Mam Marsa w 12 domu w natalu i od lat zastanawiam się jak to właściwie interpretować. Większość astrologów mówi o ukrytej agresji, że człowiek nie potrafi jej ujawnić, tłumi w sobie. Ale ja to czuję inaczej - jakby ta energia walki była skierowana do wewnątrz, na jakieś własne demony, lęki, rzeczy z przeszłości. Czy ktoś ma podobną pozycję albo miał z tym do czynienia? Bo mam wrażenie, że interpretacja 'ukryta agresja' jest zbyt uproszczona.
A to nie jest tak, że Mars w 12 to po prostu słaby Mars? Słyszałam, że 12 dom to miejsce, gdzie planety tracą swoją moc. Więc może chodzi o to, że ta osoba po prostu nie umie walczyć o siebie, a nie że ma jakąś ukrytą agresję?
O snach to mogę powiedzieć jedno - to klasyczny objaw planety w 12 domu. Sama mam Neptuna tam i też większość mojego życia 'wewnętrznego' rozgrywa się przez sny. Ale Mars w 12 to już coś mocniejszego niż Neptun, bo Mars jest z natury aktywny, dynamiczny. Wyobraź sobie tę energię zamkniętą za drzwiami - ona musi gdzieś wychodzić. Melania, a jak to u Ciebie wygląda w relacjach z ludźmi? Czy zdarza Ci się 'wybuchać' w sytuacjach, w których sama jesteś potem zaskoczona?
Hej, a powiedźcie mi - skąd w ogóle wiadomo że to przez Marsa w 12, a nie po prostu charakter człowieka? Jak można odróżnić wpływ tej pozycji od tego, że ktoś po prostu jest spokojny na co dzień, ale ma próg wytrzymałości?
Przepraszam że wchodzę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Ten 12 dom to jest jakby podświadomość? Czyli jeśli ktoś ma tam Marsa to jest nieświadomie agresywny? Ale jak można być nieświadomie agresywnym, przecież to się gdzieś musi przejawiać?
Czytam to i myślę o jednej karcie w Tarocie - Pustelnik. Ta energia wycofania, działania w cieniu, ukrytej siły. Mars w 12 kojarzy mi się właśnie z tym archetypem. Nie brak siły, tylko siła skierowana do wewnątrz albo używana w ukryciu. Melania, a czy masz może jakieś aspekty do tego Marsa? Bo same domy to nie wszystko.
kwadrat Mars-Saturn to jeden z najtrudniejszych aspektów do przepracowania właśnie dlatego. Saturn mówi 'nie możesz', Mars mówi 'chcę działać', a 12 dom dodaje do tego 'i nikt nie może tego zobaczyć ani ty sama'. Mam pytanie - czy zauważasz u siebie tendencję do działania nocą, do aktywności gdy inni śpią? To też bywa charakterystyczne dla Marsa w 12.
Sorki że się wtrącam, ale te sny o walce i pościgu które pisała Melania - ja mam dokłanie takie sny od lat! Nie wiem jaki mam mars czy inne planety, nie znam się na tym. Da się samemu sprawdzić tę pozycję jakimś programem czy stroną?
A ja mam inne pytanie - mówicie że Mars w 12 to ukryta walka z wewnętrznym wrogiem. Ale kto jest tym wrogiem? Własne ego, jakieś przeszłe traumy, coś duchowego? Bo te interpretacje chyba prowadzą w zupełnie różne strony.
Słuchajcie, a nikt nie wspomniał o tym że Mars w 12 to też planeta rządząca Skorpionem, więc ma naturalny związek z tym co ukryte, z transformacją. Nie wiem czy to jest dobra analogia ale w runach jest Hagalaz - siła chaosu ktora działa od wewnątrz i rozbija stare struktury żeby coś nowego mogło wyjść. Może Mars w 12 to nie tyle problem do naprawienia co proces do przejścia? Tylko boli bardziej bo dzieje się pod powierzchnią i nie widać końca.
O rytmie nigdy tak nie myślałam, ale teraz kiedy pytasz... chyba tak. Czuję się bardziej spięta i 'naładowana' gdzieś jesienią i wczesną zimą. Lato mam spokojniejsze. Nie wiem czy to aspekty sezonowe czy po prostu moje.
Melania, czy wiesz może kiedy Mars wchodzi w transit przez twój natal w tych jesiennych miesiącach? Bo to co opisujesz - ten sezonowy rytm - może być właśnie tranzyt Marsa przez konkretne domy. Szczególnie gdy przechodzi przez 6 lub 12 dom, te napięcia potrafią bardzo wyraźnie się nasilać.
Sprawdziłam! Mam Marsa w 11 domu, nie w 12. Ale czemu ja też mam te sny o walce i pościgu? Czy to możlwe że 11 dom też jakoś to powoduje? Bo trochę rozczarowana jestem ze nie mam tej pozycji o której piszecie 🙂
A ja mam pytanie zupełnie z innej strony - czy ta ukryta agresja z Marsa w 12 może się przejawiać jako choroba? Czytałam kiedyś coś o tym, że stłumione emocje wychodzą przez ciało. I skoro ten Mars jest 'ukryty' to może zamiast wybuchu na zewnątrz, wybucha do wewnątrz, fizycznie?
Pływam sama rano, przed pracą. I teraz jak to piszesz - zastanawiam się czy właśnie to dlatego intuicyjnie wybrałam coś samotnego i rytmicznego, a nie jakiś zespołowy sport. Może coś we mnie wiedziało. Te poranne pływania faktycznie dają mi ten spokój na cały dzień.
Melania, to co opisujesz z pływaniem - to jest piękny przykład jak można tę energię przeprowadzić przez ciało w sposób kontrolowany. W runach Laguz to właśnie ta woda, podświadomość, rytm. Chyba nieprzypadkowo Mars w 12 szuka wody jako ujścia - symboliczne połączenie z tym co ukryte. Może dlatego też te sny rozgrywają się intensywniej kiedy nie pływasz regularnie?
Sorki że się wcinam ale mam takie pytanie - czy jak ktoś ma Marsa w 12 to inni to czują? Znaczy, czy jest coś co zdradza tę osobę mimo że ona sama jest wycofana? Bo znam kogoś kto jest bardzo spokojny, ale coś w nim jest niepokojącego i nie wiem skąd to wrażenie.
No dobra, ale jak to czuć tę energię u kogoś - to jedno. Ale jak TA osoba sama to odkrywa? Bo chyba właśnie o to chodzi z tym 12 domem, że człowiek sam siebie nie widzi, prawda? Jak w ogóle można dojść do tego że ma się tę pozycję jeśli się jej nie widzi?
Słucham tej rozmowy o tym 'czuciu' energii innych i mam pytanie do Leontyny - czy to że my to wyczuwamy znaczy że MY mamy jakiś aspekt neptunowy albo 12-domowy? Bo ja bardzo często czuję te rzeczy u innych i zawsze myślałam że to moja 6 albo intuicja, ale może to coś innego?
Wracam tu bo właśnie miałam chwilę do myślenia. Na pytanie Leontyny - powiem szczerze, że to prawie zawsze po fakcie. Przed wybuchem czuję coś w ciele, takie napięcie w ramionach i karku, ale wtedy nie łączę tego jeszcze z tym że coś we mnie 'gotuje'. Dopiero jak już zareaguję nieproporcjonalnie to siadam i myślę - aha, to było TO.
Melania, to napięcie w karku i ramionach - to jest sygnał który możesz próbować chwytać wcześniej. Pytanie czy to pojawia się stale przed tymi momentami, czy jednak nie ma reguły? Bo jeśli jest powtarzalne, to właściwie masz już swój własny system ostrzegania.
To co Melania opisuje z tym karkiem to jest typowy Mars - rządzi głową, karkiem, mięśniami. Jak siedzi w 12 i nie ma ujścia to naprawdę ląduje w ciele fizycznym. W runach Tiwaz to jest właśnie ta walka, ale skierowana do środka kiedy nie ma właściwego celu na zewnątrz. Czy próbowałaś kiedyś w tym momencie napięcia coś zrobić fizycznego, nawet głupie przysiady?
Dodam do tego co mówi Julisia - w tradycji hermetycznej Mars w 12 jest często łączony z tak zwanym 'ukrytym wrogiem, którym jesteśmy my sami'. I to nie jest metafora. To jest dosłowny mechanizm: ta siła która powinna bronić granic, ochrony, asertywności, obraca się przeciwko własnemu systemowi nerwowemu. Stąd te stany zapalne, stąd insomnia, stąd skoki ciśnienia. Ktoś badał u siebie czy te napięcia sezonowe o których wspomniała Melania mają jakiekolwiek odzwierciedlenie w zdrowiu fizycznym?
Wróce do swojego pytania bo dalej nie wiem jak sprawdzić te aspekty 🙁 Kornelia pisała o Marsie w opozycji do Neptuna - w tej tabelce na astro.com są same symbole i nie wiem który jest który. Czy ktos może powiedzieć jak rozpoznać opozycję i jak znaleźć Neptuna w tej tabelce?
Czytam ten watek od dluzsego czasu i mam pytanie do Melaniii bo nikt tego nie zapytal wprost - czy odkad wiesz ze masz Marsa w 12 to cos sie zmienilo w tym jak to przezyasz? Czy sama wiedza cos daje czy to tylko teoria?
Melania, ale czy to nie jest też ryzykowne? Znaczy - żeby nie popaść w 'to nie ja, to Mars' jako sposób na unikanie odpowiedzialności. Pytam szczerze, nie atakuję, bo sama się z tym zmagam przy różnych pozycjach w swoim natalu. Gdzie jest granica między rozumieniem siebie przez astrologię a wytłumaczaniem wszystkiego nią?
Samo rozumienie nigdy nie wystarczy, z żadną pozycją. To jest właśnie pułapka astrologii jeśli zostaje tylko na poziomie 'czytania' - człowiek wie, rozumie, kiwa głową, i dalej robi to samo. Mars potrzebuje działania, to jest jego natura. W 12 domu to działanie musi być ukierunkowane do wewnątrz albo w obszary gdzie nikt nie patrzy. Pytanie do Melaniii - czy próbowałaś kiedyś jakiejś regularnej praktyki fizycznej właśnie pod tym kątem?
