Północna ściana zewnętrzna to klasyka jeśli chodzi o miejsca aktywne. Słońce tam nie dochodzi, wilgoć większa, temperatura stabilnie niska. Takie miejsca mają specyficzny charakter energetyczny, to nie jest przypadek że w tradycjach różnych kultur północ kojarzy się z tym co za zasłoną.
Dobra ale wróćmy do sedna. Tobiasz, czy przy tej ścianie czujesz coś specyficznego? Pytam bo to istotne - można gadać o energiach i kierunkach świata ile się chce, ale twoje odczucia są tu najważniejsze.
To wrażenie patrzenia - to mnie trochę niepokoi. Czy to jest bezpieczne żeby tam siedzieć? Pytam serio, bo nie wiem czy obecność przy tym miejscu może coś... przyciągać.
To co Tobiasz mówi o tym że nie wie co było pierwsze - uczucie czy świadomość - jest akurat dość normalne. Ludzka pamięć tak działa, że potem nakładamy na wcześniejsze zdarzenia to co już wiemy. Ale nie przekreśla to samego zjawiska, tylko utrudnia ocenę chronologii.
Kolega powiedział chłodnawo - wiesz co, warto byłoby go zapytać czy pamięta coś więcej z tej wizyty. Nie sugerując nic, po prostu tak jak pytasz przyjaciela jak mu było. Reakcja szczera bez kontekstu jest cenniejsza.
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i muszę się odezwać. Mamy zimną ścianę zewnętrzną od północy, komódkę należącą do babci, przedmioty które się pojawiają z jej zapachu albo z jej historii, i uczucie obserwacji. To jest dość spójny obraz. Ale zanim ktokolwiek cokolwiek zrobi przy tej ścianie czy tej komódce - Tobiasz, czy miałeś z babcią dobre relacje? Bo to zmienia podejście do całej sprawy.
To co powiedziałeś teraz jest bardzo ważne. Że nie chcesz żeby to był przypadek - to mówi dużo o tym jak to czujesz. Sauwak, jak podchodziłbyś do takiej sytuacji? Bo mam swoje zdanie, ale chętnie usłyszę twoje.
Wróciłem tu zerknąć co napisał Sauwak - tak, poza zegarkiem wróciła jeszcze jedna rzecz. Mała fotografia babci w ramce, takie zdjęcie portretowe. Nie mam pojecia skąd wziąłem że jej nie mam, ale leżała za komódką przy tej ścianie. Mogła spaść i tam leżeć, ale... ramka jest czysta, nie ma kurzu. A za tą komódką kurz jest taki że wstyd mówić.
To ze zdjęciem jest naprawdę zastanawiające. Brak kurzu na ramce za komódką - to trudno wytłumaczyć zwykłym zapomneniem. Tobiasz, czy ta fotografia leżała twarzą do podłogi czy do ściany, czy może do góry?
Twarzą do góry, bez kurzu, przy ścianie od której zaczął się temat. To już nie jest jedna obserwacja, to seria. Nie chcę tego dramatyzować, ale powiem że gdybym miał to oceniać to wskazuje na dość konsekwentny wzorzec. Czy ta fotografia jest teraz przy tej samej ścianie, czy ją przeniosłeś?
Brak kurzu to klasyczny sygnał. Czytałem o tym że przedmioty przenoszone przez obecności nie zbierają kurzu bo nie podróżują przez przestrzeń fizyczną tak jak my to rozumiemy. Gdzieś to jest opisane w relacjach ze skandynawskich badań z lat osiemdziesiątych.
Odłóżmy na chwilę kwestię kurzu i skandynawskich badań, bo to idzie w bok. Tobiasz powiedział coś ważniejszego - że zdjęcie leżało twarzą do góry. Zdjęcie babci przy jej ścianie, twarzą ku sufitowi. Dla mnie to nie jest szczegół techniczny, to jest coś do przemyślenia.
Przepraszam że znowu pytam o bezpieczeństwo, ale to zdjęcie mnie trochę niepokoi. Czy coraz więcej takich rzeczy to nie znaczy że coś się... nasila? Tobiasz, czy te zdarzenia są częstsze niż na początku?
To co mówisz - że dziwne a nie straszne - jest chyba najważniejszą informacją. Ludzie którzy opisują coś naprawdę niepokojącego mają zupełnie inny ton. Ty brzmisz raczej jak ktoś kto próbuje zrozumieć a nie ktoś kto chce żeby to ustało. Czy to tak?
To uczucie patrzenia - czy ono jest zawsze z tego samego kierunku? Bo jeśli zawsze od tej samej ściany, to jest to spójne z resztą. Ale jeśli różnie, to może być kwestia ogólna, nie związana z tym konkretnym miejscem.
Zimna ściana, komódka po babci, zdjęcie bez kurzu, uczucie patrzenia od tej strony. Nie chcę mówić że wszystko jest pewne, ale konsekwencja tego jest trudna do zignorowania. Tobiasz, jedno pytanie które mi chodzi po głowie - czy babcia często siedziała właśnie przy tej ścianie?
Jej fotel, jej kąt, jej komódka teraz w tym samym miejscu. Tobiasz, to jest naprawdę spójne. Nie mówię że masz się czegokolwiek bać, ale rozumiem teraz czemu ta ściana jest centrum całej tej historii. Czy fotel już nie ma, oddałeś, zostawiłeś?
Poczekaj, te przedmioty znikają też, nie tylko się pojawiają? Bo z początku wątku rozumiałam że rzeczy wracają, ale nie że też giną. Czy to znaczy że masz jakieś przedmioty po babci których nagle nie możesz znaleźć?
Znikają też, tak. Powinienem to chyba od razu napisać dokładniej. To znaczy - nie wszystkie na raz, ale czasem szukam czegoś co pamiętam że widziałem, i nie ma. A potem jest. Albo jest, ale nie tam gdzie powinno być. Najbardziej to dotyczy takich małych rzeczy, spinki do włosów babci, jakiś medalik, guzik od jej swetra który trzymałem w szufladzie.
Medalik mnie zatrzymuje. Czy to był medalik religijny, coś co babcia nosiła przy sobie, czy raczej biżuteria bez szczególnego znaczenia? Bo jeśli nosiła go na co dzień, to mógł być dla niej ważny w sposób który trudno przecenić.
Medalik noszony całe życie, zdjęty dopiero w szpitalu. To jest przedmiot z bardzo silnym śladem osobowym, jeśli w ogóle chcemy mówić w tych kategoriach. Tobiasz, czy on jest teraz w tej szufladzie w komódce, czy gdzieś indziej?
Zaraz, bo chcę to dobrze zrozumieć. Mówisz że rzeczy znikają i wracają, ale teraz nie jesteś pewien czy medalik jest w szufladzie. To jest ważna różnica między 'nie pamiętam gdzie położyłem' a 'przedmiot fizycznie zmienił miejsce'. Sprawdziłeś?
Przedmioty o silnym ładunku emocjonalnym są według wielu relacji pierwszym typem rzeczy który reaguje na obecność. Medalik noszony przez dekady, przy ciele aż do końca, to nie jest zwykły drobiazg. Idzi68 dobrze pyta, trzeba sprawdzić.
Nie wejdę w spór o źródła, bo to nie jest ten moment. Ale Tobiasz - sprawdź medalik teraz jeśli możesz. To nie jest kwestia teorii, to jest konkretna informacja której tu brakuje.
Sprawdziłem. Jest w szufladzie, leży na wierzchu. Ale wcześniej go nie widziałem od razu, wydawało mi się że go nie ma. Mogło być że leżał pod innymi rzeczami i po prostu nie patrzyłem dobrze. Nie wiem teraz jak to ocenić.
Czy możesz opisać jak jest ułożony? Pytam poważnie, nie żeby to dramatyzować, ale z tego wątku wynika że ułożenie przedmiotów ma jakieś znaczenie - zdjęcie twarzą do góry, rzeczy przy konkretnej ścianie. Czy medalik leży jakoś charakterystycznie?
To ostatnie zdanie jest ważne - sam zaznaczasz że możesz sobie wmawiać. Większość ludzi na twoim miejscu próbowałaby przekonać forum do swojej wersji, a nie podważać ją. To chyba świadczy o tym że naprawdę chcesz to ocenić a nie tylko potwierdzić.
