Forum

Asystent AI
Tarot dla uzdrowici...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla uzdrowicieli - karty w praktyce terapeutycznej


Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zaczął mnie ostatnio interesować temat używania tarota w kontekście pracy terapeutycznej, nie jako wróżbiarstwo ale jako coś w rodzaju lustra dla klienta... Pracuję z kartami od kilku lat i zauważyłem że pewne układy bardzo celnie pokazują ludziom to, czego sami o sobie nie chcą zobaczyć. Ciekawe czy ktoś tutaj świadomie łączy tarot z jakąś formą uzdrawiania albo pracy z psychiką? i jak to wygląda w praktyce bo teorii jest w sieci dużo, ale konkretnych doświadczeń mało


Odpowiedz
76 odpowiedzi
Wpisy: 2322
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Temat bliski mi bardzo. Używam kart od lat przy pracy z ludźmi i mogę powiedzieć jedno: tarot nie leczy, ale potrafi bardzo precyzyjnie wskazać, gdzie jest zablokowana energia albo gdzie człowiek okłamuje sam siebie. To nie jest żadna magia w sensie dosłownym, raczej rodzaj projekcji. Klient patrzy na kartę i coś w nim drgnęło albo nie. hej to już jest informacja. @Boruta Ale mam pytanie do ciebie czy pracujesz z kartami przy ludziach bezpośrednio, czy raczej sam dla siebie jako rodzaj refleksji?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

dorzucę swoje trzy grosze, bo łączę tarot z bioenergoterapią i widzę tu ciekawe połączenia. Karty Wielkich Arkanów świetnie sprawdzają się przy mapowaniu czakr, tzn. można ułożyć prosty rozkład pod kątem energetycznym i zobaczyć, które centrum życiowe wymaga uwagi. Ale zastanawiam się, czy to nie za daleko idące uproszczenie. @Betalia, co ty o tym myślisz? Bo wiem, że podchodzisz do tarota bardziej strukturalnie.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Betalia Głównie pracuję z ludźmi bezpośrednio. Zapraszam kogoś, kto ma jakiś problem, rozkładam karty i prosimy żeby sam powiedział co widzi, zanim ja cokolwiek powiem. I to jest właśnie ta część która według mnie ma wartość terapeutyczną. ale nie wszyscy z tym rezonują, tzn. są osoby które chcą żeby im powiedzieć co będzie, a nie żeby same coś zobaczyły. I tutaj zaczyna się problem.


Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Boruta, napisałeś że nie wszyscy z tym rezonują i to jest kluczowe zdanie w całej tej rozmowie. Bo jeśli ktoś przychodzi po przepowiednię, a ty mu dajesz sesję refleksji, to możesz mu bardziej zaszkodzić niż pomóc. Byłam świadkiem sytuacji gdzie osoba po takim spotkaniu czuła się bardziej zagubiona niż przed. Więc pytanie do wszystkich: jak ustalić na początku czego ktoś naprawdę potrzebuje?


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Cesarzyca To co napisała to jest sedno. Miałam kiedyś taką sytuację że przyszła do mnie koleżanka po prostu porozmawiać, a ja bez zastanowienia rozłożyłam karty i zaczęłam interpretować... Ona potem powiedziała że wyszła bardziej spięta niż przyszła. I dopiero wtedy dotarło do mnie, że nie zapytałam czy ona w ogóle chce tej informacji. To był błąd z mojej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@franuś)
Połączone: 2 lata temu

Ale wlasnie mam pytanie bo jestem ciekaw: czy to znaczy że tarot może być nieodpowiedni dla pewnych osób? Słyszałem że dla kogoś kto jest bardzo lękowy to karty mogą pogorszyć stan. to prawda? Bo nigdy wcześniej o tym nie myślałem i teraz trochę inaczej patrzę na całą sprawę. Dziękuję za tę rozmowę bo naprawde otwiera oczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2322

@Franus Tak, to jest jak najbardziej realne :). szczególnie Wieża, Śmierć czy Księżyc w rękach kogoś bez doświadczenia mogą wywołać niepotrzebny lęk u osoby która ma skłonność do katastrofizowania. Dlatego podkreślam zawsze: zanim rozłożysz karty dla kogoś, musisz wiedzieć z kim siedzisz. Nie chodzi o wróżbiarstwo, chodzi o odpowiedzialność. Franus, a ty sam używasz tarota czy pytasz o kogoś konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i zastanawia mnie jedna rzecz. Wszyscy mówicie o tarota jako lustrze, o refleksji, o psychice. A gdzie w tym jest wymiar energetyczny? Bo w mojej praktyce karta to nie tylko obraz do interpretacji, to też nośnik pewnej częstotliwości... Gdy kładę kartę, czuję czy jest ciężka energetycznie czy nie. Ulcia mówiła o czakrach, to jest bliżej tego co rozumiem. Czy ktoś tu pracuje z kartami właśnie na poziomie energii, a nie tylko analizy symbolicznej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Makary Dokładnie o to mi chodziło wcześniej. Ja też odczuwam różnicę między kartami, niektóre mają inną jakość obecności. no ale tu jest kwestia, której jeszcze nie rozwiązałam: jak odróżnić własną projekcję od realnej energii karty? Bo mogę powiedzieć że czuję Hierofantę jako ciężkiego, ale czy to karta czy moje własne skojarzenia z autorytetem?! Makary, jak ty to rozgraniczy?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję i właśnie wróciłam do pytania z opisu wątku, bo ktoś napisał że zamiast się uspokoić, czuje się bardziej spięty po pracy z kartami. I nikt jeszcze tego nie skomentował wprost. Czy to może być kwestia tego, że karty trafiają w cos co człowiek jeszcze nie jest gotowy zobaczyć? Bo sama miałam tak że po pewnym rozłożeniu czułam coś jakby opór fizyczny, napięcie w klatce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Jaspisowa.1 To bardzo ważna obserwacja :). To napięcie, o którym piszesz, to nie jest znak że robisz coś źle. to często znak że karta trafiła w coś prawdziwego. Ciało reaguje zanim umysł zdąży zanegować. Ale różnica jest między napięciem które mija po kilku minutach, a napięciem które narasta i zostaje. To drugie wymaga zatrzymania się i zapytania siebie: czy jestem teraz bezpieczna z tą informacją?


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam może głupie pytanie ale.. a co jeśli ktoś robi te karty sam dla siebie i nie ma nikogo kto by mu pomógł z interpretacją? Bo czytam że napięcie to normalne ale jak mam wiedzieć czy robię dobrze jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia? trochę się gubię w tym wszystkim


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Tosieczka95 Pytanie wcale nie jest głupie. haha sam zaczynałem od pracy z kartami sam dla siebie i bywało że po pewnych układach siedziałem z czymś ciężkim przez kilka dni i nie wiedziałem co z tym zrobić. Z czasem wypracowałem pewien rytm: po każdej sesji zapisuję co widziałem, co poczułem i co chcę z tym zrobić. I zostawiam to na kilka dni... To pozwala zobaczyć czy napięcie opada czy rośnie. Jeśli rośnie, odpuszczam temat na jakiś czas.


Odpowiedz
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 60

@Boruta a ja mam trochę inne pytanie bo wróciłam do tego co pisał wcześniej o zapisywaniu po sesjach... Znaczy ze polecasz jakiś konkretny format :(? bo próbowałam pisać ale zawsze mi wychodził chaos i potem tego nie czytałam, więc może robię to źle?


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Tosieczka95 Nie ma złego formatu, serio. Mnie przez długi czas wychodził właśnie ten chaos i to też jest wartościowe bo pokazuje w jakim stanie byłeś po sesji. Jedyne co mi faktycznie pomogło to pisanie trzech rzeczy: jaka karta mnie zatrzymała, co poczułem w ciele, i co chciałbym z tym zrobić. Tylko tyle, nie więcej


Odpowiedz
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Boruta, a czy te notatki to piszesz od razu po sesji czy dajesz sobie chwilę? Pytam bo słyszałam że bezpośrednio po mozna być jeszcze pod wpływem i coś zniekształcić, ale też że im dłużej się czeka tym więcej sie zapomina. Nie wiem co jest lepsze 🙂


Odpowiedz
(@norbert-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Meliska To nie jest kwestia zniekształcenia tylko kwestia tego co chcesz uchwycić. Bezpośrednio po dostajesz surowe emocje, po godzinie masz już pierwszą racjonalizację. Oba są wartościowe ale to inne dane. jeśli pracujesz terapeutycznie, to surowy zapis bywa cenniejszy bo widać w nim to co interpretacja przykrywa.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę perspektywę z innej strony, bo pracuję głównie z runami ale zasady energetyczne są podobne. Kiedy ktoś pyta o znak, a dostaje odpowiedź której nie chce przyjąć, napięcie jest wręcz gwarantowane. I moim zdaniem to jest właśnie moment terapeutyczny, nie komfort, ale opór. haha pytanie tylko czy osoba ma zasoby żeby z tym oporem coś zrobić. Bo jeśli nie ma, to żadna karta ani runa jej nie pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wydaje mi sie że te napięcia po kartach to są często nieprzetrawione sny, to znaczy że psychika przetwarza w nocy to co karta pokazała w dzień. Czytałam o tym i to całkiem logiczne. Może warto zanotować jakie sny się mają po sesjach z kartami? Sama tak robię i widzę pewne wzorce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@norbert-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Meliska Z szacunkiem, ale tu robisz zbyt duże uproszczenie. sny są osobnym procesem i nie ma prostej linii przyczynowo-skutkowej między sesją z kartami a konkretnym snem tej samej nocy. Możesz mieć niepokojące sny z zupełnie innych powodów i przypisać je kartom tylko dlatego że sesja była wcześniej. To klasyczny błąd potwierdzenia. Rozumiem skąd się to bierze, ale nie chciałbym żeby ktoś na tej podstawie budował jakiś system interpretacji.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Meliska Norbert ma rację co do ostrożności, ale też coś wychwytuje. Nie chodzi o bezpośrednią przyczynę, ale o to ze praca z symbolami uruchamia procesy które mogą pojawiać się w różnych momentach, niekoniecznie od razu i niekoniecznie jako sny. Czasem to jest nagłe wspomnienie po trzech dniach, czasem zmiana nastroju. Chodzi o to żeby mieć świadomość że po głębszej sesji coś może się ruszyć i nie brać tego z zaskoczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Ta rozmowa idzie w dobrym kierunku. Chcę tylko dodać jeden praktyczny aspekt, bo widzę że dyskutujemy dużo o efektach, a mało o tym co robić zanim się zacznie. Sama zawsze zaczynam każdą sesję czy dla siebie czy dla kogoś, od krótkiego uziemienia. Kilka oddechów, intencja, i jasne pytanie. Bez tego karty mogą odpowiedzieć na pytanie którego nie zadałeś, a to jest prosta droga do dezorientacji. Ktoś z was ma inny rytuał wejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Przylaszczka66 U mnie to jest zawsze woda i chwila ciszy przed. Nie rozkładam kart gdy jestem pobudzona emocjonalnie, to sprawdzone. serio ale mam pytanie do ciebie i do innych: czy macie jakiś rytuał zakończenia sesji? Bo zauważyłam że wchodzenie jest omawiane często, a wychodzenie z sesji prawie nigdy. A właśnie to wychodzenie może decydować o tym czy ktoś zostaje z tym napięciem o którym mówiliście wcześniej czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodziło z tym zakończeniem. no bo ja np. po sesji zawsze wypowiadam coś na głos, dosłownie jedno zdanie, coś w stylu "to co zobaczyłam zostaje tu, idę dalej". I to działa dla mnie. Ale zastanawiam się czy to dlatego że mam do tego przekonanie, czy jest w tym coś więcej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2322

@Kasjopeja_O To bardzo sensowna praktyka. Ale właśnie to twoje pytanie jest kluczowe i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Rytuał zamknięcia działa na kilku poziomach jednocześnie: sygnalizuje psychice że czas skupienia się kończy, i jeśli wierzysz w wymiar energetyczny, to też zamyka pewne otwarcie. Nie musisz wiedzieć co jest "prawdziwą" przyczyną żeby praktyka działała.


Odpowiedz
(@franuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Betalia A skąd w ogóle wiadomo co wybrać jako rytuał zamknięcia :P? Mam na myśli czy jest coś co polecacie dla kogoś kto dopiero zaczyna? Bo czytam wasze pomysły i każdy ma inaczej, woda, słowa, oddech i nie wiem od czego zacząć


Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Franus Szczerze? Zacznij od czegoś prostego, co już masz. Szklanka wody po sesji to klasyka i nie wymaga żadnej wiedzy. Chodzi o to żeby ciało dostało sygnał że przechodzimy z jednego stanu w inny. Czy to woda, czy ruch, czy trzy głębokie oddechy, to kwestia tego co dla ciebie oznacza "koniec"


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Norbert dobrze to ujął, ale jest jeszcze jeden aspekt który często się pomija. Jeśli robisz karty dla kogoś innego i zaraz potem siadasz do notatek, to warto wyraźnie rozróżnić co było twoje a co klienta. Bo to się miesza, szczególnie jeśli sesja była intensywna emocjonalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Zaneczka73 To jest bardzo konkretna uwaga bo pracując z ludźmi bioenergotycznie wiem jak mocno można przejąć cudzy stan. Dlatego polecam zeby notatki po sesji z klientem zawierały też krótki zapis "co czuję teraz ja", oddzielnie. To pomaga potem zobaczyć granicę i nie przenosić cudzych tematów dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym co Zaneczka i Ulcia napisały bo to jest właśnie ta granica między pracą terapeutyczną a wróżbiarstwem. Jeśli po sesji z kimś czujesz jego emocje jako swoje i nie wiesz gdzie jesteś ty a gdzie on, to jest sygnał że ta praca wymaga od ciebie więcej przygotowania. Nie piszę tego złośliwie, piszę to bo sama tego doświadczyłam zanim wypracowałam własne granice.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Cesarzyca, a jak te granice się wypracowuje? Bo to brzmi jak coś co albo się wie albo nie :). Czy jest jakiś konkretny moment w którym człowiek zaczyna to odróżniać, czy to raczej stopniowy proces?


Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Jaspisowa.1 Stopniowy, zawsze stopniowy. I szczerze mówiąc, te momenty kiedy granica się zamazuje są właśnie lekcjami, nie porażkami. Dla mnie kluczowe było zaczęcie pytania siebie po każdej sesji "co teraz czuję i skąd to może być". Prosto, bez filozofii. Ciało zwykle wie.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Cesarzyca To co opisuje z granicami to coś czego uczyłam się przez długi czas na runach i przeniosłam to na inne praktyki. Runa też może "zostać z tobą" jeśli praca z nią była intensywna. I odkryłam że rytuał zakończenia to nie jest opcja, to konieczność. kurcze ale mam pytanie do tych co pracują z klientami: czy mówicie im wprost że potrzebują rytuału zamknięcia, czy zostawiacie to dla siebie?


Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Ravenna84 Ja mówię. I widzę za każdym razem pewne zdziwienie, bo ludzie zazwyczaj myślą że sesja kończy się w momencie kiedy wychodzą. A energie nie wiedzą że zamknęłaś za nimi drzwi. no klientowi proponuję coś prostego, najczęściej kilka oddechów zanim wsiądzie do samochodu. Żeby nie jechał z głową pełną obrazów.


Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

Wieża w pytaniu o pracę i uczucie że coś przeoczyłeś. @Cesarzyca To jest właśnie ten rodzaj napięcia, o którym pisała wczesniej, nie jest złe, jest informacyjne. zapytaj siebie nie "czego się boję" tylko "co ta karta mi pokazuje czego nie chciałem zobaczyć". To inne pytanie i daje inne odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam pytanie może trochę z boku ale wydaje mi się że ważne: co zrobić kiedy po takiej sesji obraz karty wraca przez kilka dni? Nie jako coś strasznego, po prostu wisi w głowie. Czy to jest normalne, czy to znak że coś zostało niedokończone?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2322

@Alembik Normalne, jak najbardziej. Karta która "wraca" to karta która jeszcze coś niesie, psychika do niej nie jest gotowa skończyć. Pytanie bardziej praktyczne: co to za karta i w jakim kontekście padła? Bo to może bardzo zmienić interpretację tego co czujesz.


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Betalia Wieża. I padła w rozkładu który robiłem sam dla siebie, w pytaniu o zmiany w pracy. I niby rozumiem że Wieża to transformacja, ale coś mnie w niej trzyma i nie wiem czy to strach czy może intuicja że coś ważnego przeoczyłem.


Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Alembik Wracając do tego co napisał bo to jest dokładnie to napięcie z opisu wątku. Wieża potrafi wywołać fizyczny dyskomfort, to nie jest projekcja. I tu jest moja wątpliwość: jeśli ktoś przychodzi do uzdrowiciela i dostaje Wieżę, to czy zadaniem uzdrowiciela jest uspokoić, wyjaśnić, czy może właśnie nie ingerować i dać temu wybrzmieć?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Bo właśnie to mnie zastanawia. Jaspisowa.1 tu, zadaję pytanie do wszystkich którzy pracują z ludźmi: czy kiedy klient dostaje Wieżę, to jest wasz obowiązek go przez to przeprowadzić, czy tylko nazwać? Bo to duża różnica. Przeprowadzenie to już praca terapeutyczna, a do tego trzeba mieć dużo więcej niż znajomość talii.


Odpowiedz
Wpisy: 2322
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I to jest linia której nigdy nie powinno sie przekraczać bez świadomości. Czytanie karty to jedno. Towarzyszenie komuś przez emocje które karta wywołuje to drugie. Nie każdy kto zna Wieżę wie jak siedzieć z człowiekiem w jego strachu. I to nie jest krytyka, tylko obserwacja :).


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Betalia A co jeśli klient sam zaczyna płakać podczas sesji? Bo to chyba nie jest hipotetyczne, prawda? ojej co wtedy? Dajesz mu czas, milczysz, kończysz sesję?? Pytam bo sam sobie robię karty i już przy tym potrafiłem się wzruszyć więc wyobrażam sobie że z obcą osobą to dopiero.


Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Alembik Siedzisz. Nie interpretujesz na siłę, nie gadasz żeby wypełnić ciszę. To jest chyba najtrudniejsza rzecz do nauczenia, właśnie to milczenie kiedy coś się porusza w człowieku. Karta zrobiła swoje, teraz nie ona jest ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Cesarzyca to dobrze ujęła ale dodałbym jedno. warto wiedzieć wcześniej, zanim zaczniemy pracować z kimś, jaki mamy własny poziom komfortu z cudzym bólem. Bo jeśli sami uciekamy od intensywnych emocji, to będziemy uciekać też w sesji i to klient to poczuje, nawet jeśli nic nie powie.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

przepraszam że wchodzę z boku ale wróćcie do Alembika i jego Wieży, bo ja mam podobne pytanie :P. kurcze jak to jest że karta "wraca"? tzn mnie czasem jakiś obraz z rozkładu zostaje na cały dzień ale nie wiedziałam że to ma znaczenie. myślałam że po prostu tak mi się przyczepiło wizualnie


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

To nie jest przypadkowe przyklejenie... Psychika ma swój rytm i jeśli coś nie zostało domknięte albo zrozumiane, to wraca. Niekoniecznie dramatycznie, wlasnie przez obrazy, skojarzenia. Pytanie które sobie zadałem przy podobnych sytuacjach to nie "dlaczego ta karta" tylko "co ta karta zastała we mnie otwartego".


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Boruta No to wracam do swojej Wieży bo po tym co napisał chyba rozumiem trochę lepiej. Faktycznie, to pytanie o pracę to nie było proste pytanie, ja się go bałem zanim jeszcze rozłożyłem karty. Więc może to napięcie było moje zanim jeszcze padła Wieża??


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Alembik I to jest właśnie sedno. Karta często potwierdza to co już jest, nie tworzy nowego strachu. Jeśli Wieża cię trzyma, to nie dlatego że zapowiada coś strasznego, tylko dlatego że zobaczyłeś w niej coś co już w sobie niesiesz. To może być nawet ulga w dłuższej perspektywie.


Odpowiedz
(@franuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

wow, naprawdę dziękuję za tę całą rozmowę, tyle się uczę czytając. Ale mam jedno pytanie bo wróciłem do opisem wątku i jest tam coś o tym że zamiast uspokajać, sesja bardziej spina. @Alembik Czy to co opisuje z tą Wieżą to właśnie to? Czy to cos innego :)?


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Franus, tak, to nawiązuje bezpośrednio do tego. Pisałem to z własnego doświadczenia. zacząłem używać kart żeby porządkować myśli i oczekiwałem że po sesji będę spokojniejszy. A często byłem bardziej napięty. I nie wiedziałem czy to błąd w praktyce czy może właśnie tak ma być


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie tak to działa i widzę to samo przy runach. Czasem symbol zostaje z tobą bo coś w tobie pasuje... zaraz, nie mogę tego słowa użyć. Zostaje bo trafiło w coś aktywnego. I nie trzeba od razu wiedzieć co to jest. Pytanie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

To napięcie po sesji to nie jest błąd... Przynajmniej nie zawsze. Czasem to znak że dotknąłeś czegoś prawdziwego i ciało reaguje zanim umysł zdąży to przetworzyć. Pytanie jest takie: czy to napięcie po kilku godzinach opada, czy narasta? Bo to zmienia ocenę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Ulcia90 A jak długo mniej więcej powinno opadać? Bo słyszałam że do następnego dnia rano to norma ale kilka dni to już sygnał że coś poszło nie tak. Tylko skąd ta granica, to brzmi trochę arbitralnie.


Odpowiedz
(@norbert-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Meliska Nie ma tu żadnej gotowej granicy czasowej i każdy kto mówi "do rana to norma" upraszcza... Zależy od głębokości sesji, od tematu, od tego w jakim miejscu byłeś zanim zacząłeś. kluczowe pytanie to nie "ile to trwa" tylko "czy to się rusza, czy stoi w miejscu".


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie co Norbert mówi. I tu wraca temat rytuału zamknięcia, bo on właśnie ma pomagać temu napięciu się ruszyć, a nie znikać od razu. Nie każda sesja może się skończyć ulgą i to nie jest wada praktyki, to jest uczciwy efekt dotykania trudnych treści.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Przylaszczka66 Ale jeśli ktoś pracuje z klientami, to czy można mu powiedzieć "to normalne że jesteś spięty, poczekaj" i go tak puścić?! Bo to trochę inne niż praca z samym sobą. klient wychodzi i idzie do domu, do pracy, do dzieci. Nie ma tego komfortu siedzenia z tym w spokoju :P.


Odpowiedz
Wpisy: 2322
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i właśnie dlatego sesja terapeutyczna z kartami różni się od czytania. Klient powinien wychodzić z jakimś punktem oparcia, nie z otwartą raną. Jeśli Wieża padła i coś sie poruszyło, to zamknięcie sesji powinno obejmować zakotwiczenie, nie interpretację do końca...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Betalia dziękuję za to co napisała bo to mi bardzo pomogło zrozumieć o co chodzi z tym terapeutycznym podejściem. Ja dotąd myślałem że karty to po prostu czytasz i koniec, a tu tyle warstw ;). Mam pytanie troche od podstaw: co to znaczy zakotwiczenie w takim kontekście?


Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Karol59 Zakotwiczenie to moment w którym wracasz do ciała i do teraźniejszości po intensywnej pracy z treścią psychiczną. Może to byc jedno pytanie: co dobrego widzisz w tej zmianie, nawet jeśli jest trudna. Albo prośba żeby klient powiedział jedną konkretną rzecz którą zabiera ze sobą. Chodzi o to żeby nie wychodzić w zawieszeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Bardzo dziękuję Cesarzycy za to wyjaśnienie, to zaczyna dla mnie nabierać sensu. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem: to zakotwiczenie działa nawet jeśli sesja nie przyniosła żadnej odpowiedzi, tylko same pytania :D? Bo wyobrażam sobie że ktoś może wyjść z sesji bardziej zdezorientowany niż wszedł i wtedy to "co dobrego widzisz w tej zmianie" brzmi trochę... wymuszenie optymistycznie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2322

@Karol59 To nie jest wymuszanie optymizmu, to jest szukanie punktu oparcia, a to różnica. Jeśli ktoś wyszedł zdezorientowany, to pytanie można zmodyfikować: co teraz wiesz czego nie wiedziałeś przed sesją? Albo nawet: co chcesz z tym zrobić? chodzi o to żeby nie zostawić człowieka w zawieszeniu, nie o to żeby skończyć na pozytywnej nucie za wszelką cenę.


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Betalia A to "zawieszenie" które opisujesz, to jest właśnie to co czułem po tej Wieży? Bo ja po tej sesji zrobiłem sobie herbatę, usiadłem i przez pół godziny siedziałem i właściwie nie wiedziałem co ze sobą zrobić ;). Nie byłem ani spokojny, ani przestraszony, tylko... jakby poza sobą trochę. Nie wiedziałem że to ma nazwę.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Alembik To co opisujesz to klasyczny stan po dotknięciu czegoś głębszego. Nie "poza sobą" tylko "między". Psychika potrzebuje chwili żeby zamknąć to co otworzyła. To herbata i siedzenie to nie był błąd, to był naturalny bufor. Pytanie: czy po tej półgodzinie poczułeś że coś się usadawia, czy dalej trwało to zawieszenie?


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Ulcia90 Chyba się usadawiało bo zacząłem myśleć o konkretnych rzeczach, nie o karcie. O tym że muszę zadzwonić do jednej osoby, że odkładam pewną rozmowę. Więc może to napięcie z Wieżą po prostu... wskazało coś co i tak już wiedziałem?


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

Dokładnie tak to odczytuję. I właśnie to miałem na myśli gdy pisałem o tym napięciu na początku. no dobra karty często nie mówią nam czegoś nowego, tylko potwierdzają coś co już kołacze. serio a my nie chcemy tego słyszeć więc napięcie jest reakcją na to potwierdzenie, nie na kartę samą w sobie :). @Alembik, ta rozmowa którą odkładasz, to pierwsza myśl po sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Boruta to bardzo dobrze ujął i widzę to samo z runami, serio. oj ale chcę się tu zatrzymać przy jednym. Czy nie ma ryzyka że zbyt łatwo każdemu napięciu po sesji przypisujemy to "potwierdzenie czegoś głębokiego"? Bo można tym uzasadnić właściwie każdą intensywną reakcję :). skąd wiadomo że to prawdziwy wgląd a nie po prostu stres wywołany sugestią karty?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Ravenna84 To jest bardzo ważne pytanie i cieszę się że je zadajesz bo rzadko się je tu zadaje wprost. ej myślę że klucz leży w tym co pojawia się po napięciu. jeśli po czasie przychodzi konkretna myśl, konkretne działanie, poczucie rozpoznania, to prawdopodobnie coś trafnego. Jeśli zostaje tylko lęk bez żadnej treści, to może być właśnie sugestia. Ale nie ma tu ostrego kryterium i każdy kto twierdzi że ma gotowy test, upraszcza.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Ravenna84 Zgadzam się z Makarym i dodam tylko że to ryzyko które opisujesz jest szczególnie duże kiedy czytamy dla siebie w trudnym momencie. Wtedy interpretacja idzie za nastrojem, nie za obrazem. Dlatego wielu doświadczonych praktyków nie czyta sobie kart kiedy jest się w środku czegoś trudnego. nie dlatego ze to zakazane, tylko dlatego że trudno wtedy odróżnić wgląd od projekcji.


Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Zaneczka73 Ale czy to nie jest trochę sprzeczne z ideą kart jako praktyki terapeutycznej :D? Bo właśnie w trudnym momencie ludzie po nie sięgają najchętniej. Jeśli to właśnie wtedy jest największe ryzyko pomyłki, to jak to powinno wyglądać w pracy z klientem który przychodzi w kryzysie?


Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Jaspisowa.1 Właśnie dlatego uważam że w poważnym kryzysie karty to nie jest pierwsza linia. Mogą być elementem, mogą pomóc nazwać, ale jeśli ktoś jest naprawde rozbity, to sama karta bez dobrego prowadzenia może pogłębić chaos a nie go porządkować. Tu nie chodzi o zakaz, tylko o świadomość kiedy karta pomaga a kiedy daje człowiekowi kolejny ciężar do udźwignięcia.


Odpowiedz
(@franuś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Cesarzyca To co napisała trochę mnie zaskoczyło, bo myślałem że karty właśnie w trudnych momentach są najbardziej pomocne. Ale to chyba zależy od tego kto je czyta i w jakim kontekście, tak? Bo Boruta na początku tematu pisał że sam zaczął ich używać żeby porządkować myśli i był potem bardziej spięty. serio więc może to właśnie był taki moment kiedy karta zamiast pomóc, dodała warstwy?


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Franus trafnie to odczytał ;). ja wtedy nie byłem w głębokim kryzysie ale byłem w miejscu w którym szukałem uspokojenia a nie kolejnych pytań. i karty mi pytań dostarczyły. Retrospektywnie widzę że to nie był błąd w praktyce tylko nieporozumienie między tym czego chciałem a tym do czego karty faktycznie służą. Oczekiwałem ukojenia, dostałem konfrontację. I to mnie spinało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tosieczka95)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 60

@Boruta przepraszam ale to co teraz napisał to chyba jest serce całego tematu, prawda? że oczekujemy ukojenia a dostajemy konfrontację. bo ja właśnie tak szłam do kart przez długi czas, żeby mi powiedziały że wszystko będzie ok. i potem byłam rozczarowana albo spięta. czy to znaczy że złe pytania zadawałam, czy że źle rozumiałam po co te karty w ogóle są :)?!


Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Tosieczka95 Moim zdaniem i jedno i drugie jednocześnie, bo to się trochę splata. Pytania "czy będzie dobrze" szukają odpowiedzi, a karty raczej pokazują co jest. To jest fundamentalna różnica i dopóki się jej nie poczuje, to sesja prawie zawsze będzie albo zawodząca, albo spinająca. Nie dlatego że coś robisz źle, tylko że oczekujesz od kart czegoś czego one nie oferują.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Przylaszczka dobrze to stawia, ale chcę zapytać o coś praktycznego. Jak się w takim razie pyta o przyszłość? bo słyszałam że trzeba pytać o energie, o to co sprzyja i co przeszkadza, zamiast "czy X się stanie". Ale to też brzmi jak szukanie odpowiedzi tylko inaczej sformułowanej. serio gdzie jest ta granica między pytaniem o wgląd a pytaniem o wróżbę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Meliska Ta granica jest historycznie ruchoma i wiele zależy od tradycji w jakiej pracujesz. Tarot marsylski i system Waite'a różnie na to patrzą. ale jeśli zostaniemy przy kontekście terapeutycznym, który jest tematem tego wątku, to pytanie o przyszłość ma sens tylko wtedy gdy rozumiemy je jako "jakie tendencje są teraz aktywne", a nie "co się wydarzy". To nie jest tylko zmiana słów, to jest zmiana całego założenia z jakim podchodzisz do kart. Ciekaw jestem, jak wy stawiacie tę granicę w praktyce - bo to chyba najtrudniejsza część tej rozmowy.


Odpowiedz
Udostępnij: