Zrobiłam ostatnio rozkład na temat osoby, która mnie odrzuciła i wypadły mi Trójka Mieczy, Księżyc i Śmierć odwrócona. Wiem mniej więcej co to znaczy ale nie wiem jak sobie z tym emocjonalnie poradzić. W wielu miejscach piszą żeby wizualizować puszczanie, wyobrażać sobie jak uwalniasz tę osobę i tak dalej. Ale ja kompletnie nie potrafię wizualizować. Nie widzę żadnych obrazów, mam jakąś czarną ścianę za powiekami. Czy karty mogą mi jakos pomóc w pogodzeniu się z tym, skoro wizualizacja odpada?
Też długo myślałam że wizualizacja to jedyna droga, ale to nieprawda. A te karty które wyciągnęłaś są bardzo konkretne - Trójka Mieczy to ból który już jest, Księżyc to złudzenia których się trzymasz, a Śmierć odwrócona... no właśnie, co ty sama czujesz przy tej karcie :)? Bo to ważne żebyś sama odpowiedziała, zanim zaczniesz szukać technik.
Śmierć odwrócona w kontekście miłości to często opór przed zakończeniem. Jak długo trzymasz tę sytuację w głowie? Pytam bo od tego może zależeć jakie podejście w ogóle ma sens.
A próbowałaś kiedyś pracy z kartami bez wizualizacji, tylko przez pisanie? Bo ja mam podobnie z obrazami w głowie - zero - i u mnie działa tak że biorę kartę, kładę przed sobą i po prostu piszę do niej. Albo ona do mnie, tzn. piszę z jej perspektywy. Brzmi dziwnie ale to naprawdę coś rusza.
No właśnie tak, mniej więcej. Patrzę na kartę przez chwilę, oddycham i piszę w pierwszej osobie jakby karta mówiła. To jest dziwne na początku, może wyjść bełkot, ale po kilku zdaniach często coś się pojawia co mnie zaskoczy. Mam notatki z takich sesji i jak je po czasie czytam to widzę że dotykały czegoś prawdziwego...
To co opisuje Balbinka to tak naprawdę technika dialogu z archetypem, znana w psychologii jungowskiej. Karty tarota się do tego świetnie nadają właśnie dlatego że mają silną symbolikę. Ale mam pytanie do autorki wątku - czy przy Księżycu w tym rozkładzie miałaś tez jakieś dodatkowe karty kontekstowe, czy to był prosty rozkład trzykartowy?
Księżyc jako teraźniejszość przy nieodwzajemnionej miłości to rzeczywiście może oznaczać że żyjesz trochę w wersji tej relacji którą sobie skonstruowałaś, a nie w tej realnej. Ale niekoniecznie to złe - czasem Księżyc po prostu mówi żeby się przyglądać, nie ze wszystko jest fałszywe. Jaką talię używasz? Pytam bo symbolika Księżyca różni się dość mocno między taliami.
Księżyc w RW ma tego raka wychodzącego z wody i dwa psy szczekające - jedna z interpretacji mówi że to dwie części ciebie, ta racjonalna i ta emocjonalna, obie zaalarmowane. no to może też dotyczyć twojego problemu z wizualizacją - może po prostu twój umysł inaczej przetwarza. Nie każdy jest wzrokowcem i nie ma powodu żeby się na siłę wizualizować.
Przy okazji - ta cała moda na wizualizację jako jedyną słuszną metodę pracy duchowej trochę mnie irytuje. Jakby osoby z afantazją były wykluczone z ezoteryki. Słyszenie, czucie w ciele, pisanie, ruch - to wszystko równie dobre wejścia. Zastanawiam się tylko czy wizualizacja to naprawdę twój problem, czy może chodzi o to że boisz się co się pojawi jak faktycznie puścisz?
Jest kilka prostych testów online, możesz poszukać. Ale nie chodzi mi o diagnozę - chodzi o to żebyś nie szukała swojego problemu tam gdzie go nie ma. Jeśli czarna ściana za powiekami pojawia się zawsze, nie tylko przy próbach ezoterycznych, to jedno. Jeśli tylko przy tym temacie, to może coś innego blokuje.
też mam problem z wizualizacją i naprawdę pomaga mi samo trzymanie karty w dłoniach :). Dosłownie - trzymam Trójkę Mieczy i po prostu siedzę z tym co czuję w ciele. czasem coś pulsuje w klatce piersiowej, czasem mam ścisk w gardle. I to jest informacja. Nie trzeba nic widzieć
Wracając do rozkładu - Śmierć odwrócona jako przyszłość jest tutaj kluczowa i chyba jeszcze nie do końca była omówiona. To nie jest zły znak ale wymaga działania ze strony osoby pytającej. W kontekście pracy z bólem po odrzuceniu ta karta często mówi: transformacja się nie dokończyła, coś ją blokuje. i to może być właśnie opór przed odpuszczeniem o którym mówiłaś. Czy próbowałaś z tymi samymi kartami zrobić drugi rozkład - o tym co konkretnie blokuje?
To co napisała Sydonia o drugim rozkładzie jako kontynuacji to naprawdę dobry pomysł. Ja tak robię zawsze kiedy pierwsza odpowiedź jest niejednoznaczna - traktuję nowe pytanie jako rozwinięcie, nie jako osobny rzut. Ale mam do Wiktorii pytanie - co wyszło jako przeszłość w tym pierwszym rozkładzie? bo całkowicie pominęłyśmy tę pozycję.
As Kielichów odwrócony jako przeszłość. Jakiś czas temu myślałam że to może być zaczątek czegoś, potem okazało się że jednak nie. Nie wiem czy to retrospektywnie nie za oczywiste, ale karta dość trafnie opisała to co było.
Ten As Kielichów odwrócony jako przeszłość to ciekawy fundament całego rozkładu. ej jakby karty powiedziały - zaczęłaś od zablokowanego przepływu uczuć, teraz masz iluzję, a w przyszłości opór przed zakończeniem. To dosc spójna historia. Tylko pytanie czy to historia o tej konkretnej relacji czy o jakimś szerszym wzorcu.
Nie mówię że tak jest, karty nie diagnozują charakteru. Mówię że warto zapytać samą siebie. Czasem ten sam układ trzech kart działa jak lustro i pokazuje coś szerszego niż jeden epizod.
Właśnie to jest ten moment kiedy tarot przestaje być wróżbą a staje się pracą ze sobą. I właśnie dlatego ta rozmowa z kartą o której pisała Balbinka jest taka przydatna - bo piszesz i sam siebie zaskakujesz. Pytanie do Wiktorii: czy jak teraz patrzysz na całą trójkę tych kart razem, to czujesz że one opisują prawdę czy raczej chciałabyś żeby opisywały coś innego?
To nie brzmi głupio, to brzmi bardzo ludzko. Ale właśnie to jest ta iluzja o której mówi Księżyc - nie że jesteś głupia, tylko że emocje budują narrację i ciężko z niej wyjść. Mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś próbował robić rozkład z intencją odpuszczenia, nie z pytaniem co będzie, ale z pytaniem jak puścić?
Wracając do Wiktorii i tej kwestii wizualizacji - zastanawiam się czy po tym co tutaj wyszło, pisanie z perspektywy karty o którym mówiła Balbinka nie byłoby właśnie dobrym pierwszym krokiem przed tym drugim rozkładem. Nie jako technika na zamknięcie, tylko jako sposób żeby zobaczyć co Księżyc ma jej do powiedzenia zanim zapyta co dalej.
Ja bym zaczęła od tej która najbardziej niepokoi. Nie od logicznie właściwej, tylko od tej która wywołuje w tobie jakąś reakcję kiedy na nią patrzysz. Która z tych trzech sprawia że masz jakiś ścisk albo odpychasz wzrok?!
Śledzę ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne - czy jak się pisze z perspektywy karty to trzeba wiedzieć jej znaczenie naprzód czy lepiej nie wiedzieć? Bo mam Rider-Waite'a od niedawna i połowy znaczeń jeszcze nie znam.
Dobra, zaczęłam. Wzięłam Księżyc bo najmocniej zareagowałam właśnie na niego. Próbowałam pisać z jego perspektywy i wyszło mi coś w stylu: "nie wiem co jest prawdziwe, idę za czymś czego nie rozumiem, i to mnie trzyma w miejscu". Nie wiem czy dobrze to robię ale troche mnie zatkało po tym zdaniu.
To brzmi jak bardzo trafne trafienie... Właśnie o to chodzi - nie o to czy "poprawnie", tylko czy coś cię zatrzymało. To zdanie które napisałaś - "idę za czymś czego nie rozumiem i to mnie trzyma w miejscu" - czy to jest coś co czujesz wyłącznie wobec tej osoby czy może szerzej?
Patrzę na to i mam pytanie może głupie - czy to pisanie z perspektywy karty to jest coś co sami wymyśliliście w tej rozmowie czy to jest jakaś konkretna technika? ojej bo nigdzie nie widziałam tego w opisach Rider-Waite'a który mam.
Ale to rozróżnienie może nie być tak ważne jak myślimy. Jeśli obraz karty uruchamia w tobie myśl o drodze której nie widać dokąd prowadzi - to ta myśl jest twoja, ale karta ją wywołała. Oba te poziomy są prawdziwe. Pytanie co z tą myślą dalej robisz.
Przepraszam że wchodzę bo jestem bardziej od run niż tarota, ale czytam od dłuższego czasu i mam pytanie - ta Śmierć w rozkładzie to nie znaczy że ktoś umrze prawda? Bo trochę się przestraszyłam czytając wcześniej.
Wracając do tego co Wiktoria napisała o drodze - ta droga na Księżycu prowadzi gdzieś ale nikt nie wie dokąd bo obraz się urywa poza kadr. To jest dość mocna metafora dla nieodwzajemnionej miłości. Trzymasz się drogi nie dlatego ze wiesz że prowadzi w dobrym kierunku, tylko dlatego ze idziesz.
