A czy ta szuflada jest blisko tej zimnej ściany? Bo cały czas o niej mówimy ale mi umknęło czy ta komódka stoi bezpośrednio przy niej czy trochę dalej.
Medalik, zdjęcie, komódka, ściana, kąt - wszystko w promieniu metra od siebie. Nie mówię że to zamknięta sprawa, ale to jest bardzo skoncentrowane. Tobiasz, czy ta zimna ściana jest zimna na całej powierzchni czy tylko w jednym miejscu? Bo to pytanie padło dawno na początku wątku i chyba nie było pełnej odpowiedzi.
Wysokość ramion, w kącie, przy komódce. Tobiasz, jeśli babcia siedziała tam w fotelu, to ta wysokość odpowiada mniej więcej jej głowie albo górnej połowie ciała. Czy to jest możliwe? Nie chcę sugerować, ale powiedz czy to się zgadza z tym jak pamiętasz ustawienie fotela.
Tobiasz, zatrzymaj się chwilę. Napisałeś że fotel stał dokładnie tam, a zimny fragment jest mniej więcej na wysokości jej głowy. Co to znaczy 'mniej więcej'? Metr od podłogi? Półtora? Bo to jest dość duża różnica jeśli chcemy to jakoś umiejscowić.
To jest ważna obserwacja którą właśnie sam zrobiłeś. Nie musisz teraz nic z tym robić ani nigdzie dochodzić. Ale chcę zapytać o coś innego - czy w tym miejscu przy ścianie czujesz coś poza samą temperaturą? Ciężkość, jakiś opór, cokolwiek?
To że nie chce ci się tam stać to jest bardzo konkretna informacja. Ciało reaguje na pewne rzeczy szybciej niż głowa. Ale Ewunia_J, mam pytanie do ciebie - czy takie zlokalizowane zimno zawsze jest powiązane z konkretnym miejscem w sensie fizycznym, czy zdarza się że 'punkt' się przesuwa?
Hej, nie chcę wchodzić w spór ale - czy ktoś sprawdził czy ta ściana może być zewnętrzna? Bo metr dwadzieścia od ziemi, jeden punkt który jest zawsze zimniejszy, to brzmi dla mnie jak mostek termiczny albo miejsce gdzie izolacja jest słabsza. Serio pytam, nie złośliwie.
To jest istotne. Jeśli inne ściany zewnętrzne w tym samym mieszkaniu zachowują się inaczej, to argument z mostkiem termicznym traci trochę na wadze. Glogowa, to nie jest zarzut, po prostu warto to zaznaczyć. Tobiasz - kiedy sprawdzałeś inne ściany? W tym samym sezonie?
A czy ten zimny punkt był tam zanim babcia mieszkała z tobą? Znaczy, czy pamiętasz żeby ta ściana była taka przed jej przyjazdem? Bo jeśli to zjawisko pojawiło się po tym jak ona zamieszkała w tym kącie, to jest zupełnie inaczej niż gdyby było od zawsze.
To jest uczciwa odpowiedź i myślę że lepiej powiedzieć 'nie wiem' niż wymyślać chronologię. Ale mam inne pytanie - czy od kiedy przepisałeś kąt z regału na fotel babci, to znaczy kiedy ustawiłeś komódkę, coś się zmieniło? Albo po jej śmierci coś się zmieniło w tym miejscu?
Moment - wracamy do rzeczy które wracają bo to mi trochę umknęło przez ten wątek z medalikiem. Mówiłeś na początku że pachną dziwnie albo mają ślady użytku. To pachną jak co konkretnie? I co to znaczy ślady użytku - że ktoś ich używał czy że są po prostu bardziej zniszczone niż zostawiałeś?
Zaraz. Kubek z resztką kawy to jest coś bardzo konkretnego. Mogłeś się pomylić co do medalika, mogłeś nie pamiętać ułożenia zdjęcia, ale kubek z kawą po tym jak go umyłeś - to jest albo prawda albo nieprawda. Czy to był jednorazowy przypadek czy kilka razy?
Zapach to jest jeden z najczęściej opisywanych elementów w tego typu relacjach. Szczególnie zapach charakterystyczny dla osoby, jej mieszkania, jej rzeczy. Baska84, myślę że to nie jest przypadkowe że Tobiasz łączy ten zapach z domem babci a nie z czymś neutralnym.
To jest bardzo konkretne skupienie w jednym miejscu. Tobiasz, powiedz mi jeszcze jedno - te rzeczy które 'wracają', to są rzeczy twoje czy babci? Bo kubek i zeszyt to brzmi jak twoje, a medalik to był jej. Czy to miesza się czy jest jakaś różnica?
Czyli i twoje rzeczy i jej rzeczy. To mnie zastanawia bo jakby to była tylko jej energia to spodziewałbym się że rusza jej rzeczy, nie twoje. A tu rusza co chce. Ewunia_J, co ty na to?
Raz na tydzień to nie jest dużo, ale to też nie jest zero. Zastanawiam się czy to nie jest powiązane z twoim stanem - to znaczy kiedy jesteś bardziej zmęczony albo myślisz o babci bardziej niż zwykle, to wtedy to się zdarza? Bo są opisy gdzie intensywność zależy od tego co czuje osoba w mieszkaniu.
Nie twierdzę że to jest wyjaśnienie, ale warto zwrócić uwagę następnym razem. Niektórzy piszą że w momentach większego napięcia emocjonalnego rzeczy dzieją się częściej. To może być interpretowane różnie, nie wchodzę teraz w ocenę, ale samo obserwowanie tego może dać ci więcej danych.
Dobra, słucham tego wszystkiego i mam pytanie które może brzmieć głupio - czy ktoś oprócz Tobiasza widział albo poczuł cokolwiek z tych rzeczy? Znaczy, jakiś gość, znajomy, ktoś kto przyszedł do mieszkania? Bo to byłoby coś.
Ale może warto po prostu zapytać naturalnie, tak jakby ot tak - hej, czy tu nie jest zimno? Albo powiedz że ci dzwoni z okna i sprawdzasz. Nie musisz nic tłumaczyć, po prostu sprawdzisz czy ona też to poczuje.
Szczerze? Nie wiem. I każdy kto ci powie że wie na pewno, mówi ci coś czego nie może wiedzieć. Zimno lokalne i przesuwanie przedmiotów mogą być połączone albo mogą być przypadkowym zbiegiem. Jedyne co mnie tu zastanawia to że wszystko koncentruje się w tym samym rogu. To jest coś.
Koncentracja w jednym miejscu jest dla mnie bardziej znacząca niż poszczególne zdarzenia z osobna. Każde z nich można tłumaczyć inaczej, ale że wszystko jest w tym samym rogu - to trudniej zbagatelizować. Tobiasz, czy ta komódka stoi dokładnie przy tej zimnej ścianie czy jest trochę odsunięta?
Zaraz, to zimny punkt jest za komódką, w miejscu gdzie siedziała babcia? To znaczy że komódka stoi przed tym zimnym punktem? Bo to inaczej wygląda niż myślałam.
Chłodniej za meblem to jeszcze może być wytłumaczone cyrkulacją powietrza, ale powiedziałeś że sprawdzałeś inne meble przy ścianie i tam tego nie ma. Tobiasz, ile mniej więcej trwa ta komódka w tym miejscu? Od razu po babci tam ją postawiłeś?
To znaczy że komódka stoi w tym miejscu od niedawna, a zimno było tam wcześniej czy pojawiło się razem z komódką? Bo to jest ważne - czy zimno przyciągnęło komódkę, czy komódka coś tam skupiła.
Tobiasz, to jest naprawdę istotne pytanie Idziego. Spróbuj sobie przypomnieć - czy zanim tam postawiłeś tę komódkę, miałeś powód żeby dotykać tej ściany albo być w tym kącie? Bo inaczej mógłeś po prostu nie wiedzieć czy było zimno czy nie.
Czyli zimno odkryłeś przez przypadek, już po przestawieniu. Ale fotel babci stał w tym samym miejscu. To ciekawe że wybrałeś akurat ten kąt na komódkę, nie żaden inny. Czy miałeś jakiś powód żeby tam ją postawić, czy tak wyszło?
Nie brzmi dziwnie, brzmi znacząco. Instynktowne umieszczanie przedmiotów w określonych miejscach to nie jest rzadkość. Mam pytanie - czy ta komódka z rzeczami babci to był twój pomysł, czy ktoś ci zaproponował żebyś tak to zachował?
