Chcę opisać coś co mnie ostatnio bardzo niepokoi i nie wiem czy to w ogóle jest możliwe czy po prostu mam za bujną wyobraźnię. Mieszkam w kamienicy, budynek ma ze sto lat, może więcej. Otóż od jakiegoś czasu, kiedy wychodzę z mieszkania na klatkę schodową, czasem widzę mężczyznę siedzącego na schodach piętro wyżej. Stary człowiek, w długim paltcie, takim ciemnym, chyba brązowym albo szarym. Siedzi i jakby coś mamrocze albo mówi sam do siebie. I teraz to co najdziwniejsze - mówi w jakimś obcym języku, nie polskim, ale ja jakoś rozumiem ogólnie o co chodzi, chociaż nie umiałabym powiedzieć co dokładnie. Jakbym czuła sens bez słów. A jak wychodzę na klatkę i chcę podejść bliżej albo po prostu mijam go wzrokiem za długo - znika. Dosłownie. Nie schodzi po schodach, nie wchodzi do żadnych drzwi, po prostu go nie ma. Czy ktoś coś takiego widział?
To co opisujesz z tym rozumieniem bez tłumaczenia to jest bardzo charakterystyczne. Jak to dokładnie wyglądało kiedy 'czułaś sens'? Czy to było bardziej jak emocja, czy jak gdyby słowa same się układały w głowie?
Czytam i mi ciarki po plecach. U mnie w bloku tez kiedyś był dziwny starzec ale on normalnie odpowiadał jak się go zagadneło więc pewnie żywy był 🙂 Ale to znikanie mnie zastanawia. Serio ni ma go po tym?
Wcale nie brzmi głupio. Ten rodzaj rozumienia bez słów pojawia się też w snach, kiedy postacie mówią coś niezrozumiałego ale ty w śnie wiesz co mają na myśli. Zastanawiam się czy to nie jest podobny mechanizm. Kazia, czy ta postać w ogóle na ciebie patrzyła, czy była jakby pochłonięta sobą?
Opisujesz klasyczny kontakt z duchem miejsca, nie osoby. Kamienice mają w sobie warstwy historii i niekiedy jakaś silna obecność potrafi 'odtworzyć' się w tym samym miejscu, w tej samej pozycji, raz po raz. To nie jest duch który ciebie widzi, to bardziej jak nagranie. Ale ten element rozumienia jest ciekawy, bo nagrania zazwyczaj nie komunikują.
Pytanie czy sąsiedzi coś widzą. Mogłaś kogoś zapytać kto dłużej w tej kamienicy mieszka?
To co opisuje Kazia.1 z tym palttem i siedzeniem na schodach kojarzy mi się z opisami z literatury spirytystycznej jako 'stróż miejsca'. Nie każdy duch jest duchem konkretnej osoby która umarła, niektóre są jakby przywiązane do budynku samego w sobie. Kazia, jak stara jest ta kamienica mniej więcej i czy wiesz coś o jej historii?
Zanim zaczniemy klasyfikować - mam pytanie do Kazi. O której porze dnia to się zwykle pojawia? I czy ty wtedy jesteś wypoczęta, niewyspana, po jedzeniu, na czczo? Pytam serio, bo zanim przejdziemy do duchów, warto wiedzieć w jakich warunkach to się dzieje.
No właśnie, chciałem napisać podobnie co Ballen. Stare kamienice mają dziwną akustykę, grę świateł na klatce, skrzypiące schody. Mózg potrafi z tego skleić sylwetkę człowieka. Nie mówię że tak jest, ale pytanie o porę i stan wypoczęcia jest jak najbardziej na miejscu.
Ja wiem że to może głupio zabrzmi ale czy to niebezpieczne? Znaczy czy taki duch może coś zrobić? Bo jak czytam to mi serce szybciej bije. Sama mieszkam w starej kamienicy i teraz zaczynam się zastanawiać...
Dom którego już nie ma... To pasuje do historii takich kamienic. Jeśli budynek pamięta wojnę, przesiedlenia, to lokatorzy z tamtych czasów mogli odejść gwałtownie albo bez pożegnania z miejscem. Kazia, czy czułaś w tym smutku jakiś żal skierowany do ciebie, czy to był żal bardziej... wewnętrzny tej postaci?
Czytam ten wątek od początku i te słowa o tęsknocie za domem bardzo mi coś przypomniały. Moja babcia opowiadała o przesiedleniach po wojnie, ludzie zostawiali całe życia dosłownie. Ciekawe czy ta postać jest z tamtych czasów.
A czy ktos inny z kamienicy to widział czy tylko Kazia.1? Bo jakby sąsiad też widział to byłoby już dużo pewniej że to nie halucynacja 🙂
Nie musisz tego tak wprost stawiać. Można zapytać ogólnie, czy w kamienicy coś się dzieje, czy słychać jakieś dziwne rzeczy. Starsze osoby często same zaczynają mówić jeśli wyczują że pytasz o coś konkretnego. Poza tym takie panie nierzadko wiedzą całą historię budynku.
A wracając do tego rozumienia bez słów - Kazia, czy to uczucie tęsknoty było jednorazowe, czy pojawiało się przy każdym spotkaniu z tą postacią? Zastanawiam się czy to stały element czy może raz było silniejsze, raz słabsze.
To wcale nie brzmi absurdalnie. Jeśli to jest ślad energetyczny, to jego intensywność może być różna w zależności od warunków - wilgotność, temperatura, pole elektromagnetyczne budynku, nawet fazy księżyca mają wpływ na to jak silnie takie ślady się manifestują. Kazia, czy zauważyłaś może jakąś zależność z pogodą, z porą roku?
Nie robiłam notatek, ale może powinnam zacząć. Nie myślałam o tym od tej strony. Pamiętam że raz to było chyba w zimie, bo miałam na sobie gruby płaszcz. I raz wiosną przy otwartym oknie na klatce. Czy to coś znaczy?
Kazia zacznij pisać kiedy i o której, i jaką miałaś pogodę. Nawet w telefonie w notatkach. Po kilku razach sama zobaczysz czy jest jakis wzorzec 🙂 Bo teraz gaday o tym co bylo a nie macie twardych danych
A czy robienie notatek o tym nie jest... niebezpieczne? Chodzi mi o to że jak zaczynasz to śledzić i zapisywać to czy nie przyciągasz więcej uwagi? Serio pytam, bo czytałam gdzieś że skupianie uwagi na zjawiskach może je wzmacniać.
Właśnie, i wróćmy do tego stróża miejsca bo Kazia pytała co to znaczy. W uproszczeniu - niektóre tradycje mówią o obecnościach które są jakby częścią miejsca, nie duszą konkretnego człowieka. Ale szczerze, przy tym co opisujesz Kazia, ta postać jest jednak zbyt konkretna - palto, siedzenie, mamrotanie - żeby to było tylko abstrakcyjne 'miejsce'. To bardziej wygląda na ślad osoby.
To co mówi Ewunia ma sens. W tradycji sennej też pojawiają się postacie które są jednocześnie kimś konkretnym i symbolem miejsca. Te dwie warstwy nie muszą się wykluczać. Kazia, jak myślisz, czy ta postać 'wie' że jest martwa? Czy sprawia wrażenie kogoś kto po prostu... siedzi i czeka?
To zdanie które napisałaś właśnie - o tym że ty byłaś duchem dla niej - jest ciekawe. Oznaczałoby że ta postać funkcjonuje w swoim własnym fragmencie czasu, nie w twoim. Nie wiem czy to uspokajające czy nie, ale to dość spójne z tym co wcześniej opisywałaś. Czy kiedykolwiek miałaś poczucie że ona cię widzi?
Czytam to i zastanawiam się czy ktoś inny z kamienicy jednak coś zauważył, bo Kazia nie odpowiedziała jeszcze wprost na to pytanie Feli. Nawet jeśli nie widział tej samej postaci, to może ktoś wspomniał o dziwnym uczuciu na klatce, o chłodzie, o czymkolwiek.
Kazia, bo to pytanie naprawdę wisi w powietrzu od kilku postów - czy rozmawiałaś już z kimkolwiek z kamienicy? Nie musiało to być wprost o postaci, ale czy ktokolwiek kiedyś wspomniał że coś go na tej klatce dziwi?
Właśnie nie rozmawiałam, bo nie wiedziałam jak to ująć. Z sąsiadką z naprzeciwka mamy dobry kontakt ale to starsza pani i nie chciałam jej straszyć ani samej wyjść na dziwną. Ale ta wasza rozmowa o notatkach i wzorcach dała mi do myślenia, może przy okazji jakoś naprowadzę rozmowę. Tylko jak? Nie powiem przecież wprost że widzę na schodach człowieka który znika.
Można to obejść. Zapytaj czy budynek ma jakąś historię, czy jest stary, czy coś się tu działo. Starsze osoby często chętnie opowiadają o historii miejsca i same naprowadzą na wątek jeśli jest o czym mówić. Nie musisz zaczynać od postaci.
Właśnie, a wróćmy na chwilę do tego co napisałaś wcześniej - że ty byłaś duchem dla niej, a nie ona dla ciebie. Zastanawiam się nad tym. Czy miałaś wrażenie że ta postać w ogóle zajmuje przestrzeń, którą ty zajmujesz? Czy wy jakby dzieliliście te same schody, czy ona była na swoich, a ty na swoich?
