Księżyc w Raku w 11 to trochę intensywna kombinacja. Rak jest domem Księżyca, więc wszystkie jego potrzeby są wyostrzone, a w 11 przyklejają się do grupy. Sama znam kogoś z takim układem i ta osoba dosłownie adoptuje każdą grupę jak rodzinę - szybko i bezwarunkowo. Ryzyko jest oczywiste.
A jak Saturn jest w koniunkcji z tym Księżycem w 11? Bo wydaje mi się, że Saturn tam powinien wprowadzać jakiś hamulec - może właśnie chroni przed tym nadmiernym przywiązaniem do grup.
Czyli Saturn przy Ksiezycu w 11 to ktos kto stoi pod oknem i patrzy przez szyby jak inni siedzą razem przy stole. Rozumie czego chce ale cos go nie wpuszcza.
Bartez, to zdanie mocno trafia. Znam kogoś ze Saturnem w 11 i to właśnie tak wygląda - jest przy grupie, ale jakby zawsze krok z tyłu. Nigdy nie wchodzi w sam środek. Zawsze trochę z boku.
A czy taka osoba zdaje sobie sprawę z tego dystansu, czy to jest nieświadome? Bo jeśli Saturn blokuje wejście, to czy ona to czuje jako wybór czy jako coś co po prostu się jej przydarza?
To pytanie Kasieczki mnie zatrzymało. Bo jeśli Saturn blokuje wejście do grupy, to ta osoba może interpretować własny dystans jako wybór - 'ja po prostu lubię mieć przestrzeń' - podczas gdy to nie jest wybór, tylko ograniczenie. I nigdy tego nie weryfikuje, bo skąd ma wiedzieć jak wyglądałoby wejście bez blokady?
Zastanawiam się czy w ogóle da się odróżnić blokadę Saturna od zwykłej osobowości. Znam tę osobę ze Saturnem w 11 od lat i ona mówi że lubi być z boku, że tak jest jej wygodnie. Ale patrząc z zewnątrz widzę, że ona naprawdę chce być w środku, tylko jakoś nie może.
A czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę z tej różnicy? Że 'wygodnie być z boku' i 'chcę być w środku' mogą istnieć jednocześnie?
To troche jak z tymi ludzmi co mowia ze nie potrzebuja towarzystwa a potem sa pierwsi na kazdej imprezie. Swiadomosc i zachowanie ida roznym torem. Ksiezyc robi swoje a Saturn robi swoje i sie nie dogaduja.
A czy ktoś sprawdzał jak to działa przy trygonie Księżyca w 11 z Jowiszem? Bo mam wrażenie że Jowisz mógłby ten konflikt rozmyć albo po prostu dać więcej energii do wchodzenia w grupy.
Przesada w liczbie grup brzmi dziwnie, ale jak się zastanowię to znam kogoś takiego. Zawsze gdzieś przynależy, zawsze do czegoś dołącza, ale jak pytasz czy ma bliskich przyjaciół - to jest cisza.
To wraca do pytania z początku wątku o to, czy grupa to jak rozszerzona rodzina. Bo rodzina to zazwyczaj kilka osób ale bardzo blisko. Jowisz przy Księżycu w 11 może produkować coś odwrotnego - dużo grup, mało głębokości. To chyba nie jest to samo.
Ale może dla kogoś z takim układem te grupy razem robią za rodzinę? Że nie jedna, tylko kilka środowisk dają mu poczucie że gdzieś jest? Każda kawałek tego, czego potrzebuje?
Mozna to tez porownac do sieci pajeka. Duzo punktow, cienkie nici. Jedna sie zerwie i siec dalej stoi, ale juz jest naderwana. Ksiezyc w 11 z Jowiszem to moze wlasnie taka pajecia siec emocjonalna.
