Nie wiem, czy ktoś miał coś podobnego, ale ostatnio zdarzyło mi się coś, o czym nie mogę przestać myśleć. Jechałam pociągiem relacji Kraków-Warszawa, przedział był prawie pusty. W pewnym momencie usiadła naprzeciwko mnie kobieta, może pięćdziesiąt kilka lat, siwe włosy, bardzo spokojna. Rozmawiałyśmy chyba z godzinę, o niczym i o wszystkim, ona dużo mówiła o 'przechodzeniu' i 'wracaniu tam skąd się przyszło'. Nie przykładałam do tego wagi. Wysiadłam na chwilę na jakiejś stacji po kawę, wróciłam - jej nie było. Zapytałam konduktora, czy widział gdzie poszła. Spojrzał na mnie dziwnie i powiedział, że od Kielc nikt nie wsiadał do tego przedziału. Przeszedł przez pociąg i nikt jej nie znalazł. Nie było jak wysiąść, pociąg szedł bez zatrzymania.
Czytam i mam ciarki. Masz pewność, że nikt nie wsiadł po drodze? Pytam serio, bo konduktorzy nie zawsze widzą każdego pasażera. Ale to z tym 'przechodzeniem' brzmi bardzo konkretnie. Co dokładnie mówiła?
To klasyczny przypadek wizyty z pogranicza. Takie byty mają otwartą czakrę serca, dlatego przyciągają ludzi do rozmowy. Ona sama pewnie nie wiedziała, że jest po drugiej stronie.
Poczekaj chwilę. Zanim pójdziemy w stronę ducha, chcę zapytać o kilka rzeczy. Jak wyglądała fizycznie? Ciepło ubrana, miała bagaż, bilet? Widziałaś jak siadała czy po prostu w pewnym momencie była?
Może po prostu ucięłaś sobie drzemkę i ci się przyśniła? Nie złośliwie pytam, naprawdę. Godzina jazdy, ciepło, monotonny dźwięk pociągu - to idealne warunki żeby zasnąć i nie wiedzieć o tym.
Ten most w Kielcach to może być klucz. Czy powiedziała coś więcej na ten temat? Miejsca związane z tragicznymi zdarzeniami często pojawiają się w relacjach takich spotkań.
To co opisujesz ma pewien charakterystyczny wzorzec. Mam na myśli szczególnie tę kwestię 'przychodzi i odchodzi, zawsze ta sama trasa'. Duchy związane z konkretnym miejscem lub zdarzeniem często manifestują się w przestrzeniach przejściowych - pociągi, mosty, dworce. To miejsca, w których granica jest naturalnie cieńsza. Ale mam pytanie do ciebie - jak się czułaś podczas tej rozmowy? Nie po fakcie, ale wtedy, w trakcie?
o jejku, ten zimo to chba znaczy obecnosc ducha? czytałam gdzieś że duchy pobierają energię cieplna z otoczenia zeby sie umaifestowac. to musi byc to
Dobra, ale co teraz? Skoro to był duch, to czy coś grozi celestynie? Czy takie spotkania mają jakieś konsekwencje?
To nie jest obietnica w sensie zobowiązania, ale takie słowa przyjęte bez sprzeciwu mogą czasem tworzyć pewne otwarcie. Nie mówię żeby wpadać w panikę, ale warto to przemyśleć. Celestyna, czy od tamtej podróży dzieje się coś dziwnego? Sny, uczucie obecności, cokolwiek?
Moim zdaniem to była ochronna manifestacja, nie coś negatywnego. Czakra korony celestyny musiała być otwarta na tę częstotliwość, dlatego doszło do kontaktu. Nie ma się czego bać, to raczej sygnał że jej energia jest teraz szczególnie odbiorcza.
Głos kobiecy i poczucie obecności przy łóżku - to już nie jest coś, co można zbagatelizować. Ale zanim pójdziemy w jakimkolwiek kierunku, muszę zapytać: czy to dzieje się zawsze o tej samej porze w nocy? I czy od tamtej podróży minęło dużo czasu?
To może być kluczowe. Intensywne skupianie myśli na bytach tego rodzaju bywa czymś w rodzaju zaproszenia, czy raczej wzmocnienia sygnału. Nie mówię, że zrobiłaś coś złego, ale warto wiedzieć, że ta rozmowa w głowie może utrzymywać pewne drzwi uchylone. Barni, jak to widzisz od strony rytuałów?
A skąd wiadomo że to ta sama kobieta z pociągu a nie coś zupełnie innego co korzysta z otwartego kanału? Pytam serio, bo czytałem że takie sytuacje bywają mylone.
Trudno powiedzieć. Trwało może sekundę, dwie. Nie zdążyłam uchwycić barwy, tylko wiedziałam że kobiece. Nie powiem że znajome, ale też nie powiem że obce. To brzmi głupio, wiem.
Nie brzmi głupio, ale też nie brzmi przekonująco. Serio pytam - jeśli słyszysz coś przez dwie sekundy w środku nocy, zaraz po przebudzeniu, to skąd wiadomo że to nie był sen, który się urwał? Mózg robi takie rzeczy, naprawdę.
Kanko ma rację że paraliż senny warto wykluczyć, ale celestyna - czy przy tym uczuciu obecności możesz się ruszać? Czy jest jakieś odczucie przycisku, niemożności?
Światło przerywa kontakt, bo podnosi wibracje przestrzeni. To dlatego lampka nocna działa, energia przy wyższej częstotliwości światła nie sprzyja manifestacji niższych bytów. Celestyna, masz może w sypialni jakieś kryształy?
o tym moście pisała wcześniej jarzyna - czy ktoś może posprawdzać w necie jakiś wypadek albo coś takiego? Bo moze to jest klucz do tego kto to jest i czego chce od celestyny??
Zaraz. To ona mówiła o sobie jako o matce która szuka córki, czy to córka szukała matki? Bo jak ją czytam tę wypowiedź, to może chodzić o jedno i drugie.
Zdzichu57 zadał dokładnie to pytanie, które mnie samą dręczy od kiedy to zdanie sobie przypomniałam. Bo jak teraz myślę o tej rozmowie, to ona mówiła o córce jakby... jakby to była jej córka. Ale to zdanie - że 'córka wybrała ten pociąg' - brzmi tak, jakby ona mówiła o sobie. Że to ona wybrała ten pociąg. Może to ja źle zrozumiałam. Może się po prostu przejęzyczyła. Ale może nie.
Tak. Jeden moment. Zapytałam ją jak ma na imię i ona... uśmiechnęła się i powiedziała coś w stylu 'teraz już nie ma znaczenia'. Wtedy pomyślałam że to takie powiedzenie, że starsza pani jest może nieco ekscentryczna. Ale teraz to zdanie brzmi zupełnie inaczej.
To jest bardzo charakterystyczne. Brak imienia, brak konkretnych danych - duchy rzadko podają informacje, które można by zweryfikować. Jakby wiedziały, że to zamknie sprawę. Jarzyna, ty co o tym myślisz? Czy to może oznaczać, że ona sama nie wiedziała kim jest, czy raczej że nie chciała żeby celestyna to sprawdziła?
Czy to nie jest trochę niepokojące samo w sobie? Że ta rozmowa była wyjątkowo łatwa, jakby ktoś wyłączył twoje normalne filtry? Czytałem coś o tym że kontakty z takimi bytami często są opisywane jako nienaturalnie przyjemne na początku.
Kanko, ale ta kobieta ZNIKNĘŁA. To nie jest kwestia tego czy rozmowa była miła czy nie. Nikt jej nie widział, nie było jej w wagonie. To jest punkt wyjścia całej tej rozmowy i ciągle do tego wracamy.
ale celestyna mówiła już że szukałą tej kobiety i nikt jej nie widział!! konduktorzy nikt!! jak to wytłumaczysz normalnie?? nie ma biletuu bez śladu
Wróćmy do tego co powiedziała celestyna o zdaniu z perspektywami. Bo jeśli ta kobieta mówiła naprzemiennie z pozycji matki i córki, to może mieć znaczenie przy próbie zrozumienia co tu się w ogóle wydarzyło. Celestyna - czy pamiętasz czy te dwa wątki w jej opowiadaniu jakoś się przeplatały, czy raczej najpierw mówiła jedno, potem drugie?
