Fotel był kupiony nowy, to prezent od nas kiedy dostał własny pokój. Jeśli chodzi o pytanie Slawka o zmiany, to nic nie kupowałam nowego od tamtej nocy. Ale przed tamtą nocą, jakiś czas wcześniej, wyciągnęłam z szafy syna jego stare rzeczy i zaczęłam je pakować. Nie skończyłam. Wszystko zostało w połowie spakowane, część rzeczy leżała na podłodze.
To jest ważna informacja. Zaczęłaś i nie skończyłaś. Takie niedokończone działania wobec rzeczy silnie naładowanych emocjonalnie mogą, w pewnym rozumieniu, otwierać coś co potem trudno zamknąć. Czy to było niedługo przed tamtą nocą?
Czyli otworzyłaś coś co było zamknięte, nie dokończyłaś i zamknęłaś. A kilka dni potem ta noc. Slawku, czy to może być połączone, to przerwanie rytuału opakowania, jeśli tak można to nazwać?
Czytam to i zastanawiam się, czy to co apolonia opisuje to jest w ogóle coś złego. Znaczy, ja rozumiem że się boi i że te siwe włosy to konkretny ślad. Ale może to co czuje w tym pokoju niekoniecznie chce jej skrzywdzić? Może to nie jest zagrożenie tylko obecność? Czy to w ogóle ma znaczenie, to rozróżnienie?
Nie skończyłam tamtego zdania, przepraszam. Chciałam powiedzieć, że zaczęłam pakować jego rzeczy do pudełek. Ale weszłam, wzięłam pierwszą koszulkę do ręki i poczułam coś co trudno opisać. Jakby powietrze w pokoju zrobiło się inne. Grubsze. I nie, to nie była tylko nostalgia i łzy, bo ten uczucie było przed łzami.
To jest ważne rozróżnienie. To uczucie zmiany powietrza było pierwsze, a emocje przyszły po nim? Pytam, bo to odwraca kolejność którą większość by założyła.
To co opisujesz z tym powietrzem jest znane. Ciężkość przestrzeni, zagęszczenie, to są opisy powtarzające się w różnych relacjach. Ale chcę zapytać o coś konkretnego. Czy koszulka którą wzięłaś do ręki była czymś szczególnym? Ulubiona, z jakiegoś ważnego momentu?
Trzynasty rok życia, to nie jest neutralna liczba jeśli chodzi o pewne tradycje. Franek, ty masz notatki o tym, prawda? Czy coś z tym wiążesz?
Czytam o tych otwartych drzwiach i zastanawiam się, czy zamknięcie ich wieczorem to wystarczyło żeby to co zostało otwarte też się zamknęło? Bo chyba chodzi o coś innego niż fizyczne drzwi.
Ale wróćmy do tego co pisałam wcześniej, bo nikt nie odpowiedział. To co jest w tym pokoju, jeśli w ogóle coś jest, to czy musi być złe? Bo z całej tej rozmowy wyłania mi się obraz czegoś co raczej reaguje na apolonię niż coś co chce jej zrobić krzywdę. To różnica.
Ja to rozumiem tak, że obecność nie musi chcieć skrzywdzić żeby skrzywdzić. Jak się pojawi coś silnego przy kimś nieprzygotowanym, to samo w sobie może być traumatyczne. To jak z silnym prądem, kabel nie chce cię porazić, ale jeśli go dotkniesz...
Właściwie nic. Nie wiedziałam co robić. Powiedziałam sobie że to był stres i zmęczenie i starałam się o tym nie myśleć. Drzwi do pokoju syna są zamknięte od tamtej nocy i nie wchodzę tam.
Apolonia, to jest ważne. Czy ktoś inny wchodził do tego pokoju od tamtej nocy? Domownicy, ktokolwiek?
To że mąż nic nie poczuł nie znaczy tyle co mogłoby się wydawać. Wrażliwość na takie rzeczy jest różna. Są przestrzenie które reagują selektywnie, to znaczy nie na wszystkich jednakowo. Jeśli to co tam jest jest związane ze stratą apolonii, to może po prostu nie reagować na kogoś kto przyszedł po narzędzia.
Ale to otwiera inną kwestię. Czy mąż wie co apolonia przeżyła tamtej nocy? Mówię o siwych włosach i tym co czuła. Czy on w ogóle wie co się dzieje?
Chcę wrócić do tego niedokończonego pakowania, bo Wedrowiec i Franek wspomnieli o tym mimochodem i myślę że to jest centrum całej tej historii. Przerwany rytuał pożegnania, bo tym w istocie było to wejście do pokoju i wzięcie tej koszulki, może pozostawiać coś zawieszonego. Nie mówię że to co jest w tym pokoju to duch syna, bo to byłoby zbyt proste. Mówię o tym że intencja apolonii, wejść, pożegnać, zamknąć, została urwana w połowie i ta energia gdzieś wisi.
To niedokończone pakowanie mnie nie opuszcza. Bo jeśli apolonia weszła tam z zamiarem zrobienia czegoś, wzięcia tej koszulki, a potem wyszła w takim stanie, to ten zamiar nie został domknięty. W rytuałach przejścia, bo tym właśnie jest porządkowanie rzeczy po kimś, kto odszedł, niedomknięcie jest gorsze niż nierozpoczęcie. Zostawia się coś otwartego po obu stronach.
Czytam to i mam dziwne uczucie że macie rację, chociaż nie wiem jak to możliwe. Jak można nie zamknąć czegoś co nawet się nie wiedziało że się otwiera?
To jest właśnie sedno. Nikt nie mówi że zrobiłaś coś świadomie. Ale skoro pytasz o te siwe włosy i o to co się wydarzyło z twoim ciałem, to odpowiedź na to pytanie może leżeć właśnie tutaj. Ciało zareagowało na coś realnego. Na spotkanie którego nie byłaś gotowa.
A czy te siwe włosy wróciły do normalnego koloru po czasie? Bo czytałam że podobno u niektórych to nie jest trwałe. Apolonia, jak to teraz wygląda?
To że fryzjerka nie widzi nic niezwykłego mnie nie dziwi, bo ona patrzy na włosy, nie na okoliczności. Ale sama zmiana jako taka, czyli że zostaje, to chyba coś mówi. Organizm zapamiętał ten stres na poziomie komórkowym.
Mnie zastanawia jedno. Czy apolonia miała wcześniej jakieś sny po śmierci syna? Cokolwiek. Bo często to właśnie sny są pierwszym sygnałem kontaktu i to one mówią czy coś jest skierowane do ciebie czy po prostu jest obok.
Ten rodzaj snu gdzie wszystko jest normalne ale ty czujesz że coś jest nie tak, to bardzo konkretny sygnał w wielu tradycjach. Franek, czy masz w notatkach coś o tym typie?
Ale to co Franek pisze o tej przestrzeni 'między' brzmi dokładnie jak opis tamtego wieczoru w pokoju. Czy to możliwe że ten pokój stał się takim miejscem przejściowym? Że ona wchodząc tam, wchodziła właśnie w tę samą przestrzeń co te sny?
Moja mama mówiła że po śmierci bliskiej osoby człowiek jest jak otwarta rana. I że dlatego różne rzeczy mogą przez niego przechodzić albo go dosięgać łatwiej niż zwykle. Nie mówię że to co apolonia opisuje jest złe. Mówię że może być wzmocnione właśnie przez ten ból.
To co Dobrusia mówi jest ważne i nie powinniśmy tego pominąć. Żałoba zmienia progi. Ale wróćmy do pytania praktycznego bo Polelum je zadał i zostało trochę z boku. Co dalej z tym pokojem? Bo siwe włosy są, drzwi zamknięte są, ale apolonia wciąż tam mieszka.
Właśnie. I nie wiem co z tym zrobić. Nie chcę wchodzić, ale też nie mogę tak zostawić jego rzeczy na zawsze. W pewnym momencie trzeba to będzie jakoś rozwiązać.
