Forum

Asystent AI
Pierścienie magiczn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pierścienie magiczne - jak dobrać kamień i metal?


Wpisy: 1150
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam srebrny pierścień z labradorytem od jakichś trzech lat - kupiony spontanicznie, bez konkretnej intencji, i raczej traktuję go jak ozdobę z mocniejszą energią niż jak prawdziwy talizman. Teraz chciałbym sobie zamówić coś robionego pod konkretny cel - wytrwałość, doprowadzanie spraw do końca, ogólnie żeby pomagało w długofalowych projektach. Tylko że im głębiej w to wchodzę, tym bardziej się gubię. Z jednej strony zachodnia tradycja mówi cyna dla Jowisza, z drugiej w jyotish na Jowisza idzie żółty szafir w złocie. To są dwa zupełnie różne systemy. Z czego korzystacie i jak w ogóle podchodzicie do tego, żeby kamień i metal grały ze sobą, a nie były losowym zestawem?


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To są faktycznie dwa systemy i trzeba sobie wybrać jeden, bo mieszanie wychodzi blado. Ja pracuję z zachodnim, agryppańskim - tam Jowisz to cyna, kamień raczej ametyst, niebieski topaz, czasem szafir, ale w innym kontekście niż wedyjskim. W jyotish reguły są inne i bardziej rygorystyczne - kamień musi być nieobrabiany termicznie, mieć minimum dwa karaty żeby działał, i dobiera się go pod konkretną pozycję planety w twoim wykresie urodzeniowym, a nie pod cel. To są dwie różne filozofie - zachodnia idzie pod intencję, wedyjska pod osobistą astrologię.


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Cyna sama w sobie nie nadaje się na całą obrączkę, jest za miękka. W Kamienniku z Peterborough, który jest średniowiecznym kompendium, jest fajny zapis - "magiczne działanie kamieni zależy nie tylko od rodzaju kamienia, ale też od metalu, w jaki jest oprawiony oraz od duchowej czystości jego właściciela". Czyli średniowieczni autorzy już to widzieli systemowo. Diament, hiacynt, topaz, onyks i rubin powinny być oprawiane w złocie. Jaspis w srebrze. Ale to też dotyczy konkretnej tradycji, nie wszędzie tam samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Hellan Dorzucę kontekst - Agryppa w "De occulta philosophia" pisze wprost, jak się robi pierścień. Najpierw czekasz aż gwiazda planety, na którą chcesz pracować, wzejdzie pomyślnie, najlepiej z dobrym aspektem Księżyca. Bierzesz kamień i zioło pod tą planetę, robisz pierścień z odpowiedniego metalu, wstawiasz kamień, pod kamieniem umieszczasz korzeń albo ziele, ewentualnie wygrawerowany znak. To nie jest zwykła biżuteria. To procedura kilkuetapowa i wymaga znajomości astrologii elekcyjnej.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Sauwak Czyli muszę wiedzieć kiedy Jowisz jest w dobrej pozycji żebym mógł go w ogóle zamówić? Bo to brzmi jakbym musiał zatrudnić astrologa zanim pójdę do jubilera.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Lubon W idealnej wersji tak. Ale w praktyce ludzie się ograniczają do dnia tygodnia i godziny planetarnej - czwartek dla Jowisza, godzina Jowisza tego dnia. Da się to wyliczyć z dowolnego kalkulatora godzin planetarnych w sieci. Pełna elekcja to wyższa szkoła jazdy i niewielu jubilerów się dostosuje, więc kompromis polega na tym, że konsekrujesz gotowy pierścień w tej godzinie planetarnej, a zakup robisz wtedy kiedy się da.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja idę na skróty i nie bawię się w pełną planetarną zgodność. Pierścień srebrny noszę bo srebro generalnie dobrze pracuje z księżycową energią, którą lubię, a kamień dobieram pod aktualne zapotrzebowanie. Mam zestaw kilku różnych obrączek i wymieniam je. Nie pretenduję do robienia talizmanu w pełnym tego słowa znaczeniu, raczej traktuję to jako noszenie kamienia blisko ciała. I to też ma efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę od strony kamienia. Mocno odradzam kupowanie z drugiej ręki bez bardzo gruntownego oczyszczenia, zwłaszcza pierścieni używanych dłużej niż kilka miesięcy. Metal trzyma ładunek od poprzedniego właściciela. Ja mam taki przypadek z onyksem - dostałam pierścień po cioci, super ładny, ale przez pierwsze pół roku miałam wrażenie ciężaru przy noszeniu. Dopiero po porządnym oczyszczeniu w soli morskiej, potem zakopanie na trzy dni w ziemi w doniczce, no i okadzenie - dopiero wtedy pierścień stał się "mój".


Odpowiedz
Wpisy: 1380
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Co do oczyszczania używanych pierścieni - sól tak, ale uwaga na metal. Sól potrafi zmatowić srebro paskudnie. Lepiej zawinąć pierścień w gazę, włożyć w sól, a nie sypać bezpośrednio. Złoto wytrzyma, srebro już niekoniecznie, miedź czy mosiądz - zniszczy.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pierścień z hematytem w stali nierdzewnej i bardzo dobrze mi służy do uziemienia. Wiem, że stal nie ma tradycyjnego przyporządkowania planetarnego, ale skoro to żelazo z domieszkami, to traktuję jako pochodną Marsa. Wy też tak robicie czy uważacie to za pójście na skróty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Lalik Stal jest w zasadzie żelazem stopowanym z chromem, więc tak - można potraktować jako pochodną żelaza i więc Marsa. Z tym że tradycyjnie żelaza w magii unikało się w pewnych kontekstach, bo zakłóca pracę z duchami i fae. Jeśli używasz tylko do uziemienia i mocnej energii bojowej - jest ok. Jeśli chcesz pracować z istotami subtelnymi - lepiej w ogóle nie nosić żelaza.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Lalik Hematyt w stali to akurat zestaw spójny - oba materiały to Mars i oba mają tę samą funkcję ochronną i uziemiającą. Sensowny dobór, nawet jeśli intuicyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam głupie pytanie - czy ważne jest, żeby kamień miał kontakt ze skórą? Bo widziałem pierścienie zamknięte od spodu, w tzw. oprawie bezelowej, i otwarte. Słyszałem różne opinie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Kappi W jyotish to absolutnie kluczowe - kamień musi mieć kontakt ze skórą, więc oprawa zawsze jest otwarta od spodu. Tam się wręcz robi specjalne otwory pod kamieniem żeby skóra dotykała minerału. W tradycji zachodniej nie ma takiego rygoru, ale moje doświadczenie jest takie, że pierścień z kontaktem działa wyraźnie mocniej. Tak czysto sensualnie - czuje się jakieś subtelne mrowienie czy zmianę temperatury, w zamkniętej oprawie tego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1385
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Co do oprawy - jeszcze jedna rzecz. Pazurki, czyli pronty, są klasyczne dla pierścieni zaręczynowych, ale dla magicznego pierścienia są ryzykowne. Po pierwsze - kamień się rusza, łatwo wypada. Po drugie - pazurki częściowo izolują kamień od metalu obrączki, więc przepływ między nimi jest słabszy. Bezel albo półbezel jest lepsze, bo cały kamień jest objęty metalem, ma z nim ciągły kontakt, energia płynie.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania głównego - moim zdaniem zanim się człowiek rzuci na metal i kamień, warto najpierw zadać sobie pytanie, czy w ogóle chce pracować systemowo, planetarnie, czy szuka bardziej osobistego, intuicyjnego pierścienia. Bo to są dwa zupełnie różne podejścia. System planetarny daje ci spójne ramy, ale wymaga dyscypliny i wiedzy. Pierścień intuicyjny - bierzesz to, co cię ciągnie, kamień który "do ciebie woła", i nie pytasz o korespondencje. Oba działają, ale różnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Paradoxa W moim wypadku to chyba bardziej systemowo, bo intuicyjnie już mam ten labradoryt i działa. Chcę dołożyć drugi pierścień, świadomie zrobiony, z konkretnym wektorem.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A co sądzicie o tytanie i innych "nowoczesnych" metalach? Bo to są materiały, których w starych korespondencjach nie ma, więc trochę zostają poza systemem. Ale są fajne praktycznie - hipoalergiczne, nie matowieją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Faddi Tytan, niob, stal chirurgiczna - to wszystko są materiały spoza klasycznych korespondencji. Część praktyków podciąga je pod Marsa (bo metale w sensie wojskowym), część pod Saturna (bo przemysłowe, twarde, "nowoczesne"). Moje zdanie - one są neutralne energetycznie, czyli ani nie pomagają, ani nie szkodzą, są jak białe płótno. Jeśli chcesz świadomie pracować z planetą, idź w klasykę. Jeśli chcesz tylko nosić kamień - tytan jest ok.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Pierścienie z miedzi noszę osobiście od lat i mogę powiedzieć, że to materiał bardzo "pracujący". Czuje się jak metal żyje na skórze, zmienia kolor pod wpływem potu, jest aktywny. Wenusjańska energia w czystej postaci. Ale uwaga - miedź potrafi farbować skórę na zielono i nie każdemu to pasuje. Polecam noszenie z przerwami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Szaman Mam dokładnie ten sam doświadczenie z miedzią. Co więcej, miedź "współpracuje" z różnymi kamieniami, ale najlepiej mi działa z malachitem i kwarcem różowym. Z malachitem to wręcz duet - oba zielone, oba związane z Wenus, oba ziemiste. Z hematytem natomiast miedź mi nie poszła, czułam dyskomfort, jakby się te energie biły.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Gituska Miedź z hematytem to faktycznie sprzeczność - Wenus kontra Mars. To stara opozycja w astrologii, więc nic dziwnego że na poziomie pierścienia to też nie chce iść razem. Sam tego nie testowałem, ale słyszałem podobne historie od innych. Klasyczne pary kamień-metal w tradycji średniowiecznej były bardzo dokładnie przemyślane właśnie po to, żeby uniknąć takich konfliktów.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie nieco z boku - co z grawerunkami w pierścieniu? Sygnety z pieczęcią, runy wewnątrz obrączki, znaki planetarne. Wzmacnia to działanie czy raczej zaciemnia?


Odpowiedz
Udostępnij: