Mam pytanie, które mnie nie daje spokoju od jakiegoś czasu. Słyszałam nieraz o tym, że ktoś przeżył ogromny strach i dosłownie w ciągu kilku godzin zbielały mu włosy. Czy to w ogóle możliwe? Nie chodzi mi o naukę, bo czytałam różne artykuły i tam piszą różne rzeczy, ale zastanawiam się, czy ktoś z was miał kontakt z kimś, komu się to przydarzyło, albo sam to widział. Pytam, bo miałam ostatnio pewne zdarzenie w domu, które mnie bardzo przestraszyło, i rano zauważyłam kilka siwych pasm tam, gdzie ich wcześniej nie było. Mam trzydzieści lat, więc to nie jest kwestia wieku. Nie wiem, co o tym myśleć.
To zjawisko jest opisywane w literaturze od stuleci. Nazywa się syndromem Marii Antoniny, od historii, że królowej podobno zbielały włosy przed egzekucją. Tylko że tutaj jest pewien problem, który zawsze mnie zastanawia: melanina raz usunięta z włosa nie wraca, ale też nie znika z dnia na dzień. Włos rośnie od korzenia, więc żeby zmiana była widoczna, musiałoby minąć sporo czasu. Ale zanim przejdę do teorii, chciałbym wiedzieć więcej o tym zdarzeniu w domu, które opisujesz. Co się właściwie stało?
No właśnie, co to było za zdarzenie? Bo piszesz bardzo ogólnikowo i to jest kluczowe. Jeśli chodzi o jakiś prawdziwy kontakt z czymś, to zupełnie inna sprawa niż zwykły stres.
Stojący fotel na środku pokoju to brzmi poważnie. Ale wróćmy do włosów, bo mnie to akurat bardzo ciekawi. Czy te pasma były od razu widoczne, czy może zauważyłaś je dopiero przy świetle dziennym? Pytam, bo zastanawiam się, czy to nie kwestia tego, że w stresie po prostu zwracamy uwagę na rzeczy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Ja tam wierzę, że silny strach może zrobić z ciałem różne rzeczy. Babcia mi opowiadała o sąsiadce, która przeżyła coś okropnego podczas wojny i dosłownie wyszła z piwnicy z białą skronią. Miała chyba z trzydzieści kilka lat. To nie jest bajka, to były relacje naocznych świadków. Ale pytanie jest takie, czy to strach przed czymś fizycznym działa tak samo jak strach przed czymś... z tamtej strony?
Zatrzymajmy się chwilę. Jest coś, o czym mało kto mówi w kontekście takich nagłych zmian. Czakra korony i czakra podstawy są bezpośrednio powiązane z funkcjami ciała fizycznego, w tym z cyklem wzrostu włosów. Bardzo silny, nagły wstrząs energetyczny, zwłaszcza wywołany przez obecność o wysokiej częstotliwości wibracji negatywnych, może dosłownie zablokować przepływ w tych centrach. Co się dzieje wtedy z mieszkami włosowymi, to już pytanie do kogoś, kto łączy energetykę z wiedzą o biologii. Mam jednak pytanie do autorki: czy czułaś coś fizycznego, jakiś ucisk, dreszcze, zimno w konkretnym miejscu, zanim to zobaczyłaś?
Zimno na karku to klasyczny sygnał. Ale chcę zapytać o coś innego: czy w tym pokoju dziecięcym coś się wcześniej działo? Mówisz, że jest pusty od kilku lat, ale dlaczego pusty? To może mieć znaczenie dla zrozumienia, z czym masz do czynienia.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie, które pewnie zabrzmi głupio. Czy siwe pasma mogłyby pojawić się od samego strachu, bez żadnego kontaktu z czymś nadprzyrodzonym? Znaczy, gdybyś zobaczyła, nie wiem, złodzieja w domu i się przestraszyła tak samo mocno, to efekt byłby ten sam? Bo mnie zastanawia, czy to jest kwestia samego strachu jako emocji, czy czegoś, co niesie ze sobą ta energia z tamtej strony.
To jest dosyć mocny argument. Jeśli wypadek samochodowy, gdzie strach jest może nawet większy bo jest konkretne fizyczne zagrożenie, nie dał tego efektu, a nocne zdarzenie tak, to coś tu nie gra ze zwykłym wytłumaczeniem naukowym. Chyba że ktoś mi wytłumaczy dlaczego miałoby być inaczej.
Mam w notatkach kilka przypadków z różnych źródeł, gdzie opisywano nagłe siwienie po traumie. W żadnym z nich mechanizm nie był do końca wyjaśniony, ale we wszystkich powtarzał się jeden element: intensywność była nieproporcjonalna do tego, czego mógłby dokonać zwykły stres kortyzolowy. Zapisałem sobie kiedyś teorię, że w kontakcie z obecnością innego rodzaju energii dochodzi do czegoś w rodzaju wyciągania życiowej siły z organizmu, co odbija się właśnie na takich elementach jak włosy, paznokcie, skóra. Ale mam pytanie do Sławka, bo ma większą wiedzę w tym obszarze: czy czakra korony jest połączona bezpośrednio ze wzrostem włosów, czy to bardziej pośredni wpływ?
A da się to jakoś cofnąć albo zabezpieczyć przed powtórką? Bo czytam ten wątek i zaczynam się zastanawiać, co by było, gdyby mi się coś takiego przydarzyło. Autorka, czy czujesz, że to się skończyło, czy jest jakieś wrażenie, że coś zostało?
To, co opisujesz na końcu, to poczucie, że coś zostało przy tobie, jest dla mnie ważniejsze niż same włosy. Siwe pasma to efekt, ale ta obecność, którą czujesz, to może być aktywny problem. Muszę zapytać wprost: czy ten pusty pokój był pusty z jakiegoś powodu? Coś się wcześniej stało?
Tak, to jest powód, dla którego ciężko mi o tym pisać. Mieszkał tam mój syn. Wyjechał dwa lata temu i nie wrócił. Nie zginął, żeby było jasne, ale kontakt urwał się prawie całkowicie. Pokój zostawiłam tak jak był, nic nie ruszałam.
O. To zupełnie zmienia kontekst tego wątku. Myślałam, że to po prostu nieużywany pokój, a tu jest cały ładunek emocjonalny. Czy uważasz, że to co widziałaś i poczułaś mogło być jakoś z nim związane? Znaczy, nie z duchem, bo on żyje, ale z jakimś... nie wiem jak to nazwać, wyodrębnionym śladem energetycznym?
Czyli mamy fotel syna, odwrócony, pokój zablokowany emocjonalnie, i zdarzenie nocne. Plus siwe włosy po fakcie. Słuchaj, ja nie jestem od dawania gotowych odpowiedzi, ale to brzmi naprawdę poważnie. Czy ktoś wchodzi jeszcze do tego mieszkania poza tobą? Mąż, rodzina?
Wracając do samych włosów, bo to jest temat tego wątku. Rozumiem, że kontekst jest ważny, ale chcę zapytać o jedną rzecz. Czy te siwe pasma są w konkretnym miejscu, czy rozrzucone losowo? Bo czytałam gdzieś, że lokalizacja może coś znaczyć, ale nie pamiętam gdzie i nie chcę zmyślać.
To jest naprawdę niesamowite, że te rzeczy się pokrywają. Słyszałam, że lewa strona ciała jest bardziej odbierająca, bardziej czuła na to co przychodzi z zewnątrz. Nie pamiętam skąd, może z jakiejś książki o uzdrawianiu, ale to było dawno temu. Slawku, czy to ma coś wspólnego z czakrami? Pytam bo ty to ogarniasz lepiej niż ja.
To z tym matowym kolorem to ciekawe rozróżnienie. Normalna siwizna jest dosyć charakterystyczna, błyszcząca prawie. Matowa brzmi jakby włos był... nie wiem, wypłukany? Czy włosy w tym miejscu zmieniły też strukturę, są inne w dotyku?
Słuchajcie, czytam ten wątek od początku i staram się zachować chłodną głowę. Nie kwestionuję tego, że coś się stało, bo widać że ta kobieta jest tym naprawdę wstrząśnięta. Ale czy ktoś sprawdził, ile w ogóle trwa cykl wzrostu włosa? Bo mi się wydaje, że nawet jeśli pigmentacja zanika, to żeby włos zmienił kolor od korzenia w jedną noc, to musiałoby dojść do czegoś bardzo konkretnego biologicznie. Co na to Franek z notatkami?
To jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi i chyba dobrze, że je zadajesz. Ale wróćmy do apolonii, bo ona tu siedzi z realnym problemem. To poczucie bycia obserwowaną i złe sny to brzmi jak coś, co wymaga działania, nie tylko rozważania. Czy miałaś kiedyś kontakt z kimś, kto zajmuje się takimi sprawami praktycznie, nie tylko teoretycznie?
Ciemny pokój i coś stojącego tyłem. To jest konkretny obraz, nie mglisty. Czy w tych snach próbujesz się zbliżyć do tej postaci albo od niej uciec? Bo to może mieć znaczenie dla tego, jak to interpretowaować.
A ja zapytam inaczej, czy te sny są przed czy po tej konkretnej godzinie w nocy? Bo jeśli zdarzenie było o określonej porze, to ciekawe czy sny pokrywają się czasowo.
Ta godzina to jest tak zwana godzina mocy, między drugą a czwartą. Czytałam o tym, że wtedy bariera między tym co widzialne i niewidzialne jest najcieńsza. Nie wiem na ile to prawda, ale to nie jest pierwszy raz kiedy w tym wątku pojawia się ta pora.
Dobra, ale wróćmy do apolonii i tych włosów, bo godziny możemy omawiać w nieskończoność. Chcę zapytać o jedną rzecz, czy przed tamtą nocą miałaś jakieś sygnały że coś jest nie tak? Poza tym ogólnym niepokojem przy drzwiach pokoju syna?
Albo nie przypadkiem. Przepraszam że tak wprost, ale skrzypnięcie i światło to są klasyczne rzeczy, które ludzie ignorują, a potem się okazuje że to był jeden ciągły sygnał. Czy te skrzypnięcia były losowe czy o podobnych porach?
Skrzypnięcia wieczorami, light flicker, uczucie obserwowania, fotel przestawiony, siwe pasma po lewej stronie po nocy strachu. Czy ktoś tu widzi wzorzec, czy tylko ja? To nie są pojedyncze zdarzenia, to jest sekwencja z eskalacją. Apolonia, czy coś się zmieniło w tym mieszkaniu w ostatnim czasie? Coś nowego, coś wyrzuconego, coś co wróciło po długim czasie?
Przepraszam że wchodzę, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i coś mi nie daje spokoju. Czy fotel syna kupiony był nowy czy może z komisyjnego? Bo jeśli po kimś, to jest inna historia niż jeśli był nowy i związany tylko z synem.
