Forum

Asystent AI
Słońce w aspekcie d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Słońce w aspekcie do Plutona - czyli ja w permanentnej transformacji

Strona 1 / 2

Wpisy: 797
Rozpoczynający temat
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam Słońce w koniunkcji z Plutonem w Skorpionie i przez lata myślałem, że to tylko taka metafora - ta wieczna transformacja. Ale z wiekiem zacząłem to coraz dosadniej odczuwać. Jakby każdy ważniejszy etap życia kończył się jakimś symbolicznym spaleniem poprzedniej wersji siebie. Nie zawsze dobrowolnym. Pluton nie pyta o zgodę. Chciałem zapytać, czy inni z silnym aspektem Słońce-Pluton mają podobne odczucia, albo może to dotyczy też innych aspektów plutońskich, niekoniecznie koniunkcji?


Odpowiedz
58 odpowiedzi
Wpisy: 699
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

U mnie trygoń Słońce-Pluton i powiem szczerze, że transformacja przebiega u mnie jakoś... łagodniej chyba niż u osób z kwadratem czy opozycją. Ale i tak mam to charakterystyczne poczucie, że nic nie może zostać takie samo na zawsze. Jak się za bardzo przywiążę do jakiegoś etapu życia, to coś zawsze to rozbija od wewnątrz. Trygon to jednak inaczej niesie tę energię niż koniunkcja, nie? Tadek, jak u ciebie wygląda ten moment przejścia - przychodzi nagle czy narasta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Tamarka.2 W moim przypadku zawsze narasta, ale ja to ignoruję tak długo, aż eksploduje. Pluton lubi pracować pod powierzchnią. Dopiero jak wszystko się sypie, widzę że sygnały były od dawna. Przy trygonie rzeczywiście ta energia ma chyba bardziej ewolucyjny charakter, mniej destrukcyjny. Kwadrat to już inna historia - znam osoby z kwadratem i one dosłownie co kilka lat przechodzą jakiś kryzys egzystencjalny.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

A co jeśli ktoś nie zna swojego dokładnego czasu urodzenia i nie może sprawdzić aspektów? Bo ja wiem, że mam Słońce w Skorpionie, ale czas urodzenia mam z grubsza i nie wiem czy mam aspekt do Plutona. Skąd w ogóle wiadomo, że to właśnie Pluton, a nie coś innego powoduje tę chęć ciągłej zmiany siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bogusia81 Czas urodzenia dla aspektów Słońce-Pluton nie jest aż tak kluczowy, bo Pluton porusza się bardzo wolno. Jeśli masz Słońce w Skorpionie, to i tak warto sprawdzić gdzie był Pluton w momencie twojego urodzenia - różnica kilku godzin nie zmieni zasadniczo orbu. Co do drugiego pytania - rozpoznanie jest po intensywności. Plutońskie przemiany są głębsze, często związane z tematami śmierci, władzy, kontroli, ukrytych spraw. To nie jest zwykła zmiana nawyków.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś. Mówicie o permanentnej transformacji jakby to była cecha stała, niemal jak znak zodiaku. Ale Pluton to planeta tranzytów też - czy rozróżniacie w ogóle to, co macie natywnie w karcie, od tego co Pluton robi wam przez tranzyty? Bo to chyba dość istotna różnica dla interpretacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Filomena No właśnie, dobre pytanie. Ja to rozróżniam, ale nie zawsze jest łatwo. Jak Pluton tranzytuje twoje natywne Słońce, to jest podobna energia do natywnego aspektu, tylko skompresowana w czasie. Natywny aspekt to coś co masz jako bazową strukturę osobowości, a tranzyt to jakby tymczasowe włączenie tej energii na maksa. Przynajmniej tak to odczuwam.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@zbych62)
Połączone: 3 tygodnie temu

Moim zdaniem wyróżnianie aspektów dokładnych i szerokich orb to przerost formy. Jakikolwiek aspekt Słońca do Plutona to plutońska energia i tyle. Ci co mają 8 stopni orbu też to czują tak samo. Czytałem że w starej astrologii orby były dużo szersze niż teraz stosujemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Zbych62 No nie do końca. Orb ma znaczenie, to nie jest kwestia szkoły czy gustu. Koniunkcja z orbem 2 stopni działa zupełnie inaczej niż luźna koniunkcja z orbem 8. I to nie jest moje zdanie, to jest dosłownie fundamentalna zasada interpretacji aspektów. Szeroki orb to inne natężenie, inne przejawy. Można dyskutować ile dokładnie, ale kompletne zrównanie wszystkiego to uproszczenie.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 751

@Filomena No ale te granice orb to sie zmieniały w historii astrologi i każda szkoła ma inaczej. Niema jednego standardu. Więc skąd pewność że twój standard jest lepszy?


Odpowiedz
Wpisy: 2300
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Zostawmy na chwilę orby, bo zaraz skończymy na akademickiej dyskusji bez końca. Mnie bardziej ciekawi praktyczny wymiar tego co Tadek opisał na początku. Ta kwestia braku zgody na transformację - Pluton rzeczywiście działa przez to co zewnętrzne czy raczej przez jakieś wewnętrzne przyciąganie do destrukcji? Bo u mnie wygląda to tak, że niby nie chcę zmian, ale jednocześnie robię coś co je nieuchronnie powoduje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Whisper To jest bardzo celna obserwacja. Pluton działa przez cień - przez nieświadome. Więc często sami tworzymy warunki do transformacji, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Przyciągamy konkretne sytuacje albo ludzi, którzy nas rozkładają na czynniki pierwsze. I dopiero po czasie widać, że to było konieczne. Czy ty masz aspekt natywny czy to jest kwestia tranzytów u ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 2300
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam opozycję Słońce-Pluton, 4 stopnie orbu. I to co opisujesz - przyciąganie przez nieświadome - to czuję mocno. Szczególnie w relacjach. Zawsze lądowałem z osobami, które potem kompletnie przeorywały moje życie. Nie zawsze w złym sensie, ale zawsze totalnie. Czy to typowe dla opozycji, że ta plutońska energia przejawia się przez innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Whisper Tak, opozycja to klasycznie projekcja na partnera albo na 'wroga'. Twoja plutońska część wyraża się przez kogoś naprzeciwko. Dlatego osoby z opozycją często opisują życiowe transformacje jako coś co 'im się przydarzyło' przez kogoś innego, podczas gdy przy koniunkcji to bardziej wewnętrzne. Przynajmniej tak to wyczytałam i potwierdziłam na kilku kartach znajomych.


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przy całej tej rozmowie o aspektach myślę sobie, że u mnie ta plutońska energia przejawia się bardzo dosłownie przez przedmioty. Znaczy, przechodzę przez jakiś etap transformacji i zawsze coś wyrzucam albo tracę - jakiś talizman, coś co mi towarzyszyło. A potem pojawia się coś nowego. Nie mam potwierdzonego aspektu, ale mam Słońce w Skorpionie i to co opisujecie brzmi znajomo. Czy ktoś jeszcze ma takie dosłowne, materialne odzwierciedlenie tych cykli?


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Janusz, właśnie! Ja też tak mam. Jak przechodzę przez coś trudnego to zazwyczaj albo coś gubię, albo coś mi się psuje i nie da się naprawić. Myślałam że to pech, ale może to właśnie ten symbol transformacji? Jak to w ogóle interpretować - jak znak że transformacja postępuje, czy jak ostrzeżenie?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dołączę się tutaj, bo ta rozmowa idzie w ciekawe miejsce. Janusz i Bogusia mówią o czymś co w tradycjach słowiańskich nazywało się 'oddawaniem' - stare odchodzi żeby zrobić miejsce nowemu. To nie jest przypadkowa utrata. Pluton w starszych tradycjach łączono z podziemiem, z tym co musi zginąć żeby cokolwiek mogło się odrodzić. Więc ta utrata przedmiotów może być dosłownie rytualnym gestem, który robi twoja rzeczywistość bez twojej świadomej zgody.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 245

@Dziewanna Przyznam szczerze, że sceptycznie podchodzę do łączenia astrologii ze słowiańskimi wierzeniami - to chyba dość odległa para? Ale to co mówisz o rytualnym geście bez świadomej zgody - to mnie zastanawia. Skąd wiadomo kiedy utrata jest właśnie tym, a kiedy to po prostu pech albo własna nieuwaga?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Dobrusia To uczciwe pytanie. Rozróżnienie jest trudne i nie ma tu prostego klucza. Ale zwracam uwagę na kontekst - czy ta utrata zbiega się z jakimś przełomem, zamknięciem etapu, czy jest oderwana od reszty życia. Plutońska utrata ma zwykle wyraźny kontekst symboliczny. I masz rację, że to jest połączenie odległych tradycji - ale Pluton jako planeta jest dosyć młody w astrologii, więc szukanie analogii w starszych systemach jest po prostu naturalnym krokiem dla tych którzy z nich korzystają.


Odpowiedz
Wpisy: 232
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam cały ten wątek i chcę dorzucić coś od numerologii, bo u mnie ścieżka życiowa to dziewiątka, a dziewiątka to właśnie ta energia zakończeń i transformacji zbieżna z plutońską. Zastanawiam się czy jest sens porównywać numery życiowe z pozycjami w horoskopie, czy to jednak zbyt różne systemy żeby je łączyć? Bo te cykle które opisujecie brzmią bardzo podobnie do tego co ja widzę w swoich numerologicznych rocznych liczbach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Olaf Systemy można porównywać, ale ostrożnie. Dziewiątka i Pluton mają wspólny mianownik tematyczny, ale mechanizm jest inny. Numerologia opisuje rytm, astrologia opisuje jakość energii i obszar życia. Jak masz 9 jako ścieżkę i do tego silny aspekt plutońskich - to już coś konkretnego, bo oba systemy potwierdzają ten sam wzorzec. A co twoje roczne liczby mówią teraz, w tym roku?


Odpowiedz
Wpisy: 232
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Tamarka, to co piszesz o numerologii i astrologii jako dwóch różnych językach dla tej samej rzeczy - to ma sens. Ale zastanawiam się czy w przypadku dziewiątki i Plutona ta zbieżność jest tylko tematyczna, czy jest coś głębszego. Bo jak mam i dziewiątkę i silny aspekt plutońskiy, to te zakończenia w moim życiu przychodzą jakby podwójnie zaprogramowane. Czy ktoś pracuje z obiema systemami jednocześnie i jak to w praktyce wygląda?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Olaf Ja pracuję z obiema i powie ci że to nie zawsze jest wygodne. Jak masz zbierność z dwóch systemów, to jakby dostajesz ten sam sygnał głośniejszy. Ale mam wrażenie że to może też działać jako potwierdzenie - jak numerologia i astrologia wskazują to samo, to trudniej to zignorować. Czy twoje zakończenia przychodzą zewnętrznie czy bardziej wyburzasz sam od środka?


Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 232

@Tamarka.2 Raczej zewnętrznie - coś się kończy i ja to dopiero potem rozumiem. Rzadko inicjuję sam. I właśnie to mnie trochę niepokoi, bo jak czytam ten wątek to widzę że część osób czuje się sprawcami tej transformacji, a ja raczej odbiorcą. Czy to może mieć związek z tym jaki to jest aspekt - koniunkcja kontra opozycja?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Olaf Tak, to ma związek z aspektem, ale też z tym jak głęboko przepracowałeś plutońską energię. Opozycja i kwadrat często działają właśnie przez to zewnętrzne - życie ci przywala i musisz się odrodzić bez wyboru. Koniunkcja to bardziej wewnętrzny napęd do burzenia, ale i ona może być nieświadoma. Co masz w karcie jeśli chodzi o aspekt do Plutona?


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@zbych62)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja se mysle że to rozrożnianie kto jest sprawca a kto odbiorca jest troche sztuczne. Transformacja to transformacja, nie ma co szufladkować. Albo ją przeżywasz albo nie. Mnie Pluton walił po głowie kilka razy i za każdym razem wychodziłem inny, niezaleznie od tego czy sam zacząłem czy coś z zewnątrz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Zbych62 Ale jednak to rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Jak wiesz że twoja transformacja przychodzi z zewnątrz, to możesz się inaczej przygotować niż kiedy wiesz że sam siebie burzysz od środka. To nie jest szufladkowanie dla sztuki, to sposób do pracy z własną psychiką. Jakie aspekty masz dokładnie, bo mówisz że Pluton 'walił kilka razy' - to brzmi bardziej jak tranzyty niż natal.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 751

@Filomena Mam koniunkcje Słońce-Pluton natywnie i do tego Pluton tranzytem przechodził przez moje Słońce jakis czas temu. Podwójne uderzenie. I mowie ci że odróżnić jedno od drugiego to dopiero sztuka, szczerze nie wiem gdzie kończy sie natal a zaczyna tranzyt.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2300

@Zbych62 To ciekawe że nie możesz rozróżnić, bo ja mam odwrotnie - u mnie natal i tranzyt czułem bardzo inaczej. Natywna opozycja to jakiś ciągły szum w tle, a tranzyt był jak nagłe uderzenie, konkretne, z datą. Może przy koniunkcji to jest bardziej zlane ze sobą?


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wracam do tego co Olaf mówił o byciu odbiorcą transformacji. Mnie sie wydaje że to jest bardzo skorpionowa pułapka - myślimy że coś nam się przydarza, a tak naprawdę energetycznie sami to ściągamy. Nie żeby to winić kogoś, ale to jest właśnie ta nieświadoma część o której Tadek pisał wcześniej. Czy Olaf, próbowałeś kiedyś cofnąć się i zobaczyć co robiłeś chwilę przed każdym zakończeniem?


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej dyskusji o sprawstwie i odbianiu i mam pytanie może głupie, ale - czy to w ogóle zmienia coś praktycznie? Znaczy rozumiem że wiedzieć skąd pochodzi transformacja może być interesujące, ale co z tym dalej robisz? Jak to przekłada się na jakieś działanie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Dobrusia To nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Przekłada się na to kiedy i jak działasz. Jeśli wiesz że twoja plutońska energia działa przez zewnętrze, to możesz nauczyć się rozpoznawać znaki zanim to zewnętrze uderzy. Dać sobie czas na rytualny gest zamknięcia zamiast czekać aż coś zostanie ci siłą zabrane. To różnica między reaktywnym a świadomym przejściem.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Dziewanna A jak wygląda taki rytualny gest zamknięcia? Bo nie do końca wiem o czym mówisz i zastanawia mnie czy to coś co mogę sama zrobić bez głębokiej wiedzy astrologicznej.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Bogusia81 To może być bardzo proste - fizyczne oddanie czegoś, spalenie, zakopanie, puszczenie na wodę. Chodzi o to żeby ciało i intencja były razem w tym geście. Nie potrzebujesz do tego dokładnego czasu urodzenia ani znajomości aspektów. Ale żeby to miało sens, warto wiedzieć co konkretnie chcesz zamknąć - jakiś etap, wzorzec, relację.


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie, i tu wracam do tego co mówiłem o przedmiotach. Jak coś mi ginie albo się psuje w czasie transformacji, to teraz zamiast się denerwować, staram się traktować to jako ten znak o którym Dziewanna mówi. Ale mam pytanie - czy jest różnica między tym kiedy coś oddajesz świadomie, a kiedy coś ci po prostu przepada? Czy obydwa działają tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 527

@Janusz96 To dobra kwestia. Moje zdanie jest takie że świadome oddanie ma inną jakość - angażujesz wolę i intencję, co wzmacnia proces. Ale nieświadoma utrata też jest sygnałem, tyle że bez twojego udziału. Pierwsze jest jak aktywne zamknięcie drzwi, drugie jak ktoś zamknął za tobą. Skutek podobny, ale jedno buduje w tobie sprawczość a drugie pozostawia poczucie że 'coś mi się przydarzyło'.


Odpowiedz
Wpisy: 350
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam wątek od początku i mam takie odczucie - czy Pluton to jedyna planeta która tak radykalnie działa? Bo jak słucham tych opowieści to brzmi jakby Pluton był odpowiedzialny za wszystkie wielkie przewroty życiowe. A co z Saturnem, bo on też jest przecież planetą transformacji przez próby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Kasieczka Saturn i Pluton to dwa różne rodzaje transformacji i warto to rozróżniać. Saturn wymaga od ciebie pracy, dyscypliny, dorastania przez strukturę. Pluton nie pyta - po prostu burzy i czeka co z tych gruzów zbudujesz. Saturn to transformacja przez wysiłek, Pluton przez śmierć i odrodzenie. Możesz się Saturnowi oprzeć pracą. Plutonowi - nie bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@slawek54)
Połączone: 5 miesięcy temu

Skoro mowa o tym że Plutonowi nie można się oprzeć - czy to znaczy że jak ktoś ma silny aspekt Słońce-Pluton, to jest jakby skazany na ciągłe burze życiowe? Bo trochę tak to brzmi i zastanawiam się czy nie ma w tym jakiejś fatalistycznej pułapki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Slawek54 Nie skazany, ale predysponowany. To subtelna różnica. Fatalizm zaczyna się wtedy gdy traktujesz aspekt jak wyrok. A aspekt to raczej opis potencjału energetycznego - możesz z tym pracować świadomie albo dać się ponosić nieświadomie. Osoby z silnym Słońce-Pluton mają większy dostęp do głębokich transformacji, ale to czy są przez nie burzeni czy sami nimi zarządzają, to już jest kwestia świadomości i pracy nad sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 2300
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

I tu jest chyba sedno tego wątku, bo Tadek na początku pisał właśnie o tym - czy jest zgoda na transformację czy nie. Ja przez długi czas byłem w trybie oporu, każde odrodzenie bolało bardziej niż musiało. Dopiero jak przestałem walczyć z tym co się kończy, to zaczęło być łatwiej. Czy to jest ta 'zgoda' o której mówił Tadek, czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 797
Rozpoczynający temat
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Whisper napisał o opresie - to jest dokładnie ta zmiana o której mi chodziło w pierwszym poście. Transformacja z narzuconej staje się wybrana. Tylko że to nie jest jednorazowa decyzja, to jest codzienna praca. I pytanie które mam do tych którzy też mają silny aspekt w natalu - czy ta zgoda to coś co kiedyś osiągacie na stałe, czy to jest jak mięsień który trzeba ciągle ćwiczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie to pytanie. Bo ja obserwuję u siebie że każda kolejna plutońska fala jest inna jakościowo, nie intensywnością ale charakterem. Jakby każde odrodzenie było na głębszym poziomie. Więc nie powiedziałabym że się osiąga zgodę raz na zawsze, raczej że jej zakres się poszerza. Ale Tadek - czy ty to też tak czujesz, czy u ciebie to wygląda inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Filomena Tak, głębszy poziom to dobre określenie. Jakby Pluton za każdym razem kopał trochę dalej. Ale mam wrażenie że to też zależy od tego co jeszcze masz w mapie - jak masz np. mocny Neptun to ta głębia może mieć charakter bardziej duchowy, jak Uran to bardziej nagły przełom. U mnie ta transformacja jest bardzo psychologiczna, bardzo wewnętrzna.


Odpowiedz
Wpisy: 232
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu - czy ktoś z was doświadczał tego że transformacja plutońska wyglądała z zewnątrz jak kryzys, a wy wiedzieliście w środku że to coś więcej? Znaczy nie kryzys, ale przejście? Bo mi się to zdarzyło i ludzie wokół panikują, a ja mam wewnętrzny spokój który sam mnie zaskakuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 751

@Olaf Tak, kilka razy tak miałem. I najgorsze jest to że wtedy ludziom z zewnątrz wychodzi że jesteś jakis dziwny bo sie nie martwisz. Jakby oczekiwali dramatu a ty stoisz spokojny. Ale ten spokój nie był z obojętnosci tylko z jakiegos dziwnego wewnetrznego rozumienia że tak musi być. Trudno to wytlumaczyc komuś kto nie ma Plutona mocno w mapie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Właśnie to co Olaf opisuje - to jest ta plutońska cisza przed burzą albo w środku burzy. Ja to nazywam okiem cyklonu. Wszystko się wali, a ty siedzisz w centrum i wiesz. Nie wiesz co będzie, ale wiesz że jesteś tam gdzie masz być. Czy to jest tylko u osób z koniunkcją czy też przy innych aspektach?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2300

@Tamarka.2 Przy opozycji to u mnie wyglądało trochę inaczej - ten spokój przychodził nie w trakcie ale zaraz przed. Jakieś przeczucie że coś się kończy, kilka dni ciszy wewnętrznej, a potem uderzenie. Nie wiem czy to specyfika opozycji czy po prostu moje. A ty masz jaki aspekt natywny?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Whisper Mam kwadrat, Słońce w Wadze, Pluton w Koziorożcu, dosyć ciasny. I właśnie zastanawiam mnie twoje pytanie bo nie jestem pewna czy moje doswiadczenia to specyfika kwadratu czy po prostu ja. Może ktoś inny z kwadratem może porównać?


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja mam kwadrat podobny kątem, nieco szerszy, i to oko cyklonu o którym piszecie - u mnie ono przychodzi po wszystkim, nie w trakcie ani przed. Jakby spokój jako efekt, nie jako towarzysz transformacji. Czy to może oznaczać że jeszcze nie do końca przepracowałam tę energię? Bo z tego co czytam tu wynika że powinnam to czuć wcześniej w procesie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Bogusia81 Nie ma jednego właściwego momentu na spokój. Spokój po transformacji to też jest ważny element - to jest faza integracji, kiedy nowa forma się utrwala. Nie mów sobie że przepracowałaś za mało tylko dlatego że twój rytm jest inny. Raczej zapytaj siebie co dzieje się u ciebie w trakcie samego przejścia, bo to może więcej powiedzieć.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Dziewanna W trakcie? Chaos. Dużo emocji, dużo oporu. Nie ma żadnej ciszy. Może właśnie dlatego cisza przychodzi dopiero na końcu, bo organizm potrzebuje się uspokoić po tej walce. Ale to oznacza że ja jednak walczę zamiast płynąć, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie wiem czy walka to coś złego. Może przy kwadracie to po prostu tak wygląda - walczysz, wygrywasz, stajesz się. To też jest forma transformacji. Pytanie co jest po drugiej stronie tej walki, nie to czy walczysz.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@slawek54)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czekajcie - czy ktoś tu nie miesza trochę aspektów natywnych z tranzytami? Bo czytam tę dyskusję i mam wrażenie że czasem ktoś mówi o tym co ma w mapie urodzeniowej, a czasem o aktualnym transzycie Plutona. To chyba jednak różne rzeczy wpływające na to jak się to odczuwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Slawek54 Dobrze że to zauważasz, to rzeczywiście wchodzi jedno w drugie w tej rozmowie. Natal to twój bazowy sposób działania z tą energią, tranzyt to konkretne wydarzenie w czasie. Ale te dwie rzeczy wchodzą w interakcję - jeśli masz mocny natal, tranzyt może być głębszy albo mniej zaskakujący, bo masz już wypracowany kanał. Bez mocnego natalu ten sam tranzyt może być bardziej dezorientujący.


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie próbuję to przyłożyć do siebie bo nie mam mocnego Plutona w natalu, a przeżywałem bardzo intensywne plutońskie tranzyta. I rzeczywiście - nie miałem żadnego wypracowanego kanału i byłem kompletnie nieprzygotowany. Przedmioty mi znikały, psuły się rzeczy, całe otoczenie materialne się sypało i dopiero po czasie zrozumiałem że to był znak. Gdybym miał tę wiedzę wcześniej to może mniej bym się opierał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 350

@Janusz96 To ciekawe z tymi przedmiotami bo już wcześniej o tym wspominałeś. Mam pytanie może naiwne - czy naprawdę uważasz że ginące rzeczy są bezpośrednio związane z tranzytami, czy to może raczej że sam jesteś w takim stanie rozproszenia że po prostu więcej gubisz i to ty szukasz wzorca?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Kasieczka Szczerze? Nie wiem. Nie potrafię udowodnić że to nie jest rozproszenie. Ale zbieżności były zbyt regularne żeby je zignorować. I zawsze były tematyczne - jeśli traciłem coś związanego z pracą, to transformacja dotyczyła kariery. Jeśli coś osobistego - relacji. To już nie wygląda jak przypadek, przynajmniej dla mnie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: