Tęskni. Przynajmniej ja tęsknię. Ale to jest tęsknota za czymś, co nie jest moją naturą, a nie za czymś co mi odebrano. Jak gdybym chciała umieć śpiewać - mogę tego chcieć, ale to nie zmienia mojego głosu.
To ciekawe, że mówimy o złudzeniach. Ja chyba nigdy tak nie patrzyłam na Księżyc przez ten pryzmat - że każda jego pozycja ma coś w co wierzy nieprawdziwego. Czy to jest jakiś ogólny wzorzec w astrologii czy coś specyficznego dla Księżyca?
Czyli mój Księżyc w 11 w Raku wierzy, że razem z grupą jest bezpieczna, a rzeczywistość jest taka, że grupy i tak odchodzą? To trochę smutne jak to tak ująć.
Mnie zastanawia jedno - czy Księżyc w 11 jakoś inaczej przezywaje rozpad grupy niz ktos z Księżycem gdzie indziej? Bo jeśli to jest jego emocjonalny dom to chyba strata musi bardziej boleć?
U mnie tak. Kiedy rozpadła się grupa którą miałam w pewnym momencie życia - kilka osób, wspólne zainteresowania, regularne spotkania - to przeżyłam to tak jak myślę, że inni przeżywają przeprowadzkę z rodzinnego domu. Nie wiedziałam wtedy dlaczego to aż tak boli.
Emilko, i co potem? Znalazłaś nową grupę czy długo trwało zanim się znow gdzies zakorzenilasz? Pytam bo moja znajoma z Księżycem w 11 po rozpadzie jej kręgu znajomych miala bardzo zle kilka miesięcy i zastanawiałam sie czy to jest typowe.
To rodzi pytanie czy Księżyc w 11 ma jakiś sposób na bycie sam ze sobą. Bo jeśli energia emocjonalna jest tak mocno związana z grupą, to co się dzieje w momentach izolacji? Czy to nie jest jakiś rodzaj wewnętrznej pustyni?
A czy to znaczy, że takie osoby powinny unikać zawodów gdzie dużo się pracuje samemu? Bo mam koleżankę, która ma chyba Księżyc w 11 i pracuje zdalnie od dawna i faktycznie ma z tym problem, ale nie wiedziałam czy to astrologia.
Nie zaszufladkowałabym tego tak prędko. Księżyc w 11 to nie wyrok towarzyski. Znam osoby z tą pozycją, które świetnie znoszą pracę samodzielną, bo mają inne planety które to równoważą. Norbert, skąd ten wniosek że grupy online kompensują tak samo jak fizyczne?
Ja mogę powiedzieć że dla mnie online zdecydowanie nie jest to samo. Grupy w internecie są fajne, ale po sesjach online nie mam tego uczucia naładowania o którym Emilka mówiła. Właściwie po długich rozmowach online jestem bardziej zmęczona niż po spotkaniach w realu.
Wracając do pytania o bycie sam ze sobą - Emilka, czy w tamtym okresie po rozpadzie grupy próbowałaś jakoś inaczej się zregenerować? Czy to była czysta pustka, czy jednak znalazłaś coś co częściowo działało?
Próbowałam różnych rzeczy. Książki, spacery, nawet zaczęłam prowadzić dziennik. I działało to trochę, ale tak jakby... na powierzchni. Głębiej wciąż było coś niezaspokojonego. Dopiero kiedy zaczęłam chodzić na spotkania pewnej grupy - już nie tej samej tematyki, zupełnie inne towarzystwo - poczułam że znowu oddycham. To brzmi dramatycznie, ale tak było.
Emilko, a ta nowa grupa dała ci to samo co poprzednia czy jednak inne? Bo zastanawiam sie czy dla Księżyca w 11 ważna jest konkretna grupa czy sama jej forma tzn. kolektyw jako taki.
To jest ważne rozróżnienie. Bo jeśli forma jest ważniejsza niż treść to Księżyc w 11 ma duże możliwości adaptacji - może tworzyć dom w różnych miejscach. Ale ma też ryzyko że każdą grupę potraktuje jak substytut poprzedniej, bez dania jej szansy by była czymś własnym.
Mnie tu bardziej interesuje co się dzieje kiedy Księżyc w 11 jest w znaku, który słabo się czuje w zbiorowości. Powiedzmy Księżyc w 11 w Koziorożcu. Potrzeba grupy jest, ale sam Koziorożec jest dość zamknięty i chłodny. Czy ktoś ma takie ustawienie i może powiedzieć jak to działa w praktyce?
Przepraszam że wracam do czegoś wcześniejszego, ale nadal nie rozumiem jednego - jeśli Księżyc w 11 tak potrzebuje grupy, to dlaczego niektóre takie osoby są bardzo wycofane towarzysko? Moja koleżanka o której mówiłam wcześniej nie jest żadną duszą towarzystwa, raczej obserwatorką. Jak to się ma do tej teorii?
To bardzo dobre pytanie i szczerze mówiąc nie ma tu prostej odpowiedzi horoskopowej. Wycofanie towarzyskie może być wyrazem wielu rzeczy - Saturna w aspekcie do Księżyca, silnego Ascendentu w Pannie albo Koziorożcu, doświadczeń które zamknęły otwartość. Sama pozycja Księżyca w 11 nie powie nam dlaczego ktoś jest wycofany.
A czy ta potrzeba grupowości może się wyrażać przez coś innego niż fizyczne spotkania? Pytam bo sama mam wrażenie że czasem wystarczy mi wiedzieć że grupa istnieje, nawet jak nie uczestniczę aktywnie. Jakby samo bycie formalnie jej częścią coś dawało.
To jest jakies zjawisko samo w sobie. Jakby Księżyc w 11 potrzebował nie tyle kontaktu ile poczucia ze przynaleznosc jest mozliwa. Trochę jak siatka bezpieczenstwa ktora moze nigdy nie byc uzyta ale musi wisiec.
Ale to brzmi jakby Księżyc w 11 był trochę jak ubezpieczenie emocjonalne. Coś co opłacasz i masz spokój, niekoniecznie używając. Nie wiem czy to jest zdrowe.
Ale wracając do tego co powiedział Norbert - ubezpieczenie emocjonalne. Nie wiem czy to złe słowo. Może chodzi o to, że Księżyc w 11 potrzebuje wiedzieć, że przynależność jest dostępna, niekoniecznie że z niej aktywnie korzysta. To nie jest patologia, to struktura potrzeby.
Ale jak ktoś płaci za ubezpieczenie i nigdy go nie używa, to po co mu ta polisa? Serio pytam, bo nie rozumiem po co utrzymywać przynależność do grupy, z którą się prawie nie ma kontaktu.
Norbert, to akurat czułam na własnej skórze. Kiedy przeprowadziłam się do innego miasta i straciłam kontakt z grupą, ta siatka najpierw rozciągała się, rozciągała... i w pewnym momencie po prostu przestałam czuć że tam należę. Nie wiem kiedy dokładnie, ale to było jak ciche pękanie.
To ciche pękanie - czy to było nagłe uświadomienie czy raczej odkryłaś to z perspektywy czasu? Bo zastanawiam się czy Księżyc w 11 w ogóle rejestruje ten moment na bieżąco.
To trochę jak duchy ktore nie wiedza ze umarły. Chodza w tych samych miejscach, powtarzaja te same rytualy, a przynaleznosc juz dawno sie rozwiazala. Moze Ksiezyc w 11 ma tez takie widma po starych grupach.
I tu wraca pytanie Ostroiki sprzed chwili o Księżycu w Koziorożcu w 11 domu. Bo jeśli przynależność emocjonalna potrafi żyć długo po rozpadzie grupy, to jak radzi sobie z tym ktoś, kto ma naturalną tendencję do chłodu i dystansu? Czy ta więź w ogóle zdąży się wytworzyć?
Mogę coś powiedzieć od strony Księżyca w Koziorożcu, choć jak mówiłam nie mam go w 11. U mnie tworzenie emocjonalnej więzi jest powolne, ale jak już powstanie to bardzo trwałe. Może właśnie dlatego utrata grupy u kogoś z Koziorożcem boli z opóźnieniem - najpierw jest chłód, potem przychodzi ta powolna fala.
