Ok, wygenerowałam ten wykres na astro.com i widzę że mój Księżyc jest w 11 domu, w Bliźniętach. Ale teraz mam pytanie - jak w ogóle mam to czytać? Bo siedzę i patrzę na ten kółkowy diagram i nie wiem od czego zacząć.
To dobry krok że w ogóle weszłaś i sprawdziłaś. Księżyc w Bliźniętach w 11 to ciekawy układ - Bliźnięta już same w sobie są znakiem komunikacji i wymiany, a 11 dom to właśnie przestrzeń grupowa. Czy czujesz że w grupach ważne jest dla ciebie żeby rozmawiać, dyskutować, a nie tylko być razem fizycznie?
No tak, chyba tak. Jak siedzę z ludźmi i wszyscy milczą to strasznie mi głupio i zaczynam coś mówić. Ale nie wiedziałam że to może być związane z Księżycem.
Słucham tej rozmowy o Bliźniętach i Rybach i zastanawiam się - czy ten znak Księżyca wyznacza też to, jakich grup szukamy? Czyli czy Księżyc w Bliźniętach w 11 będzie naturalnie ciągnął do grup dyskusyjnych, intelektualnych, a Księżyc w Rybach raczej do takich gdzie jest jakaś wspólna wrażliwość albo cel duchowy?
U mnie to był klub szachowy w szkole, serio. Wszyscy się śmiali ze mnie że tam chodziłem bo nie pasowalem do wizerunku, ale tam czułem sie swój. Dopiero teraz myslę ze może to miało coś wspólnego z tym układem, bo ta grupa miała taki rodzaj lojalności który mnie kompletnie wciągał.
To co Bartez opisuje z tym życiem 'po' to dla mnie bardzo czytelny sygnał Księżyca w 11 - ten dom nie dotyczy tego co oficjalne w grupie, tylko tego co nieoficjalne, kulisowego. Czy inni też tak mają, że ważniejsze są dla was rozmowy w kuluarach niż samo 'wydarzenie'?
U mnie zdecydowanie tak. Zawsze po spotkaniach coś zostaje w tej małej grupce co zostaje na końcu. Ale nie wiedziałam że to ma jakieś astrologiczne tło, myślałam że po prostu jestem bardziej zamknięta.
Kasieczka a jaki masz Księżyc? Bo to co piszesz pasuje do kilku układów i ciężko powiedzieć bez znaku. W 11 domu bardzo dużo zależy od znaku i aspektów.
Ten wątek z Rakiem w 11 jest chyba najtrudniejszy ze wszystkich tu wymienionych. Koziorożec ma problem z otwarciem, Ryby z granicami, ale Rak w 11 daje pełne emocjonalne utożsamienie z grupą, i kiedy ta grupa znika to jest jak utrata czegoś bardzo osobistego. Jak żałoba niemal.
Słuchając Kasieczki myślę że to musi być naprawdę wyczerpujące, żyć tak emocjonalnie w każdej grupie. Ja z Rybami w 11 mam już dość i tak dużo tych cudzych emocji. Ale przynajmniej czuję że to nie moje. Rak chyba nawet tego nie rozróżnia?
To co Kasieczka opisuje o grupach zawodowych jako bezpiecznych przypomina mi coś ważnego w interpretacji 11 domu - ten dom rządzi przyjaźniami i wspólnotami z wyboru, ale właśnie to 'z wyboru' bywa pułapką. Kiedy sami wybieramy że coś jest ważne, otwieramy się całkowicie. A grupy zawodowe mają narzuconą strukturę, więc Księżyc jakby nie ma tam wejścia tak głęboko. Czy ktoś jeszcze tak to czuje?
To co Emilka opisuje o 'wyborze' i otwieraniu się jest ciekawe z perspektywy symboliki 11 domu. Ten dom stoi naprzeciwko 5, który jest domem indywidualnej ekspresji. Może właśnie przez to grupy z 11 domu czujemy jako przedłużenie siebie - bo wchodzą w opozycję do naszego ja?
Ja zawsze myslałem ze 11 dom to po prostu znajomi i tyle, a tu wychodzi ze to jakiś z najtrudniejszych domów jeśli Księżyc tam siedzi. Czy to prawda ze inne planety w 11 nie dają tak dużo emocji co właśnie Księżyc?
A co z Wenus w 11? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem, ale Wenus to jest planeta miłości i zastanawiam się czy tam też mogą być takie silne przywiązania do grup jak przy Księżycu.
Celestyna, jest dział z analizą wykresów, możesz tam założyć temat i dać link do Astro.com - tam chętnie pomagają. Tutaj byśmy zeszły za daleko od Księżyca w 11, a ten temat jest już i tak rozbudowany 🙂 Ale wróćmy chwilę do tego co Wedrowiec powiedział o opozycji 5-11, bo to mnie naprawdę zastanawia w kontekście tytułu - czy Księżyc w 11 to znaczy że nasze emocjonalne bezpieczeństwo jest w grupie ZAMIAST w sobie?
To jest bardzo dobre pytanie. Bo ja zawsze myślałam że bezpieczeństwo powinno być w sobie, i jeśli szukamy go w grupie to jakiś deficyt. Ale może przy Księżycu w 11 to po prostu inna architektura, nie deficyt?
To porównanie do drzewa z poziomymi korzeniami bardzo mi siedzi. Bo tradycyjnie bezpieczeństwo w astrologii kojarzymy z 4 domem, z korzeniami w dół, w ziemię, w rodzinę. A tu mamy coś zupełnie innego strukturalnie. Pytanie do Wedrowca - czy w praktyce widzisz że osoby z Księżycem w 11 mają słabszy kontakt z 4 domem? Czy to się jakoś kompensuje, czy jest osobna?
Niekoniecznie słabszy. Raczej powiedziałbym inaczej ustawiony. Znam kilka osób z Księżycem w 11 i każda ma jakieś relacje z rodziną, ale emocjonalne bezpieczeństwo czerpie gdzie indziej. Jeden z nich mówił dosłownie, że rodzina to obowiązek, a przyjaciele to dom.
To zdanie o rodzinie jako obowiązku i przyjaciołach jako domu jest chyba najkrótszym, najcelniejszym opisem Księżyca w 11 jaki słyszałam. Zastanawiam się tylko czy to zawsze jest świadome. Bo ja sama długo nie rozumiałam dlaczego po spotkaniach z rodziną jestem wyczerpana, a po weekendzie z przyjaciółmi naładowana.
Emilko, to brzmi bardzo znajomo. Ja też mam dokładnie tak. Ale przez lata myślałam że coś jest ze mną nie tak, że nie kocham rodziny wystarczająco. A to po prostu inne kalibrowanie emocji, tak?
A mnie ciekawi czy to dotyczy tylko urodzonych z Księżycem w 11 czy może ktoś z innymi układami tez tak ma? Bo ja nie mam tam Księżyca ale też wolę spędzac czas ze znajomymi niż z rodziną i nie wiem czy to astrologia czy po prostu charakter.
Bartez, ja też dopiero się uczę i dokładnie tak samo miałam, że widziałam znak ale nie wiedziałam co to domy. Polecają tu Astro.com, tam masz od razu zaznaczone domy na kole.
To co Emilka powiedziała o naładowaniu po czasie z przyjaciółmi versus wyczerpaniu po rodzinie - czy ktoś miał odwrotnie? Że właśnie grupy z wyboru wyczerpują, a rodzina daje spokój? Bo zastanawiam się czy to jest wyłącznie Księżyc w 11 czy może zależy też od znaku.
To trochę jakby powiedzieć, że i Koziorożec i Rak mogą jeść obiad przy wspólnym stole, ale jeden potrzebuje do tego własnego nakrycia i miejsca, a drugi chce jeść z jednego talerza z całą resztą.
Właśnie to jest trudność w autodiagnozie, zawsze mamy tylko swój wykres. Dlatego obserwacje innych osób z podobnymi pozycjami są takie cenne. Chciałam wrócić na chwilę do tego co Natka powiedziała wcześniej o architekturze a nie deficycie - bo myślę że to dotyka czegoś ważnego. Jeśli ktoś z Księżycem w 11 buduje emocjonalne bezpieczeństwo w sieci przyjaciół, to co się dzieje kiedy ta sieć się rozpada?
To jest może najtrudniejsze pytanie w tym temacie. Bo przy Księżycu w 4 strata rodziny to trauma, ale masz jeszcze dom, miejsce, korzenie. Przy Księżycu w 11 - co zostaje kiedy grupa się rozprasza?
To co Cykoria mówi o szczerości Księżyca w 11 jest ciekawe, bo sugeruje że ta pozycja jest w jakimś sensie bardziej dojrzała emocjonalnie - nie łudzi się że coś jest stałe, kiedy stałe nie jest. Ale czy to nie jest przypadkiem racjonalizacja? Czy naprawdę ktoś z Księżycem w 11 nie tęskni za tym rodzajem zakorzenienia, który daje 4 dom?
