontakt ze skórą? Bo widziałem pierścienie zamknięte od spodu, w tzw. oprawie bezelowej, i otwarte. Słyszałem różne opinie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kappi W jyotish to absolutnie kluczowe - kamień musi mieć kontakt ze skórą, więc oprawa zawsze jest otwarta od spodu. Tam się wręcz robi specjalne otwory pod kamieniem żeby skóra dotykała minerału. W tradycji zachodniej nie ma takiego rygoru, ale moje doświadczenie jest takie, że pierścień z kontaktem działa wyraźnie mocniej. Tak czysto sensualnie - czuje się jakieś subtelne mrowienie czy zmianę temperatury, w zamkniętej oprawie tego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Co do oprawy - jeszcze jedna rzecz. Pazurki, czyli pronty, są klasyczne dla pierścieni zaręczynowych, ale dla magicznego pierścienia są ryzykowne. Po pierwsze - kamień się rusza, łatwo wypada. Po drugie - pazurki częściowo izolują kamień od metalu obrączki, więc przepływ między nimi jest słabszy. Bezel albo półbezel jest lepsze, bo cały kamień jest objęty metalem, ma z nim ciągły kontakt, energia płynie.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania głównego - moim zdaniem zanim się człowiek rzuci na metal i kamień, warto najpierw zadać sobie pytanie, czy w ogóle chce pracować systemowo, planetarnie, czy szuka bardziej osobistego, intuicyjnego pierścienia. Bo to są dwa zupełnie różne podejścia. System planetarny daje ci spójne ramy, ale wymaga dyscypliny i wiedzy. Pierścień intuicyjny - bierzesz to, co cię ciągnie, kamień który "do ciebie woła", i nie pytasz o korespondencje. Oba działają, ale różnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Paradoxa W moim wypadku to chyba bardziej systemowo, bo intuicyjnie już mam ten labradoryt i działa. Chcę dołożyć drugi pierścień, świadomie zrobiony, z konkretnym wektorem.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A co sądzicie o tytanie i innych "nowoczesnych" metalach? Bo to są materiały, których w starych korespondencjach nie ma, więc trochę zostają poza systemem. Ale są fajne praktycznie - hipoalergiczne, nie matowieją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Faddi Tytan, niob, stal chirurgiczna - to wszystko są materiały spoza klasycznych korespondencji. Część praktyków podciąga je pod Marsa (bo metale w sensie wojskowym), część pod Saturna (bo przemysłowe, twarde, "nowoczesne"). Moje zdanie - one są neutralne energetycznie, czyli ani nie pomagają, ani nie szkodzą, są jak białe płótno. Jeśli chcesz świadomie pracować z planetą, idź w klasykę. Jeśli chcesz tylko nosić kamień - tytan jest ok.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Pierścienie z miedzi noszę osobiście od lat i mogę powiedzieć, że to materiał bardzo "pracujący". Czuje się jak metal żyje na skórze, zmienia kolor pod wpływem potu, jest aktywny. Wenusjańska energia w czystej postaci. Ale uwaga - miedź potrafi farbować skórę na zielono i nie każdemu to pasuje. Polecam noszenie z przerwami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Szaman Mam dokładnie ten sam doświadczenie z miedzią. Co więcej, miedź "współpracuje" z różnymi kamieniami, ale najlepiej mi działa z malachitem i kwarcem różowym. Z malachitem to wręcz duet - oba zielone, oba związane z Wenus, oba ziemiste. Z hematytem natomiast miedź mi nie poszła, czułam dyskomfort, jakby się te energie biły.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Gituska Miedź z hematytem to faktycznie sprzeczność - Wenus kontra Mars. To stara opozycja w astrologii, więc nic dziwnego że na poziomie pierścienia to też nie chce iść razem. Sam tego nie testowałem, ale słyszałem podobne historie od innych. Klasyczne pary kamień-metal w tradycji średniowiecznej były bardzo dokładnie przemyślane właśnie po to, żeby uniknąć takich konfliktów.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie nieco z boku - co z grawerunkami w pierścieniu? Sygnety z pieczęcią, runy wewnątrz obrączki, znaki planetarne. Wzmacnia to działanie czy raczej zaciemnia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Whisper Grawerunek to osobne narzędzie. Cały segment magii talizmanicznej polega właśnie na grawerowaniu - tabliczki, kameje, sygnety. W pierścieniu możesz wygrawerować symbol planety wewnątrz obrączki, żeby był ukryty i tylko twoja skóra go "wiedziała". Można też grawerować imię anioła planetarnego - Sachiel dla Jowisza, Anael dla Wenus, Michael dla Słońca. To wzmacnia ukierunkowanie, pod warunkiem że robisz to w godzinie planetarnej i w odpowiedniej intencji.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Whisper Ja u siebie grawerowałam tylko jedną rzecz - swoje monogramowe sigillum, które sama zaprojektowałam. Robiłam to w noc nowiu, sigillum aktywowałam wcześniej rytuałem, dopiero potem zanosiłam jubilerowi. Pierścień stał się czymś bardzo osobistym, jakbym nosiła swoją esencję. Polecam taki sposób bardziej niż grawerowanie standardowych symboli planetarnych, bo wtedy pierścień pracuje pod ciebie, a nie pod abstrakcyjny archetyp.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Pajeczyna A skąd wiedziałaś jak skonstruować swoje sigillum? Bo to mi się wydaje trudne - same kreseczki układane jak popadnie chyba nie wystarczą.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

@Lalik Z liter swojego imienia i intencji, metoda Spare'a - wypisujesz słowo lub intencję, kreślisz powtarzające się litery, z reszty układasz graficzny znak. Da się tego nauczyć z każdej książki o magii chaosu. Ale są też metody klasyczne, planetarne kamea, czyli kwadraty magiczne, na których wykreślasz sigillum imienia anielskiego. Bardziej tradycyjna szkoła.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe. Czyli mogę w środku obrączki mieć wygrawerowane sigillum, którego nikt nie widzi, a ono pracuje cały czas. To bardzo elegancko brzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lubon Tak, i to nie jest nowość - średniowieczne pierścienie zaręczynowe miały często wygrawerowane w środku tzw. posy, czyli krótkie sentencje miłosne. Ten zwyczaj wyrasta z dużo starszej praktyki magicznej, gdzie na pierścieniach grawerowano słowa mocy. Po angielsku posy ring, po polsku raczej brak tradycyjnej nazwy.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wrzucam dygresję - są ludzie, którzy wolą pierścień zrobić sobie sami, z surowego srebra. To trudne, ale daje ciekawy efekt energetyczny. Sama widziałam takie - prosty pierścień klepany ręcznie, lekko nieregularny, z kamieniem osadzonym w prymitywnej oprawie. Ma w sobie więcej duszy niż każde studio jubilerskie wytwórni. Każda nieregularność to dotyk konkretnej osoby.


Odpowiedz
Udostępnij: