Mam w salonie starą vitrinę po babci, stoi tam od lat. Jest w niej porcelana - kilka figurek i dwie filiżanki z podstawkami. Od jakichś trzech tygodni zauważam, że ustawienie się zmienia. Nie przesuwam ich, mąż mówi że nie rusza, dzieci od dawna nie mieszkają w domu. Jedna figurka - pasterka - zawsze jest przodem do pokoju. Rano wstaję i ona jest odwrócona bokiem albo tyłem. Zamknęłam vitrinę na kluczyk, ale to nic nie dało. Chciałam zapytać, czy ktoś miał coś podobnego i jak to interpretować, bo trochę mnie to niepokoi.
To brzmi naprawdę dziwnie. Mam jedno pytanie od razu - czy ta porcelana była babci? Chodzi mi o to, czy może mieć z nią jakiś związek emocjonalny albo energetyczny.
Ja bym sprawdził czy podłoga jest równa, bo czasem drgania od ruchu ulicznego albo pociągów mogą przesuwać rzeczy. Mieszkam przy drodze i mi się zdarzyło ze na półce przestawiły się kubki po tym jak przejechała cieżarówka.
Zanim ktokolwiek zacznie interpretować - chcę zapytać o kilka rzeczy. Czy te zmiany zdarzają się o określonej porze? Zawsze w nocy, zawsze rano, czy nie ma schematu? I czy zmieniają się tylko figurki, czy cokolwiek innego w vitrine też wygląda inaczej?
Mnie bardziej niż fizyczne wyjaśnienia ciekawi co czujesz kiedy patrzysz na te zmiany. Bo jeśli to energia babci albo jakiś kontakt z jej strony, to towarzyszące ci odczucie może dużo powiedzieć - czy jest spokój, lęk, może jakieś ciepło? Stare przedmioty po bliskich osobach potrafią być nośnikami bardzo silnej energii, zwłaszcza jeśli dana osoba była z nimi emocjonalnie związana przez całe życie.
A miałaś ostatnio jakieś sny związane z babcią? Pytam bo te ruchy mogą być próbą zwrócenia uwagi i często idzie to w parze z pojawianiem się osób w snach.
Chwila chwila - ten sam sen, ta sama noc, dwie różne osoby? To już jest naprawdę coś. Czy mąż i siostra w ogóle rozmawiają ze sobą często? Pytam bo zastanawiam się czy to nie jest efekt tego że jedno opowiedziało drugiemu i sen jakoś się 'przekazał'.
Czy ktoś wie jak się do tego mają runy? Serio pytam, bo czytałam gdzieś że pewne runy odpowiadają za komunikację z przodkami, ale nie pamiętam które. Czy w takim przypadku jak ten ma sens coś z tym robić, na przykład położyć runę przy vitrine?
Wracając do sedna - mam pytanie do autorki tematu. Czy coś się ostatnio zmieniło w domu albo w rodzinie? Jakaś ważna decyzja, zmiana, coś co mogłoby być związane z babcią albo z jej pamięcią? Bo w takich historiach często jest jakiś konkretny wyzwalacz.
Czytam ten wątek od początku i mam inne spojrzenie. Te przedmioty mogły przez lata akumulować energię emocjonalną babci - jej przywiązanie, codzienność, troskę. Kiedy pojawia się temat rozproszenia tej kolekcji, energia zaczyna być niespokojna. To nie musi być 'duch' w tradycyjnym sensie, bardziej jak echo bardzo silnego emocjonalnego śladu. Czy zauważasz że pasterka jest tą figurką, którą babcia szczególnie lubiła?
Jeśli to rzeczywiście ma związek z tą rozmową o oddaniu rzeczy, to czy macie z siostrą jakiś plan co zrobicie? Bo zastanawiam się czy zmiany przy vitrine nie ustaną same kiedy podejmiecie decyzję - w jedną albo w drugą stronę.
To ważne pytanie, które właśnie padło - czy decyzja ma być podjęta ze strachu czy z rozsądku. Bo jeśli zatrzymujecie przedmioty z lęku przed 'reakcją', to ta decyzja nic nie rozwiąże. Natomiast czy macie w rodzinie kogoś, kto rzeczywiście chciałby przejąć tę porcelanę? Ktoś, dla kogo miałoby to znaczenie, nie tylko wartość?
Właśnie - to jest chyba sedno. Czy babcia miała kogoś, komu za życia mówiła żeby przejął te rzeczy? Albo kogoś kto szczególnie lubił tę porcelanę, przychodził oglądać, pytał? Bo jeśli tak, to może chodzi właśnie o to żeby trafiła w konkretne ręce.
To że jest młoda nie znaczy że nie doceni, wręcz przeciwnie. Jeśli babcia sama jej to pokazywała i opowiadała, to może właśnie ta prawnuczka jest odpowiednią osobą. Energia tych przedmiotów mogłaby spokojnie przejść dalej w linii rodzinnej, nie zostać rozproszona przez sprzedaż obcym.
Zatrzymajmy się na chwilę. Bo rozmawiamy o tym kto powinien dostać porcelanę, a przecież nie wiemy jeszcze na pewno czy te zjawiska przy vitrine w ogóle mają związek z tą rozmową o przekazaniu rzeczy. To było tylko jedno z możliwych wyjaśnień. Czy od tamtej rozmowy z siostrą figurki zaczęły się obracać częściej niż wcześniej, czy podobna intensywność była już przed nią?
A tak z innej beczki - czy witrina ma zamek albo zatrzask? Bo zastanawiam się czy ktoś z domowników nie zagląda do środka i przestawia nieświadomie, może przy sprzątaniu. Nie sugeruję niczego złośliwego, ale czasem robimy coś automatycznie i potem sami nie pamiętamy.
Poczekajcie - skoro zamknięta zasuwka, to albo ktoś to robi i zamyka z powrotem, albo faktycznie coś dziwnego. Ale wróćmy do tych snów, bo mnie to bardziej zastanawia. Czy ta prawnuczka o której mówisz - ona też śniła o babci w tamtą noc? Czy pytałaś?
Może po prostu zacząć od porcelany, bez kontekstu duchowego? Powiedzieć że rozmawiasz z siostrą co zrobić z rzeczami po babci i chciałaś zapytać czy ją to interesuje. Jeśli ona sama powie że coś śniła albo że myślała ostatnio o babci, to będziesz wiedzieć więcej bez niezręczności.
Chcę dopowiedzieć do tego co powiedziała Filomena o jasności. Właścicielka powiedziała wcześniej że czuje spokój przy vitrine, nie lęk. To jest bardzo istotna informacja. Jeśli energia byłaby niepokojąca, ciało reaguje inaczej - niepokój, ucisk, chęć ucieczki od miejsca. Ten spokój sugeruje że cokolwiek tam jest, nie działa przeciwko niej. Tylko pytanie co ta obecność komunikuje.
Słucham tego wątku od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, bo nie widzę żeby ktoś o to zapytał - czy pasterka, ta najważniejsza figurka, jest zawsze tą obróconą? Czy zdarzają się inne figurki? Bo jeśli zawsze ta sama, to mówi to coś o tym, który przedmiot jest nośnikiem.
To by potwierdzało że chodzi o ten konkretny przedmiot. A wiesz skąd babcia miała tę pasterkę? Czy to był prezent, kupno, może pamiątka po kimś? Bo historia przedmiotu może mieć tu znaczenie - nie tylko że był jej, ale że skąd przyszedł.
To może być ważne. Przedmioty kresowe mają inną historię niż te kupione w latach sześćdziesiątych w Desy. Jeśli pasterka przeszła przez wojnę, przez przesiedlenie, przez kilka domów - to niesie w sobie coś więcej niż tylko wartość sentymentalną. Czy babcia w ogóle opowiadała skąd pochodzi, z jakiego miejsca?
Dobra, rozumiem ten kierunek, ale chcę wrócić do czegoś konkretnego. Pasterka obraca się, zamknięta zasuwka. Eleonorka - ile razy to zaobserwowałaś łącznie? Bo jeśli to było dwa razy, to jedna historia. Jak to było piętnaście razy w ciągu miesiąca, to inna zupełnie.
Osiem razy w sześć tygodni to już nie jest przypadek ani zapomnienie. Mam pytanie do Eleonorki - czy jest jakaś regularność? Na przykład zawsze rano to widzisz, albo zawsze po jakimś konkretnym dniu?
To jest akurat ciekawa obserwacja. Mówisz, że kilka razy po rozmowie o babci. Czy to były rozmowy z mężem, z siostrą, przez telefon? I czy to było tego samego dnia, czy następnego?
Chcę wrócić do tego co Gebda mówiła o historii pasterki, bo to mi się łączy z czymś innym. Eleonorka powiedziała że babcia zawsze ustawiała pasterkę twarzą do okna. Jeśli to był nawyk z dawnego miejsca, z Kresów, to może ta figura była ustawiana w konkretnym kierunku ze względu na coś - widok, strony świata, kościół naprzeciwko. A tu ten kierunek jest inny.
Drzwi do salonu - to jest wejście, przejście. W wielu tradycjach wejścia i progi mają szczególne znaczenie jeśli chodzi o obecność duchów. Czy ta witrina stoi blisko tych drzwi, czy to jest z oddali?
